Poczytaj mi Lamo, czyli kącik moli książkowych

tutaj można na każdy temat
Awatar użytkownika
Akemi
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 88
Rejestracja: 03 cze 2011
Lokalizacja: Pastwisko

Poczytaj mi Lamo, czyli kącik moli książkowych

Postautor: Akemi » 26 sty 2014

No więc tak... W ostatnim czasie zrodził się na czacie pomysł zbiorowego czytania książek. Zasady funkcjonowania kącika są następujące:

1. Raz w miesiącu kolejna osoba z listy wybiera 5 pozycji książkowych, których nikt nie czytał i wkleja do wątku.
2. Użytkownicy wybierają książkę z listy. Tytuł, który uzyska największą liczbę głosów stanowi pozycję do przeczytania.
3. Na wybór tytułu książki od publikacji propozycji są 3 dni (tak, niedziele i święta też się w to wliczają :victory: ).
4. Na przeczytanie książki jest 30 dni od daty wyboru książki.
5. Książkę staramy się komentować w miarę możliwości na bieżąco. Mile widziane kilka zdań podsumowania po lekturze.
6. Lista moli książkowych jest otwarta, ich kolejność w zgłaszaniu propozycji jest zgodna z odwrotnym porządkiem alfabetycznym (zaczynamy od Z).
7. (na specjalne życzenie Pino i Maury) Książkę czytamy od początku do końca, nie zaczynamy od środka czy od ostatniego rozdziału.
8. Pod wybraną książką ten, kto wybierał wpisuje osoby, które zgłosiły się do czytania (Będzie ich później łatwiej ścigać o napisanie recenzji ;) ).
9. Z czytania można się wycofać, jeśli książka po kilku rozdziałach nas nie "porwie". Ale notoryczna dezercja będzie karana (Akem osobiście zacznie obrzucać dezertera starymi jajkami).
10. Okrzyk motywujący grupę do czytania "Na włochatą Lamę!".

Uczestnicy pierwszego czytania:
- Volli
- Pino
- Maura
- Konata
- Mizuki86
- Akemi
- Dante


Wombat na chorobowym, jego funkcję przejął Baran.
Baran przyjmuje pacjentów na psychologicznym pastwisku od poniedziałku do piątku, w godzinach od 17:30 do 22:00. Pacjenci proszeni są o przyniesienie oscypków BIAŁYCH, NIE WĘDZONYCH w ramach opłaty za konsultację lekarską.
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: Poczytaj mi mamo, czyli kącik moli książkowych

Postautor: Volli » 26 sty 2014

Propy Wolina:

1. Mariusz Karpowicz, Ości: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172453/osci" onclick="window.open(this.href);return false; (bo od trzech miesięcy się za to zabieram)
2. Jiří Brdečka, Lemoniadowy Joe: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/124917/lemoniadowy-joe" onclick="window.open(this.href);return false; (bo zawsze chciałam ale jakoś było coś innego pod ręką)
3. Peter Carey, Parrot i Oliver w Ameryce: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/121243/p ... -w-ameryce" onclick="window.open(this.href);return false;
4. Mikołaj Gogol, Opowiadania: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/69707/opowiadania" onclick="window.open(this.href);return false; (bo niektóre chcę sobie przypomnieć i w końcu dokończyć Szynel)
5. Neil Gaiman, Ocean na końcu drogi: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/163238/o ... oncu-drogi" onclick="window.open(this.href);return false;

-------------------------------------------------------------------------------------------
Podsumowuję wyniki pierwszego głosowania:
1. - Neil Gaiman, Ocean na końcu drogi - 3 głosy
2. - Mariusz Karpowicz, Ości - 2 głosy
3. - Jiří Brdečka, Lemoniadowy Joe - 1 głos
Wychodzi na to, że czytamy Gaimana. Ja osobiście spróbuję też łyknąć drugą pozycję. A co!
:volli:
Awatar użytkownika
Akemi
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 88
Rejestracja: 03 cze 2011
Lokalizacja: Pastwisko

Re: Poczytaj mi mamo, czyli kącik moli książkowych

Postautor: Akemi » 28 sty 2014

No to... tego... jako pierwsza coś napiszę xD
Jest to moja druga lektura tego autora (pierwszą była Koralina). Ponownie zabrał mnie we wspaniałą podróż wgłąb mojej własnej wyobraźni. Jestem w tej chwili na etapie 10 rozdziału i mam już kilka uwag wstępnych:
- w książce widzę sporo podobieństw do wcześniej czytanej przeze mnie Koraliny. Mamy walkę małych dzieci ze złem, to zło jest przedstawione za pomocą przeciętnych, mało rzucających się w oczy elementów (bo kto zwróciłby uwagę np. na płachtę z dziurami i pomyślał, że może być ona groźna?), zło wkrada się do rodziny dziecka niepostrzeżenie, mamy także kradzież tożsamości rodziców dziecka i motywy tego są bardzo podobne.
- scena z robakiem w stopie jest dla mnie obrzydliwa i to uczucie towarzyszy mi przez cały czas czytania, bo ten ohydny robak i dziura w stopie ciągle tłucze mi się gdzieś po głowe. Awww... aż mnie stopa boli...
- autor chyba ma jakieś bliższe powiązania z krawiectwem. W Koralinie były guziki zamiast oczu, tutaj za to mamy zabawę w wycinanie i zszywanie.
- dziecko w roli bohatera w Oceanie staje się wielowymiarową postacią. W Koralinie dziewczynce było obce poczucie strachu, natomiast tutaj jest zupełnie inaczej

No to chyba tyle na chwilę obecną. Bardzo lekko mi się to czyta i pewnie dzisiaj skończę tą przygodę (co stwierdzam z wielkim żalem). Z jednej strony nie chce się tego skończyć, z drugiej podświadomie człowiek czuje, że dłuższa opowieść stałaby się nudna i bardzo by nużyła... Porównując Koralinę z Oceanem na końcu drogi muszę przyznać, że ta pierwsza bardziej mi się podobała, jednak obie książki stanowią dla mnie bardzo wartościowe i wciągające lektury.
Wombat na chorobowym, jego funkcję przejął Baran.
Baran przyjmuje pacjentów na psychologicznym pastwisku od poniedziałku do piątku, w godzinach od 17:30 do 22:00. Pacjenci proszeni są o przyniesienie oscypków BIAŁYCH, NIE WĘDZONYCH w ramach opłaty za konsultację lekarską.
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: Poczytaj mi mamo, czyli kącik moli książkowych

Postautor: Volli » 03 lut 2014

Skończyłam dzisiaj czytać. Od razu muszę zaznaczyć, że według mnie doki wybrało chyba najsłabszą z zaproponowanych przeze mnie pozycji... Co nie znaczy, że w ogóle słabą. Ot, coś co ktoś obeznany z twórczością Gaimana mógłby sobie spokojnie darować.

"Ocean na końcu drogi", jak chyba większość książek tego autora, został "zametkowany" (przynajmniej na końcu mojego egzemplarza) jako pozycja z gatunku "dla każdego" (w odróżnieniu od gaimanowych książek "dla dorosłych"). Nie oznacza to jednak wcale, że jest to książka dla dzieci. To jest zdecydowanie książka dla dorosłych, która jednakże może się książką dla dzieci stać. Wszystko zależy. Są w niej elementy - może nie horroru (a przynajmniej nie aż tak rozbudowane jak w Koralinie) - ale blisko im czasami do tego. Przynajmniej ja dostawałam gęsiej skórki czytając o tych wszystkich spłowiałych szmatach, zachowujących się jakby żyły własnym życiem, albo o robaczkach w nodze... brrr... Nie wspominając już o tym, że nie wiedzieć czemu fakt uwięzienia głównego bohatera we własnym domu przez istotę ani trochę nie będącą człowiekiem przyprawiał mnie o odczucie klaustrofobicznej duszności. Tzn. wiecie, w książkach dla dzieci nawet jeśli się DZIEJE, to wiadomo, że się dobrze skończy, a tutaj tej pewności nie miałam. Tu się działo coś tak nienaturalnego, że nawet jeśli byłam przekonana o tym, że główny bohater wyjdzie z tego bez szwanku, to nie do końca wierzyłam w to, że nic nie stanie się innym zaangażowanym osobom.
W każdym razie. Gaiman gaimanowaty. Podobne to i do Koraliny i do Księgi cmentarnej. I w sumie nawet już zaczęłam twierdzić że kotlet odgrzewany i w ogóle, ale sytuację uratował epilog, który był tak cudnie skonstruowany, że jak nudziłam się wcześniej, tak teraz oderwać się nie mogłam, a niektóre zdania czytałam i po kilka razy.
Otóż dzięki temu fragmentowi wybaczyłam książce to, że opisując przygody siedmiolatka wcale nie opisywał przygód siedmiolatka, tylko chłopca o kilka lat starszego:

"I said >> Is it true? << [..]. >> What You remembered? Probably. More or less. Different people remember things differently, and you'll not get any two people to remember anything the same, whether they were there or not. You stand two of you lot next to each other and you could be continents away for all it means anything"

Chociaż nadal uważam, że oglądanie Mission Impossible w latach sześćdziesiątych (a właśnie w tym czasie dzieje się akcja powieści, do czego przyznaje się Gaiman na końcu książki) było raczej... jakby to ująć... impossible?

Naprawdę jak tak siedzę i myślę nad wszystkimi luźnymi końcami jakie mi zostały po przeczytaniu gaimanowej książki, zastanawiam się czy to genialny zabieg celowy, czy przypadek. Dochodzę jednak do wniosku, że to nie ma sensu. Że książka podoba mi się ze względu na księżyc w pełni i półksiężyc i nów świecące jednocześnie nad farmą, na kobiety Hempstocków, które w rzeczywistości były chyba jedną osobą, tyle że w różnym wieku, na ocean którego nie można zmierzyć, który BYŁ stawem, ale był też czymś o wiele więcej. Oraz na kota, co do którego... "I would fall asleep with my face pressed into her fur, while her deep electrical purr vibrated softly against my cheek. She had such unusual eyes. They made me think of the seaside, and so I called her Ocean, and I could not have told you why".

[edit] Przeprowadziłam sobie dzisiaj mały eksperyment i przeczytałam fragment powieści w polskim tłumaczeniu. To nie było zbyt miłe doświadczenie. Prosta książeczka napisana prostym językiem po angielsku, pomimo pewnych niedociągnięć, miała dla mnie swój urok. Wydaje mi się, że urok ten w polskim przekładzie zupełnie znika. Może dlatego, że jednak jest to mój język ojczysty, który znam jednak cokolwiek lepiej niż angielski (co nie oznacza jeszcze, że potrafię się nim posługiwać) i więcej rzeczy w nim dostrzegam, a może coś tam się w procesie translacji popsuło. Dość, że czytając niektóre fragmenty odczuwałam niemal coś w rodzaju zażenowania... Nie ma jednak co narzekać... Koń jaki jest każdy widzi, a jak już mówiłam - epilog, chociaż może i mało oryginalny - dość mnie jednak usatysfakcjonował.

Czas się zabrać za "Ości" i zatrzeć przykre wrażenia.
:volli:
Awatar użytkownika
Preity
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 55
Rejestracja: 18 paź 2007
Lokalizacja: Kujawy
Kontaktowanie:

Re: Poczytaj mi mamo, czyli kącik moli książkowych

Postautor: Preity » 05 lut 2014

Volli pisze:Chociaż nadal uważam, że oglądanie Mission Impossible w latach sześćdziesiątych (a właśnie w tym czasie dzieje się akcja powieści, do czego przyznaje się Gaiman na końcu książki) było raczej... jakby to ująć... impossible?
Nie do końca, bo zanim powstały filmy, to właśnie w latach sześćdziesiątych na antenie triumfy święcił serial o tym samym tytule, chyba że w książce jest wyraźne nawiązanie do filmowej wersji.
No one's got to take me alive!
The time has come to make things right!
You and I must fight for our rights!
You and I must fight to survive!

Muse - Knights of Cydonia
Awatar użytkownika
Dante
Oglądam regularnie xD
Posty: 121
Rejestracja: 29 lip 2007
Lokalizacja: Pekin
Kontaktowanie:

Re: Poczytaj mi mamo, czyli kącik moli książkowych

Postautor: Dante » 13 lut 2014

Zdecydowanie chodzi o serial, który swoją drogą kiedyś oglądałem jako dzieciak i te gumowe maski mnie też trochę wystraszyły.

Książkę czytałem po angielsku i muszę powiedzieć, że strasznie szybko zeszła. Autora znam głownie z komiksów dlatego ciekawe było poczytanie tego. Troszkę nie moje klimaty ale było kilka interesujących wątków i ciekawych pomysłów. Przyznam szczerze, że część wspominkowa bez elementów fantastycznych była moim zdaniem zdecydowanie najbardziej interesująca. Tam gdzie pojawiły się "bajkowe" motywy czułem się trochę nie na miejscu bo przypominało mi to raczej pseudo strachy dla młodszego czytelnika niż coś co mogłoby przyśpieszyć moje bicie serca. Chociaż wizja wyciągania robala z własnego ciała przypomniała mi moje własne doznania w podobnym stylu sprawiła, że przez chwilę było mi trochę nieprzyjemnie.
Nie zostałem powalony na kolana przez ten tytuł ale zainteresowałam nie na tyle, że sięgnę po coś innego niż tylko komiksy Gaimana.
Awatar użytkownika
Konata
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 267
Rejestracja: 22 cze 2009

Re: Poczytaj mi mamo, czyli kącik moli książkowych

Postautor: Konata » 17 lut 2014

Zdaje się, że do wczoraj miał być termin napisania jakiejś recenzyjki, wybranej przez nas książki.

Nie mam niestety daru ładnego wysławiania się, do tego dla odmiany rozwala mi zatoki ale coś tam naskrobię by nam temat nie popadł w zapomnienie.

To chyba moje pierwsze spotkanie z Gaimanem. Książka w moim odczuciu jest dobra, łatwo i przyjemnie się czyta. Gaiman fajnie buduje swój baśniowy świat w którym może się odnaleźć zarówno dziecko jak i dorosły. Były fragmenty przez, które ciężej mi było przebrnąć i to akurat nie wizja robaka w nodze, gdyż ten motyw wydał mi się taki oklepany, że nie potrafiłam się tym jakoś specjalnie przejąć. Mnie osobiście przeraziła wizja zamknięcia przez obca istotę w swoim własnym świecie, który powinien być bezpieczny a jednak nie był. Najfajniejsze w całej książce jest zakończenie- epilog, gdyby nie on uznałabym ją za przeciętna. Kotek, wspomnienia i staw, który był oceanem jest świetnym podsumowaniem.
Obrazek
Awatar użytkownika
Pino
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 458
Rejestracja: 07 kwie 2010
Lokalizacja: Na Pokładzie Avatara
Kontaktowanie:

Re: Poczytaj mi mamo, czyli kącik moli książkowych

Postautor: Pino » 19 lut 2014

PROPY PINO

1. "Sprawiedliwość owiec" Leonie Swann
Na włochatą lamę!____ owce gadają ! ?

2. "Żona podróżnika w czasie" Audrey Niffenegger
bo podróże w czasie są cool , ciekawe czy Pino wyląduje w jeziorku z Panem Darcym ?
< jak można naginać czas to może książki wciągają?>


3. "Dziwny przypadek psa nocną porą" Mark Haddon
bo Pino też ma swój świat i psa...

4."Pięć osób, które spotykamy w niebie" Mitch Albom
bo chce sobie poskakać po chmurkach

5. "Przygoda fryzjera damskiego" Eduardo Mendoza
bo byłam kiedyś u fryzjera i miał przygodę?
______________________________________
Podsumowuję wyniki pierwszego głosowania:
Pino poszła do fryzjera! -wypada podciąć rozdwojone końcówki
1. - Eduardo Mendoza, Przygoda fryzjera damskiego - 3 głosy
2. -Audrey Niffenegger, Żona podróżnika w czasie - 2 głosy
2. - Leonie Swann, Sprawiedliwość owiec - 2 głosy
Wychodzi na to, że czytamy fryzjera ______ Spoiler! pino trochę oszukiwała :rolly: .
Obrazek
Awatar użytkownika
Mizuki
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 669
Rejestracja: 11 paź 2013
Kontaktowanie:

Re: Poczytaj mi mamo, czyli kącik moli książkowych

Postautor: Mizuki » 20 lut 2014

Na włochatą Lamę!
Żonkę podróżnika w czasie czytałam...
Idę w owcę...

Ale ja jeszcze mam braki w recenzji poprzedniej lektury: :rolly:
Ocean na końcu drogi to moja druga pozycja jeżeli chodzi o Gaimana. Pierwsza powieśc to była "Nigdziebądź".

Baśniowość, tajemniczość to najważniejsze cechy powieści Gaimana. Magia jest tu przedstawiona w zasadzie w dosyć subtelny sposób, niewidzialna dla dorosłych, dostrzegana jest jedynie przez obdarzonego dużą wyobraźnią chłopca.
Neilowi Gaimanowi po raz kolejny udało się opowiedzieć piękną, współczesną baśń i stworzyć magiczny świat ukryty wewnątrz tego zwykłego, przesiąkniętego normalnością i codziennością, a nawet brutalnością.
Bohater Oceanu na końcu drogi umiejętnie odnajduje się w obu tych rzeczywistościach, obie są dla niego równie istotne i równoznaczne.
Bohater przeżywa od nowa najgorsze i najlepsze momenty swojego dzieciństwa.Każdy z nas miewa takie wspomnienia i próbuje walczyć z własnymi upiorami z przeszłości.
Dzięki tej powieści Gaiman po raz kolejny otworzył furtkę aby wrócić do jego twórczości...
Awatar użytkownika
Dante
Oglądam regularnie xD
Posty: 121
Rejestracja: 29 lip 2007
Lokalizacja: Pekin
Kontaktowanie:

Re: Poczytaj mi mamo, czyli kącik moli książkowych

Postautor: Dante » 23 lut 2014

Ok to zabieram się za fryzjera a opis owcy był na tyle ciekawy, że chyba wyląduje na mojej liście do przeczytania.
Awatar użytkownika
Akemi
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 88
Rejestracja: 03 cze 2011
Lokalizacja: Pastwisko

Re: Poczytaj mi mamo, czyli kącik moli książkowych

Postautor: Akemi » 10 mar 2014

Jestem na świeżo po przeczytaniu i ostrzegam, że będą SPOILERY. Jest to pisana lekkim stylem naiwna powieść o próbie wyplątania się z czegoś, w co wplątało się przez własną nieostrożność. Dlaczego jest naiwna? Bo przez całą książkę bohaterowi udaje się prawie wszystko, co sobie zaplanował. Bo niby ktoś dybie na jego życie, ale bohater może spokojnie chodzić po ulicach, ba, nawet stać na warcie przed czyimś mieszkaniem, mimo iż ktoś wcześniej wynajął snajpera, by go sprzątnął, i ta próba się nie powiodła. I żyje. Może wsiąść w pociąg, przejechać kawał kraju i wróci cały i zdrowy. Za to w mieszkaniu bezpieczny nie jest i to tylko w mieszkaniu. Mamy bombę, mamy snajpera, mamy przeszukania. Tak jakby ten, kto chce się go pozbyć uparł się, by sprzątnąć go tylko i tylko w mieszkaniu. I działa tak nieudolnie, że już bardziej się chyba nie da.
Postacie są trochę jak roboty. Fryzjer działa tak, jakby miał zaprogramowane kolejne kroki, nie ma jakichś głębszych przemyśleń odnośnie decyzji i zawsze wie, co musi zrobić w następnej kolejności. Ludzie, którym zleca coś do zrobienia także – nie sprzeciwiają się, grzecznie wykonują jego polecenia i zawsze udaje im się wszystko, o co prosił fryzjer. Do tego są mega życzliwi i pomagają mu na wszelkie sposoby.
Przez jakieś 65% książka była dla mnie drogą przez mękę. Potem sama nie wiem jak udało dotrzeć mi się do 81%. Może w końcu złapała mnie znieczulica? Wiem tylko, że przez te 65% trzymała mnie ciekawość, co do tego, kto pociągał za sznurki w tej całej sieci wzajemnych powiązań i zależności, a potem nagle zorientowałam się, że zbliżam się do końca. Reszta poszła już z górki. Mimo iż 35% książki to za mało, by ocenić ją pozytywnie, to zakończenie było dla mnie kompletnie zaskakujące i (mimo całego tragizmu sytuacji) zabawne. Nie kupiłam tylko FRYZJERA, który nagle (i nie po raz pierwszy) stał się troskliwym tatusiem i tłumaczył zgromadzonym zamieszanym w sprawę wszystko bez zająknięcia i przedstawił wszystkie fakty na tacy. Zakończenie jednak wywołuje banana na twarzy i jest kompletnie nieprzewidywalne (znaczy… dobra… w pewnym momencie czytelnik załapuje o co chodzi i wie, że mordercy trzeba szukać gdzie indziej). Ale wszystko ładnie składa się do kupy i pod sam koniec książki wyjaśnia się, co stało się z jednym ciałem (a raczej nie-do-końca-ciałem). Jest to książka z tych, w których zakończenie podciąga ich ocenę w górę, mimo iż przez większość fabuły człowiek siedzi i ziewa. Gdyby nie zakończenie Baran oceniłby książkę na 2, tak ocenia ją na 3+. I pewnie jeszcze kiedyś przeczyta ją jeszcze raz bo pozostawiła w nim pewien niedosyt, ale jeszcze nie jest w stanie sprecyzować jaki.
Wombat na chorobowym, jego funkcję przejął Baran.
Baran przyjmuje pacjentów na psychologicznym pastwisku od poniedziałku do piątku, w godzinach od 17:30 do 22:00. Pacjenci proszeni są o przyniesienie oscypków BIAŁYCH, NIE WĘDZONYCH w ramach opłaty za konsultację lekarską.

Wróć do „Hyde park”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość