Koreańskie legendy, mity, książki o Korei

tutaj można na każdy temat
Awatar użytkownika
Asu
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 401
Rejestracja: 12 sty 2006
Lokalizacja: Vancouver
Kontaktowanie:

Koreańskie legendy, mity, książki o Korei

Postautor: Asu » 27 wrz 2006

Kupiłam sobie ksiażkę Haliny Ogarek Czoj - Pradzieje i Legendy Korei i bardzo sympatycznie mi się ja czytało, więc pomyślałam sobie, że jeśli chcielibyście się zapoznać z legendami o powstaniu Koreii i td, to mogłabym czasami tutaj zacytować co ciekawsze historie :)
Co wy na to? Czy ktoś zainteresowany? ^^


Awatar użytkownika
ayako
Przyklejony do ekranu
Posty: 512
Rejestracja: 03 sie 2006
Lokalizacja: Kraków

Postautor: ayako » 27 wrz 2006

to świetny pomysł! bardzo chętnie bym sobie coś o Korei poczytała :) zwłaszcza legendy :P
[url=http://ayako_in_love.livejournal.com]LJ[/url] [url=http://www.last.fm/user/ayako/]last.fm[/url]
Awatar użytkownika
Eliza
Wyróżniony
Posty: 2164
Rejestracja: 02 sty 2006
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Eliza » 27 wrz 2006

ja też chetnie obie poczytam^^
Awatar użytkownika
CHILMA
Przyklejony do ekranu
Posty: 534
Rejestracja: 02 sty 2006
Lokalizacja: Łódź

Postautor: CHILMA » 27 wrz 2006

dołączam się do zainteresowanych ^^
Awatar użytkownika
Asu
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 401
Rejestracja: 12 sty 2006
Lokalizacja: Vancouver
Kontaktowanie:

Postautor: Asu » 27 wrz 2006

Super, w takim razie możemy zaczynać ^^
Obrazek
Zacznę od mitów kosmologicznych

Jak powstała ziemia, czyli skąd się wzięły góry, rzeki, równiny i morza?

W Korei istanieją conajmniej 3 typy opowieści o początkach ziemi koreańskiej, jedna ma charakter bardziej uniwersalny, dwie pozostałe tłumaczą powstanie najwyższych grzbietów górskich na północy półwyspu i uformowanie się największej wyspy koreańskiej Dzedzu.

oto pierwsza:

W jednej z krain niebieskich żyła kiedyś piękna dziewczyna. Kochał ją bardzo król tej krainy i gdy zdażyło się, że zgubiła swój ulubiony pierścionek, wszystkich swych poddanych zatrudnił przy poszukiwaniu klejnotu. Na próżno. Nigdzie nie znaleziono pierścionka. Król doszedł do wniosku, że musiał on spaść na ziemię. Wysłał więc na poszukiwanie olbrzyma. Ziemia w tym czasie stanowiła jedną masę grząskiej gliny, nie uformowanej jeszcze w góry, równiny, rzeki i morza. Olbrzym rozpoczął poszukiwania w tym grzęzawisku. Części gliny, które wydźwignął do góry, zastygły w nadanym im kształcie i stały się łańcuchami i szczytami górskimi, doły, które wykopał, napełniły się wodą i tak powstały morza, rzeki popłynęły korytami, które wyżłobiły palce olbrzyma, a miejsca, które wygładził swymi oblrzymymi dłońmi, stały się równinami. Nie wiadmo tylko, czy znalazł przy tym pierścionek, po który go wysłano

Druga Opowieść:

Zakłada ona, że na Półwyspie Koreańskim żyli już ludzie zorganizowani w jakiś związek państwowy, a tylko północne krańce półwyspu i tym bardziej rozległe, dzikie tereny Mandżurii stanowiły ziemię nieznaną.
Dawno, dawno temu żył olbrzym. Musiał się obywać bez ubrania, bo nigdzie nie można było znaleźć pasującej na niego sztuki odzieży. W zimie cierpiał więc bardzo z powodu chłodów. Król rządzący tym państwem nakazał zbiórkę odzieży we wszystkich prowincjach, a następnie nakazał krawcom sporządzić z niej szatę dla olbrzyma. Po kilku miesiącach ciężkiej pracy szata była gotowa. Niestety była za krótka. Jednak nic więcej nie dało się zrobić, ponieważ zabrakło materiału. Ofiarowano ją olbrzymowi jako dar króla.
Olbrzym odział się w nią natychmiast i aż zatańczył z radości, wysoko na przełęczy górskiej. I oto nagle cała ziemia okryła się ciemnością. To szata olbrzyma, rozwiewająca się w tańcu, zakryła promienie słońca. Brak słońca odbil się niekorzystnie na zbiorach i lud zwrócił się z prośbą do króla, by wypędził olbrzyma. Król, rozgniewany nie na żarty, rozkazał swej armii, by wygnała olbrzyma poza granice królestwa. Najsilniejsi wojownicy poszli mu oznajmić wolę króla. Gdy dotarli na przełęcz, gdzie stał olbrzym, zakrzykneli gromko:
-Olbrzymie!
On jednak niczego nie usłyszał, uszy jego były zbyt daleko od stóp. Wojownicy zaczęli się więc wspinać po nogach olbrzyma. Po wielu miesiącach dotarli na wysokość pępka. Wtedy zakrzykneli znowu:
-Olbrzymie! Szata twoja zakryła słońce, nic nie dojrzewa! Król rozkazał wypędzić cię poza granice kraju!
I tak olbrzym znalazł się na dzikich polach Mandżurii. Był głodny i spragniony, a nie miał żadnego pożywienia. Począł więc zagarniać ziemię i próbował oszukać nią głód, ziemię tę popijał morską wodą. Nie wyszło mu to na zdrowie. Wkrótce zaczęło mu okrutnie burczeć w brzuchu, przypominało to groźne grzmoty w czasie wielkiej burzy. Kiszki jego nie były w stanie dłużej zatrzymać mas pochłoniętej ziemi. Z jego ekskrementów powstały wysokie łańcuchy górskie na pograniczu Mandżurii i Korei, w tym najwyższa góra Korei Pektusan. Przy opróżnieniu pęcherza olbrzyma powstało jezioro Czhondzi i wyżłobione zostały korytu dwu wielkich rzek Amnokkang i Tumangang.
Po jego śmierci z głowy jego powstało pięć wielkich szczytów, tłuszcz zmienił się morza, a oczy w słońce i księżyc.

(przeuroczy, nie? jak kiedyś będę zwiedzać te szczyty, to mam nadzieje, że sobie nie przypomnę z czego powstały :P)

Trzeci wariant:
Nie zachował się w całości, a jedynie we fragmentach. Występuje w nich olbrzymka zwana Sonmunde Halmang. Miała ona zaczerpnąć garść gliny niesionej w podołku spódnicy i cisnąć ją w morze - w ten sposób powstała wyspa Dzedzu, , a znajdujące się na niej góry, z najwyższą Hallasan, miały się uformować z gliny ściekającej spomiędzy palców oblrzymki.
Halmang traktowała później Hallasan jak poduszkę, wspierała na niej głowę, gdy była znużona, a nogi zanurzała w morzu i pluskała nimi dla zabawy. Jej ciężki pięty oderwały kawałki lądu od dużej wyspy i powstały w ten sposób maleńkie wysepki. Czasem prała swą odzież w morzu, czasem gotowała sobie jedzenie stawiając kociołek na szczytach trzech stromych skał w Songsang. Mieszkańcy wyspy pragnęli bardzo mieć jakieś stałe połączenie z lądem. Halmang wysłuchała ich próśb i zaczęła budować most. Za tą przysługę miano jej zapłacić uszyciem jedwabnej sukni. Mieszkańcom wyspy udało się zebrać jedynie 99 zwojów jedwabiu, co wystarczyło tylko na halkę. Rozgniewana olbrzymka nie dokończyła swej pracy i w stronę wyspy Dzedzu wysuwają się z Półwyspu Koreańskiego przylądki, zbliża się jakby do niej gromadka wysp i wysepek, nie można ich jednak dostrzec gołym okiem. Rozgniewana olbrzymka zgarnęła jeszcze sam czubek Hallasan i rzuciła w niebo, gdy spadł on na brzeg, utworzył górę Sanbangsan, a na szczycie Hallasan powstało jezioro Białego Jelenia.

The End of part one wtajemniczania w mity Korei ^^
Zawsze mnie zastanawiało, czemu akurat olbrzymy? :)
Wyspa Dzedzu jest odległa o 50 mil od Półwyspu Koreańskiego, więc zróżnicowanie mitów kosmologicznych jest tam dość duże. Do dziś wyspa jest ostoją szamanizmu i w dalszym ciągu odbywają się tam ceremenie np. ku czci Halmang.

Ok, zaprezentowałam Wam pierwszy rozdział :P Jeszcze długa droga przed nami, o ile oczywiście dalej będziecie chcieli czytać ^^

P.S. Mam również mitologię Chin i Japonii

:twisted:

Ja wracam do nauki ^^
Awatar użytkownika
Asu
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 401
Rejestracja: 12 sty 2006
Lokalizacja: Vancouver
Kontaktowanie:

Postautor: Asu » 28 wrz 2006

Mam pytanko ;>
O czym mam teraz napisać?
Macie do wyboru:
1) Potop i prarodzice ludzkości
2) Skąd się wzięli ludzie na wyspie Dzedzu
3) Słońce i Księżyc
4) Zaćmienia Słońca i Księżyca
5) Trzęsienia ziemi
6) Siedem gwiazd z gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy
7) Gwiazdozbiór Wega
8) Jak ludzie posiedli mądrość

czy może np - Legendy i Zwyczaje objaśniające pochodzenie, wygląd i zwyczaje zwierząt..? Mity O Założeniu pierwszych państw na Półwyspie Koreańskim? Legendy z Zakresu Trzech Królestw?

I zasadnicze pytanie ; Czy w ogóle mam pisać dalej? XD
Awatar użytkownika
Devi
Doramowy maniak
Posty: 2449
Rejestracja: 18 maja 2006
Lokalizacja: Wawa

Postautor: Devi » 28 wrz 2006

Pisac, pisac ;D
Ja jestem za Legendami i Zwyczajami objaśniającymi pochodzenie, wygląd i zwyczaje zwierząt
lub
Mity O Założeniu pierwszych państw na Półwyspie Koreańskim
:D
.:: Unieś głowę. Prędzej czy później zostaniesz ranny,
więc równie dobrze możesz patrzeć jak to się stanie ::.
Awatar użytkownika
Eliza
Wyróżniony
Posty: 2164
Rejestracja: 02 sty 2006
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Eliza » 28 wrz 2006

A ja chce o słońcu i księżycu. Najczęściej w róznych mitologiach to sa cekawe historie!
Awatar użytkownika
CHILMA
Przyklejony do ekranu
Posty: 534
Rejestracja: 02 sty 2006
Lokalizacja: Łódź

Postautor: CHILMA » 28 wrz 2006

No właśnie ciekawe dlaczego olbrzymy ??? I to takie sporawe, bo kilka miesięcy i do pępka tylko dobrnęli ^^

Mnie jest wszystko jedno o czym dalej, bo mogę się tylko domyślać, co może być najciekawsze ^^
Awatar użytkownika
Asu
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 401
Rejestracja: 12 sty 2006
Lokalizacja: Vancouver
Kontaktowanie:

Postautor: Asu » 28 wrz 2006

Słońce i Księżyc
(jak dla mnie to troche przypomina bajkę o Czerwonym Kapturku)

Dawno, dawno temu żyła wdowa z trojgiem dzieci, kilkunastoletnią córką, trochę młodszym synem i niemowlęciem. Mieszkali w małej chatce, w górskiej osadzie,
Pewnego dnia matka wyszła na cały dzień z domu. Poszła do pracy do wsi położonej za górą. Zanim wyszła powiedziała dzieciom:
- Pilnujcie dobrze domu. Zamknijcie drzwi i nie wychodźcie na dwór. Musicie być bardzo ostrożni, bo w pobliżu włóczy się wielki tygrys. Gdy wrócę przyniosę wam smaczny twaróg sojowy.
Brat i siostra wzięli sobie do serca słowa matki. Zamknęli dokładnie drzwi i bawili się spokojnie przy boku niemowlęcia. Tymczasem stary, stuletni niemal tygrys zszedł już z gór i ukrył się pod podłogą domu wdowy. Wysłuchał stamtąd wszystkiego, o czym mówiła matka dzieciom. Wieczorem zaczaił się na nią w lesie, zaatakował nagle i pożarł. Przybrał potem jej postać i poszedł prosto do chaty, w której czekały dzieci, nie zapomniał też zabrać ze sobą sojowego twarogu. Zastukał do drzwi i zawołał:
-Dzieci, otwórzcie, przyszła mama! - młodszy brat zerwał się z miejsca i już miał otworzyć drzwi, zaniepokojona brzmieniem głosu matki zawołała:
-To nie jest głos naszej matki, jest zbyt chrapliwy!
-Dzieci, cały dzień pracowałam dziś przy pieleniu ryżu i całkiem zachrypłam - odpowiedział tygrys, ale siostra nie była jeszcze przekonana.
-Pokaż nam swoje ręce, to uwierzymy że jesteś naszą matką - zażądała. Gdy tygrys wepchnął swoją łapę przez szczelinę w drzwiach dzieci zawołały:
-Dlaczego masz taką żółtą, szorstką i brudną rękę?
-Cały dzień pieliłam ryż, do ręki przylepiły mi się źdźbła trawy, a potem oblepiałam jeszcze żółtą gliną ściany domu starszej siostry.
Dzieci zażądały by pokazał im jeszcze nogę, a gdy wetknął ją przez szpary krzyknęły:
-Dlaczego masz taką czarną nogę?
Tygrys odrzekł, że tam, gdzie pracował, zbito go po nogach. Pokazał im też twaróg sojowy, który matka obiecała przynieść po pracy, i zażądał, by dzieci podały mu niemowlę, które płakało i domagało się piersi matczynej.
Dzieciom zabrakło już argumentów i nęcił je smakowity zapach podsmażonej soi, wpuściły rzekomą matkę do domu i podały jej niemowlę. Tygrys schwycił dziecko i skrył się z nim w kuchni, a starszym zostawił soję. Rzuciły się na nią łapczywie, bo były strasznie głodne. Po chwili jednak siostra zajrzała przez szparę do kuchni i zobaczyła jak tygrys kończy właśnie pożerać maleństwo. Cichutko wymknęła się z domu z bratem i w nadziei, że w ten sposób ujdą z łap tygrysa, wdrapała sie z braciszkiem na wysoką sosnę rosnącą koło domu.
Tygrys nie najadł się jeszcze do syta i zaczął szukać starszych dzieci. Zajrzał w końcu do studni i ujrzał w niej odbicie uczepionych sosny dzieci.
-Ach, tu jesteście - zaryczał głośno i zamierzał skoczyć do studni. Młodszy brat roześmiał się głośno z jego głupoty. To pozwoliło tygrysowi odkryć kryjówkę dzieci. Stanął u stóp sosny i zapytał:
- Jak weszłyście tak wysoko.
- Wzięłyśmy od sąsiadów troche oleju sezamowego i posmarowałyśmy sosnę, to całkiem prosto - odparł młodszy brat.
Tygrys uwierzył chłopcu. Posmarował pień sosny olejem i spróbował wdrapać się na wierzchołek. Oczywiście nie mogło mu się to udać. Widok ześlizgującego się z sosny tygrysa był tak komiczny, że młodszy brat zawołał ze śmiechem:
- Och, jakiż on głupi, czyż to tak trudno się domyślić, że trzeba wziąć siekiere i wyrąbać sobie schodki?
Tygrys wiedział więc już jak się dostać na wysokie drzewo, i czym prędzej zrobił z tego użytek. Coraz bardziej zbliżał się do dzieci, które przerażone nie mając już dokąd uciec zwróciły się do nieba:
-O, Niebo, jeśli chcesz ocalić nasze życie spuść nam żelazny łańcuch, jeśli zać pragniesz naszej śmierci ześlij nam przegniłą line ze słomy.
Z nieba spuścił się natychmiast żelazny łańcuch i dzieci wspięły się po nim na górę.
Tygrys, do którego doleciały poszczególne słowa zawołał:
-O, Niebo, jeśli pragniesz mej śmierci spuść mi żelazny łańcuch, a jeśli chcesz bym pozostał przy życiu, spuść mi linę z przegniłej słomy.
Z nieba spuściła się słomiana lina, tygrys uwiesił się na niej i próbował wspiąć wyżej, gdy nagle pękła z trzaskiem i tygrys spadł z dużej wysokości prosto na pole, na którym po ścięciu kukurydzy zostały twarde łodygi kukurydzy. Podobno czerwone zabarwienie łodyg kukurydzy wywodzi się z czasów, gdy zbryzgała je krew tygrysa.
Brat i siostra pozostali już na niebie. Siostra została Słońcem, a brat Księżycem. Rozświetlają swym blaskiem każdy dzień i każdą noc. Słońce jednak świeci jaśniej. Z jakiego powodu? Otóż siostra jako skromna dziewczyna, nie może pozwolić by różni ludzie przyglądali się jej bez ceremonii. Ma ona ostrą igiełkę, którą kłuje każdego, kto zbyt długo ośmiela się na nią patrzeć. Oto dlaczego nie można bezkarnie spoglądać wprost na słońce.

(ufff... ale sie napisałam :P Dla Devisia next time to o zwierzakach :P)
Awatar użytkownika
CHILMA
Przyklejony do ekranu
Posty: 534
Rejestracja: 02 sty 2006
Lokalizacja: Łódź

Postautor: CHILMA » 29 wrz 2006

WOW to ładne było i rzeczywiście przypomina bajkę o Czerwonym Kapturku ^^

Wróć do „Hyde park”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość