[2010] Clone Baby

seriale z Japonii
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: Reira » 06 gru 2010

Mnie się podobała ta scena z 7 epa, jak Marika chciała złapać Masamune, a on się odsunął. Było w tym jakieś zbalansowanie między tragizmem i teatralnością, które mi bardzo odpowiada.

Z tą wielonarządową chorobą i przeszczepionym płucem to rzeczywiście przesadzili. Dobrze, że Okabe Jotaro dalej żyje. Może coś jeszcze zhackuje zanim umrze... bo pewnie przeżyje tylko Masamune i Marika - nie wiem, co jej jest, ale mój szósty zmysł mówi mi, że na końcu tego serialu będzie w ciąży... :mrgreen:

Poza tym najbardziej podobało mi się jak skrócili do minimum scenę na policji, albo tą z Mariką. Rzeczywiście krótkie odcinki zmuszają do selekcji, ale uważam, że działa to tylko na korzyść dramy.


Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: boom_boom » 06 gru 2010

Reira pisze:Z tą wielonarządową chorobą i przeszczepionym płucem to rzeczywiście przesadzili.

Ale w sumie tak jakoś ciekawie Marikę kłuje od środka. I jak na nią, nieźle rozkminia, że jest jakaś chora dziewczyna, że teraz jej lepiej, że teraz się uratowała, podoba mi się.
Tylko do czego to doprowadzi?
Bo na pewno chodzi o więź z córką doktorka.
A skoro takie podobne odczucia, to może dla nich jest jedno Krzesło?

I trochę ciekawe, że po co aż tylu chłopców stworzono w laboratorium.
W ogóle po co tylu ludzi?
Mogli zrobić jednego klona. Od jednego od razu zabrać wszystkie narządy, po co się bawić, że od jednego płuco, od drugiego nerkę?
Nie. Tu chodzi o coś więcej. Ktoś sobie pogrywa. Ktoś chce zamącić. Komuś sie zachciało porozstawiać krzesła. Ktoś zapalił czerwone światełka w oczach Masamune.
Zresztą, dla jednego dzieciaka taka organizacja by nie powstała.

To teraz to się musi powyjaśniać.


Reira pisze:pewnie przeżyje tylko Masamune i Marika - nie wiem, co jej jest, ale mój szósty zmysł mówi mi, że na końcu tego serialu będzie w ciąży...

Hahaha, kto wie? ^^
Ale jak dziewczyna mdleje, to nie zawsze ciąża.
To może być Wetschmerz nawet, tradycyjnie. :mrgreen:
W sumie też by mnie bolało, gdybym się dowiedziała, że moje życie to kłamstwo, że nawet nie mam ojca ani matki i jestem klonem, który musi zabić kogoś albo zostać zabity.
Choć tu o coś innego chodzi i samobójstwem się nie skończy! ;)

Reira pisze:Rzeczywiście krótkie odcinki zmuszają do selekcji, ale uważam, że działa to tylko na korzyść dramy.

Bo świetny montaż też jest, te sceny się ładnie przeplatają, genialnie.

Aaa, bo już piszę o tym nie wiem, od kiedy i jakoś zapominam.
Czy oni najpierw napisali scenariusz czy posłuchali zespołu Hurts?
Nie ogarniam, jak te piosenki świetnie pasują, teksty, muzyka. To jest niewyobrażalne. Jakby scenariusz był pisany pod OST.
Obrazek
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: Reira » 06 gru 2010

boom_boom pisze:I trochę ciekawe, że po co aż tylu chłopców stworzono w laboratorium.
W ogóle po co tylu ludzi?
Mogli zrobić jednego klona. Od jednego od razu zabrać wszystkie narządy, po co się bawić, że od jednego płuco, od drugiego nerkę?
Nie. Tu chodzi o coś więcej. Ktoś sobie pogrywa. Ktoś chce zamącić. Komuś sie zachciało porozstawiać krzesła. Ktoś zapalił czerwone światełka w oczach Masamune.
Zresztą, dla jednego dzieciaka taka organizacja by nie powstała.
Dla mnie też to jest dziwne, że tylko 1 dziewczyna, na początku myślałam, że może nie mieli na to wpływu, ale w dramie powiedzieli, że skonstruowali genetycznie nawet ich osobowość. Że jeden jest introwertykiem, drugi ma poczucie sprawiedliwości, ciekawe czemu? Czemu to ma służyć..? No w każdym razie nie sądzę, żeby wszystkie wątki rozwiązali. Pewnie tatuś stary naukowiec postanowił ratować swoją córkę, a jak brat sensei się o tym dowiedział, to go załatwił. Na pewno macza w tym palce ktoś jeszcze, bo po laboratorium krążą ludzie z bronią. A ośrodek ma nawet wtyki na policji.

Ja nie kupiłam jakoś tej historii, że poszli w nocy do domu dziecka, a tam pod drzwiami był Masamune, może dlatego ta scena była taka krótka, bo po prostu okaże się później, że to było kłamstwo. Mam nadzieje, bo po śmierci Ozu to był najdziwniejszy moment w odcinku.
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: boom_boom » 06 gru 2010

Reira pisze:Ja nie kupiłam jakoś tej historii, że poszli w nocy do domu dziecka, a tam pod drzwiami był Masamune, może dlatego ta scena była taka krótka, bo po prostu okaże się później, że to było kłamstwo. Mam nadzieje, bo po śmierci Ozu to był najdziwniejszy moment w odcinku.

Mnie dużo rzeczy z Masamune nie przekonuje. Ale ta scena serio, przykrótka. Tak trochę na siłę adopcja. Trochę na siłę dziecko na chodniku. Trochę J.K. Rowling :rolly:
Ale z drugiej strony, póki co nie ma za dużo zbędnych scen, że niby kłamstwa, jak już coś pokazują, to w jakiś sposób to jednak istnieje. Może nie był porzucony przynajmniej. Może go poczta przyniosła, bo państwo zamawiali klona. :crazy:

Niee, nie wiem, też nie umiem tego kupić.

Reira pisze:Że jeden jest introwertykiem, drugi ma poczucie sprawiedliwości, ciekawe czemu? Czemu to ma służyć..?

Właśnie. Jak jakaś gra, jakiś eksperyment, jakaś chora myśl dziwnego człowieka.

Reira pisze:Na pewno macza w tym palce ktoś jeszcze, bo po laboratorium krążą ludzie z bronią. A ośrodek ma nawet wtyki na policji.

Właśnie, akcja na szeroką skalę. Czemu aż tak? Ciekawe.
Chyba nie samo ratowanie córki. Za mało.

Tu musi być choroba psychiczna pogrzebana!!!!!
Obrazek
Awatar użytkownika
Maura
Wyróżniony
Posty: 3920
Rejestracja: 27 cze 2008
Kontaktowanie:

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: Maura » 07 gru 2010

hop hop~~~~ z braku laku dołączam to tego tematu, mam nadzieję, że mnie przygarniecie ;p

Obejrzałam dziś sobie trzy pierwsze odcinki i więcej chyba już dziś nie dam rady, ale po kolei ^^

Nie wiem czy to ja jestem taka niekumata, czy ta drama taka pokręcona, czy pogoda, czy o co tam... ale mało rozumiem ;p Oprócz tego gościa w bieli i że główny się z nim zamienił, nie mam pojęcia o co chodzi z ciągłym porywaniem Mariki, jakimś creepy magazynem, do którego wszyscy na koniec schodzą... nie wiem o co chodzi XP Ojciec wylatuje z... PRZED kamerę dzielnie uratować syna w ostatniej minucie, że niby takie odkupienie win, że się synem nie zajmował itp itp a i dopiero w trzecim epie skapnęłam się, że te dziewusz co się uczepiła nauczycielki to siostra głównego.
W każdym razie jest absolutnie komicznie :mrgreen: To całe przedramatyzowanie, czerwone oczy, Marika! Nic tylko oglądać dalej!

Główny bohater. Główny bohater robi mi dziurę w mózgu. ;p
I nawet przygotowałam materiały pomocnicze, które nie wymagają zbędnego komentarza XD
Spoiler! Obrazek

Obrazek

A to nawet przewijałam ze trzy razy XP
Obrazek

Nadziwić się nie mogę jego zdziwieniu. :rolly:

Co do wątku, <oprócz tego że cała historia jest wyssana z palca> spodobała mi się ta teoria o tych myszach i , że to również przekłada się na naturę człowieka. Że ludzie, istoty, które są identyczne, nie są w stanie żyć w pokoju. Taka gorzka refleksja o tym, że ma czegoś takiego jak równość. . .

Jeśli chodzi o stronę wizualną to jak najbardziej zadbano byśmy dostali oczopląsu. Ktoś się nieźle napracował przy montowaniu, ale... ale czy nie wyszło to zbyt efekciarsko? Mnie po kilku minutach oglądania już bolały oczy od nieustannych fleshy, przyspieszeń, przyspeedowanych zbliżeń. No i oczywiście te nieszczęsne efekty świetlne w czasie kiedy bohaterowi wychodzą czerwone oczy (w ogóle why? ;p) ... Tak to ładnie, tylko naćkali momentami nie potrzebnie tego wszystkiego...
No i jest jeszcze druga strona ^^ Nie wiem czy to taki zamysł, ale ... dlaczego wsszyscy panowie w tej dramie są przystojni? Dawno czegoś takiego nie widziałam. ;p Ale nie powiem, miłe dla oka ^^ Zwłaszcza psychiczny <śliczny> pan ze scyzorykiem, który momentami przypomina Nirimiyę >patrz, materiał pomocniczy nr 3 >
Obrazek
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: boom_boom » 10 gru 2010

Maura pisze:Jeśli chodzi o stronę wizualną to jak najbardziej zadbano byśmy dostali oczopląsu. Ktoś się nieźle napracował przy montowaniu, ale... ale czy nie wyszło to zbyt efekciarsko?

Co mogę od siebie powiedzieć? .... NIE. :P

Ale każdy ma swoje zdanie, spoko.


Maura pisze: nie mam pojęcia o co chodzi z ciągłym porywaniem Mariki

Później sie świetny wątek robi z Mariki i Hiro. Bo creepy jest coraz fajniejsze.

Maura pisze:dlaczego wsszyscy panowie w tej dramie są przystojni?

A po co tworzyć brzydkie klony? :mrgreen:
Marika też jest śliczna!

Maura pisze:braku laku dołączam to tego tematu, mam nadzieję, że mnie przygarniecie ;p

Właśnie, właśnie, pisz :)

------------------------

ep9
Na początku było jakoś tak... Dziwnie. Przede wszystkim, nigdy ich tak nie bolało, jak budziły się w nich instynkty, a teraz mało nie umarli z bólu. Mówię o Masamune i Okajo. Bo Hiro jakby zapomniał, że ma ranę kłutą brzucha. Zdawać by się mogło, że Japończycy są nieśmiertelni jeśli idzie o takie rany, oni z nimi radośnie biegają po ulicach, ratują innych, rozwiązują zagadki, wszędzie, czy tu, czy w Maou... Jakoś dobrze im! :)
Masamune jest masakryczny, a jak go zobaczyłam z pistoletem, to chciałam, żeby ktoś go palnął w łeb z tyłu. I ten jego "pościg" na początku, wolniej się nie dało już wystartować, no luuudzie....
Obrazek
Fajny problem poruszony... Jestem klonem czy człowiekiem? Wynikiem eksperymentu czy istotą żywą? Czuję czy mnie tylko zaprogramowano?
Trudno powiedzieć. Masamune kocha Marikę? Co ma do Mariki Hiro? Czy taki Gota by tak latał i się mścił za Hiro, gdyby role się odwróciły?
Ale druga część odcinka genialna.
Tzn. wiem, że opłakujecie Okajo, ale pięknie jego śmierć pokazali. Kanako szła korytarzem i aż się czekało, aż otworzy te głupie drzwi i uwolni hakera. Haker już się powoli żegnał, rozstawał, drzwi się otworzyły, tylko... Kurczę, NIE TE DRZWI! I jakoś tak ładnie wykorzystali flashbacki, były potrzebne w sumie, żeby wspomnieć zmarłego, a dali tylko kilka zdań, nie wydłużyli do niewiadomo jakich rozmiarów, a pokazali, co mieli pokazać. Ahhhh, ta forma CLone Baby!!!!
A już wątek Hiro-Marika w tym odcinku spowodował u mnie bicie serca i paraliż całego organizmu, jakieś niezłe emocje, aaaaach. Zaraz Cię zabiję, tylko najpierw muszę Cię przytulić. Majstersztyk. Źle się skończyło, czeeeeemu? Nie grzebcie już w ranie Hiro!!!!!
Obrazek
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: Reira » 11 gru 2010

9ep: Z jednej strony był dobry, z drugiej tragiczny. Tragiczny ze względu na śmierć hakera. Dla mnie było tam za dużo patosu i wzniosłości mimo wszystko. Ten cały bieg przez korytarz w zwolnionym tempie. I to oświecenie, że nie jest Bogiem i poświęcenie. Po co on się właściwie poświęcił? Jego laska była z bratem i panią profesor, więc nic złego by jej nie spotkało, no ale tragizm musi być... :omg:

Dobre było to, że porwali córkę doktorka i w końcu coś się w tej materii dzieje, bo już dość miałam tego jej leżącego, zabandażowanego ciała. Ciekawe kto ją porwał.

I czy na prawdę nie mogli zrobić 1 klona i pobrać od niego wszystkich organów? Nie pojmuję :confused:
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: boom_boom » 11 gru 2010

Reira pisze:Dobre było to, że porwali córkę doktorka i w końcu coś się w tej materii dzieje, bo już dość miałam tego jej leżącego, zabandażowanego ciała. Ciekawe kto ją porwał.

Wyglądał jakoś tak jak ten brat Mariki, ale nie wiem, czy to nie jest bez sensu.
I jeszcze kto Marikę porwał... Znaczy, któryś z tych sługusów, ale jak to fajnie pokazali, że nawet kawałka człowieka nie było widać. :mrgreen:

Reira pisze:I czy na prawdę nie mogli zrobić 1 klona i pobrać od niego wszystkich organów?

Właśnie... To takie... Bez sensu.
Gdyby potrzebowali tylko organów, to zrobiliby jednego klona, zabraliby wszystko, co mu potrzebne do życia, uratowali córkę, a klon... No cóż, gdzieś by sobie leżał w śmieciach.
Ale tu jest inaczej.
Bo gdyby tak pozabierali po jednym organie od każdego, to wielu by przecież przeżyło. Co za problem, że ktoś by żył z jedną nerką, itd. Ale oni nie chcą, żeby żyli, chcą, żeby się pozabijali. Co im to życie przeszkadza? W końcu to też cud ich eksperymentu, ich pracy. A oni założyli, że trzeba zniszczyć probówkowe rodzeństwo i koniec.
Taka wręcz niegodziwość, niewdzięczność, HA!
W sensie: zabieram płuco i niczym się nie odwdzięczę, idź, umrzyj.
Nie wiem, po co im te trupy. :crazy:

I dalej czekam, czemu to jest takie wyjątkowe, że Marika jest jedyną dziewczyną wśród klonów. Jakąś to ma mieć rolę? Bo ona chyba jest najbliżej tej córki doktorka, czuje, jak ona, widzi ją inaczej. Hmmm..
Obrazek
Awatar użytkownika
Ai_tanu
Doramowy maniak
Posty: 2140
Rejestracja: 26 gru 2009

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: Ai_tanu » 11 gru 2010

szczerze to ja nie wymagam od tej dramy logiki i nie sądze że cokolwiek sie do końca wyjaśni, chociaż może mnie czymś zaskoczą, nie wiem.

eh jestem poddenerwowana, zresztą chyba widać. nie mam za dużo do powiedzenia o 9 odcinku, tylko tyle że jest mi smutno i jestem rozczarowana. i zabiły mnie miny Masamune :omg: i dererwuje mnie Hiro z Mariką >.< i ogólnie w złym nastroju chyba to oglądałam czy coś, i jeszcze mi sie pogorszył. sorry, jestem straszna. eh.
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: boom_boom » 11 gru 2010

Ai_tanu pisze:i zabiły mnie miny Masamune :omg:

Niech wraca do podlewania kwiatków w Otomenie jednak, myślałam, że będzie inaczej.

Ai_tanu pisze:nie sądze że cokolwiek sie do końca wyjaśni

Pewno nie. Zwłaszcza, że taką głupotę wymyślili :victory:
Pewnie nawet tego nie widzą.
Obrazek
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: Reira » 11 gru 2010

boom_boom pisze:I jeszcze kto Marikę porwał... Znaczy, któryś z tych sługusów, ale jak to fajnie pokazali, że nawet kawałka człowieka nie było widać. :mrgreen:
Mnie się wydaje, że to jest ten kolega jej brata z policji, a poza tym to nie wiem...

Co do Masamune,= to jego miny rzeczywiście są minusem tej serii, MarikaxHiro mi zupełnie nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie. Hiro jest spoko. Udawał twardziela, a sam wiedział niewiele więcej niż pozostali. On też jest ofiarą całego tego zamieszania i mam nadzieje, że Masamune odda mu trzustkę i przeżyje i będzie walczył do końca i zginie jakąś chwalebną śmiercią.

Co do Mariki, nadal uważam, że skończy w ciąży, nie wiem jeszcze jak i z kim, ale to widmo wisi nade mną już kolejny odcinek, więc coś musi być na rzeczy.

I teraz to się pewnie zrobi dramat, bo wątek humorystyczno-kolorowy umarł i zostanie sfrustrowany Masamune, mszcząca się nauczyciela, ofiara losu Marika i umierający Hiro. :no:
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: boom_boom » 15 gru 2010

ep10
Zaczęło się wielkim WTF. Czyli rage'ami Masamune, klęczącym doktorkiem, kolejną ucieczką głównego bohatera, która trwała 2 sekundy i zaniosła go 10 cm dalej... Po prostu aż się uśmiałam. A to nie komedia tylko poważny serial popularno-naukowy :rolly:
Potem w sumie scena w lesie tez się zrobila śmieszna. Jak brat Mariki dostał trzęsawki, to był gwóźdź do trumny już. I w końcu niby taka przyjaźń, ale kolega zginął z ręki wroga. Chociaż, teraz, co gorsze, co lepsze?
Szczerze to gdzieś pomijałam tę kwestię, że Mio, córka doktorka, rzeczywiście odzyska zdrowie, zdejmie bandażę. Że ktoś pokaże też jej emocje, jej motywacje, a właściwie brak woli życia. Że wcale nie chce mieć w sobie tych wszystkich nerek i żołądków. Że jej szkoda, że taki Gota nie żyje i nie umie sobie z tym poradzić.
To Masamune jak zwykle był szybki i precyzyjny i sobie nie poradził.
Co prawda chyba można było się domyślić, że pod bandażami kryje się twarz Mariki, ale jednak ciekawy wątek, jako że Masamune poleciał po serce dla Mariki. Ale, heh, jak mi się to z Królewną Śnieżką kojarzy... I ona też piękna. I tych chłopaków-krasnoludków to też jej kilku pomaga... Ach.
Dobrze, Hiro, potrząśnij tym niedorobionym Masamune, niech coś zrobi, niech się ogarnie!!!!
Hiro co prawda przebija w woli życia Lee Byung Huna i śmiga z dwukrotną raną otwartą brzucha, żeby być inkubatorem serca Mariki, ale i tak sceny z nim jakoś przyprawiają mnie o duże emocje. Strasznie podobało mi się, gdy leżał na podłodze i ludzie nad nim zapowiadali, że jego żywot się kończy, a tu nagle Hiro wstaje z chytrą minką i rozwala cały ten śmieszny oddział, tę śmieszną gwardię, ratuje dziewczynę i ucieka.
Biedna Marika, ojjj, biedna.
Dobrze mieć takiego Hiro, co o nic nie prosi, tylko sam daje. Z SERCA.
Przepiękna scena, gdy przyszedł do szpitala, dobra, wiem, że walnął się na podłogę niczym "zaprogramowany, by umrzeć", ale jakie to było piękne, ile to miało znaczenia, ile tam było emocji....!!!
Masamune, zabijcie go! Miała się ta "gra" już rozstrzygnąć w tym odcinku, ale, niestety, on dalej żyje.
Wydaje mi się, że nie po to umarł Gota, nie po to umarł Okajo, nie po to umarł Hiro, by taka niedojda chodziła po świecie i wywalała tylko ślepia na wierzch. Klony miały być eksperymentem? Cóż, ten Wam nie wyszedł, za mało jakiegoś chromosomu, sorki, doktorku.
I ten cały klon biznes... Bo jakoś zwykle ma się taką wizję, że "kupiłbym sobie klona, żeby być w dwóch miejscach naraz". A tu klony różnie wyglądają. Więc co? Klon-dawca organow? Japonia idzie krok dalej niż trywialne komórki macierzyste.

Ja nie chcę tego, co widzę. Bo Masamune się nie rozprawi z tą gwardią klonującą, bo jest zbyt tępy na to, policja...hmmm... za daleko to poszło w las i za dużo mieli wtyczek... Nie ma kto pomóc.
Obrazek
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: Reira » 15 gru 2010

10 ep: No i okazało się, że Marika umiera i został jej 1 dzień życia. Masamune biegnie do człowieka, który ją porwał i który teraz chce ją zabić, bo jest niepotrzebna (to po co w ogóle ją porywałeś, koleś? ). Mamy też scenę z bandażami prosto z Atami i Hiro chyba w końcu umrze. Oby mu się udało, bo nie zniosę kolejnego odcinka jego umierania.

Spoiler!
Reira pisze:zastanawiam się kim jest ten tajemniczy mężczyzna. Skoro nie jest to ten stary doktor, to może ktoś z rodziny Mariki, albo Kano BM czyli ojciec Masamune, bo na razie innych typów nie mam.
No i oczywiście miałam rację. :-) Za wszystkim stał Kano z BM :-)
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: boom_boom » 15 gru 2010

Toć musi się udać, bo serduszko leci do Mariki :)
Co prawda, jeeeeej, jakie to było prawdopodobne, że on żył tyle czasu z rozwalonym brzuchem, omg, przebił wszystko. Wszyscy inni w tej dramie dostają cios/kulkę/cokolwiek i po nich, ewentualnie proces się przedłuża o wyjęcie płuca, ale jednak... Nie tyle czasu.
A biały garnitur Hiro i tak nieźle zachowywał czystość, tak uważam.

Ale ja pokochałam jednak ten wątek z Hiro, był taką miłą odskocznią od trzelającego dziwne papy Masamune. I rzerczywiście pokazywali z Mariką jakiś magnetyzm dusz.
Obrazek
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2010] Clone Baby

Postautor: Reira » 15 gru 2010

Ja widziałam ostatnio Matsuzaka Toriego (?) w Death Game Park i tam jest taki kakkoisny, że mdlałam co chwilę, nawet jakieś sygny z nim porobiłam. W Clone Baby nie widać, że jest przystojny, bo uwagę odwraca płonąca czupryna i białe ciuchy.

Co do Mariki, to chyba ciąża, której się spodziewałam, została zastąpiona przez śmiertelną chorobę. Ogólnie Marika mnie wkurza, bo wszyscy się poświęcają dla jej dobra, a co ona robi? Umiera :-P Chodzi o to, że mdleje, pada i ma męczeńską, zatroskaną minę, a w ogóle do niczego się nie przydała. Okajo pomagał innym zdobywać informacje i włamać się do laboratorium, Hiro powiedział o master clone, nawet Masamune coś zrobił, a ona kompletnie nic... I jeszcze wszyscy chcą się dla niej poświęcać.

Poza tym w pierwszej połowie 10 odcinka dostaliśmy dużo wątków uczuciowych, a pod koniec sensacyjnych. No i prawie wszystko się wyjaśniło, bo pozostało raptem pół godziny powstrzymywania Kano od niecnych planów. :-)

Wróć do „J-drama”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości