[2011] Party wa Owatta

seriale z Japonii
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

[2011] Party wa Owatta

Postautor: Reira » 13 lis 2011

Party wa Owatta / The Party is Over

Obrazek

Tytuł oryginalny: パーティーは終わった
Gatunek: romans
Liczba odcinków: 24 po 5 minut (lub jeden 2,5 godzinny film)
Nadawca: Bee TV
Emisja: 01.02.2011-28.04.2011
Piosenka przewodnia: MONKEY MAJIK - Yume no Sekai
Oficjalna strona: http://www.partyisover.jp/" onclick="window.open(this.href);return false;
Reżyser: Yukisada Isao (ten do Parade i GO)

OBSADA:
Naka Riisa - Toake
Narimiya Hiroki - Yuubi
Nagayama Kento - Musashi
Takaoka Sousuke - tajemniczy nieznajomy
Hayashi Kento - Tony
Koide Keisuke - Onigawa Toshinori
Watabe Gota

TREŚĆ:
Znudzona, lekko cyniczna mangaka przychodzi na przyjęcie wielkiego sławnego kolegi po fachu. Nie zna tam nikogo, dlatego chodzi sobie, obserwuje ludzi, martwi się jedynie o drinki i żeby nie narobić sobie wstydu... a raczej za dużo wstydu. :mrgreen: Nudząc się jak mops, wymyśla różne historie o związkach, których tematem są mężczyźni, którzy przykuwają - z różnych powodów - jej uwagę.

Teraz trochę ode mnie o historiach. Dramę oglądałam po polsku - na lizardowym. Przeczytałam co ludzie sądzą i króluje tam 5 historia, a za najsłabszą uważane są te, które właśnie mnie się najbardziej podobają, ale do konkretów:

Spoiler! Pierwsza historia o malarzu: Główną jej zaletą jest Hiroki Narimiya i jego uśmiech jokera :-D Jest uroczy, zwłaszcza w scenie jak bawi się farbami z Toake. Później zaczynają się problemy przez dziewczynę w bieli. Fajna jest scena jak wychodzi z atelier malarza i na jej sukience są różowe plamy farby: to wyjaśnia wszystko. W sumie smutne, jeszcze okazuje się, że koleś, który był powodem całej tej historii to jakiś egoistyczny bubek :-)

Druga o plączącym chłopaku i jej zakończenie, bardzo mi się podobało. To jak zostawiła go w tej kolejce i wysiadła. :puppy: Było to jakieś takie: z jednej strony odważne, z drugiej tchórzliwe, sama nie wiem, smutne. Jakoś ruszyła mnie ta scena. I wyznanie miłosne ze stopą na twarzy też. :victory:

Trzecia historia o porywaczu i jego tajemniczej skrzyni nie podobała mi się. Fajne było jak okazało się, że to magik i wystawianie języka na końcu. Słodkie :aww:

Czwarta historia - czyli powtórka z Kimi wa Petto. Fanie zagrana, ta laska - taka typowa office lady, która chce mieć ładnego, czystego, modnie ubranego chłopaka i Tony, który nie do końca może wpasować się w te oczekiwania. Znikające buty, różowe ciuszki, podejrzenia i na końcu: rozstanie.

Ostatnia historia, czyli taniec wampirów to jedno wielkie WTF? I jeszcze na koniec okazuje się, że to była prawda. To chyba takie oczko puszczone do widza, tak jak przyjazny kelner, który jak anioł stróż dba o dobre samopoczucie Toake na przyjęciu. :wink:


Awatar użytkownika
Azzel
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 4101
Rejestracja: 05 mar 2009

Re: [2011] Party wa Owatta

Postautor: Azzel » 06 lut 2012

Dobra, to i ja się dorzucę tu, zmotywowałam sie obejrzeć w końcu^^

Pierwsze wrażenia - przypomina mi strasznie to kłamstewka Aoi Yu albo wieczorki Maki Yoko, trochę podobny klimat się z tego unosi - pare różnych historii z tą samą bohaterką, tylko że tu wszystko nawiązuje do imprezy. Ogólnie to chyba tylko 4 historii nie mogłam przetrawić, ale to też prawdopodobnie przez aktorów których... no, nie trawię zanadto. Z resztą samego motywu też nie bardzo.
Największą fanką jestem bez dwóch zdań drugiej historii i młodego Eiciaka <3 Toż to takie urocze stworzenie tu było <3 i do tego sama historia chyba naprawdę najbardziej mnie przekonała^^
Potem na równi chyba stoją: malarz i podwoziciel. Malarz - no ogólnie Narimiya i w sumie sama historia była dosyć ciekawa. A trzecia historyjka - oglądałam to przed snem przy wyłączonym świetle i ogólnie klimatycznie jakoś było^^ Ciemność, tajemnicza skrzynka, klimatyczny ketchup, jelonek na ścianie i creepy właściciel baru xD
O czwartej już pisałam, no i została piąta historia. W sumie aż nie wiem co powiedzieć bo chyba nie widziałam jej tak jak by zobaczył to przeciętny Japończyk (co niby nie dziwi, ale chodzi mi chyba o zamysł twórcy, który chyba jednak inaczej odebrałam...), jako że jednak no... mieszanie zombiaków z wampirami było dla mnie nadwyraz komiczne i ogólnie w kwestii komediowej, to wyszło nawet fajnie, własnie taki zabawny wtf, wyobrażenie świata podziemnego jako zombiaki+nagrobki+kot który jest, a go nie ma+wiszący wszędzie papier do pupy - bo przecież to taki brudny świat :rolly: :rolly: :rolly: huh, nie wiem, w sumie zaplusowałaby dla mnie historyjka gdyby przy tańcu zombiaków umieścili jakąś groteskową muzykę i zrobili trochę faktycznie tego klimatu groteskowego, a tak to zostało podane jakoś nijako... Bo w ogóle do tej historii to 90% klimatu powinna tworzyć muzyka! i to nawet nie jakaś wyszukana, kino klasy D to raczej też nie ma szału w budżecie na muzykę, a wychodzi z tego uroczy kicz, a tu... wyszedł uroczy obrazek, ale taki bez dźwięku praktycznie. Huh, a czemu narzekam tak namiętnie nad tym? bo naprawdę lepiej bym odebrała całość przy dobrym zakończeniu, a tak został mi niedosyt jakiś:/.

Ale ogólnie polecam obejrzeć, można sobie rozłożyć oglądanie w czasie i wiele sie nie traci, a jednak całkiem niezłe to jak na twór dramowy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 896
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2011] Party wa Owatta

Postautor: Snake » 03 mar 2012

Milestone. Moja pierwsza komórkowa drama. I od razu zaskoczenie. Znani aktorzy, niezłe zdjęcia, budżetowość wcale nie bije po oczach, jest nawet fajny magiczny klimat.

Zwykle jak oglądam historyjkowe omnibusy to szereguję opowieści, tym razem jednak nie napiszę, która najbardziej mi się podobała, bo żadna mi się nie podobała :lol: .

Jadąc w metrze, czekając w kolejce, czy albo jednak nie napiszę co jeszcze ;) dla zabicia czasu spokojnie można odpalić taką dramę, jednak nie wyobrażam sobie, żebym miał oglądać to jak standardowy serial (więc najpewniej to była moja ostatnia mobile drama :roll: ) . Treść mogę opisać następująco : blablablablalablablablablabla, coś się dzieje, wyobraźnia kobiety, jakieś tam romanse. Jakieś. Jak w 5 minut i na raty opowiedzieć o romansie? Ciężko. Ale żeby przy tak krótkim formacie było tyle nudów? Żadnej opowieści nie dałem rady obejrzeć do końca. Nie lubię dram. Gomen.

Aha, no, ale Riisa Naka fajna , lubię tę aktorkę. Ona specjalnie tak kuśtykała na tych obcasach? Ciągle miałem wrażenie, że za chwilę się przewróci.

Wróć do „J-drama”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość