[2006] Hatsukoi

filmy z Japonii
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
kiyoshi
Co to jest dorama? o_O
Posty: 35
Rejestracja: 01 maja 2007

[2006] Hatsukoi

Post autor: kiyoshi » 27 maja 2007

Obrazek

Tytuł: Hatsukoi, aka First Love
Oficjalna strona: tutaj
Reżyseria: Yukinari Hanawa
Scenariusz: Yukinari Hanawa, Misuzu Nakahara
Premiera: 10.06.2006

Obsada:
Aoi Miyazaki - Misuzu
Keisuke Koide - Kishi
Masaru Miyazaki - Ryo
Rena Komine - Yuka
Tasuku Emoto - Takeshi
Munetaka Aoki - Tetsu

Opis:

Misuzu (Aoi Miyazaki), porzucona przez matkę licealistka, mieszka wraz z niekochającym jej wujostwem. Matka nie dość, że zostawiła ją to jeszcze zabrała z sobą jej brata - Ryo (Masaru Miyazaki). Poczucie odrzucenia sprawia, że Misuzu zamyka w sobie wszystkie emocje i odgradza się od świata. Po szkole wałęsa się długo ulicami, po to tylko by nie wracać do domu przypominającego jej, że jest niechciana. Monotonię przerywają odwiedziny brata - daje jej znać, że może na niego liczyć, mówi że wraz z przyjaciółmi przesiaduje większość czasu w B - jazz barze, zakazuje jej jednak tam przychodzić. Przywiązana do brata, ujęta jego troską, dziewczyna nie chce słuchać tego zakazu. B - jazz bar przyciąga ją do siebie, roztacza przed nią wizję, że może skończyć się jej samotność, że może stać się częścią grupy. Misuzu w końcu ulega tej wizji. Poznaje przyjaciół Ryo, którzy okazują się buntowniczą grupą ogarniętą ideą walki z systemem oraz ideą czerpania szeroką garścią z wszystkich przyjemności świata tego. Jedynym wyjątkiem zdaje się być Kishi (Keisuke Koide) - milczący chłopak, który zamiast przyłączyć się do uciech, woli w spokoju czytać książki. I on jednak okazuje swą buntowniczą naturę. Nie chce budować barykad ani rzucać kamieniami, gdyż sądzi, że takie działania nigdy we władzę prawdziwie nie ugodzą. Zamiast tego planuje skok na furgonetkę przewożącą premie dla pracowników jednej z fabryk Toshiby. Kishi wtajemnicza Misuzu w szczegóły planu i prosi ją o pomoc. Dziewczyna zgadza się wziąć udział w napadzie...

Komentarz ze spojlerami:
Hatsukoi to film bazujący na autentycznych wydarzeniach oraz jak można się domyślać na autentycznie fikcyjnej :) autobiografii autorstwa Misuzu Nakahary.
Rzecz miała się następująco:
10 grudnia 1968 roku samochód przewożący 300 milionów yenów został nagle zatrzymany przez policjanta. Stróż prawa wyjaśnił konwojującym pieniądze ludziom, iż w aucie podłożona została bomba. Konwojenci w lot uchwycili grozę sytuacji i salwowali się ucieczką na bezpieczną odległość. Odległość ta była aż tak bezpieczna, że nie byli już w stanie przeszkodzić funkcjonariuszowi, gdy wskakiwał do auta i odjeżdżał w siną dal. Tak doszło do największego napadu rabunkowego w historii Japonii.
Władze rozpoczęły, również największe w historii, poszukiwania sprawcy/sprawców napadu. Akcja policji nie przyniosła jednak rezultatu i w końcu w 1975 roku sprawa została zamknięta jako sprawa nierozwiązana.
30 lat po tych wydarzeniach, a więc w czasie, gdy ściganie napadu uległo już przedawnieniu, nieznana szerzej pisarka - Misuzu Nakahara - opublikowała swoją autobiografię. W niej zaś oznajmiła światu, iż to ona właśnie, będąc jeszcze nastolatką, brała udział w napadzie stulecia.
Cokolwiek byśmy nie pomyśleli o pisarce, to jedno jej trzeba oddać - całkowicie zasłużyła na każdego yena uzyskanego dzięki "autobiografii", na każdą chwilę sławy, którą dzięki niej się cieszyła - w końcu, nie każdy potrafi wpaść na pomysł, by w jednaj chwili przeistoczyć się z kompletnie anonimowej jednostki, w osobę znaną przez każdego Japończyka. ...i w dodatku wszem i wobec powiedzieć, że bohaterem największego napadu jest licealistka! Tak, to pomysł po prostu przepyszny i wart najwyższego uznania!
Rzadko się zdarza, by film opowiadający historię napadu, nie obfitował w liczne pościgi, strzelaniny itd. W Hatsukoi nie ma tych elementów nieodłącznych dla filmów o "wielkim skoku", ba... tu w ogóle nie ma nawet grama akcji! Za kino akcji bez akcji należałoby ozłocić reżysera i przyznać mu palmę pierwszeństwa wśród wszystkich filmowców świata. Tak należałoby uczynić, gdyby to rzeczywiście był film akcji. Tak jednak nie jest. Hatsukoi to film o pierwszej miłości, dla której napad jest jedynie dekoracją. Skoro tak, to śmiało możemy reżysera zganić za banalność w doborze tytułu :)
Hatsukoi to historia młodej, nieśmiałej dziewczyny - Misuzu, która zakochuje się w przyjacielu swego brata - Kishi'm. Wolne tempo filmu dyktowane jest stopniową, powolną przemianą, jaka dokonuje się w Misuzu. Z początku młoda, samotna, zraniona przez matkę i niechciana przez swoich opiekunów, dziewczyna nie chce dorastać, gdyż świat dorosłych niczego dobrego nie może przynieść. Z czasem zaczyna się otwierać, stopniowo zakochuje się w równie małomównym co ona Kishi'm. Gdy Kishi proponuje jej udział w napadzie, od razu godzi się na to - po raz pierwszy dowiaduje się, że jest komuś potrzebna, i w dodatku komuś, w kim się podkochuje. Dla niej napad nie stanowi walki z systemem, dla nie jest to szansa na nowe otwarcie, na zmianę, na zbliżenie się do Kishi'ego.
A propos tempa - warto wspomnieć, że Yukinari Hanawa był wcześniej między innymi asystentem takiego reżysera jak Shun Nakahara. Chociaż to ciągle nie ta sama klasa (i pewnie nigdy nie będzie) co Nakahara, to jednak wyraźnie pozostało w nim coś ze współpracy z twórcą, który spłodził tak nieśpieszne filmy jak "Cherry Orchard" czy "Ichigo no Kakera".
Hatsukoi to także film uderzający w nuty melancholii za czasami minionymi. Tendencja do umieszczania akcji współczesnych filmów w latach 50-70 staje się coraz bardziej nużąca. W tym filmie, szczęśliwie jednak to nie razi za bardzo - w końcu lepiej jest opowiadać o studenckich rozruchach z lat 60-tych, aniżeli o tym jak to pięknie budowało się wówczas Japonię :roll:
Hatsukoi to wreszcie jeden wielki Aoi Miyazaki show :) W "Heavenly Forest" Miyazaki była wyraźnie lepsza od pozostałych aktorów, tutaj także jej dominacja jest kolosalna. W Hatsukoi nie znajdziemy słodko szczebiocącej dziewczynki pamiętanej przede wszystkim z "Nana", lecz znajdziemy kogoś, kto przypomniał sobie czasy "Harmful Insect", i że więcej wyrazić można spojrzeniem, zmarszczką na czole czy wreszcie uśmiechem, aniżeli słowem (chociaż po prawdzie, to nadal nie jest ten sam poziom gry, z jakim mieliśmy do czynienia w Harmful...).
O pozostałych aktorach, chociaż zagrali dobrze (dużo lepiej aniżeli przykładowo ci z "Heavenly Forest"), w ogóle można zapomnieć. Wspomnieć można tylko, iż w roli Ryo - brata Misuzu zagrał Masaru Miyazaki, czyli brat Aoi. Na jego przykładzie najlepiej widać, jak wiele młody aktor może stracić, jeśli nie dane mu będzie występować pod okiem Akihiko Shioty. W "Eureka" - pierwszym filmie, w którym razem wystąpiło rodzeństwo Miyazaki, oboje zagrali świetnie. Później Aoi wystąpiła u Shioty i jej gra nabrała jeszcze większych rumieńców, podczas gdy jej brat, pozbawiony zbawiennego wpływu Shioty, nie tylko nie rozwija się, lecz wyraźnie gra gorzej, aniżeli w swoim debiucie.
Ocena końcowa - 6/10 Teraz widzę, że "Heavenly Forest" dałem zbyt wysoką ocenę. Hatsukoi podobał mi się o wiele bardziej, jednak na 7 raczej nie zasłużył. Szóstka , ale za to bardzo mocna szóstka.

imdb


Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2006] Hatsukoi

Post autor: Snake » 26 wrz 2011

Historia tego słynnego napadu przewiała się w japońskich filmach niejednokrotnie. Oto osoba przebrana za policjanta zatrzymuje konwój z pieniędzmi, podkłada flarę pod auto, a następnie informuje, że w pojeździe jest bomba. Pasażerowie szybko opuszczają auto, a złodziej odjeżdża z łupem ... :giggle:

Tak jak osoba wyżej napisała , film oparty jest "autobiografii", która wzbogaciła tę historię. Kryminałem, ani romansem tego filmu bym jednak nie nazwał. Wolna narracja, dłuższe sceny, deszczowa pogoda, momenty ciszy, łącznie z usytuowaniem akcji pod koniec lat 60' daje troszkę klimatu dekadenckiej samotności. Tłem i niestety tylko tłem są wydarzenia społeczno-historyczne, które miały miejsce w Japonii w tamtym okresie. Schodzą one na dalszy plan w centrum stawiając pojedyncze jednostki, w tym główną bohaterkę graną przez Aoi Miyazaki. Może jej wybór ról był trochę tendencyjny, często grała dziewczyny pogrążone w smutku i apatii, jednak z chęcią przyznaję, że w tych rolach zawsze wypada świetnie, nie inaczej jest w Hatsukoi.

"Właściwa" akcja filmu, czyli słynny rabunek, trwający może raptem z 10 minut jest największą zaletą tej produkcji. Sceny te są mistrzowskie, wczułem się w sytuację tak, jakbym to sam miał ukraść 300 milionów :mrgreen:

Hatsukoi jest pełne niedopowiedzeń i wolnej akcji, myślę, że jako całość zyskuje przy następnych seansach. Film naprawdę dobry, ale ciężko go polecać.
6,5/10

Ciekawostki :
-podobnie jak i w Eurece, rodzeństwo Miyazakich wystąpiło razem na ekranie
-jest drugi japoński film o tym samym tytule , ma nawet wątek : Hatsukoi, ale nic tych obu produkcji nie łączy
Awatar użytkownika
Chie
Doramowy maniak
Posty: 1051
Rejestracja: 22 paź 2011
Lokalizacja: Kraina snów

Re: [2006] Hatsukoi

Post autor: Chie » 24 lut 2013

Jaki ten film był nudny ale obejrzałam do końca. Ostatnio oglądam wszystko o mi wpadnie w ręe nawet nie patrzę na plakat na opis ani na rok biorę o popadnie.Zdarzają się fajne filmy ale zdarzają się nudne jak ten. Jedyne ciekawe seny to napad i sama końcówka kiedy przedstawione były losy wszystkich członków grupy.
ODPOWIEDZ