[2003] Last Life in the Universe

filmy z Japonii
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

[2003] Last Life in the Universe

Postautor: margot. » 09 sie 2009

Ostatnie życie we wszechświecie (Chikyu de saigo no futari)

Obrazek

rok: 2003
gatunek: Dramat, Thriller, Romans
kraje: Japonia, Tajlandia
nagrody: Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji, nagroda 'Pod prąd' dla najlepszego aktora - Tadanobu Asano
reżyseria: Pen-Ek Ratanaruang
obsada:
Takashi Miike - Yakuza
Riki Takeuchi - Takashi
Yutaka Matsushige - Yukio
Laila Boonyasak - Nid
Sinitta Boonyasak - Noi
Tadanobu Asano - Kenji
opis:
Mieszkający w Tajlandii Kenji jest Japończykiem i potencjalnym samobójcą. Mężczyzna pracuje w Bangkoku jako bibliotekarz; ma obsesję na punkcie porządku i układania wszelkiego rodzaju przedmiotów. Jednocześnie Kenji fantazjuje na temat odebrania sobie życia i co jakiś czas podejmuje próby samobójcze zawsze nieudane. Pewnego dnia Japończyk wybiera się na most, aby z niego skoczyć. Zanim zdąży jednak urzeczywistnić zamiar, jest świadkiem wypadku, w którym ginie młoda dziewczyna. Na miejscu zdarzenia Kenji poznaje siostrę zabitej kobiety.


Szczerze powiedziawszy szukałam na forum tego filmu, nie znalazłam i się zastanawiałam gdzie go założyć i w końcu postanowiłam napisać o nim w j-movie, pomimo, że nie jest to do końca film japoński.
Kolejna dobra rola Tadanobu Asano (po jego genialnej kreacji Kakihary) naprawdę on jest bardzo charyzmatycznym aktorem. Ponadto film bardzo klimatyczny, dialog w tym filmie jest skromny aczkolwiek słowa na ogół bardzo proste i banalne, jednak wcale się takimi nie wydają, będąc wymianę pomiędzy dwójką głównych bohaterów.

imdb


"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Postautor: daydreamer4 » 09 sie 2009

Mój ukochany film ^^ No dobra, jeden z ukochanych xD
No to prawda ciężko go umiejscowić,bo reżyser pochodzi z Tajlandii - też się zastanawiałam czy by o nim tematu nie zrobić ale nie mogłam sie zdecydować gdzie, a potem wiadomo zapomniałam ;)

Ten film mnie po prostu ujął i zafascynował. Jest piękny i niesamowity i podobnie jak w Bin Jip zakończenie nie jest jednoznaczne i można samemu zdecydować czy znarzyło się to na prawdę czy był to tylko sen. I tak samo jak Bin Jip ma podobny ładunek emocjonalny... Tylko ze Last Life bija Bin Jipa na głowę ^^ w mojej opinii ;)
Mimo że film ma raczej dołującą tematykę (samobójstwo, śmierć) to jednak ja odebrałam go bardzo pozytywnie... a może to tylko moja beznadziejnie optymistyczna i romantyczna natura xD xD
W każdym razie rodzące sie uczucie (a właściwie tylko coś w rodzaju więzi emocjonalnej) między bohaterami bardzo sponiewieranymi emocjonalnie i do tego przedstawione w bardzo delikatny i taki niewinny sposób natchnęło mnie takim przyjemnym smutkiem - jeśli rozumiecie o co chodzi ;) Że jednak istnieje coś lepszego gdzieś tam, kiedyś tam ;)
Dzisiaj mam taki nastrój i może stąd to uczucie ;)
Ale tak naprawdę w filmie są nawet wątki naprawdę komiczne w niektórych miejscach.

To było moje pierwsze zetkniecie z Tadanobu Asano i powiem wam ze przez większość filmu odnosiłam sie do niego dość chłodno... do jednego momentu... Żeby nie spoiler2ować powiem tylko ze chodzi o scenę z tatuażem Yakuzy... Wcięło mnie ^^ Mówię oczywiście o wyglądzie ^^ zeby nie było, bo gra aktorska chociaż oszczędna była świetna ;);)
A jeśli juz mówimy o aktorach to dziewczyna grajaca Noi (czy Nid? - oglądałam dość dawno i nie jestem pewna...) miała genialny styl ubierania sie. Wszystkie te jej opaski i bransoletki - strasznie mi się to podobało i prześlicznie wyglądała z krótkimi włosami na koniec i w ogóle śliczna była ;)

Na koniec powiem ze nie widziałam drugiego takiego filmu jeszcze nigdy. Chociaż wiele jest filmów w podobnym "stylu" niedopowiedzianych i z minimalna akcją, to ten jest jedyny w swoim rodzaju i chyba najpiękniejszy z wszystkich. W moim odczuciu nawet WKW (tak, nawet mój ukochany WKW ^^) nie ma takiego klimatu... Ale to moje subiektywne odczucie bo WKW ma wiele innych atutów i tez jest jedyny w swoim rodzaju. Ale Last Life zrobiło na mnie naprawdę tak ogromne wrażenie i ten film kocham chyba nawet bardziej niż WKW.

Absolutnie koniecznie polecam obejrzeć i nie potrzebne jest żadne nastawianie sie psychiczne czy coś - trzeba objrzeć, przeżyc i sie przekonać ^^

A tak w ogóle to czuje niedosyt w swojej wypowiedzi... - to jest naprawdę przecudowny film.
Obrazek
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: margot. » 09 sie 2009

Woo day jaki długi post ^^
Hmm... dla mnie Bin Jip był lepszy, bardziej mnie ujął niż ten film. Ale ten też jest równie wart oglądnięcia.
Ja z tego filmu uwielbiam to ujęcie, co jest na zdjęciu na plakacie. Szczerze powiedziawszy to właśnie ono mnie zaciekawiło i postanowiłam sięgnąć po ten film.
[spoiler2]A noo.. komiczne sceny np. z Takashim Miike na lotnisku XD
Ta dziewczyna nazywała się Noi, a Nid to była jej siostra. Mi się ona bardziej w długich włosach podobała. Ale jej wielki dom był cudowny! szkoda, że tylko tak strasznie zaniedbany... -_-
Ale strasznie mi się podobały niektóre dialogi w tym filmie. Niby takie banalne, jednozdaniowe, a jednak mnie ujęły np.
- Prześpijmy się tutaj.
- Dobrze.
- Będziesz chciał mnie|kiedyś znów zobaczyć
- Tak.
- Kiedy?
- Pewnego dnia.

No i były też w filmie momenty kiedy właśnie mieszała się jawa z rzeczywistością.
Hmm... a tak w ogóle to jestem ciekawa czy Noi przespała się Kenjim, kiedy kazała mu iść się kąpać... [/spoiler2]
"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Postautor: daydreamer4 » 09 sie 2009

Z tymi filmami to chyba jest tak że który obejrzy się pierwszy ten bardziej się pokocha... chociaż ja akurat nie jestem pewna co widziałam pierwsze ;)
Oglądałam to tak dawno ze już mi się wtedy wszystko zlewa ;) Nagrane są na jednej płytce wiec oglądałam je mniej więcej w tym samym czasie. Bin Jip był taki trochę bardziej przyziemny mam wrażenie, ale nie, oba lubię tak samo i każdy jest świetny na swój sposób.

Spoiler! Scena z plakatu, widziałam ją kiedyś tam w kawałkach na Ale kino ^^ I pamiętam ze sie wtedy wkurzałam ze nie zobaczę tego filmu w całości. Bo bardzo bardzo długo chciałam ten film obejrzeć... Więc też bardzo kojarzy mi sie z filmem, taki znak rozpoznawczy. I to jedna z fajniejszych scen... Ale najbardziej lubię scenę kiedy Noi każe Kenjiemu iśc się wykąpać - mimo że niedawno sie kąpał ;);) I właśnie ta jedna z surrealistycznych scenę jak przedmioty zaczynają latać po domu ^^
A jeśli chodzi o to czy Noi przespała sie z Kenjim - myślę że tak ;) Zresztą uwielbiam ta scenę dlatego, ze w końcu uświadomiła sobie (i widzom ^^) że chciałaby tego ;);)
Scen, które uwielbiam jest sporo, od historii o jaszczurce począwszy a na ostatniej scenie - Kenji wpatrujacy sie w sufit i w papierosa z lekkim uśmiechem - skończywszy... ;)

Powtórzę się ale uwielbiam niedopowiedzenie i tą naiwnośc z tego filmu. Może dlatego podoba mi się bardziej niż Bin Jip dlatego ze końcówka jest mniej sugestywna, a jednocześnie pełna nadziei...

Bo ja zakładam ze Bin Jip kończy się ...dobrze i to co się dzieje jest prawdą. I chociaż jest jakiś cień niepewności, to w LLiU ta niepewność jest jeszcze większa a przez to bardziej chce wierzyć, że jednak to o czym myślał Kenji naprawdę się wydarzy... Choć wydaje sie to bardzo mało prawdopodobne. Ale właściwie nic nie wiadomo co sie stało i jak to sie wszytsko kończy, i mi się to własnie strasznie podobało ;);)
Ja wiem to naiwne z mojej strony - taka wiara w happyend, powtarzam to sobie ciągle, a i tak w nie wierze ;)
A Ty w jaki sposób odebrałaś zakończenie ? Ale coś mi mówi, ze tylko ja jestem taka pierwsza naiwna ^.~


Uuf naspoiler2owalam i znowu rozpisałam się, ale ciesze sie ze mogę sobie nareszcie o tym filmie pogadać ;)
Obrazek
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: margot. » 09 sie 2009

Spoiler! Co do końcówki to ja się raczej bym nakłaniała do happy endu, ponieważ a.) była pokazana ta torba która należała do Kenijiego z książką o jaszczurce b.) ona miała ścięte włosy, to znaczy że już jakiś czas minął od ich ostatniego spotkania, więc Keniji mógł już odsiedzieć w więzieniu, czy po uniewinniwszy go mógł za nią pojechać do Osaki, skoro powiedział jej, żeby na niego czekała i chciał to przecież zrobić od razu, ale okoliczności w mieszkaniu go zatrzymały.
Dla mnie tutaj zakończenie bardziej mówi właśnie, że to był on, a nikt inny.
W ogóle patrząc na Kenijego widziałam trochę z niego właśnie takie bad boya (może takie wrażenie mi pozostało już po filmie gdzie grał Kakihare) No i ten tatuaż na jego plecach - achh...
No i masz rację scena kiedy wszystkie przedmioty latały i cały dom się sprzątał. Bardzo surrealistycznie i magicznie to oddali. A sadzę że był to efekt jej naćpania się, cokolwiek ona wtedy paliła. Trochę dziwne symboliczne są sceny kiedy rozmawia ona z Kenijim i nagle zamiast jej pojawia się jej siostra. Ja rozumiem, że ona nie mogła się pogodzić z jej stratą i że się bała że zostanie sama, ale nie rozumiem, pojawienie się jej siostry właśnie w relacjach z Kenijim ;/
"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Postautor: daydreamer4 » 09 sie 2009

[spoiler2]Ja z kolei myślę, ze Kenji wyobraził sobie jak wygląda życie Noi w Japonii i że kiedyś uda mu sie byc jego częścią.... I w zakończeniu happyend psuje fakt, że zakładam ze nie jest tak łatwo wydostać się z wiezienia kiedy jest się oskarżonym o podwójne morderstwo i do tego jest się gansterem...

Z kolei jeśli chodzi o to, że Noi pojawiała się czasem jako swoja siostra... to też czasem miałam problem ze rozróżnieniem czy to Noi w mundurku Nid, czy faktycznie Kenji wyobraził sobie Nid. Ale wydaje mi się, że to miało zwiazek z tym ze Kenji był zafascynowany na początku właśnie Nid - to ją pierwszą zobaczył w bibliotece, a Noi została całkiem sama i oskarżała sie o śmierć siostry... Siostra to było coś co ich połączyło... musiała się wiec w jakis sposób tam pojawić..., gdyby to był film hollywoodzki pewnie musieli by przeprowadzić na ten temat , długa i nudna rozmowę xPP a ze tutaj dialogi sa minimalne rozwiązali to na swój niezwykły azjatycki sposób ;) A przynajmniej tak mi się wydaje ;)[/spoiler2]
Obrazek
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: margot. » 09 sie 2009

[spoiler2]
hmm... tashikanii...
no właśnie, w końcu jak on mój do niej o tej książce z jaszczurami to ona nie wiedziała o co chodzi i nic mu nie odpowiadała. Więc pewnie to miały właśnie takie związek, że on był nią oczarowany, chociaż jak one mu się zaczęły rozmywać, to ja myślałam, że on już jest bardziej na etapie zakochiwania się w Noi.

Hmm... nie wiadomo czy mu udowodnili to zabójstwo. Zresztą on uciekł z domu jak tam była yakuza i nie wiadomo potem dlaczego znalazł się na komisariacie. Więc można tutaj też się łudzić, że albo był na wyjaśnieniach i potem poleciał do Osaki. Albo go osądzili, chociaż zresztą nie wiem, czy wtedy by nie miał procesu w Japonii, bo nie sądzę, żeby był obywatelem Tajlandii skoro ukrywał się tutaj z bratem. Nie mniej jednak dla mnie raczej zakończenie przemawia za tym, że to był jednak on.

W tym filmie w ogóle zastanowiły mnie jego nieudane próby samobójcze.I jego nudne, nieszczęśliwe życie, a tutaj taki zwrot akcji, zdolny do zabójstwa. Chociaż skoro był też w yakuzie (chociaż na początku myślałam, że on nie należał do niej i że ukrywa się tylko ze względu na brata, bo on taki trochę nie życiowy się na początku całkowicie wydawał, ale potem ten tatuaż wszystko wyjaśnił).

Właśnie mi w filmach azjatyckich też podoba się to, że nie wszystko wystawione nam na rękę, tylko odbiorca sam musi podczas filmu być skupionym i myśleć co i jak, a nie jak jest w hollywoodzkich produkcjach...

Uff... teraz ja się rozpisałam trochę ^^
[/spoiler2]
"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
akire
Przyklejony do ekranu
Posty: 873
Rejestracja: 11 sie 2009

Postautor: akire » 25 gru 2009

obejrzałam, prawdę mówiąc to chyba na pięć razy... ja mam jakieś uczulenie na filmy, strasznie mnie męczy oglądanie. ale mimo, że się męczyłam, to o dziwo mam pozytywne wrażenia. naprawdę. może gdybym siadła kiedyś wieczorem, z wolnym czasem, o obejrzała ten film "na raz" to bym nie marudziła ;)

jak myślę o tym filmie tak teraz, to to co mi przychodzi na myśl, to taki spokój - ciepła kolorystyka, jaszczurka na ścianie, śliczna twarz tej dziewczyny, Nid, spokój i przesadny perfekcjonizm Kenjiego, urywane skrawki dialogów bez znaczenia.

co to tego co pisałyście powyżej - w sumie, ja wolę wersję, że to nie była seksualna relacja. jakoś tak mi lepiej z tym, może trochę za idealistycznie podchodzę do sprawy, ale lubię w to wierzyć. co do reszty, to jakbym teraz zaczęła analizować i ubierać w słowa, to by mi się zepsuło wrażenie, więc sobie podaruję ;] poza tym możecie mi powiedzieć w jakim języku oni mówili? ja się kompletnie nie orientuję w innych niż japoński, a japoński to tam tylko z kasety leciał.

nie no, w sumie może go kiedyś jeszcze raz obejrzę. może samej by mi się nie chciało, ale z kimś, czemu nie. hai.
Obrazek
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Postautor: daydreamer4 » 25 gru 2009

Mówili łamanym japońskim (Nid) i łamanym tajskim(Kenji) - tak myśle ;) I te dwa języki przeplatały się w tym filmie... Musiałabym obejrzeć jeszcze raz żeby sobie to potwierdzić.

Cieszę sie ze film wywarł na Tobie pozytywne wrazenie... ja się mimowowli usmiecham kiedymysle o nim.... Też nie umialabym ubrać w slowa swoich wrażeń po tym filmie... po za tym ze od pierwszego wejrzenia go wielbiłam :) A ciesze sie naprawdę bo skoro mimo tego że się wynudzilas ale wspominasz go pozytywnie to to nie tylko moje widzimisię ale film faktycznie ma w sobie coś ;)
Obrazek

Wróć do „J-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość