[2007] Koisuru Madori

filmy z Japonii
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008

[2007] Koisuru Madori

Post autor: daydreamer4 » 22 sie 2009

Koisuru Madori (2007)

Obrazek Obrazek

Tytuł oryginalny: 恋するマドリ
Znane też jako: Tokyo Serendipity
Premiera: 18.08.2007
Tytuł angielski: Tokyo Serendipity
Strona oficjalna: http://www.koisurumadori.com/" onclick="window.open(this.href);return false;
Zwiastun: http://www.dailymotion.pl/video/x36nyf_ ... ori_people" onclick="window.open(this.href);return false;
Linki: http://www.imdb.com/title/tt0991219/" onclick="window.open(this.href);return false;

OBSADA:
Yui Aragaki- Yui Aoki
Ryuhei Matsuda - Ohno Takashi
Rinko Kikuchi- Junda Atsuko

O FILMIE:
Yui Aoki młodziutka i niedoświadczona studentka wprowadza sie do nowego mieszkania i rozpoczyna zycie na własny rachunek. Wkrótce poznaje i zakochuje sie w swoim nowym sąsiedzie Takashim. W tym samym czasie poznaje też niezwykłą dziewczynę Atsuko, która wprowadziła się do jej starego mieszkania. Jak to w takich filmach bywa los igra sobie do woli z bohaterami i Atsuko okazuje się być byłą dziewczyną Takashiego, o której on nie może zapomnieć. A Aoki staje miedzy młotem a kowadłem czyli pierwszym głebokim uczuciem a niezwykła przyjaźnią.


OD SIEBIE:

Opis brzmi jak typowa komedia romantyczna, prawda? I tu was pociesze, a może ostrzegę ale ten film to zdecydowanie nie typowa komedia romantyczna. Ma w sobie ogromnie dużo prostoty i uroku, całą masę mojego ulubionego "nic-nie-dziania-sie" i odrobinę japońskiej nieprzewidywalności ;)
Jest z pewnością trochę niezwykły ale jednoczesnie byłam trochę zawiedziona po jego obejrzeniu i strasznie mi się to podobało ^^ Taaak to dziwny film. Ale fajnie dziwny ;)

I założyłam ten temat ponieważ strasznie chciałam napisać to zdanie:
Ten film się usmiecha ^^ O!


Awatar użytkownika
evelinux
Doramowy maniak
Posty: 5185
Rejestracja: 03 maja 2009
Lokalizacja: zapupie

Post autor: evelinux » 26 sie 2009

uff.. już się bałam że będę musiala założyć ten temat.. a tego by mi sie nie chciało.. ;)

właśnie sobie obejrzałam ten film.. i powiem tak.. mnie tam on jakoś szczególnie nie poruszył (nie wiem czy go jeszcze kiedyś obejrze ponownie), ale jakiś swój urok ma.. najbardziej mi się końcówka podobała.. początek mi się strasznie jakoś dłużył.. a ten aktor co grał Takashiego.. cały film się głowiłam nad tym kto to.. bo mi sie z kimś kojarzył.. na koniec stwierdziłam że jest bardzo podobny do Matsudy Shoty.. po filmie wchodze Wiki.. i co? o w mordkę.. bardzo się nie pomyliłam.. Ryuhei, brat Shoty <wow> ale mam oko. oni strasznie są podobni.

a ta sąsiadka Yui, pani starsza.. widzieliście jaką brykę miała :?: :!:

no i na koniec.. the sunset in India is smiling xD

podsumowując.. jak ktoś ma trochę czasu wolnego i nic lepszego do roboty, to warto obejrzeć ;) choć ja po zapowiedzi i zwiastunie spodziewałam się czegoś troszkę innego. mialam nadzieje na troszke wiecej urokliwej magii tego filmu. cho niewątpliwie swoją magię on posiada.
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008

Post autor: daydreamer4 » 26 sie 2009

Jeee, nareszcie ktoś odpisał, a już myślałam, ze jestem jedyną osoba która oglądała ten film.

No ja pisałam, ze film jest specyficzny xPPP Ale ja nie mogłam sie oprzeć temu dziwcznemu urokowi - takiemu trochę od niechcenia... Po zakończeniu ogladania byłam strasznie nieusatysfakcjnowana - chciałam więcej tego klimatu i skończyło się na tym ze obejrzałam film jeszcze raz ;)

Jeśli chodzi o Ryuhei'a... kurcze, bardzo ale to bardzo polubiłam go w tym filmie. Po NANIE miałam mieszane uczucia co do niego, przełamałam się dopiero po Colours of our Life. A tu własciwie niczym sie nie wyrózniał ale pierwszy raz widziałam go w takim... niewinnym filmie ;)

I ja tez chce takie meble ;)
Awatar użytkownika
evelinux
Doramowy maniak
Posty: 5185
Rejestracja: 03 maja 2009
Lokalizacja: zapupie

Post autor: evelinux » 26 sie 2009

xD wiedziałam że się ucieszysz

no ja wczesniej nie czytalam tutaj tego tematu, ale na jakiejs stronce obadalam to i mi sie spodobalo po opisie i zwiastunie ;)

mi sie strasznie podobała ta jej meblościanka w tym pierwszym domu, szczegolnie ten skladany stół ;)

co do NANY to jest to moj pierwszy j-movie jaki sciagnelam a jeszcze nie obejrzalam go.. kiedys chyba nawet zaczelam ale poczatek mi sie nie bardzo spodobal i chyba cos innego zalaczylam wtedy.
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur

Re: Koisuru Madori (2007)

Post autor: Reira » 28 mar 2010

Ściągnęłam ten film rok temu, ze względu na Ryuheia, kilka razy zabierałam się za jego obejrzenie, ale nigdy nie przekroczyłam 20 minuty filmu. Może to i dobrze, bo teraz poznałam, że główna bohaterka jest z Code Blue, gra też Katsuragi z Liar Game 2 i Inoue-san, znana też jako pierwsza ofiara wirusa z Bloody Monday.
daydreamer4 pisze:Wkrótce poznaje i zakochuje sie w swoim nowym sąsiedzie Takashim.
EEE, serio? Ja z tego filmu tego nie wywnioskowałam, myslalam po prostu że główna bohaterka to początkująca artyskta, co nie ma co robić i tak się snuje po różnych ludziach i miejscach.

Wielką fanką mebli nie jestem, z tym uśmiechaniem się jakoś nie załapałam o co chodzi, chyba brakuje mi głębi :D Podobały mi się za to ciuchy i przebitki z tym, co myśleli główni bohaterowie, nie wiem, czy ktoś kojarzy o co chodzi... No i scena w cukierni...kawaii.
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008

Post autor: daydreamer4 » 30 mar 2010

Cieszę sie ze jednak jeszcze ktoś ten film oglądał ;)

Jeśli chodzi o zakochiwanie się.... w końcu to Japonia, nic nie jest podane wprost ;) Ale było kilka scen które mogły to sugerować.
Spoiler! Jak np scena kiedy Yui osiadła na wykonanej przez siebie ławeczce i wyobraziła sobie jak styka sie z kimś kolanami - najprawdopodobniej z Takashim właśnie, bo to on poszukiwał idealnej kanapy, żeby mogły sie na niej zmieścić dwie osoby. A ona taką właśnie zrobila. Tą scenę zapamiętałam bo bardzo mi sie podobała i zapadła w pamieć ;) W sumie takie nic ale ja wolę wierzyć że jednak to coś znaczyło ;)

A z uśmiechaniem... XD
Spoiler! To krzesło które zrobiła Atsuko miało tak wyprofilowane wgłębienie, że wyglądało jakby sie uśmiechało ;) Ja też na początku nie skojarzyłam ale jak już to dobitnie to pokazali to doznałam nagłego olśnienia xPP
I właśnie dlatego, wydało mi sie to trochę zakręcone i absolutnie urocze i takie trochę wyróżniające ten film od innych. A później przełozylo sie to poprostu na sposób na życie, którego Yui nauczyla sie od Atsuko ;) Coś w stylu naszego Keep Smiling ;) tylko w wydaniu japonskim ;)

Haha, bo to naprawdę dziwny film w sumie jest xD No ale. Uśmiecham się na myśl o nim xP
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur

Post autor: Reira » 31 mar 2010

daydreamer4 pisze:Jak np scena kiedy Yui osiadła na wykonanej przez siebie ławeczce i wyobraziła sobie jak styka sie z kimś kolanami - najprawdopodobniej z Takashim
Spoiler! Tyle to się domyśliłam, ale to już było pod koniec filmu, jak on wybrał tą drugą :D
daydreamer4 pisze: To krzesło które zrobiła Atsuko miało tak wyprofilowane wgłębienie, że wyglądało jakby sie uśmiechało ;)
To też załapałam, ale w scenie na moście jak laska gadała, ze wszystko się uśmiecha, a nie umiała się nawet rozmówić ze swoim byłym, to to takie niebardzo było.

I całe to zamieszanie ze zdążeniem na lotnisko, myślałam, że jak babcia siadła za kółkiem, to Atsuko przynajmniej zamieszka z Takashim, a tu lipa, pogadali i papa.

w ogóle to miałam takie uczucie przez pół filmu, że głównej bohaterce się tylko zdaje, że oni byli parą, a tak na prawdę to dwoje obcych ludzi, bo nie było żadnych scen, jak są razem. Dziwne...
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008

Post autor: daydreamer4 » 01 kwie 2010

Nie mogli się dogadać bo Atsuko miała taki charakter poprostu - było impulsywna, nagle powzięła jakąś decyzję i działała bez uzgadniania tego z kimkolwiek. Z kolei Takashi niewiele mowił a za dużo myślał ;) Potrzebowali Yui żeby mogla ich w końcu zmusiła do wyjaśnienia sobie paru spraw ;)

Ale...
w ogóle to miałam takie uczucie przez pół filmu, że głównej bohaterce się tylko zdaje, że oni byli parą, a tak na prawdę to dwoje obcych ludzi, bo nie było żadnych scen, jak są razem. Dziwne...
...może miałaś rację ; ) Kolejny plus (jak dla mnie ;)) dla tego filmu za mnogość interpretacji ^^
ODPOWIEDZ