[2010] Bandage

filmy z Japonii
Awatar użytkownika
Eggie
Doramowy maniak
Posty: 3979
Rejestracja: 26 lut 2009

Post autor: Eggie » 03 sty 2010

akire pisze:Bandage nie jest od bandażu
Naprawdę nie jest? Brałam to za pewnik^^
Kurde, japończycy nawet przyzwoicie nie napiszą dwóch słów oddzielnie i potem sie czlowiek zastanawia, czy wyjdzie z tego jakiś ER czy General Hospital...


Awatar użytkownika
Ai_tanu
Doramowy maniak
Posty: 2140
Rejestracja: 26 gru 2009

Post autor: Ai_tanu » 03 sty 2010

Ja Jina nie lubię, nawet więcej - czuję do niego dziwną awersję, ale film mimo wszystko trochę mnie ciekawi od kiedy się dowiedziałam że wychodzi. Piosenka do filmu nie była najgorsza jak na to że śpiewa ją Jin xD
Cóż, pewnie tak czy tak obejrzę, bo lubię się katować [całego Yukana się katowałam, a i tak obejrzałam xD], zresztą mimo wszystko ciekawie to wygląda^^
Awatar użytkownika
akire
Przyklejony do ekranu
Posty: 873
Rejestracja: 11 sie 2009

Post autor: akire » 03 sty 2010

hehe, czuję się jakbym jakąś prawdę objawioną ogłaszała XD ale naprawdę to band age. są jakieś trailery i wywiady z Jinem w necie.

dla ciekawych, piosenka do filmu tutaj: (dla mnie bardziej jpop niż cokolwiek innego)


jakoś wybitnego wrażu nie robi. widziałam nawet making do tego klipu, coś mi się kojarzy. i tak genialnie, że w studyjnej wersji da się tego słuchać, bo po tym co Akanishi ostatnio prezentuje sobą pod względem śpiewu można by oczekiwać czegoś gorszego. zresztą tą piosenkę na żywo STRASZNIE katuje :/ niesłuchalne.
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków

Post autor: margot. » 03 sty 2010

akire pisze: dla ciekawych, piosenka do filmu tutaj: (dla mnie bardziej jpop niż cokolwiek innego)
masakra XDDD
Awatar użytkownika
Aralka
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 66
Rejestracja: 16 lis 2007
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Aralka » 30 sty 2010

A ja czekam na film, bo Akanishiego bardzo lubię <3
Awatar użytkownika
Eggie
Doramowy maniak
Posty: 3979
Rejestracja: 26 lut 2009

Post autor: Eggie » 16 lut 2010

Dopiero miałam okazję tę piosenkę przesłuchać. Gdyby nie głos Bakanishiego to moim zdaniem całkime dobrze wpisuje się w klimat jaki utrzymuje trailer.
Mam nadzieję że dane mi bedzie obejrzeć ten film, trailer bardzo dobre wrażenie sprawie, chociaż Jina nie lubię, ale przynajumniej na razie sprawia wrażenie (film, nie Jin) że pójdzie odrobinę bardziej w stronę klimatów Control niż High School musical :P
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Bandage

Post autor: boom_boom » 04 sie 2010

Nie wiem, czy ja tyle od tego filmu oczekiwałam... Chyba nie aż tak. Ale chyba się rozczarowałam, bo bardzo się dłużył.
I nie były to dłużyzny, które dałyby jakiś fajny aspekt psychologiczny. Po prostu nie było wielkiej akcji. Najbardziej podobało mi się, jak Natsu się kłócił z tą dziewczyną, przytulał sie do niej i krzyczeli, że się nienawidzą. To była dobra scena. I trochę wprowadziła życia. Sam Natsu... Trochę nie wiadomo, czy chciał się chować pod tym kapturem, czy pokazać całemu światu.
Ale ta dziewczyna... Straszne rzeczy!!! Nie wiedziała, na które oko nie widzi, nie wiedziała, jak sie nazywa. O matko, ona była trahiczna. Jakże się zatem ucieszyłam, gdy Yuki ją tak zwiódł!!! To też była jedna z niewielu dobrych scen tego filmu. Ta cała atmosfera, cała otoczka, a tu nagle laska jest oszustką bez serca! ;) Doobrzee jeej taaak!
I muzyka też mnie nie ruszyła.

W sumie to chyba nie polecam, chyba, że aby zobaczyć główkę Jina schowaną pod zielonym kapturem, wtulającą się w kobiece ramię.
Awatar użytkownika
Dwukwiat
Przyklejony do ekranu
Posty: 508
Rejestracja: 18 maja 2009
Lokalizacja: z emo cornera

Re: [2010] Bandage

Post autor: Dwukwiat » 10 sie 2010

To ja dodam swoją opinię na ten temat, skrajnie różną.
Obejrzałam ten film przyklejona do ekranu i odczułam straszną zwiechę po jego skończeniu. Nie był dla mnie absolutnie nudny, operował ciszą oczywiście, ale muzyka była dla mnie niesamowita. Zresztą to była tematyka, którą uwielbiam czyli o rozwoju zespołu. Było trochę dramatyzmu, głównej bohaterce sierocie olaboga się oberwało, więc nikogo tam życie nie oszczędziło. Przede wszystkim jak ogłaszali ten film to lubiłam strasznie Akanishiego, a w momencie gdy dostałam film to miałam ochotę go zakopać w ogródku, no ale jednak przemogłam się i odpaliłam. Strasznie pasował na swoją role, trochę idioty, trochę człowieka, który ma swój świat, swoje przemyslenia. bardzo dobrze sprzedał się w tym wykonaniu.
No, ale wracając do muzyki, to po głównej piosence się nie spodziewałam niczego (i to raczej nie dlatego, że "uwaaa jpop bueeee"). Jednak to jakie niektóre kawałki były wbijające się w mózg i wpasowane do klimatu filmu, miodzio! Naprawdę chciałabym, że Jin zamiast robić tego co robi był w takich Landsach^^

Także akurat ze swojej strony film polecam :D
Awatar użytkownika
Maura
Wyróżniony
Posty: 3920
Rejestracja: 27 cze 2008

Re: [2010] Bandage

Post autor: Maura » 26 sie 2010

Na film czekałam nie ze względu na Akanishiego bo on mnie raczej nie porywa, ale ze względu dwa inne nazwiska - Takeshi Kobayashi debiutujący jako reżyser i Shunji Iwai - tym razem 'tylko' jako autor scenariusza i producent. Panowie już wcześniej pracowali ze sobą nad świetnymi obrazami muzycznymi jak All about Lily Chou Chou i Swallowtail Butterfly i tutaj oczekiwania były akurat spore.
Myślę, że pod wieloma względami jestem zadowolona z tego filmu. Może nie był aż tak klimatyczny co wspomniane wyżej pozycje, ale oglądało się to całkiem przyjemnie i chyba podobnie jak Dwukwiat siedziałam przez cały film przyklejona do ekranu.

Historia o wypalających się relacjach między ludźmi i tym jak w pewnym momencie zaczynają się dusić między sobą. Margot zarzuciła, że tam nie było żadnej, praktycznie żadnej więzi między członkami zespołu. Częściowo zgadzam się z tym bo faktycznie każdy bardziej sobie, o sobie, ale wydaje mi się, że to wynika faktu, że oni zaczęli być zmęczeni własnym towarzystwem. Poznajemy ich u szczytu kariery, kiedy to kołowrotek o nazwie biznes zaczyna przeważać nad muzyką. Widać od razu, że lepsze dni mają już za sobą. Jest jakaś taka drażniąca rutyna i obojętność. Natsu zbiera się w sobie i komponuje piosenkę, okeeej mamy piosenkę, to ją teraz trochę podrasujemy by była fajna dla mass, okej? okeeej. . .
Zauważalne było, że taka postawa najbardziej wkurzała śliczną (śliiiiczną *__*) dziewczynę od klawiszów. Ale to też nie jest tak, że ktoś na to reagował i robił specjalnie coś z tym faktem. Nawet kiedy dni zespołu były już policzone, nikt nie miał siły walczyć o LANDS, wszyscy doskonale wiedzieli , że prędzej czy później ich drogi się rozejdą. Osobiście byłabym rozczarowana rozwiązaniem takim, że jest kryzys, a oni nagle go pokonują, high spirits i gramy dalej. Jakoś tak nie było dla nich już wspólnej przyszłości.

Natsu hmmm Natsu.... ciekawa postać nie powiem i też muszę przyznać, że nieoczekiwanie Jin sprostał. Tzn byłby pewnie jeszcze bardziej interesujący, gdyby nie fakt, że takich postaci jest na pęczki. Skołowany lider, który nie potrafi, co tam nie potrafi, nie chce mu się trochę ogarnąć, przez co zaczyna tracić wszystko po kolei, przestaje mu zależeć, a to wpływa na innych. Z jednej strony nic sobie z tego nie robi, a tak naprawdę mocuje się z tym wszystkim i nie jest w stanie wz tego wybrnąć. Wątek z Asako i tym, że to ona rozwala zespół - bardzo naciągany, a raczej podciągany pod wspomnianą nawet historię Lennona, Yoko Ono i gromadki Beatlesów. Jakby już na początku sugerują nam, jak to z nimi będzie.
Scena eee łóżkowa, jak to Asako oberwała, jak to Natsu oberwał i się pięknie pożegnali huhu całkiem przyzwoicie wyszło im to wszytko. Podobała mi się zwłaszcza końcówka sceny jak to Natsu zaczyna śpiewać oryginalną wersję 'Well', a kamera, zwracając uwagę na szczegóły i skutki po wcześniejszej awanturze, powoli wycofuje się z pokoju. Na schody. . . na puste schody.
Yukiya . .. też nie do końca zrozumiałam o co chodziło z tą jego 'samotnością' i w ogóle to zagonienie Asako w kąt. Takie wyrwane trochę. .. . Ona niby od zawsze wzdychała do niego i pewnie się zawiodła, ale. . . jak na tak pięknie zmontowany obraz na plaży ta cała jego gadka była taka z d. . . ;p

A teraz muzyka ;D
Podobała mi się. Świetne instrumentale, taka otoczka senności wokół niektórych kawałków , co jako miłośniczki tego typu nastroju jest jak najbardziej na plus. A i jeszcze bardzo podobała mi się ta improwizacja Yukii.
Piosenki... piosenki jak piosenki - fajne. Wprawdzie miałam momentami zastrzeżenia co do zdolności wokalnych Jina bo np ta pierwsza była okropnie zaśpiewana - może to wynika z faktu, że chyba grali na żywo i w jakiś sposób to też odzwierciedlało Natsu'owe ale-mi-się-nie-chce ;p No i czasami miałam wrażenie, że pomimo świetnych aranżacji jego głos tam nie pasuje. Ale teraz słucham sobie ostu i jest o wiele lepiej ;p

No to chyba tyle ode mnie, Film daje radę, grzesznie powiem, że o wiele bardziej mi się podobał niż taka NANA i co tu jeszcze . . . idąc Dwukwiatowym śladem, też chyba polecę~
Awatar użytkownika
akire
Przyklejony do ekranu
Posty: 873
Rejestracja: 11 sie 2009

Re: [2010] Bandage

Post autor: akire » 08 wrz 2010

No obejrzałam Bandaża, wreszcie! Tyle czekał na dysku.

Może potem napiszę coś więcej, bo teraz nie mam jakoś siły do składania zdań, ale zupełnie zupełnie nie rozumiem, jaki wpływ miała Asako na stan zespołu, dla mnie to ona tam się snuła i nawet jakiegoś wybitnego wpływu na Natsu nie miała... Może ktoś to rozumie? Bo ja miałam takie ALE cały czas jak oglądałam.

W skrócie polecam, nie nudziłam się. Hatachi no Sensou w wersji Yukiyi wymiata całkowicie. W ogóle Yukiyę gra gość który grał naiwnego pancura w Hebi ni Piasu, nie poznałabym gościa nigdy. Idealne ma włosy tutaj *_* (musiałam to napisać ;p).

Ok, spłodzę kiedyś lepszą opinię.
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur

Re: [2010] Bandage

Post autor: Reira » 19 paź 2010

Mam ostatnio dziwny humor, ale ten film rozbawił mnie do łez, serio, to pewnie dlatego, że oglądałam to o 5 rano, a wcześniej przez 2 dni słuchałam LoveJuice Akanishiego. Ogólnie Jin jak na siebie wypadł całkiem przyzwoicie, choć wybitnym aktorem bym go raczej nie nazwała. Zresztą ma taką rolę, że na początku niby film jest o nim, a później wszystkie wątki rozchodzą się w różnych kierunkach. Oczywiście mega emo czarny koleś poprawiający sobie włosy jest całkiem spoko. Nic dziwnego, że Kora dostał po tej roli dużo kolejnych dram. Poza tym fajna muzyka, trochę czuć klimatu NANY. Ładne to i dobrze się ogląda, natomiast kończy się w takim momencie, że zastanawiam się, o co właściwie chodziło...
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: [2010] Bandage

Post autor: anna-banana » 04 lis 2010

Obejrzałam ten film,ale sama nie wiem co o nim powiedzieć. Podobał mi się,ale dlaczego to sama nie wiem. Ogromny plus to świetna muzyka,może indie rock, jak mówiła jedna z bohaterek, to nie był,ale miło sie tego słuchało i ost zaraz po zakończeniu filmu sciągnęłam. Wielu momentów filmu nie rozumiałam,zaczynając od zakończenia,które nagle sie jakby urwało,no dobra taka widocznie wizja reżyseria była,że mamy sobie dopowiedzieć co mogło się dalej wydarzyć,ale nie rozumiem dlaczego oni w sumie ze sobą zerwali,dlaczego pan emo gitarzysta zrobił to co zrobił,po czym stwierdził że Asako przyczyniła sie do rozpadu Lands.
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur

Re: [2010] Bandage

Post autor: Reira » 04 lis 2010

anna-banana pisze:ale nie rozumiem dlaczego oni w sumie ze sobą zerwali,dlaczego pan emo gitarzysta zrobił to co zrobił,po czym stwierdził że Asako przyczyniła sie do rozpadu Lands.
Bo on jej nie lubił i chciał jej na złość zrobić, żeby sobie poszła, ale ona była tak nieogarnięta, że zupełnie nie zrozumiała, o co chodzi, co jeszcze bardziej popsuło stosunki w zespole. Dla mnie ostatnia scena też była bez sensu. Tyle szła na tych wysokich obcasach po korytarzu, to mogła chociaż z nim pogadać :D
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: [2010] Bandage

Post autor: anna-banana » 04 lis 2010

Na złość jej zrobił,ale i tak Natsu tak jakby jej to wybaczył, albo udawał że na nim to nie zrobiło wielkiego wrażenia.
Reira pisze: Dla mnie ostatnia scena też była bez sensu. Tyle szła na tych wysokich obcasach po korytarzu, to mogła chociaż z nim pogadać :D
Szła tyle,ale jeszcze w jakim zwolnieniu,tak jakby to co tam zobaczy za tymi drzwiami było wyjątkowo ważne,a tu ciach i zaraz koniec i napisy. Mogła pogadać,albo cokolwiek zrobić,przecież nie widzieli sie ponad dwa lata.
Awatar użytkownika
Maru
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 363
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [2010] Bandage

Post autor: Maru » 16 kwie 2011

Jako, ze akurat Jin mi o sobie przypominał, a i film juz widziałm jakiś czas temu, to cos napiszę (:

Generalnie - to mnie nie zaskoczył, nia zauroczył, ani nawet nie wywołał głupawki. Było jakoś tak monotonnie, czekałam na jakieś zwroty akcji, ale nic takiego nie nastapiło. Postacie jakies takie mało wyarźne, Akanishi generalnie jak zwykle trochę zagrał siebie, ale po oczach nie raził, więc nie było tak źle.

Tylko o czym własciwie miał byc ten film? Znaczy się ja wiem, że o zespole, co to jest targany po zawiłych scieżkach losu i rynku muzycznego, ale jakiegoś takiego morału, czy bardziej czegos w stylu konkretnego podsumowania mi zabrakło. Film był był był i się skończył. Bez żadnego konkretnego "jaja".

Może i ostatnia scena miała byc jakos tak znacząca w sensie, że sława przemija, trzeba się dostosowywać do nurtu i leciec z prądem, a nasz główny bohater mimo porażki stara się dalej odnaleźć w tym co kocha ale jakieś to takie mdłe było, nie zaskakujące ....
ODPOWIEDZ