[2006] 46-okunen no koi

filmy z Japonii
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

[2006] 46-okunen no koi

Postautor: Snake » 07 cze 2010

46-okunen no koi / Big Bang Love: Juvenile

Obrazek

reżyseria: Takashi Miike
scenariusz: Masa Nakamura
premiera: 11 lutego 2006 (Świat)
produkcja: Japonia
gatunek: Dramat, Kryminał, Sci-Fi


Ryuhei Matsuda ... Jun Ariyoshi
Masanobu Ando ... Shiro Kazuki
Shunsuke Kubozuka ... Sumio Yukimura
Kiyohiko Shibukawa ... Makoto Tsuchiya



Ariyoshi Jun to młody mężczyzna pracujący w barze dla gejów. Napastowany przez jednego z klientów, wpada w szał i zabija go, za to trafia do więzienia. Tam poznaje niebezpiecznego Katzuki Shiro, z którym się zaprzyjaźnia. Obaj przeżywają wzajemną fascynację, która z czasem zamienia się w obłęd




http://www.filmweb.pl/film/46-okunen+no+koi-2006-298915
http://www.imdb.com/title/tt0497876/

Jestem pewien, że powinien wam się spodobać ten film.

Jak dla mnie jeden z lepszych i mniej popularnych (może dlatego, że jest stosunkowo świeży) filmów Takashi Mikkego. Akcja toczy się w więzieniu i zapewniam, że to nie jest film w stylu "więzienne gangi ze sobą walczą" (zresztą można się o tym przekonać po opisie filmu)

Fantastyczne, poetyckie, baśniowe, odrealnione "scenografie" (filtry dają radę) i w zasadzie takimi przymiotnikami można próbować opisać ten film. Ciężko go jakoś sklasyfikować, bo to dzieło, które przede wszystkim oddziałuje bardzo silnie na widza, posługując się wieloma narzędziami. Rozbudowana symbolika, fabularna łamigłówka, wrażenie metafizyczności, homoseksualny erotyzm (z punktu widzenia osoby heteroseksualnej - wcale to nie przeszkadza/ kobietom powinno się chyba nawet spodobać ; ).

Big Bang Love jak dla mnie must have azjatyckiej kinematografii.

Rzadko daję oceny 9/10, ale ten film na to zasłużył.

Polecam, jeśli ktoś nie widział.


Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Postautor: Reira » 07 cze 2010

Film wybitnie alternatywny, podobają mi się przesłuchania i to że nie słychać pytań... i scena z tęczą. Ogólnie film bardzo w stylu Ryuheia Matsudy, bo on często gra w kontrowersyjnych produkcjach.No i te wszystkie metafory w scenografi... :giggle: :excited:
Awatar użytkownika
akire
Przyklejony do ekranu
Posty: 873
Rejestracja: 11 sie 2009

Re: [2006] 46-okunen no koi

Postautor: akire » 10 wrz 2010

jako, że cierpię strasznie ostatnio i miałam ochotę na coś mniej lekkiego, postanowiłam obejrzeć wreszcie ten film, bo go trzymam na dysku od czasu założenia tego tematu.

po pierwsze, niemożliwie mnie wciągnął. generalnie filmy mnie męczą i zazwyczaj oglądam na 10 razy (szczególnie te "artystyczne"), a ten, gdyby tylko okoliczności mi pozwoliły, połknęłabym za jednym razem. nawet nie wiem dlaczego, bo przecież nie ma tu pędzącej akcji i jest bardzo azjatycki w klimacie (wszyscy się snują i nic się nie dzieje :>).

Ryuhei jest aniołem, co mogę więcej powiedzieć na jego temat. nie wiem jak można być jednocześnie pięknym i mało przystojnym.

podobała mi się scenografia, podobały mi się kolory i filtry i wszystko. btw w jednym momencie zaleciało Dogville, jak były te cele tylko narysowane na podłodze. podobało mi się to, że mimo, że "artystycznie", to jednak była jakaś konkretna historia opowiedziana od początku do końca (noo, od końca do początku), a w metafizyce topiła się jedynie cała reszta. tak się wciągnęłam, że nawet zapomniałam się lolnąć z tęczy ;p

nie umiem się produkować dzisiaj, ale podsumowując <3 czyli 9/10

Ariyoshi Jun to młody mężczyzna pracujący w barze dla gejów. Napastowany przez jednego z klientów, wpada w szał i zabija go, za to trafia do więzienia. Tam poznaje niebezpiecznego Katzuki Shiro, z którym się zaprzyjaźnia. Obaj przeżywają wzajemną fascynację, która z czasem zamienia się w obłęd

Gomen ne, ale dla mnie ten opis mało ma wspólnego z filmem - no niby wszystko się zgadza, ale to nie o tym jest, nie wiem jak to powiedzieć.
Obrazek
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2006] 46-okunen no koi

Postautor: Reira » 10 wrz 2010

Co do opisu to mi nie przeszkadza, bo trudno właściwie coś oprócz tego powiedzieć o filmie. Dla mnie na przykład tej wzajemnej miłości i fascynacji nie było za bardzo widać, bardziej chodziło o podziw dla pewnej postawy.
Awatar użytkownika
akire
Przyklejony do ekranu
Posty: 873
Rejestracja: 11 sie 2009

Re: [2006] 46-okunen no koi

Postautor: akire » 10 wrz 2010

http://azjamania.pl/film.php?Id=851
tutaj podoba mi się recenzja, ale faktycznie ciężko w dwóch zdaniach napisać o co kaman. choć zupełnie mi nie leży ten opis (z filmwba, btw). szukam OSTa, ale nie widzę, szkoda.
Obrazek
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2006] 46-okunen no koi

Postautor: Snake » 11 wrz 2010

Ja nie czytam opisów z wielu względów. W przypadku Big Bang Love jest ciężko o nakreślenie zarysu fabularnego, bo to odbiera całą magię i mistycyzm temu co dzieje się na ekranie.

Co do recenzji/opisu Nabi z azjamanii to ta dziewczyna świetnie i wnikliwie podsumowuje i ocenia - to nie pierwszy raz, kiedy mogę się podpisać pod tym co napisała.(z tym co Akire również :) )

Widziałem rok temu ten film, ale chętnie go zobaczę jeszcze raz - ale chyba się BluRaya nie doczekam :)

Co do treści, to mistrz Mikke stworzył pięknie nienachalne dzieło pełne magii i symboliki (np. wstęp + późniejszy obraz różnych epok - dosłownie kosmiczny efekt) i każdy coś z niego wyniesie, choć bardzo dogłębne przeanalizowanie go po jednym seansie jest wg mnie dość trudne (a na pewno mnie przerasta). Ja zauważałem "specjalne" uczucie między bohaterami, ale i racja z tym, co napisała Reira, że jakiś podziw postawy również może być dostrzeżony. Dla mnie to film wielopoziomowy i zgaduję, że efekt głębszej niejednoznaczności treściowej był celowy. Nie znaczy to wcale, że film jest kompletnie niezrozumiały, czy bełkotliwy - jest zachwycający i podczas oglądania przywodzi wiele różnych myśli i to jest chyba najważniejsze - zauroczyć i pobudzić widza.

Często filmy Mikkego mają jakieś małe "bonusy", w postaci ciekawych scen zaskakujących widza, ale dla mnie ten film to taki jeden, wielki, ciągły "bonus" zawierający mnóstwo atrakcji (np. scena przesłuchania z napisami zamiast dialogu).

Widziałem prawie dwadzieścia filmów Mikkego i 46-okunen no koi to jeden z jego najlepszych w mojej ocenie.

Wróć do „J-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości