[2009] I give my first love to you

filmy z Japonii
Awatar użytkownika
Eggie
Doramowy maniak
Posty: 3979
Rejestracja: 26 lut 2009

[2009] I give my first love to you

Postautor: Eggie » 24 cze 2010

Tytuł: I Give My First Love to You
Znane też jako: Boku no Hatsukoi wo Kimi ni Sasagu
Reżyseria: Takehiko Shinjo
Scenariusz: Kenji Bando, Kotommi Aoki
Premiera: 24.10.2009

W rolach głównych Okada Masaki i Inoue Mao.

W wieku ośmiu lat Takuma dowiedział się, że nie dożyje nawet 20 lat, gdyż ma rozległą chorobę serca. Mimo to, poznaje Mayu, córkę swojego lekarza i zakochuje się w niej. Lata płyną i dziecięca zażyłość zamienia się w pierwszą poważną miłość.
Takuma zdaje sobie sprawę, że Mayu bedzie jeszcze trudniej po jego śmierci, zamierza więc z nią zerwać, póki jeszcze żyje - by powoli odseparować ją od chaosu, który go pochłania. Wyjeżdża do szkoły z internatem, lecz odkrywa, że dziewczyna podazyła jego śladem, nie pozwalając na zerwanie. Takuma czuje się coraz bardziej winny, w dodatku na horyzonciec pojawia się chłopak, który może zapewnić Mayu coś więcej niż tylko ulotne chwile szczęścia. Los bywa jednak przewrotny, i to nie tylko dla Takumy.


Mogą być spojlery....
zekałąm na ten film dłuuuugo, ze względu na mojego nowego ulubieńca Okadę, oraz przede wszystkim na Mao - ta dziewczyna dużo nie gra, ale każdajej postać tak bardzo mi się podoba!
W zasadzie przed obejrzeniem miałam mgliste pojęcie o fabule, oczywiście wszystko sprowadzało się do jakiejś śmiertelnej choroby, powielanie Koizory, etc... Ale ten film jest trochę inny. Być może tak wyglądałaby miłosć Hiro i Miki, gdyby dziewczyna od początku wiedziałą o chorobie chłopaka.
Film stawia dość oczywiste pytania, ale niemniej przez to ważne: czy naprawdę lepiej spędzić ostatnie chwile samotnie? Czy to w jakiś sposób ulży ludziom, których się zostawia?
Ta dwójka bardzo do siebie pasowała i oglądało się od strony wizualnej z przyjemnością. Piękna scena "miesiąca miodowego". Nawet ten cały Kou nie wkurzał :) Hisotria była trochę pokomlikowana, jakby za dużo elementów w krótkim czasie wrzucono co scenariusza... Niemniej, było to logiczne, więc...
NIe spodziewałam się też takiego obrotu sprawy z Kou - jej...

Na pewno jeszcze obejrze, zastanawiam się włąsnie nad kupnem... Ale najpierw obejrzę z raz czy dwa jeszcze... Wtedy zadecyduje, czy film we mnie wsiąknie.

9/10

PS. Ech, tylko ta scena małżeństwa z urną była dosyć zabawna, a chyba taka nie miałą być ^^


www.annyeongtozamalo.wordpress.com
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Postautor: boom_boom » 24 cze 2010

Właśnie, trochę chyba przedramatyzowali i wyszło momentami trochę śmiesznie. Zwłaszcza z tą trumną.
Zresztą, jakoś dziwnie też wyszło z tym sercem od Kou. I z tym, że rodzina się wycofała, bo zaczęły lecieć mu łzy. I w ogóle, że z całej Japonii, akurat jego serce było na miejscu i było zgodne. Ale taki zamysł, nie wnikam.

Ale poza tym, no wiadomo, Masaki <3 On nie ma słabych ról. Wreszcie docenili!!! Chyba znowu gdzieś czytałam o jakimś nowym z nim filmie.
Ale ja go chcę tętniącego życiem, nie umierającego.
W sumie miałam się wstrzymać z filmami i śmiertelnie chorych ludziach, ale ze względu na obsadę, ach, musiałam.

Ten film wyróżnia się głównie tym początkiem, w którym pokazane jest dzieciństwo. Jak sobie razem usmolili pupki z tą dziewczyną, jak on się jej oświadczył i ona paradowała w białej sukni.
Potem to juz było podobnie, jak wszędzie. Ale ładnie, faktycznie, trzeba przyznać.
Ta dziewczyna łapała wiele momentów, np. krzycząc przez mikrofon, że jej nie doceniał, że teraz jest lepsza.
Kou jak dla mnie bardzo robił wrażenie. "Princess!".
Takuma nie mógł mi się nie podobać, ale zwłaszcza zapamiętałam, jak był taki zły, że nie pożegnał się z Mayu po zakończeniu roku (a potem nagle się znalazła!) i jak ścigał sie z Kou (strasznie to ładne, że choć tak bardzo chciał jej szczęścia "poza nim", to jednak nie umiał bez niej wytrzymać). I cały czas, jak on za nią wodził spojrzeniem, jak nie widział nikogo prócz niej...

Czy ja wiem, czy bym porównywała do "Koizory"? Mika była raczej słaba, zwiewna, trochę enigmatyczna... Mayu była głośna i odważna, miała zawsze swoje zdanie. I ona walczyła, opłacając dziecięciu korepetytorów, a nie czekając z obrączką nad brzegiem rzeki i płacząc, jak Mika. Zabrzmiało, jakbym nie lubiła Miki :oops: A to nie tak. Po prostu te dziewczyny to inna energia.
Ale śmierć była, próba zapewnienia przyszłości ukochanej kobiecie po swojej śmierci- też była.
Mimo to- nie jestem przekonana do tego porównania.
Obrazek
Awatar użytkownika
Eggie
Doramowy maniak
Posty: 3979
Rejestracja: 26 lut 2009

Postautor: Eggie » 25 cze 2010

Ja nie mogę nie porównywac bo tematyka podobna, a Koizora to mój film wszech czasów :P
Ależ mi sie piosenka podoba z końcowych napisó <3
www.annyeongtozamalo.wordpress.com
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Postautor: boom_boom » 25 cze 2010

Heh, no niby "Koizora" jest mniej logiczna niż ten film, a jednak jakoś bardziej mi się fabuła podoba ;)

Ale na pewno "I give my first love to you" jest jakimś innym filmem, niż te wszystkie o umieraniu. Wnosi inną energię, inne spojrzenie. I ta śmierć była taka mało traumatyczna, przynajmniej ja. A skoro ja się nie zalałam łzami, gdy umierał Masaki, to też o czymś świadczy... (Albo me serce się zamyka i lodowacieje, ale brrr, może nie).

W zasadzie to tak myślę, że mogli dać więcej narracji Takumy, bo były one raz na jakiś czas, a tak to byłby większy porządek. Znaczy, nie tyle porządek, co więcej głosu Masakiego :oops: On ma jeden z tych charakterystycznych głosów, których by się słuchało i słuchało.
Obrazek
Awatar użytkownika
Eggie
Doramowy maniak
Posty: 3979
Rejestracja: 26 lut 2009

Postautor: Eggie » 25 cze 2010

Piękny ma głos, ale akurat jego narracja mi najbardziej odbiór psuła. W założeniu miał to być chyba obiektywny kontrast, opinia w stosunku do tego, co się działo, ale jakoś tak bez uczucia mówił... Poszedł na karuzelę, potem wrócił i umarł...
www.annyeongtozamalo.wordpress.com
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Postautor: boom_boom » 25 cze 2010

Eee, bo właśnie albo powinni cały film zrobić pod jego narrację, albo dać sobie spokój.

"Bez uczucia"... No bo.. Wiesz... Umierał.

;)


Japończycy tak notorycznie idą się zabawić (z drugą połówką), dostają ataku ......... (tu nazwa choroby), wracają i umierają.

Ale trzeba się ładnie pożegnać, ot co. Dziewczyna za nim przełaziła, a on by tak po prostu umarł? ....
Obrazek
Awatar użytkownika
gosq
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 362
Rejestracja: 10 maja 2010

Postautor: gosq » 25 cze 2010

Oglądnęłam. W końcu się zmusiłam, dla Masakiego. Nie jestem fanką filmów ze śmiertelnymi chorobami ale dla Niego musiałam.
Nie wyglądał tak bosko jak w Halfway no ale powiedzmy, że tłumaczy go śmiertelna choroba ^^

I ta śmierć była taka mało traumatyczna, przynajmniej ja. A skoro ja się nie zalałam łzami, gdy umierał Masaki, to też o czymś świadczy... (Albo me serce się zamyka i lodowacieje, ale brrr, może nie).


Nie lodowacieje. Ja płacze przy wszystkich takich momentach a to mnie w ogóle nie ruszyło. Jakby się tak zastanowić to ruszały mnie najbardziej sceny z Mao, najpierw jak prosiła czterolistną koniczynę żeby Takuma wyzdrowiał a później rodziców Kou.
Ale ta śmierć była troszkę idiotyczna, po prawie-umarciu wstaje jak gdyby nic i idzie na randkę wraca i umiera.

No ale jak na film z śmiertelnie chorym to mi się w sumie podobał, ale nie na tyle żeby mnie przekonać to tego typu filmów. Następny film z chorobami śmiertelnymi za jakieś pół roku ^^
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Postautor: boom_boom » 25 cze 2010

Bo on jak leżał prawie martwy, to poprosił o jeszcze chwilę, więc wstał, zrobił co miał na końcu zrobić i odszedł na zawsze.
Racja, racja, jak Mayu krzyczała "Onegaishimasu", to były dobre sceny.

Poza tym szkoda, mógł już Kou się obudzić, cokolwiek, byle nie ślubowała urnie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Cherry
Przyklejony do ekranu
Posty: 767
Rejestracja: 01 cze 2010
Lokalizacja: internet

Re: [2009] I give my first love to you

Postautor: Cherry » 16 lip 2010

pamiętam, że zabierałam się do tej dramy, nawet obejrzałam pierwszy chapter ( przypomniałam sobie akcję z zabawą w pania doktor i tekst 'ściągnij spodnie' ;p)

fajna historia, nie było to jakieś dołujące.. ten ślub z urna wydawał mi się dziwaczny...
dużo się działo, widać że chcieli dużo do tego filmu wcisnąć ale to nawet dobrze :)

film ciekawi, aktorzy niebrzydcy. tylko ten ojciec Takumy przypominał mi Baracka Obamę ;p
Awatar użytkownika
lovegood
Przyklejony do ekranu
Posty: 694
Rejestracja: 22 lut 2009
Lokalizacja: Tychy

Re: [2009] I give my first love to you

Postautor: lovegood » 16 lip 2010

Oglądałam ten film jakiś czas temu i muszę powiedzieć że bardzo mi się podobał <3 Nie był aż tak dramatyczny (no, powiedzmy xD) jak inne filmy z tego gatunku melodramatów, fajnie pokazywał jak Takuma radził sobie z chorobą, co musiał przeżywać i jakie dylematy przeżywał. Nie zmęczyłam się tym filmem, nie płakałam na nim bo wiedziałam jak to się zakończy. Były jakieś względne sceny miłosne, nie skończyło się na przytuleniu xD W każdym razie polecam <3
Awatar użytkownika
phoenixa
Co to jest dorama? o_O
Posty: 47
Rejestracja: 19 lis 2010
Lokalizacja: KrK
Kontaktowanie:

Re: [2009] I give my first love to you

Postautor: phoenixa » 22 lis 2010

Oglądałem jakis czas temu. Z początku myslałam, że bedzie dramatycznie z powodu choroby a czasami tylko sie pokładałam za smiechu i naprawdę bardzo przyjemnie sie ogladało. Taka miłość od dziecka :D
W pewnym momecie gdy ten koles/kolega wpadł pod samchod i myslałam, że jednak dawna się znajdzie. Niestety tak to jest w zyciu, że rodzina do końca wierzy, że osoba jeszce sie obudzi.
Ale wg mnie koncówka była żenujaca "ślub z prochami zmarłego"
W każdym bądź razie na pewno jeszcze kiedys oglądnę raz jeszcze i na pewno polecam ;)
Awatar użytkownika
Azzel
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 4101
Rejestracja: 05 mar 2009

Re: [2009] I give my first love to you

Postautor: Azzel » 29 mar 2011

Ogólnie film mi się względnie nawet podobał... no bo był tu Masaki ^^ on chyba z góry zawyża filmy o jeden czy dwa punkty i nie wierzę by miał coś skopać, a moze to tylko moja ślepa miłość? Ponadto Inoue Mao, która jest naprawdę prześliczna, muszę przyznać ze to chyba jedna z kolejnych aktorek przy których mogłabym zacząć wzdychać^^ Reszta aktorów gdzieś tam znana czy nieznana - nie ma się co przyczepić. Druga rzecz - nie czytałam opisu filmu przed seansem - i może lepiej, bo na myśl o czymś chorobowym pewnie bym to znów odłożyła na później. A tak jak już zaczęłam to film jakoś popłynął, chociaż czasami trochę rękę ciągnęło do strzałki... Z jakiś najbardziej zapamiętanych scen - Inoue prosząca o serce, w ogóle motyw chłopaka co ciągle biedne dziewczę od księżniczek wyzywał - w sumie jak najbardziej rozumiem rodzinę, choć życzyłam naprawdę bardziej Masakiemu tego serca bo - on miał większe szanse życia niż ten jego kolega... Choć w sumie to ciężko takie rzeczy nawet oceniać. W ogóle jeszcze z plusów to ta para - oni byli tak przyjemni do oglądania <3 I w ogóle ugodzili w mój słaby punkt - kyudo <3
Jeśli chodzi o motyw "ostatniej randki" -w sumie to było po prostu,eee, bajkowe? Chłopak prosi bożka o jeszcze trochę czasu a ten mu go daje.Gdyby nie scena potem w szpitalu z matka to bym powiedziała że ta scena miała być bardziej przenośna, a tak w sumie wstawili bajkę do filmu. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Mi nie przeszkadzało to jakoś wyjątkowo...
Największe minusy tego filmu to zakończenie. Prawdopodobnie bym była naprawdę zadowolona z filmu gdyby nie ta urna >_> Spłyciło to film strasznie i zrobiło z niego... sama nie wiem... to zakończenie było godne gniota. SORRY.
A poza tym to na koniec dodam że - Masaki + trwała to złe rozwiązanie ;<
Obrazek
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [2009] I give my first love to you

Postautor: Lily » 04 lip 2011

Po przeczytaniu waszych opinii widzę, że chyba tylko mnie ten film tak bardzo rozczarował. Jak oglądam to filmy to wcześniej nie czytam opisów, nie oglądam trailerów, bo nie lubię robić sobie żadnych spoilerów, nawet takich najmniejszych. Ale tutaj przyznaję, że gdybym obejrzała trailer to bym tego nawet nie zaczynała oglądać. Naprawdę nie widzę niczego specjalnego w tym filmie. Mimo iż to kino azjatyckie to ten film jest na wskroś "amerykański". Naiwna, łzawa historyjka, śliczne i kolorowe obrazki, ale jakoś zupełnie brakuje w tym sensu. Mimo iż historia nie jest wesoła, to wszystko było jakieś takie za bardzo sielankowe. Niestety (a może stety) mam zwyczaj oglądania filmów do końca, nawet jesli nie za bardzo mi sie podobają (no chyba, że to byłby juz taki mega gnieciuch, który totalnie uniemożliwiałby oglądanie), ale naprawdę ledwo wytrwałam do końca. A scena gdzie bohaterka bierze ślub z urną z prochami zmarłego to już w ogóle jakiś absurd.
3/10
Awatar użytkownika
Chie
Doramowy maniak
Posty: 1051
Rejestracja: 22 paź 2011
Lokalizacja: Kraina snów

Re: [2009] I give my first love to you

Postautor: Chie » 05 sty 2012

A mi się film podobał.Ja również nie zalałam się łzami w chwili śmierci ale za to w innych momentach.Ślub z urną był trochę dziwny no ale złożyli sobie obietnicę więc chcieli ją spełnic.ie spodziewałam się takiego obrotu spraw z Kou.Ogólnie jego postac była fajna pełna życia i bezpośrednia.
Bohaterowie mi się podobali zwłaszcza że lubię Mao.Okadę ni za bardzo chyba kojarzę ale podobał mi się.
Ja jestem z tych, co nakrywają głowy kołdrą; z tych, którym strach uniemożliwia oddychanie.

Wróć do „J-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 3 gości