[2010] Norwegian Wood

filmy z Japonii
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków

[2010] Norwegian Wood

Post autor: margot. » 14 lip 2010

ノルウェイの森

Obrazek

Tytuł oryginalny: ノルウェイの森
Tytuł angielski: Norwegian Wood
Premiera: 11.12.2010
Reżyseria: Anh Hung Tran
Strona oficjalna: >>KLIK<<
Filmweb: >>KLIK<<

Obsada:
Rinko Kikuchi- Naoko
Ken'ichi Matsuyama - Toru Watanabe
Kiko Mizuhara - Midori Kobayashi
Tetsuji Tamayama - Nagasawa
Kengo Kora - Kizuki
Reika Kirishima - Reiko Ishida

Opis:
Film oparty na powieści "Norwegian Wood" Harukiego Murakamiego
Akcja filmu dzieje się w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Para znajomych - Toru Watanabe i Naoko zbliżają się do siebie po samobójczej śmierci wspólnego przyjaciela. Ich relacja pogłębia się, ale Naoko, dziewczyna o słabej konstrukcji psychicznej, opuszcza Toru. Chłopak zaczyna spotykać się z koleżanką ze studiów - Midori i jej barwna osobowość zaczyna coraz bardziej go fascynować...

Kadr z filmu:
Obrazek

Mój najbardziej wyczekiwany j-movie. Szczerze powiedziawszy nie mogę wymazać obrazu Matsuyamy jako 'L'a'. Strasznie mi głęboko wsiąkł, niemniej jednak wiem że jest on dobrym aktorem, więc raczej poradzi się, aczkolwiek obawiam się że będę widziała w L'a XD
Poza tym z jednej strony czekam na ten film strasznie, a z drugiej boję się że mogą uwypuklić wątki które przytłoczą i przynudzą cały odbiór. No i jeszcze mamy wietnamskiego reżysera, który jest ceniony w świecie kinematografii, ale ja jeszcze nie miałam okazji zetknąć się z jego produkcją. Ale myślę, że dobrze że nie wybrali jakiegoś japońskiego reżysera, ostatnio japońskie filmy zrobiły się mało atrakcyjne w odbiorze.
No i oczywiście pewnie nie mam co liczyć że pokaże się ten film w polskim kinie XD


Awatar użytkownika
Azzel
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 4101
Rejestracja: 05 mar 2009

Re: [2010] Norwegian Wood [z]

Post autor: Azzel » 15 lip 2010

Jak zobaczyłam tytuł to od razu Murakami mi przyszedł na myśl xD Nie czytałam tej ksiazki, ale jestem ciekawa cóż to będzie. Szczerze to nawet ten film ma duże szanse na bycie w kinach polskich, jako że książki Murakamiego są dosyć popularne w Polsce, wiec kto wie?
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008

Re: [2010] Norwegian Wood [z]

Post autor: daydreamer4 » 15 lip 2010

Zaledwie pól roku do premiery ;) (to była ironia xD) Ale ja i tak czekam na ten film ;) Nie dlatego ze Murakami, czy ksiażka, ale Anh Hung Tran <3333 Jego filmy są przepiękne i takie pełne spokoju i mojego ulubionego nic nie dziania się xD Naprawdę pieknie potrafi przedstawić przyrodę i wplątac w nia zycie ludzi, jeśli chodzi o artystyczność, jego filmy dorównują niemal Wong Kar Waiowi. Co prawda, nie miałam jeszcze okazji sprawdzić jego najnowszego filmu (Josh Harnet działa wybitnie odstraszajaco XP) ale i tak czekam, czekam ;)
Rinko Kikuchi też bardzo lubię, chociaz chyba wolałabym zeby zagrała Midori ^^ No nic, uwielbiam Anh Hung Trana i poprostu czuje, ze ten film mi sie spodoba, chociaż książki nie skończyłam ;P (no ale mam jeszcze pół roku -zdążę nadrobić)
Szczerze powiedziawszy nie mogę wymazać obrazu Matsuyamy jako 'L'a'.

A ja nie widziałam Death Note, za to widzialam Detroit Metal City i nie moge sie uwolnić od tej jego wizji xDDDD Właściwie nie wydaje mi się żeby Matsuyama pasował do tej roli ale tez mi sie wydaje ze jest na tyle dobrym aktorem ze da radę ;)
Awatar użytkownika
akire
Przyklejony do ekranu
Posty: 873
Rejestracja: 11 sie 2009

Re: [2010] Norwegian Wood [z]

Post autor: akire » 15 lip 2010

No słyszałam, że mają to kręcić, ale nie widziałam castu... Ale Matsuyama? Doushite~~? Dlaczego ze wszystkich japońskich aktorów akurat on ma grać Watanabe? I ta panna grająca Katsuragi z Liar Game jako Naoko już w ogóle jakieś przegięcie, nijak nie pasuje do Naoko takiej jak była opisana w książce. Cieszę się na Tetsujiego, bo może go ogolą - ale mój Nagasawa wyglądał całkiem zupełnie inaczej tak szczerze. Laska grająca Midori może sobie być, nie mam zdania. Reiko mi pasuje, ale w filmie pewnie będzie na ekranie przez 10 min w sumie.

Nie no, czekam na ten film, bo jak mam nie czekać, ale nie jestem dobrej myśli :P Nie uwielbiam jakoś tej książki, ale powiedzmy, że się ją fajnie czytało jako takie czytadło na 3 dni. Zazwyczaj mam dość konkretne wyobrażenia postaci i boję się adaptacji filmowych książek które czytałam, więc może trochę panikuję, ale ogólnie zestaw aktorski do wymiany.
Awatar użytkownika
Eggie
Doramowy maniak
Posty: 3979
Rejestracja: 26 lut 2009

Re: [2010] Norwegian Wood [z]

Post autor: Eggie » 15 lip 2010

A ja ksiązkę uwielbiam zaraz po Przygodzie z owcą i Matsuyama mnie calkowicie satysfakcjonuje :) Będzie świetny. Kikuchi Rinko z pozoru nie wygląda na Naoko ale widziałam stillsy i całkiem jej do twarzy w nowej fryzurze, poza tym, ona jest jak kameleon... Nawet ta modelka młoda, co to ma Midori grać miłą ma twarz, pasującą do postaci, mam nadzieję że filmu nie położy... :)
Awatar użytkownika
Aralka
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 66
Rejestracja: 16 lis 2007
Lokalizacja: Warszawa

Re: [2010] Norwegian Wood [z]

Post autor: Aralka » 25 lip 2010

Nie czytałam Norwegian Wood, ale mam zamiar. Bardzo fajnie, że będzie ten film.
Tylko trochę sobie jeszcze poczekamy...
Kurczę, ale byłoby super, jakby w Polsce był! :D
Awatar użytkownika
akire
Przyklejony do ekranu
Posty: 873
Rejestracja: 11 sie 2009

Re: [2010] Norwegian Wood [z]

Post autor: akire » 27 lip 2010

trailer:
[youtube]gDfeEJYB-ms[/youtube]

nie wiem czy działa, bo mi jutjub się obraził. niestety króciutki i prawie nic nie widać. w każdym razie Kenichi wygląda jakoś dziwnie, takie ma te włoski przylizane O_o
Awatar użytkownika
Eggie
Doramowy maniak
Posty: 3979
Rejestracja: 26 lut 2009

Re: [2010] Norwegian Wood [z]

Post autor: Eggie » 27 lip 2010

http://wildgrounds.com/index.php/2010/0 ... gian-wood/

Tutaj stillsy które znalazłam jeszcze w lutym bodajże. Jak na razie wrażenia pozytywne, muzyka etc ale trailer ZA KRÓTKI! Kurde, robią smaku jakby to blockbuster jakiś był...
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2010] Norwegian Wood

Post autor: Snake » 01 mar 2011

Film już jest nieoficjalnie "dostępny" wraz z angielskimi napisami :)

Film był wyświetlany w rosyjskich kinach (!) i obecnie wyszedł tam na DVD.
Awatar użytkownika
Yoichi
Co to jest dorama? o_O
Posty: 15
Rejestracja: 17 lip 2010

Re: [2010] Norwegian Wood

Post autor: Yoichi » 02 mar 2011

Jeżeli był w Rosji wyświetlany, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zobaczymy go też w naszych Polskich kinach.
Obym się tylko nie przeliczył ^^
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2010] Norwegian Wood

Post autor: Snake » 04 mar 2011

Książki nie czytałem, film obejrzałem ;)

Znakomita reżyseria + świetna historia = bardzo dobry film

Bardzo dobra narracja, którą dopełnia wyważone, lekkie mieszanie chronologii. Do tego dynamicznie zmieniające się scenerie, trochę krótkich scen, trochę dłuższych, ujęcia w zwolnionym tempie, normalne albo bardzo długie (dialog na polanie) + perfekcyjnie wmontowana muzyka.

Fabuła- jeśli mam oglądać romanse/melodramaty, to właśnie takich mocnych słodko-gorzkich opowieści najbardziej bym sobie życzył.

Główny bohater, który raczej nie dzielił się swoją psychiką, spójnie zagrany, Kenichi Matsuyama dał radę, choć jego postać nie była zbyt ekspresyjna.

Kiko Mizuhara (mieszany typ urody) - debiutowała na ekranie i także się obroniła. Wypadła znacznie lepiej niż doświadczona Rinko Kikuchi - odtwórczyni głównej roli, która jak dla mnie, zagrała bardzo słabo i jej gra to największe rozczarowanie w Norwegian Wood.

Tak sobie zgaduję, że film powinien się podobać, na tle podobnych , choć lżejszych romansów/melodramatów wypada bardzo okazale, a do tego jest świetnie nakręcony.

Warto.
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków

Re: [2010] Norwegian Wood

Post autor: margot. » 06 mar 2011

Snake pisze:Książki nie czytałem, film obejrzałem ;)

błąd ^^ polecam książkę, naprawdę jest lepsza od filmu. Zresztą rzadko kiedy adaptację okazują się naprawdę lepsze.

Hmmm film został mocno skrytykowany przez krytyków filmowych, ale uważam że nie było wcale tak źle. Reżyseria całkiem niezła, aczkolwiek niektóre obrazy uważałam za całkowicie zbędne przez co film się momentami (ale tylko momentami) dłużył.
Podobała mi się wkomponowana muzyka do odpowiednich sytuacji.
Montaż też ciekawy, uwagę zwróciła mi scena kiedy Watanabe odrywał sobie strupka z łapki i te przeplatające się zdjęcia z tą czynnością, oddały ciekawą metaforę.
Natomiast co do samych bohaterów, to rozczarowałam się postacią Midori. Całkiem inaczej sobie ją wyobrażałam i jednak miała tutaj za mało charyzmy.
No i czuję bardzo duży niedosyt Reiko. Ona była ważną postacią w książce, a tutaj potraktowali ją tylko jako dodatkowy element do Naoko. Naprawdę czekałam przez cały film aż pokażą sceny dla których trafiła do ośrodka. A oni całkowicie nic nie wyjaśnili. Jeszcze na sam koniec znikąd mówią czy myśli o powrocie do męża i córki. Wtf? O.o
Snake pisze: Wypadła znacznie lepiej niż doświadczona Rinko Kikuchi - odtwórczyni głównej roli, która jak dla mnie, zagrała bardzo słabo i jej gra to największe rozczarowanie w Norwegian Wood.
ona miała tak wypaść, bo taka jej postać była w książce. Owszem nie było perfekcyjnie, ale nie było też źle. Jeżeli chodzi o oddanie bohaterów pierwowzorów z książki, to tutaj nie sprawdziła się całkowicie Kiko. Przynajmniej w moim odczuciu, całkowicie inaczej wyobrażałam sobie Midori.

Ogólnie nie było źle, ale polecam książkę dla porównania ^^
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Norwegian Wood

Post autor: boom_boom » 20 mar 2011

Obejrzane, zaspoilerowane.

Po pierwsze, "Norwegian Wood" nie jest moją ulubioną książką Murakamiego.
Po drugie, filmy spłycają książki i ekranizacje zwykle nie są tak dobre, jak oryginał.

I właśnie z tych dwóch powodów, wymowa tego filmu się nie podobała. Owszem, może i Murakami umiał ładnie opisać akt seuksualny. Ale film skupiał się w dużej mierze właśnie na tym, jak Watanabe leżał to na jednej, to na drugiej pani. I trudno to w filmie pokazać tak poetycko, jak pisarz. Choćby nie wiem, jak się chciało.
Zupełnie inaczej powybierałabym sceny. Mało było o tej miłości, o fascynacji. Emocjonalnie było bardzo stoicko i japońsko, film się toczył i toczył. Nie było ani uczuć, ani zdarzeń. Słabo.
margot. pisze:Podobała mi się wkomponowana muzyka do odpowiednich sytuacji.
Zgadzam się. Największy plus.
Ale na przykład krajobrazami, choć może pięknymi, maltretowali mnie za często. Nie lubię być uszczęśliwiana na siłę. Ile można tak pokazywać niemal to samo.

Nie podobało mi się, jak pokazali szpital psychiatryczny. To było tak pięknie opisane w książce miejsce. Miało duży potencjał. Ale pokazali tylko klitkę, w której spała Naoko i Reiko. I dodali mnóstwo zieleni dookoła. A tam ważny był CZŁOWIEK. Ważne było, na ile im na wszystko pozwalali. Jak tam się żyło.

Co do odzwierciedleń postaci...
Watanabe- za grzecznie, za tępo. Przecież on chodził w cug nocami, a za dnia wył z fascynacji do Naoko. A tu się włóczył.
Naoko- właśnie ona mi się podobała najbardziej, piękna, zagubiona, wiotka. Zawieszona w innym świecie.
Midori-wizualnie pasowała, ale zamiast krzyczeć, śmiać się i wyzywać, trochę za bardzo cierpiała. No, może trudno to nazwać "cierpieniem" jako takim, znamy bardziej "cierpiące" bohaterki, ale zbyt refleksyjna jak na tę postać. I zgadzam się. Mało charyzmy. Albo może to my zbyt europejsko ją odbieramy, a w jej postać wsadzono emocjonalność japońską, hmmm...
Reiko- nic prawie o niej, a scenie seksu brakowało zmarszczek i polotu.
Kizuki- też go niemal nie było, a to ważna postać. Ale gdyby było go więcej, to grą aktorską jestem usatysfakcjonowana. Zresztą, normalne w przypadku aktora.
margot. pisze:Montaż też ciekawy
Zwłaszcza śmierć Naoko, pięknie to zrobili, sama zamarłam.
I później cierpienie Watanabe, bardzo ładna metafora. Aż się chce powołać na tytuł: "Crying out love in the center of the world".

Ale szczerze? Naaawet niezły film.
W dużym stopniu oddał historię tak, jak mógł. Twórca filmu ma swój zamysł i według niego swoją produkcję realizuje.
Szkoda, że mało tej studenckiej atmosfery, mało skrajnych emocji, mało szaleństwa.
Ale jednak widz wyczuwa, kim ta Naoko dla Watanabe była.
Mogło być gorzej.
Awatar użytkownika
Eggie
Doramowy maniak
Posty: 3979
Rejestracja: 26 lut 2009

Re: [2010] Norwegian Wood

Post autor: Eggie » 20 mar 2011

Byłam na tym parę dni temu, aż się zdziwiłam, ze tyle ludzi przyszło, bo puszczali u nas w takim dosyć niszowym kinie. Koleżanka zadzwoniła, że jest więc poszłyśmy.

Mi się okropnie podobało. Zresztą, domyślałam się że tak bedzie, bo proaktycznie wszystko mnie do niego ciągnęło. NW by jest moją drugą ulubioną książką Murakamiego, ma naprawdę niepowtarzalną atmosferę. Chociaż filmowi brakowało kilku kawałków, bardzo się cieszyłam, że zdołano właśnie oddać ducha tej książki. Powoli, nieśpiesznie, przez stare dobre kawałki na ścieżce dźwiękowej, przez znakomite zdjęcia. Nieśpieszne dialogi. Ilekroś sięgam po książkę, zawsze czuję tę niesamowitość, chociaż nie wiem dokładnie z czego wynika. Tu miałam tak samo.

Toru to moja ulubiona postać, Matsuyama był genialny <3 Tak samo Kikuchi Rinko, miałam trochę obawy przed jej Naoko, ale pod koniec filmu przekonała mnie, że innej Naoko nie mogło by być. Midori mnie denerwowała, ale ona w książce też mnie denerwuje. Zreszta, ta aktorka przypominałą mi moją koleżankę ze szkoły i nie mogłam sie skupić ^^
Poa tym, Kora Kengo no i Tamayama Tetsuji! Coś z tym gościem jest, wystarczy mu zmienić fryzurę i nie mogę go rozpoznać! Mam tak za każdym razem, lol.

Ja szczerze polecam, daję mu 9/10
Awatar użytkownika
Piżmak
Doramowy maniak
Posty: 1016
Rejestracja: 13 paź 2008

Re: [2010] Norwegian Wood

Post autor: Piżmak » 22 mar 2011

Obejrzałam film, mimo, że powinnam była najpierw sięgnąć po książkę i właśnie dlatego nie mam porównania...Potraktowałam Norwegian Wood jako samodzielny twór, na niczym wcześniej nie oparty. Moja ocena może wydać się nieadekwatna. Mimo wszystko skoro sięgnęło się po coś, to niech przynajmniej zostanie po tym ślad. Będzie naprawdę krótko...
Coś w tym jest co napisała wcześniej Lady...Erotyzm zamykał się w paru westchnięciach, braku gry wstępnej i dwóch postaciach leżących na albo obok siebie. Ten wątek został wyprany z elementów, jakie powinny towarzyszyć podobnym scenom. Ja jako widz - poczułam się zawiedziona.
Miłość - otóż depresja i niestabilność psychiczna Naoko a także "snucie się' Toru zakłócały także i ten wątek. W powietrzu wisiało takie ciężkie, niesprecyzowane "coś", które w każdym momencie mogło runąć na bohaterów. I odczułam dziwną ulgę, gdy Naoko postanowiła odebrać sobie życie.Pomyślałam sobie, że ich uczucie zamiast leczyć, koić i budować - rozdrapywało rany, degradowało się krok po kroku.
Jednak ich spotkania były czymś wyjątkowym - zakazane pieszczoty na terenie ośrodka, budzące się pożądanie,rozmowy na niewygodne tematy.
Z drugiej strony, gdy siedzieli nad strumieniem albo leżeli na śniegu - wyglądali jak dwa nieruchome posążki...odpowiedzi na niektóre pytania padały jakby od niechcenia. Być może to kwestia gry aktorskiej...nie jestem w stanie powiedzieć dokładnie, ponieważ żadna ze mnie fanka japońskiego kina i secundo: nie czytałam tej pozycji Murakamiego.

Pojawienie się Midori - przynajmniej w moim odbiorze, to tak jakby ktoś wpuścił powietrze do długo zamkniętego pomieszczenia. Energiczna, zmysłowa i śmiała dziewczyna na chwilę przeniosła mnie do innego świata. I nie chciałam już wracać do malowniczo położonego ośrodka, do wszechobecnej zieleni, szemrzących strumyków....Wolałam dom Midori, jej niewinne kłamstwa, jej barwny wewnętrzny świat...Scena na basenie jest jedną z najbardziej zmysłowych w całym filmie, gdy Midori wyłania się z wody, siada obok Toru i zadaje pytanie...W tej jednej scenie zgromadzone jest więcej erotyzmu niż we wszystkich pozostałych.

Inne wątki pominę jako, że zostały muśnięte...mam takie wrażenie, że postać Reiko jest niekompletna - zostały wspomniane pewne fakty z jej życia, ale tak naprawdę nic o niej nie wiemy...a ja liczyłam, ze jednak dowiem się czegoś więcej, bo była ciekawą i frapującą postacią w filmie. Zakończenie dla mnie niejasne...Po odprawieniu Reiko i telefonie do Midori nastąpiła czarna dziura u mnie w głowie...Toru zawiesił się w przeszłości? Czy poszedł do przodu, ale często odwracał się za siebie?

Film określiłabym jako dość śmiały pod względem narracji i wspaniale zmontowany. Muzyka, plenery, Midori...i pytanie: "zgadnij na co mam teraz ochotę?" na pewno na długo pozostaną w mojej głowie.
ODPOWIEDZ