[2009] Yattâman

filmy z Japonii
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

[2009] Yattâman

Postautor: Snake » 10 sie 2010

Obrazek

tytuły: Yattâman / Yatterman
reżyseria: Takashi Miike
scenariusz: Masashi Sogo
premiera: 6 lutego 2009 (Świat)
produkcja: Japonia
gatunek: Komedia, Akcja
obsada: Sho Sakurai , Saki Fukuda , Kyôko Fukada , Katsuhisa Namase ,Kendo Kobayashi ,Sadao Abe ,Anri Okamoto

opis:
Ekranizacja znanego japońskiego serialu anime, który został wyemitowany w latach 1977-79. Banda Doronbo - z Doronjo na czele, otrzymuje zlecenie odnalezienia tajemniczych Kamieni Dokuro. By im w tym przeszkodzić i uratować świat, syn właściciela sklepu z zabawkami Gan i jego dziewczyna o imieniu Ai, zmieniają się w Yattermana nr 1 i nr 2. Podczas starć z Doronbo używają robotów, w tym ogromnego robo-psa - Yatterwana. To historia pełna humoru, akcji i robotów.

link
http://www.filmweb.pl/film/Yattaman-2009-465573" onclick="window.open(this.href);return false;


ode mnie:
Anime, które oglądałem dawno temu, wspominam z rozrzewnieniem i to był główny powód dla którego zapoznałem się z Yattamanem. Drugi powód to Kyoko Fukada, a trzeci Takashi Miike.
Anime miało swój specyficzny styl, który został w filmie przedstawiony całkiem nieźle. Jest sporo akcji, dobro zawsze wygrywa (choć również "zło" nie jest takie bardzo złe), a wszelkie znane momenty z bajki tj. specyficzne kary za niewykonanie zadania, czy Drombo którzy uciekają się do różnych sztuczek, aby zarobić pieniądze, oczywiście to wszystko jest. To co w serialu również występowało, tzn wątki miłosne w filmie zostało przedstawione odrobinkę poważniej.
Prawie wszystkie ujęcia to mniej lub więcej komputerowych efektów, które trzymają wysoki poziom. Jest mnóstwo sytuacji, w których efekty mogą drażnić lub widać, że są "tanie", ale jeszcze więcej jest momentów w których zachwycałem się tym co widziałem na ekranie.
Kyoko Fukada zagrała moim zdaniem najtrudniejszą rolę. Jako Doronjo nadała tej postaci znacznie więcej głębi niż to było w kreskówce. Są momenty, w których mógłbym przyczepić się do jej gry, ale im dłużej film trwał, tym Fukada robiła lepsze wrażenie. Uważam, że bardzo dobrze udało jej się zagrać charakter, który można opisać wieloma, niekiedy wykluczającymi się przymiotnikami. Naiwna, złośliwa, zadufana, marzycielka, inteligentna, honorowa - wyszło dobrze. Jedyne co mi nie pasowało, to jej barwa głosu, zbyt wysoka i łagodna jak na przywódczynię w takim "dominującym" stroju.
Yattamani w mojej oceni byli poprawni, dziewczyna 2 była najbliżej ze wszystkich postaci z anime, ale postać jest odkryta w zasadzie po 10 minutach, potem jej zachowania to tylko kopie tych poprzednich, repertuar może 3 min, szkoda.
Mechy mnie zawiodły. Nie wyglądały groźnie, monumentalnie (ale prześmiewczo tak) i nie wyglądały metalowo ;)


Film do oglądania tylko dla tych, którzy oglądali anime i im się podobało. Koniecznie przed seansem należy sobie odświeżyć ten serial (dostępny na YT). Ewentualnie dla miłośników Fukady.

Jutro wrzucę screeny z ciekawych efektów moim zdaniem oraz do wątku z Kyoko poleci również pare jej fotek ;)

Ustosunkowując się do tego co napisała Reira w wątku o aktorze Sho, absolutnie się nie zgadzam, że film był bardzo zboczony. W anime zawsze Doronjo była "rozbierana", także czasem parę świńskich scen było. W filmie Kyoko nic nie odsłania (a szkoda, bo ma co) , a i scen budzących obrzydzenie praktycznie nie było. Ilość świńskich motywów mogę policzyć na palcach jednej ręki, a co do kopulujących robotów, to nic takiego nie miało miejsca (jedynie buzi, buzi i eksplozja ) ;) ) Strój Doronjo to jedyny fetysz w tym filmie, choć okładka może zapowiadać sporo ostrych scen, nic takiego nie ma miejsca.
Co do gry Fukado, pozytywnie wyraziłem się wyżej, dodam jednak, że taka pochlebna opinia z mojej strony nie jest absolutnie wynikiem mojej sympatii do tej aktorki.

To jeszcze ocena, 7/10 :)


Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: Yattâman [2009]

Postautor: Reira » 10 sie 2010

Snake pisze:Ilość świńskich motywów mogę policzyć na palcach jednej ręki, a co do kopulujących robotów, to nic takiego nie miało miejsca (jedynie buzi, buzi i eksplozja ) ;) )
Nie wierze, że zrobiłeś o tym temat, a tyle dobrych filmów go nie ma. :shake:

No nieważne, ja tak jak napisałam w wątku o Shoo uważam, że to było coś więcej niż kissy i eksplozja, co w samo w sobie brzmi już trochę podejrzanie. I jeszcze ten niby upadek. Koleś złapał Fukade za piersi, pogwałcając zasady grawitacji! :grumble:

Ja Fukadę widzę bardziej obiektywnie :P i moim zdaniem była średnia, może i słodka, ale jakby nie dała z siebie wszystkiego. Film oceniam słabo, jedyny highlight to Sho i zła dziewuszka z LIFE. Mogło być więcej scen w garażu/podziemiu, bo one były w miarę realistyczne i zawsze wnosiły coś do akcji.
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: Yattâman [2009]

Postautor: thon » 10 sie 2010

Choćby mnie końmi ciągnęli na ten film,obiecywali kasę za obejrzenie to i tak bym pewnie sobie darował tą jakże interesującą pozycję. Dlaczego kino japońskie aż tyle takiej szmiry produkuje?Jak nie kobieta wampir kontra kobieta wilkołak ,to zabójcza pussy(dokładnych tytułów tych "dzieł" nie pamiętam) czy machine girl? To przecież i żenada i profanacja kliszy filmowej.I taki film nakręcił jeden z ciekawszych reżyserów -Takashi Miike.
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: Yattâman [2009]

Postautor: Snake » 10 sie 2010

Gdy pierwszy raz zobaczyłem trailera Yattamana myślałem podobnie do was. Co to za jakiś dziwny, żenujący film z karykaturami, głupie to, a nie śmieszne. Nawet magiczne combo Miikego+Fukado nie sprawiło, że prędko obejrzałbym ten film.

Jednak Yattaman to adaptacja anime, które leciało w Polsce i było prawie kultowe. Jako dzieciak oglądałem i podobało mi się. Nawet jak teraz niedawno obejrzałem na YT parę epizodów z włoskim dubbingiem i polskim lektorem to było miło wrócić do czasów dzieciństwa. W Polsce kreskówka leciała gdzieś w drugiej połowie lat 90', natomiast w Japonii to była końcówka lat 70'.
To jest całkiem oldschoolowe anime, bardzo specyficzne o określonych cechach, które po prostu trzeba zaakceptować, aby dobrze się bawić.

Film Yatterman to niezła adaptacja tejże kreskówki. Owszem to jest film głupi, naiwny powtarzający całą schematyczność z anime, ale co z tego ? To jest tylko film na podstawie szalonego anime i nie rozumiem jak można nazywać go żenadą/szmirą . Jeśli już to żenujące/szmirowate było anime (ale to były inne czasy dla wszystkich). A zamiast pytać jaki jest sens robić takie filmy, zasadniejsze byłoby pytanie, czy powinno ekranizować się anime, zwłaszcza takie jak Yattaman.

Miike kręci każdego dnia 5 nowych filmów (oczywiście żartuję, ale to jeden z najpłodniejszych reżyserów jakich znam) i nie w każde dzieło wkłada dużo czasu. Yattaman w jego wersji nie jest nudny w mojej opinii i co lepsze, nie jest bardziej kiczowaty od kreskówki, i nie atakuje fragmentami, gdzie byłoby widać dużo naleciałości współczesnego kina akcji/komedii klasy B.

Popatrzyłem sobie opinie nt tego filmu i są dość przyzwoite, w sumie nawet recenzje są nieco pochlebniejsze od ocen internautów (choć ocena na imdb/filmweb nie jest zła, 6,5 w obu przypadkach) co jak na tak specyficzny film, który ogranicza się w zasadzie tylko do zwolenników anime, to jest dobry wynik. Również w Japonii przez tygodnie film był na pierwszym miejscu.

Chciałem filmowe anime, dostałem filmowe anime, które mnie nie rozczarowało. Brak nudy, ciekawa rola Fukado, niezgorsze efekty i kreskówkowe motywy sprawiły, że bawiłem się dobrze.

Poniżej zapowiadane przeze mnie screeny z filmu (zmniejszyłem "wagę" , aby szybciej się otwierały), wybrałem co lepsze ( zdjęcie 3 od dołu na mnie zrobiło wrażenie, zwłaszcza, że tam elementy "scenografii" były w ruchu). Polecam otworzyc w pełnym rozmiarze, tj w rozdziałce 1280 x 580 Więcej zdjęć z Fukado w jej galerii viewtopic.php?t=267 :

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: Yattâman [2009]

Postautor: thon » 10 sie 2010

Yattaman to dla mnie jedno z najgorszych pozycji anime które widzialem - a troszkę widziałem ,pamiętam koszmar jak moje dzieci to oglądały lat temu x ,to pozycja wyjatkowo pozbawiona sensu,smaku,stylu i logiki.Film podobno jest wierna adaptacją tego straszydła więc tym bardziej jak dla mnie pozycja którą na pewno nie obejrzę .Zresztą z adaptacji anime to wspominam tylko dobrze Nane a teraz czekam niecierpliwie na Becka.Pomysł sfilmowania aktorskiej wersji anime gatunku Yattaman wydaje się z góry skazany na porażkę,inny mocarz anime Dragon Ball też został przez krytykę zmiażdżony.Powód? - to co uchodzi i może śmieszyć w anime w wydaniu aktorskim jest co najmniej mało śmieszne żeby nie powiedzieć prymitywne.Jak przeczytałem opinię na filmwebie"Trzymanie się na siłę konwencji anime w wersji fabularnej daje groteskowy efekt. Powstaje taka świnka morska: ani to świnka, ani morska." z czym pozostaje się zgodzić
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: Yattâman [2009]

Postautor: Reira » 10 sie 2010

Raczej przychylam się do opinii thona, bo rzeczywiście anime budzi nostalgiczne uczucia, ale prawda jest taka, że było beznadziejne, sama jakoś niedawno chciałam to obejrzeć, ale to takie schematyczne jest, że nie da się za długo oglądać. Tak jak Sailor Moon dla mnie jest klasykiem, a dla młodszych ludzi wychowanych na produkcjach Madhouse to gniot bez polotu. Film wiernie odtwarza anime (świnka wspinająca się na palmę czy trójka złych bohaterów jadąca na rowerku na koniec nieudanej misji), ale ma tez pewne unikalne wartości: aktorów, efekty specjalne, piosenkę (no dobra jest zdecydowanie za długa, ale jak mówią dziewczyny z johnnysowego: doskonale nadaje się do spiskowania) poza tym dostajemy nowy wymiar miłosnych rozterek. Więc mimo, że film jest denny to można doszukać się w nim jakiś pozytywów. Ale tylko dla wytrwałych. :P
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2009] Yattâman

Postautor: Snake » 11 sie 2010

Mi się jednak anime podobało, może dlatego, że wtedy to wyglądało bardzo nietypowo, orientalnie, zaskakująco czy szaleńczo i przy tym trafiło w mój dziecięcy gust ;) albo po prostu nie było nic innego, bo dostawało się ochłapy sprzed 20 lat. Dla mnie jednak ten serial miał magię i miał to coś, czego nie znalazłem potem w wielu innych amerykańskich kreskówkach, czy nawet innych anime.

Jak z innymi ekranizacjami anime to nie jestem obeznany, ale wiem, że są głosy odsądzające od czci i wiary każdego, kto próbuje je ekranizować, ale również są i głosy zachwytu.

Mnie kompletnie odrzucały pokemony (byłem chyba jedyną osobą, która miała gdzieś całą tę manię), dragon ball, czy wspomniana też czarodziejka z księżyca. I nawet gdyby w tych filmach grała Fukado, a reżyserowałby Miike miałbym długo opory przed obejrzeniem. Zatem trochę się zdziwiłem Thon, że jednak postanowiłeś obejrzeć Yattamana i wytrwałeś do końca, ja bym pewnie z dragon ballem nie dał rady.

Co do groteskowości adaptacji anime to się nie zgodzę. Owszem, jeśli ktoś nigdy na oczy nie widział mangi, anime, może przeżyć szok , gdy obejrzy Yattamana, ale w tym wypadku, gdy anime było z lat 70', czy również dla młodszego pokolenia, które widziało go w latach 90' cała groteska siedzi w naszych głowach. A Miike ją jedynie jedynie ubiera w rzeczywistość. Każdy wie, że to co się dzieje w anime nie jest rzeczywiste i nie może oczekiwać, że powstanie film realny do bólu - bo nie o to chodzi. Chodzi raczej o ekranizację naszych dziecięcych wyobrażeń, czy podania w nowej formie tego co śmieszyło X lat temu ;) Ja tak to odbieram
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2009] Yattâman

Postautor: thon » 11 sie 2010

Snake pisze: Zatem trochę się zdziwiłem Thon, że jednak postanowiłeś obejrzeć Yattamana i wytrwałeś do końca, ja bym pewnie z dragon ballem nie dał rady

Ależ ja nie oglądałem i wcale nie zamierzam ,pamiętam tylko czasy jak moje dzieciaki oglądały i to i DB i He Mana.Znam kilka pozycji z tego okresu które obejrzałem i mam sentyment ot choćby D'Artagnan i trzej muszkieterowie -z psiakami jako muszkieterzy(tak to było anime) czy to co rozsławił pan Wodecki czyli "Pszczółka Maja"- to akurat bajki z moich lat które jako nastolatek będąc oglądałem w naszej kochanej TV1-i kreska o niebo ciekawsza i sens większy.Czy prawdziwa epopeja kosmiczna która po dziś dzień ogląda się z wielka przyjemnością "Legend of the Galactic Heroes" - to sfilmować to i wyzwanie a efekt mógłby być doskonały.Spojrzałem akurat na tanukę i Yattermana sklasyfikowano jako komedię ecchi -a z tego gatunku jest naprawdę wiele ciekawszych i wartościowszych(nawet w ecchi były kiedyś dobre pozycje-teraz już niestety nie).Popularność tego koszmarka prawdopodobnie polega na tym iż w czasach gdy zachłystywaliśmy się nowymi kanałami tv -jedna dość zresztą w tej chwili marginalna stacja pusciła to w swojej ramówce.
Oglądać można tylko i wyłącznie sentymentu - bo mimo efektów super extra wybuchów to naprawdę produkt skierowany do wąskiego grona odbiorcy do którego się nie zaliczam.
A co bym z anime obejrzał na dużym ekranie (oprócz Galactic Heroes) - Monstera,Kanon,Witch Hunter Robin,Baccano!,Noir czy Toradorę powitałbym ciepło

Wróć do „J-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 3 gości