[2008] Love Exposure

filmy z Japonii
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

[2008] Love Exposure

Postautor: Snake » 17 sie 2010

Najlepszy japoński film ostatniej dekady, najlepszy film na świecie 2009 roku*

Obrazek


tytuł : Ai no mukidashi / Love Exposure
premiera: 2008
produkcja: Japonia
gatunek: akcja, dramat, komedia, romans
Reżyseria: Sion Sono
Scenariusz: Sion Sono
Czas trwania: 237 minut
Obsada: Takahiro Nishijima, Hikari Mitsushima, Atsuro Watabe, Makiko Watanabe, Sakura Ando


*Nagrody:
* przez czytelników strony midnighteye został zdecydowanie wybrany najlepszym japońskim filmem ostatniej dekady pokonując choćby Lalki, czy Audition (kliknij)
*wg. Imdb otrzymał 14 nagród i dwie nominacje
* wg prestiżowej strony Twitch , w prywatnych zestawieniach na najlepszy film z 2009r (bez podziału na regiony) czterokrotnie Love Exposure na pierwszym miejscu (czego dowody poniżej)
klik klik klik klik

Linki:
http://asianmediawiki.com/Love_Exposure_(2009-Japan)" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.imdb.com/title/tt1128075/" onclick="window.open(this.href);return false;
http://en.wikipedia.org/wiki/Love_Exposure" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.filmweb.pl/film/Ai+no+mukidashi-2008-481582" onclick="window.open(this.href);return false;


Mój opis + ode mnie

Historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. Yu Honda to 17-letni uczeń, którego ojciec po śmierci żony zostaje księdzem. Codziennie zaprasza go do spowiedzi z nim , ale jest niezadowolony z tego, że syn nie widzi swoich grzechów. Yu zaczyna zatem grzeszyć dla ojca (!), poznaje nowych kolegów i zaczyna fotografować we wręcz artystyczny sposób to, co uczennice kryją pod spódniczkami. Staje się mistrzem tej perwersji , robienie takich zdjęć jest jego grzechem pierworodnym.
Szukając swojej Maryi oraz libido (!), będąc przypadkowo w przebraniu kobiety – Pani Skorpion, poznaje i zakochuje się w Yoko Ozawie, również nastoletniej uczennicy, która nienawidzi wszystkich mężczyzn, za wyjątkiem Kurta Cobaina i Jezusa (!) . Jedyne co lubi robić z facetami, to ich bić. Yoko zakochuje się w pani Skorpion, ale czy bycie lesbijką jest wg chrześcijaństwa grzechem ?
Wszystkiemu przygląda się również trzecia postać, młoda, zdolna, wysoko postawiona członkini sekty religijnej, która porywa całe rodziny. Ona również ma dramatyczną przeszłość (m.in. widzimy (!), jak wykastrowała swego prześladowcę) i świetnie jej wychodzi manipulowanie ludźmi.

Film trwa 4 godziny. 4 godziny bez 3 minut. Już samo to, aby widz dał radę obejrzeć i nie znużyć się w połowie było trudnym zadaniem. Dla mnie te 237 minut było dużą zaletą z tego względu, że Love Exposure oglądało mi się bardzo przyjemnie – wszelkie uczucia nudy, czy chęć przyśpieszenia filmu w moim wypadku nie istniały.

Love Exposure jest dosyć mocnym, odważnym, dziwnym filmem, łączy wątki religijne, sekciarskie, miłosne (główny tytułowy wątek), ale też perwersje, zboczenia i deprawację ; prostacki humor, z dobrym humorem sytuacyjnym oraz artystyczną ekwilibrystykę z krwawą jatką.

Początek (choć w przypadku filmu trwającego 4 godziny, operuję nieco innymi ramami czasowymi – tytuł filmu pojawia się dopiero gdzieś po godzinie) to wciągająca i śmieszna historia (momentami świetna komedia), w której dowiadujemy się o postaciach, a końcówka to bardziej spokojny, niemniej wciągający dramat. Historia zawiera elementy, które nie są bardzo oryginalne, ale ich kombinacja, styl, plus niecodzienne wstawki, w połączeniu z kreacjami bohaterów sprawiają, że opowieść jest ciekawa przez całe 4 godziny. Sion Sono ma swój styl, dostrzegam podobieństwa do Strange Circus (sceny balansujące na granicy normalności, wątki skupiające się na ludzkim myśleniu, wyobrażeniach, lękach, marzeniach [religia/okultyzm także], czy mocne sceny ) już polubiłem tego reżysera.

Codzienne unikanie kul, pranie mózgu, cytaty biblijne, godność zboczeńca, rodzina, dźwiganie krzyża przez bohaterów i miłość wzięta na warsztat, pojawia się pod wieloma postaciami – nie można odmówić temu filmowi głębi. Nie można też nie wspomnieć o osłupiających scenach, które mogą powodować konsternację u wrażliwszych widzów oraz w połączeniu z religijnymi motywami , sprawiają, że Love Exposure na bank byłoby w Polsce bojkotowane przez niektóre grupy (gdyby film był popularny). Film nie jest jednak bluźnierczy i nie uderza w religię prostymi, chamskimi metodami.

Co jeszcze mnie urzekło ? Aktorstwo, a zwłaszcza Hikari Mitsushima, którą podobała mi się w filmie A piece of our life . Jest urocza, niegrzeczna, dobra, zła w zależności od wydarzeń na ekranie. Sceny, w których Ozawa stara się być miła dla innych – świetne. Takahiro Nishijima[ – z zespołu AAA, debiutant na dużym ekranie (ma swój wątek na doki), obronił się ! Sakura Ando, także bez wielkiej przeszłości, niszczy swoją mimiką i zachowaniem, zwłaszcza pod koniec filmu – bezbłędna rola.

Film jest dziwny, ale nie możecie go nie obejrzeć. Takie coś mogli nakręcić tylko Azjaci.

9,5/10


Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Re: [2008] Love Exposure

Postautor: daydreamer4 » 17 sie 2010

Film jest dziwny, film jest świetny, jest straszny, jest zboczony, szalony i absolutnie niezwykły. Miałam taką mieszankę uczuć na nim że aż trudno to opisać ale podobał mi się bardzo. Takie filmy nie łatwo dają o sobie zapomnieć. Ale ze zdziwieniem przeczytałam że trwał aż 4 godziny.... naprawdę w ogóle się tego nie czuje. Być może i jest to film który szokuje prawie każdą sekundą ale ma w sobie też niezwykła delikatność i miekkość... Naprawdę tylko i wyłącznie w Japonii mogłoby powstać coś równie niewiarygodnego.
Obrazek
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2008] Love Exposure

Postautor: boom_boom » 19 sie 2010

Po przeczytaniu opisu Snake'a stwierdziłam, że chcę to zobaczyć. Ale jednak 4 godziny... Ajjj... Jak ja już na godzinnej dramie nieraz mam sztywny kark. Ale nie, taka tematyka, moje!
I włączyłam.
Snake napisał o tym filmie, że mogłaby być z niego mini-drama. Dzieje się tyle, że może dałoby się to zrobić. Tylko kto wytrzymałby tydzień na zobaczenie następnego odcinka?
Nie wiem. Wątpię.
To jest bardzo wciągająca historia. Ciekawy klimat, trochę komediowy, ironiczny, a jednak traktuje o poważnych sprawach. Wszystkie postaci są brdzo charakterystyczne, aż mi ciężko uwierzyć, że historia oparta na faktach. To chyba nie może być do końca prawda, świat nie rodzi samych oryginałów na metr kwadratowy. Ale powiedzmy... ;)
Trochę escylujemy na granicy absurdu, ale to wciąga niemożliwie.
Pięknie ten film nagrano. Zupełnie się nie czuje, kiedy te minuty, godziny mijają. W tle świetna muzyka (ach, "Jezioro łąbędzie" na "początku" (Snake też się wahał, co jest początkiem i dokąd go liczyć)). Wszystko dopracowane, każdy szczególik, trudno coś wyrzucić z tych czterech godzin, żeby nie zburzyć stabilnej konstrukcji. Bo jest ona stabilna, choć zdaje się być chaosem, stosem niepoukładanych wizji i ludzkich doświadczeń.
A teraz schowam część, która może być spoilerowa.
Spoiler! Nie będę streszczać czterech godzin filmu, bo to bez sensu. A jednak większosć momentów jest wartych zapamiętania. Trochę dziwne zdałoby się tu podejście do katolicyzmu, ale to w końcu Japonia, niektórzy tam myślą, że Jezus nie umarł na krzyżu, tylko uciekł na Wyspy Japońskie i założył rodzinę. To tłumaczy pokrótce, czemu tam ksiądz może mieć syna i baraszkować w parku. Zupelnie psychiczne spowiedzi syna przed ojcem. W końcu dla Yu jedyną kobietą była Maryja, był miły, życzliwy. Aż skończyły mu się grzechy i musiał zacząć szukać nowych. Czyż jest ciekawsze uzależnienie niż takie od grzechów? Ahhh, a jak się modlił pod zamkniętym kościołem na deszczu, przyszły 3 dziewczyny, a ten CYYYK, fotka majtek. Świetnie nagrana scena. No i właśnie. Cały proces robienia zdjęć kobiecym majtkom. Jestem bogatsza od Snake'a z doświadczenia, bo widziałam Nichijimę Takahiro w "Tumbling", a on tam uprawiał gimnastykę artystyczną ;) Także na mnie tym większe wywarły wrażenie jego wygibasy w długim swetrze. Bo gimnastyka widocznie gra ogromną rolę w jego aktorstwie ;) Absolutnie psychiczne i wkecające wygibusy z aparatem. Potem poznajemy dwie dziewczyny. Psychopatkę Aye- czy ona kiedykolwiek była normalna? Ale chyba też nie miała na to szansy z takim ojcem. Zła do szpiku kości, jak się na nią darłam niesamowicie, kiedy się zaczęła podszywać, wredna s***. :) I Yoko, która modli się przed bójką, a potem zakochuje się w wybawicielce, nie wiedząc, że jest wybawicielem. A dla wybawiciela stała się wcieleniem Marii, której szukał. Yoko strasznie dobrze zagrana. Przecież ile obna tam miała zmian- najpierw zamknięta w sobie, później wybuchowa, gdzieś po drodze dość depresyjna, później szczęśliwa z miłości do Aye... I tak do końca, jak kameleon. Podziw.
Miłość Yu do Yoko jest jakaś taka poruszająca i piękna, mimo perwersji, mimo odrzucenia, mimo tego, jakie to wszystko jest dziwne.
Ale i miłość Yoko do Yu jest piękna.
Yu stał się Panią Skorpion dla Yoko i tylko ona mogła to skończyć. Jego Maria. :)

Przepraszam, nie będę czytać tego, co przed chwilą napisałam, bo chyba im bardziej jest to chaotyczne, tym bardziej odda to, co chciałam napisać.

Film zdecydowanie polecam!
Obrazek
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2008] Love Exposure

Postautor: Snake » 20 sie 2010

Film oparty na faktach, ale w jakim stopniu to nie wiem. Fakty są jednak takie, że autorem scenariusza jest reżyser (w wywiadach trzymał mosiężną 450-stronicową księgę, którą był napisany przez niego scenariusz), a pierwotnie film miał trwać 6 godzin , lecz producenci namówili Sion Sono do skrócenia dzieła. Najbardziej "oberwało" się chyba postaci dziewczyny z sekty (tej z papużką), bo w dodatkowych materiałach z wyciętymi scenami, przeważają te z jej udziałem .Szkoda, bo jej postać zwłaszcza w końcówce nadaje sporo głębi opowieści. (wycięte sceny do zobaczenia na YT - polecam tym, którzy widzieli film - szkoda tez, że wycięto taniec Yuko ) Ja muszę obejrzeć kiedyś Love Exposure jeszcze raz, bo sporo rzeczy jest do "wyłapania"
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2008] Love Exposure

Postautor: Reira » 21 gru 2010

A mnie się ten film nie podobał. Zaczął się nieźle, ale po godzinie cały jego potencjał został zaprzepaszczony. Akcja zwolniła, główny bohater z wesołego chłopaczka, który chciał grzeszyć, zmienił się z mającego rozterki nieszczęśliwie zakochanego licealistę, czego nie lubię oglądać, bo dostaję to w każdej dramie szkolnej. Późnej sekta i choroba psychiczna. Chyba wiem, na czym wzorowali się w Do Re Mi. :P

Za największą wadę uważam właśnie tą nierówność, środkowe 2 godziny można by spokojnie upchnąć w 30 minutach, bez straty dla odbioru. Bo skoro 1 część produkowano dla widza inteligentnego, to po co później obniżać poziom, pewnych rzeczy spokojnie można się było domyślić.

Nie jestem katoliczką, ale wątek kościoła trochę mi przeszkadzał. Dlatego, że pokazywał tylko jedną stronę medalu. Wszyscy albo byli stuknięci, albo molestowali dzieci, albo robili jeszcze jakieś - związane z grzechem - rzeczy. Nie było pokazane nic pozytywnego, co by się z tym wiązało.

Aktorstwo... nie razi, ale też nie zachwyca. W końcowych scenach skupiałam się tylko na ogromnych ustach Yu. Yoko - była mi zupełnie obojętna. Najbardziej podobała mi się Kayo-chan czyli Ando Sakura, choć ten biały sweter trochę ją pogrubiał. :mrgreen: Ale abstrahując od jej ubioru podobała mi się jej postać (charakter i historia), tylko tego jak skończyła trochę nie rozumiałam.

Spoiler! Dlaczego zabiła się właśnie w tym momencie i w taki sposób? I w ogóle dlaczego się zabiła, w końcu osoba o silnym charakterze rzadko popełnia samobójstwo pod wpływem chwili.Trochę zmarnowali jej postać przez to.

Ogólnie nie jest to film bardzo zły, ale w moim przekonaniu do hitu mu jeszcze trochę brakuje.
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2008] Love Exposure

Postautor: Snake » 21 gru 2010

Odpowiadając na spojlerowe pytanie Reiry

Spoiler! Kayo-chan była od początku zakochana w głównym bohaterze. Ważne było to co mówiła w końcowych scenach, czego częściowo już nie pamiętam [muszę obejrzeć jeszcze raz ;) ] ale zdała sobie sprawę, że nie ma żadnych szans na zatrzymanie bohatera, którego grał Nishijima, nie udało się go zindoktrynować. Poza tym większość przywódców i członków sekt kończyła życie właśnie przez samobójstwa.

Co do Nishijima to nie zgodzę się, że grał tylko nieszczęśliwie zakochanego licealistę, bo jego była postać niesamowita. Pomijając już to czego oczekiwał od niego ojciec (i jak niszczył jego osobowość), z powodu miłości (nawet nieodwzajemnianej) nie czuł żadnego podniecenia seksualnego mimo produkcji filmów pornograficznych. Z całego tego zboczonego szaleństwa to była niesamowicie czysta miłość, a bohater nawet zgodził się wstąpić do sekty, aby odzyskać swoich bliskich. Absurdalna - epicka miłość, tak to odbierałem

W zasadzie wszystkie postacie były tak jak napisałaś "stuknięte". Czy nie było pokazane nic pozytywnego związanego z religią ? A czemu musiałoby być ;) ? Ukazano pełną absurdalność religii i niezrozumienie jej przez bohaterów, bo ta zamiast wychodzić z "duszy" jest przez nich kompletnie niezrozumiana. Religia sama w sobie może nie była zła, ale "zasiedziała" się w społeczeństwie, jednostki nie były refleksyjne, raczej jak automaty przyjmowały to co im się mówiło. Po prostu religia, jako jeden z elementów zakręconego świata, świetnie dająca do myślenia w kontekście sekt (końcowe sceny gdy aby dotrzeć do obrazu sielanki bohater przebija się przez pokoje osób kompletnie obłąkanych, sceny niczym z zakładu psychiatrycznego). Ten film jest właśnie o ludziach , opowieścią bez kompromisów, bez tabu. Gdzie sekty, religia, perwersja, miłość mieszają się ze sobą, a świat społeczny jest po..kręcony i wspaniały jednocześnie (i prawdziwy)

Sporo już zapomniałem z seansu, ale na pewno sobie go jeszcze nie raz odświeżę :)

EDIT:
Film na pewno jest na tyle dziwny, że nie ma możliwości, aby każdemu podobał się tak jak mnie. Mimo wszystko fajnie, że obejrzałaś Reira, bo relatywnie mało osób widziało ten film i bez względu na to czy jest dobry, czy zły, jest na tyle nietypowy, że choćby z ciekawości warto rzucić okiem ;)
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2008] Love Exposure

Postautor: Reira » 21 gru 2010

Dalsze rozważania co do postaci granej przez Sakurę Ando:
Spoiler!
Snake pisze:Kayo-chan była od początku zakochana w głównym bohaterze. Ważne było to co mówiła w końcowych scenach, czego częściowo już nie pamiętam [muszę obejrzeć jeszcze raz ;) ] ale zdała sobie sprawę, że nie ma żadnych szans na zatrzymanie bohatera, którego grał Nishijima, nie udało się go zindoktrynować. Poza tym większość przywódców i członków sekt kończyła życie właśnie przez samobójstwa.
Ja mam zupełnie inne odczucia, co do Kayo-chan (tak BTW ona się nazywa w filmie Aya Koike). Po pierwsze była to osoba okrutna, skłonna do okaleczenia własnego ojca, a później zgrywania ofiary na posterunku czy u dyrektora szkoły. Nie była przywódczynią sekty, tylko jakimś tam lokalnym managerem :-). Więc nie byłoby dla niej trudne zbajerować policję i uczynić z siebie ofiarę. Poza tym ona chciała żyć, mogła się zabić wiele razy wcześniej, ale nigdy tego nie zrobiła. Dlatego nagłe jej samobójstwo wydaje mi się bez sensu.

Co do Yu, to może i chciała, by on ją kochał, tak jak ona jego, ale cóż... on kochał inną laskę. Czy to, że Yoko chciała go zabić nagle otworzyło jej oczy? W jaki sposób? No nie wiem, nie kupuje tego. Mogłaby po prostu wybiec w szale z tego pokoju i więcej nie pojawić się na ekranie. To by było ciekawe. Wszyscy by czekali na dalszy ciąg i co się z nią stanie, a nic by się nie stało i można by sobie dopowiedzieć samemu. :victory:

No i oczywiście Watabe Atsuro zagrał genialnie!
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2008] Love Exposure

Postautor: boom_boom » 21 gru 2010

Reira pisze:Za największą wadę uważam właśnie tą nierówność, środkowe 2 godziny można by spokojnie upchnąć w 30 minutach, bez straty dla odbioru.

Nie zgadzam się, magią tego filmu nie jest akcja, a pokręcone przemyślenia, dziwne powiedzonka, absurdy. Poza tym Nishi dla mnie mógłby jeszcze godzinę skakać i fotografować majtki, i tak bym była nienasycona.

Reira pisze:Bo skoro 1 część produkowano dla widza inteligentnego, to po co później obniżać poziom, pewnych rzeczy spokojnie można się było domyślić.

Żeby było... dziwnie :D

Reira pisze:Chyba wiem, na czym wzorowali się w Do Re Mi.

Proszę Cię, zaraz się popłaczę. :(
Wiem, że oglądałaś je niemal pod rząd, ale nie ma czego porównywać.
Do Re Mi... to film o jakimś dziwnym trójkącie i czajnikach, a Love Exposure ważniejsze problemy porusza.

Reira pisze:Nie jestem katoliczką, ale wątek kościoła trochę mi przeszkadzał. Dlatego, że pokazywał tylko jedną stronę medalu.

Z jednej strony na pewno masz rację.
Ale też Yu ukształtowała całkiem dobrze religia. Jemu pewne wartości z nią związane przekazała matka. On był dobrym chłopcem, on "szukał Marii", jakkolwiek niejednoznaczne jest to określenie.
Snake pisze:Pomijając już to czego oczekiwał od niego ojciec (i jak niszczył jego osobowość), z powodu miłości (nawet nieodwzajemnianej) nie czuł żadnego podniecenia seksualnego mimo produkcji filmów pornograficznych.

A to, że później się uzależnił od grzechu... Hmmm... Trochę bunt. Ale tak w sumie, czy on takie złe rzeczy robił?
Przecież był Panią Skorpion, poświęcił się, postawił wszystko na jedną kartę, wstąpił do sekty, ryzykował.
Nie, on był dobrze ukształtowanym człowiekiem.

A ten film to chyba nie jest szydzenie z religii, a z fałszywej religijności.
Yu sam stał w deszczu pod kościołem, on, który codziennie "miał popełniony jakiś grzech".

Spoiler!
Reira pisze:Dlaczego zabiła się właśnie w tym momencie i w taki sposób? I w ogóle dlaczego się zabiła, w końcu osoba o silnym charakterze rzadko popełnia samobójstwo pod wpływem chwili.

Chyba już nie mieli co z nią zrobić. Bo jej życie było oddane sprawą, które umarły. Wszystko straciła. Widocznie lepiej było umrzeć.
Choć fakt, że to pójście na łatwiznę.


A rozważania o swetrze... ;) Chyba musiała być mniej atrakcyjna, taka właśnie stanowcza, ostra, konkretna, bezwzględna.

Snake pisze:Gdzie sekty, religia, perwersja, miłość mieszają się ze sobą, a świat społeczny jest po..kręcony i wspaniały jednocześnie (i prawdziwy)

Podpisuję się.
Obrazek
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2008] Love Exposure

Postautor: Reira » 21 gru 2010

lady za dużo nielogiczności zrzucasz na "pokręcone przemyślenia, dziwne powiedzonka, absurdy". Jasne, że można wszystko tak usprawiedliwiać, ale wtedy po co fabuła i bohaterowie? Skoro wszystko było dziwne i niezrozumiałe, co jaki widz miałby być odbiorcą? Mawet najwspanialsze przesłanie jest niczym, jeśli nie da się go zrozumiale przekazać. Film jest dziwny, ale nie rozumiem usprawiedliwiania wszystkich moich uwag tym, że jest niekonwencjonalny

Do Re Mi... to film o jakimś dziwnym trójkącie.
A jak opisałabyś akcję tego filmu? Kayo-chan zakochuje się w Yu, Yu w Yoko, więc Kayo-chan zaczyna ją podrywać, żeby Yu był zazdrosny. To nie jest trójkąt? No dobra może spłycam maksymalnie, ale film porusza wątki miłosne i relacje między trójką bohaterów są siłą napędową filmu.
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2008] Love Exposure

Postautor: boom_boom » 21 gru 2010

Ale czy ja wiem, czy on był rzeczywiście taki nielogiczny i niezrozumiały?
W sumie o każdym wiemy, co się z nim stało, jak i dlaczego.
Nie chodzi o to, że był niekonwencjonalny i można wszystko tym usprawiedliwiać. Ja po prostu nie wiem, co tu trzeba usprawiedliwiać.

Przesłanie... W cztery godziny ich wiele zauważyłam.

I nie wiem, jakim jestem typem widza, ale film był dla takiego odbiorcy jak ja. ;)
Obrazek
Awatar użytkownika
wersalus
Admin
Posty: 1008
Rejestracja: 20 mar 2006

Re: [2008] Love Exposure

Postautor: wersalus » 25 gru 2010

Ano tak to bywa z dziwnymi filmami, albo się podobają albo nie. Dla mnie 4h spędzone z tym filmem były niemal magiczne. Jak pierwsza płyta się skończyła, wydawało mi, się że minęło 15 min i wystraszyłem się, że filmu nie skończyli :P . Ale była druga płyta dvd :smitten: . Snake i boom_boom właściwie opisali wszystko co można by powiedzieć o sensie tego filmu. Jednego jestem pewien, dla mnie ten film był bardzo prawdziwy i wywarł na mnie ogromne wrażenie. Wybija się sporo ponad przeciętność filmową ostatnich lat w japońskim kinie.

Swoją drogą mimo, iż uważam ten film za coś co must see, to nie polecił bym go każdemu :twisted: .
Co można napisać o aktorce, która uwielbia się nawet,
gdyby przez cały czas stała w filmie jak kołek i gapiła się przed siebie?

Wróć do „J-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości