[2010] Confessions

filmy z Japonii
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

[2010] Confessions

Post autor: Snake » 04 wrz 2010

Obrazek

inny tytuł: Kokuhaku
reżyseria: Tetsuya Nakashima
scenariusz: Tetsuya Nakashima
premiera: 5 czerwca 2010 (Świat)
produkcja: Japonia
gatunek: Dramat, Thriller
obsada: Takako Matsu, Masaki Okada, Yoshino Kimura, Ai Hashimoto


ciekawostki:
-scenariusz na podstawie najlepiej sprzedającej się w 2008 roku powieści "Kokuhaku" Kanae Minato (ponad 700 tysięcy sprzedanych egzemplarzy - dotyczy Japonii jak sądzę)
-reżyser w głównej roli widział tylko Takako Matsu - jeśli nie przyjęłaby propozycji, nie nakręciłby filmu
-do kastingu na 34 uczniów stanęło aż tysiąc osób

mój opis
Yoko Moriguchi, nauczycielkę szkoły średniej dotyka bolesna tragedia, gdy jej czteroletnia córka zostaje zamordowana. Winą obarcza swoich uczniów i opracowuje plan zemsty obejmujący m.in. zmuszanie nastolatków do picia mleka skażonego wirusem HIV ...


linki
http://www.imdb.com/title/tt1590089/
http://asianmediawiki.com/Confessions_( ... ese-Movie)
http://www.filmweb.pl/film/Kokuhaku-2010-546661

trailer:
[youtube]F73eXXiMwB4[/youtube]


ode mnie
Film nie jest jeszcze "dostępny". Miał swoją premierę w kinach japońskich, póki co przyzwoite noty na imdb (7,5 to nie byle co). Najważniejsze jest jednak to, że to film Tetsuya Nakashima , znanego za genialne i pokręcone Memories of Matsuko (temu filmowi zrobię kiedyś wątek, bo jest niesamowity), czy Kamikaze Girls, któremu wystawiłem maxymalną ocenę ;)

Fabuła intrygująca, w dodatku na podstawie bestsellerowej powieści, o której nie słyszałem (to dobrze, będę miał niespodziankę). Trailer narobił mi smaku, nie oczekuję co prawda takiego przepychu wizualnego jak w ostatnich produkcjach, ale szansa na mocne, szalone kino jest całkiem realna. Reżyser lubi mieszać widzom w głowach łącząc różne gatunki i ciekawe co wyjdzie z Confessions.

Czekam na "dostępność" filmu, wszelkie informacje o release'ach mile widziane :)


Awatar użytkownika
Eggie
Doramowy maniak
Posty: 3979
Rejestracja: 26 lut 2009

Re: [2010] Confessions

Post autor: Eggie » 04 wrz 2010

Właśnie czekam sama na ten film, ale raczej dla Okady, którego bardzo lubię od jakiegoś czasu :)
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2010] Confessions

Post autor: Snake » 14 wrz 2010

News :


Kokuhaku japońskim kandydatem do Oskara

Kraje azjatyckie zaczynają podejmować decyzje w sprawie wyłonienia tytułów, które będą reprezentować je w walce o nominację do finałowej piątki ubiegającej się o nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Stowarzyszenie Producentów Filmowych Japonii wczoraj wskazało Kokuhaku (Confessions) jako kandydata do Oskara.

Film Tetsuyi Nakashimy (Kamikaze Girls, Memories of Matsuko) jest ekranizacją bestsellerowej powieści 37-letniej gospodyni domowej Kanae Minato, nagrodzonej prestiżową Detective Novel Award za otwierające Kokuhaku opowiadanie The Clergyman . Takako Matsu (The Hidden Blade, Villon's Wife) wciela się w rolę nauczycielki, której czteroletnia córeczka tonie w przyszkolnym basenie. Kobieta obwinia o jej śmierć dwójkę swoich uczniów i postanawia dać nauczkę nieletnim mordercom.

Od swojej premiery na początku czerwca Kokuhaku utrzymywało się na pierwszym miejscu box office przez cztery kolejne tygodnie. Zarobiwszy ponad 40 milionów dolarów, stało się lokalnym hitem. Produkcja pozostaje w festiwalowym obiegu, zbierając pozytywne recenzje za granicą.

Listę pięciu filmów, które rozegrają między sobą finałową walkę o statuetkę Oskara, poznamy w styczniu.


źródło : http://cinemaasia.blox.pl" onclick="window.open(this.href);return false;

(ale czy film powalczy o Oskara, czy nie, okaże się później, gdy zostanie wyselekcjonowana 5-ka filmów [do tego grona pretenduje film polskiego reż. Essential Killing, ostatnio o nim było głośno w polskich mediach]
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2010] Confessions

Post autor: Snake » 25 sty 2011

Film już jest dostępny. Oscara nie dostanie, nie zakwalifikował się do nominacji.

Dodałem trailer z angielskimi napisami do pierwszego posta, można śmiało oglądać nie ma spojlerów.


Kokuhaku to opowieść o zemście, której taki ogólny dramatyzm plasuje ją na drugim miejscu, zaraz po Oldboyu (subiektywnie oczywiście)

Fabularnie to szokująca, psychologiczna, "edukacyjna" zabawa w zemstę na 13-letnich mordercach.

Standardowo u Nakashimy - piękne zdjęcia i muzyka (m.in. Radiohead) . Zdecydowanie najmocniejszy i moim zdaniem najlepszy fabularnie film tego reżysera ; psychologizm nie został potraktowany po macoszemu, opowieść jest zarówno ekstremalna, jak i na swój sposób spójna i rzeczywista ; końcówka jeszcze bardziej szalona, "epicka", bolesna oraz wizualnie przepiękna

pewnie dużo można o tym filmie napisać, pokusić się o analizy konkretnych postaci, odnieść się do relatywizmu życia, spojrzeć na film z perspektywy filozoficznej, psychologicznej, czy socjologicznej - ale większość jest dosyć jasno wyłożona i co ważniejsze sugestywna i bardzo obrazowa

bardzo mi się podobało

8,5/10
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur

Re: [2010] Confessions

Post autor: Reira » 05 lut 2011

Film zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Przede wszystkim montaż był genialny, prawie żadnej pomyłki, wszystko jak w zegarku, idealnie się komponowało z muzyką. Głosy wyciszane w odpowiednim momencie, powracały po kilku przebitkach. Kolory też starannie wyselekcjonowane. Najbardziej ucieszyły mnie zdjęcia nieba. Takie same jak widzę z mojego pokoju, zrobiłam nawet wiele podobnych zdjęć nieba i bardzo ucieszyłam się, gdy pokazywały się na ekranie. Wolę takie potraktowanie tego tematu, niż to z Koizory (wszyscy mówią o niebie, a widzimy tylko kilka razy niebieską plamę bez wyrazu) :P

Film na pewno trzyma w napięciu i jest ciekawy. Oglądałam go na 1 posiedzenie :-) Co ostatnio jest rzadkością, leciał jak burza. Początek mnie zaskoczył. Spodziewałam się, że nauczycielka będzie przez cały czas karać w różny sposób uczniów za to, co uczynili, a tu jedna lekcja, jedna gadka, jeden akt zemsty i jego konsekwencje.

Spoiler! Koniec był dla mnie lekkim rozczarowaniem. Po pierwsze, czy matka na prawdę zginęła? W końcu najpierw nauczycielka mówi, że rozbroiła bombe, a później, że ja podłożyła gdzie indziej. Czy jakiekolwiek jej słowo było prawdziwe? Poza tym co tak na prawdę stało się z chłopcami? Jeden i drugi żyli dalej. Ich życie nie było do końca przekreślone. Nie wiem, czy traktować koniec jako zapowiedź przyszłych katastrof wywołanych przez naucycielkę, czy jako koniec jej zemsty? Może o to jej chodziło? Żeby oboje zabili swoje matki...? No nie wiem. Jak ktoś ma jakąś interpretację, chętnie poczytam.
Moja ulubiona scena jest jak matka jednego z chłopców zdaje sobie sprawę, co jest napisane na rysunku od uczniów i zaczyna krzyczeć (tak jak jej syn do tej pory) Cudowna scena, aż spauzowałam, żeby wziąć oddech. :mrgreen:

Chyba film bardziej kwalifikuje się jako thriller lub horror niż dramat. Przerażenie góruje nad fabułą. Bardzo dobra produkcja, zalety przeważają nad nielicznymi wadami.
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2010] Confessions

Post autor: Snake » 05 lut 2011

Odpowiedź dla Reiry :

Spoiler! Ostatnie słowa nauczycielki to "żartowałam", dokładnie te same słowa, które chłopak powiedział, gdy udawał, że skoczy z okna. Zatem końcówka, matka, która czyta artykuł o synu, gdy wybucha bomba jest tylko dziecięcą wyobraźnią - tak mi się wydaje. Jak dla mnie to już był koniec zemsty, chłopcy zostali ukarani (nawet pod koniec nauczycielka mówi, że to pierwszy krok do oczyszczenia - a na początku mówiła, że dam im ostatnią lekcję), nauczycielka nie złamała prawa i zrealizowała plan zemsty, o tyle trudny, że nie można traktować traktować uczniów wyłącznie jako dorosłych lub wyłącznie jako dzieci. Jak dla mnie ważne są nie tylko pytania o wychowanie, problemy młodzieży, funkcję rodziny, czy winę rodziców, ale przede wszystkim o to, czy młodzi są odpowiedzialni za swoje czyny (obaj bardzo przywiązani do matek) , czy prawo jest sensowne oraz przede wszystkim jak zrewanżować się komuś / dać nauczkę komuś kogo nie można oceniać tą samą miarą. I odpowiada tylko na ostatnie pytanie ... :)
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Confessions

Post autor: boom_boom » 06 lut 2011

I ja obejrzalam.

Film bardzo mi się podobał, robi duże wrażenie. Ciężko jest nakręcić takie sceny, kiedy radość wywołuje strach, a aplauz- przerażenie. A mnie właśnie bardziej ciarki robiły się na plecach, gdy te dzieciary tak bezkarnie i z zawiązanymi oczami gnębiły innych ludzi. Niczego nieświadome gnojki, pomioty, którym świat dał tyle, a oni wzięli tylko to, co najgorsze.
Bo czy ten film pokazywał tylko zło w sercach Chłopca A i Chłopca B?
Jedyną osobą, która trochę została wybielona, była "Mozuki". Co prawda jej przygody z chemią są porażające, ale to ona zachowała jakieś człowieczeństwo, chęć relacji ze światem i z innymi ludźmi.
A reszta? Prześmiewczy, tepy margines.
Wracając do Chłopca A i Chłopca B... Chyba trudno coś więcej już napisać na temat ich zbrodni. Niczym nie da się jej uzasadnić. Trochę to naciągane może, że trzynastolatek cytuje Raskolnikowa, ale nie o tym jest ten film. Szaleństwo, psychoza, świat się stacza po równi pochyłej. Tak do mnie przemawia ten film.
I właśnie tak zrozumiałam ten koniec. Że nie musi wybuchnąć bomba, by świat się zawalił. Że nikt nie musi spłonąć, byśmy już nigdy nie mogli się z nim skontaktować. By już nigdy nie być w stanie odbudować z kimś relacji. By czasu nie dało się cofnąć. Życia nie da się odkręcić. Płacimy za nasze błędy, choćbyśmy wyznawali nie wiem jaką ideologię. Bo dobro nie jest tak relatywne, jak się zdaje.

Dbrze nakręcony, świetny montaż, dobrze dobrana muzyka. I jakoś tak... Chociaż przez pierwsze pół godziny mamy niemal jednostajny, poprzecinany różnymi ujęciami obraz nauczycielki, która wykłada o życiu swoim, swojej córki i swoich uczniów, to jakoś to się nie dłuży.
Ale najbardziej mnie poruszyły sceny, w których uczniowie przygotowywali zdjęcia i ulotki dla Nao, podli, dwulicowi ludzie!

+ Bonus +
Okada Masaki tym bardziej urasta w moich oczach, wybierając właśnie role w takich produkcjach. Tu może nie miał wielkiej roli. Ale w całokształcie jego dorobku, nie ma ról wziętych "przypadkiem". I nie szczepi psów w głupiej dramie, ani nie gra drzewka czy chmurki. Baardzo zdolny.
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur

Re: [2010] Confessions

Post autor: Reira » 06 lut 2011

Dla mnie właśnie ten koniec dlatego był taki nijaki. Bo zrozumiałam, że zemsta nauczycielki to "śmierć za śmierć" i na końcu obaj popełnią samobójstwo, albo zrobią coś równie strasznego. A tu nic się nie stało. Chłopak wyobraził sobie kilka przerażających scen z matką w roli głównej i już. Nie wydaje mi się, żeby to było wybitnie przerażające i na pewno nie można liczyć na żadne katharsis czy zmianę postępowania z jego strojny. Dla mnie to zdarzenie tym bardziej powinno go nakręcić w przyszłości. Te końcowe sceny ogólnie wydały mi się takie na pograniczu rzeczywistości, zwłaszcza ze względu na otaczających chłopaka ze wszystkich stron uczniów i ich reakcji.

No ale może to miało tak być, bo jak bym miała wymyślić jakieś lepsze zakończenie to nic nie przychodzi mi do głowy.
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Confessions

Post autor: boom_boom » 06 lut 2011

Hmm... "Śmierć za śmierć"... Tu dla mnie trochę chodziło o śmierć psychologiczną i społeczną. Bo łatwiej jest zostać dźgniętym nożem raz, niż być dźganym przez rówieśników dzień w dzień. Co prawda ten chłopak był takim popapranym indywiduum i trochę go to miało nie obchodzić, ale... Spazmy, jakich dostał w zakończeniu filmu, świadczą o tym, że jednak coś się w nim obudziło, w bardzo bolesny sposób. Po prostu później film się skończył i nie wiemy, co dalej. Co zrobi, kiedy wstanie i wyjdzie z tej szkoły. Nauczycielka ciągała za nos, ale nie, żeby móc odwiedzić go na cmenatrzu, tylko żeby go doprowadzić do autodestrukcji. Co się zresztą powiodło, o czym świadczą te katastroficzne obrazy jego jaźni.
Czy koniec był nijaki?
Chyba nie.
Po prostu to był film o trzynastolatkach. Nie można postawić zdecydowanej kropki, ani zdecydowanego przecinka nachylonego w lewo lub w prawo, gdy człowiek jest tak młody. Może to o to chodziło.

Ale ja ktoś się drze, jakby go wrzątkiem polewali, to jest to jakiś punkt kulminacyjny jego życia. Zwłaszcza, że wcześniej chodził z dumną maską na twarzy.
Awatar użytkownika
Ai_tanu
Doramowy maniak
Posty: 2140
Rejestracja: 26 gru 2009

Re: [2010] Confessions

Post autor: Ai_tanu » 07 lut 2011

oh, no... trochę mną wstrząsnął ten film przyznaję...

morderstwa trzynastolatków... trudny temat, no i chociaż nastawiałam się to i tak pozostały mi nadal dziwne uczucia po tym filmie. historia z morderstwem czteroletniej dziewczynki... powody dla których to się w ogóle stało... O.o to jednak pozostawia jakieś gorzkie odczucia.

z psychologicznego punktu widzenia, na którym jak najbardziej się nie znam, film wydaje się majsterszykiem, opowiadany po kolei z punktu widzenia poszczególnych osób, dokładnie wiadomo co każda z nich myślała, czuła, miała na myśli; po prostu ma się wrażenie że ogląda się w pełni opowiedzianą historię, zagląda do psychiki młodych morderców, nauczycielki przeprowadzającej precyzyjny plan zemsty, w którym nie popełnia teoretycznie nic zabronionego prawem, a mimo to okazuje okazuje on się tak "skuteczny"...

jeszcze bardziej gorzki niesmak pozostawiają listy pisane przez uczniów do Naokiego... scena w której matka orientuje się co się za nimi naprawdę kryje była bezcenna...

zdjęcia, też naprawdę świetne, zwłaszcza w tej końcowej sekwencji<3
no i sama końcówka, pozostawiająca trochę pytań, ale dla mnie w sumie idealna.

tak, dobry, dobry film <3
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2010] Confessions

Post autor: Volli » 09 lut 2011

No tak.. To ja obejrzałam... Bardzo dobry film... chociaż...

Po pierwsze to jest piękny i perfekcyjnie od strony wizualnej zrealizowany obraz...
Reira pisze:Przede wszystkim montaż był genialny, prawie żadnej pomyłki, wszystko jak w zegarku, idealnie się komponowało z muzyką. Głosy wyciszane w odpowiednim momencie, powracały po kilku przebitkach. Kolory też starannie wyselekcjonowane. Najbardziej ucieszyły mnie zdjęcia nieba.
Wszystko jest na miejscu - wyważone, dopracowane... w dodatku ma się wrażenie, że wystarczyłoby tylko nieco zachwiać, zmienić nieznacznie np nasycenie kolorów, przeciągnąć ujęcie o setną sekundy a całą tę harmonię szlag by trafił. Wszystko jest dokładnie przemyślane i dobrane z niemalże pedantyczną dbałością... Jednym słowem perfekcja - uczta dla oka i ucha, w dodatku niesamowicie pięknie współgrająca [czasami przez kontrast] z fabułą...

Fabuła... Hmm... Ja może jestem nieczuła okropnie, ale ten film jakoś mną nie wstrząsnął. Tzn. uważam go za bardzo ciekawy, ale z emocjami to troszkę, tak u mnie przynajmniej, gorzej. Może dlatego, że ta tematyka nie jest dla mnie zupełną nowością? Nie wiem, nie wiem...

Może też to troszkę jest wina zdjęć i sposobu narracji... Zdjęcia... taaak... <3333... rozwiane włosy i stop-klatki, slow motion, pauzy, wyciszanie obrazu i ruch... cudowny rytm, który sprawiał wrażenie, że czasami wydawało mi się, że oglądam muzykę. Coś w rodzaju beztroskiego wizualnego walczyka. No serio. Nawet sceny morderstwa były takie... takie... zwykłe... Przedstawione tak jakoś .. obiektywnie .. i ... ładnie? ... Pochlapana krwią twarz Shuuyi - równie dobrze mogłaby to być woda... raz - że twarz chłopca miała mniej więcej taki sam wyraz jak wtedy, gdy człowiek się myje, dwa, że to też zostało tak ukazane... przynajmniej ja takie wrażenie odniosłam..., trzy, że... wszyscy uznawali pozbawianie życia przez 13-latka za takie... naturalne... tzn. nikt się nie dziwił temu, że dziecko może zabijać i że zabija. I tak dopiero w momencie, kiedy sobie zaczynałam uświadamiać - chwila, on przecież kogoś zamordował - ogarniało mnie przerażenie. Przerażenie nie wywołane tym co się działo na ekranie, ale raczej moją własną lekko beznamiętną na to reakcją...

W ogóle mam wrażenie, że wyjąwszy kilka ponurych scen w półmroku i kilka ujęć noży i krzyków i wyłączywszy dźwięk momentami, otrzymalibyśmy tu całkiem zgrabną reklamówkę Pedegree Pal .. : roześmiane, podskakujące dzieci, opadające płatki, idealne ogródki idealnych domków podlewane przez idealne gosposie - te sprawy... No a pod tą idealną powierzchnią dzieją się rzeczy.... takie jakby mniej idealne... mniej ludzkie.

Od samego początku, W zasadzie od pierwszych scen, od oznajmienia, że w klasie znajdują się mordercy w głowie miałam dwa skojarzenia: pierwsze to oczywiście "Zbrodnia i kara" - z resztą cytowana przez głównego bohatera później - i to o ile tłumaczenie było w porządku - to z błędem. Drugie skojarzenie - nawet jeszcze silniejsze to "Władca much" Goldinga . No i "Mechaniczna pomarańcza" czyli książka [film] o zmuszaniu do bycia człowiekiem ^^. [i w tym miejscu zaznaczam - są to wyłącznie moje własne prywatne skojarzenia, ... , ja nic - ani tutaj ani gdzie indziej nie chcę wartościować i nie wartościuję. Ustawienie obok siebie na jednej półce dzieł wybitnych i gniotów wcale nie znaczy, że owym gniotom nadaję cechy arcydzieła... co nie znaczy też oczywiście, że odmawiam też teraz pewnego rodzaju wybitności Confessions ]
boom_boom pisze:Ciężko jest nakręcić takie sceny, kiedy radość wywołuje strach, a aplauz- przerażenie. A mnie właśnie bardziej ciarki robiły się na plecach, gdy te dzieciary tak bezkarnie i z zawiązanymi oczami gnębiły innych ludzi. Niczego nieświadome gnojki, pomioty, którym świat dał tyle, a oni wzięli tylko to, co najgorsze.
Bo czy ten film pokazywał tylko zło w sercach Chłopca A i Chłopca B?
No właśnie mi też się wydaje, że nie... że chłopiec A i chłopiec B to mógł być w zasadzie każdy z tej klasy... I jestem nieomal pewna, że gdyby odwrócić sytuację i gdyby obydwoje znaleźli się po drugiej stronie barykady, to krzyczeli by równie głośno, palcami wytykając morderców.

Przy tym wszystkim... przy tym grupowym, całkiem radosnym znęcaniu się klasy nad trójką dzieci, nie miałam dodatkowo poczucia że nimi kieruje poczucie wspólnoty... byli jakąś tam grupą, ale przynależność do grupy nie dawała im chyba zbyt wielkiego poczucia bezpieczeństwa... Każdy gdzieś sobie dryfował po swojemu. W jednej chwili sojusznicy we wspólnej "zabawie" - w drugiej całkiem osobne postaci... Jak stadko gupików... Troszkę nieludzko.

Strasznie jest ten film pesymistyczny.... chociaż... może z nutką optymizmu jednak? Te dzieciaki.. ludzie bez sumienia i bez hamulców... bezrefleksyjne, bez emocji.... Wydaje się, że Shuuya rzeczywiście zabijał, bo "nikt mu nie powiedział że nie wolno zabijać ludzi". Jednym słowem - nikt go nie wyedukował na człowieka. Czy więc człowiekiem się jest, czy też człowiekiem się staje? Czy można nauczyć człowieczeństwa... Wydaje się, że końcówka filmu jednak jest delikatnym i optymistycznym wskazaniem na to, że można. Jak to szło....? :confuse: Aaaa... "To jest początek twojego odkupienia"...

Z drugiej strony jednak mamy co innego - jednak jest w nas coś na wskroś zwierzęcego... Coś co maskuje gładka mowa i schludny wygląd... Pozostawieni sami sobie, bez odpowiedniej "opieki" i wzorców mamy wszelkie dane po temu aby stać się potworami...

No i ten raskolnikowski relatywizm moralny głównego bohatera.. BTW... przecież Raskolnikow nie zabił żony... zabił lichwiarkę... więc... czy to błąd w tłumaczeniu? Czy po prostu błąd niedokształconego, niedorosłego umysłu, który wybiera sobie co chce i jakoś tak przetwarza i zniekształca...? Do not know...
boom_boom pisze:Jedyną osobą, która trochę została wybielona, była "Mozuki". Co prawda jej przygody z chemią są porażające, ale to ona zachowała jakieś człowieczeństwo, chęć relacji ze światem i z innymi ludźmi.
Nieee... Mizouki też była "potworem" tylko... takim bardzo kobiecym... ona kierowała się emocjami, oddaniem, takimi tam... dlatego - tak mi się wydaje - nie bała się Shuuyi... No i dlatego chyba, że czuła z nim swego rodzaju "więź". Jej również - zupełnie jak i jemu - było wolno "więcej".... Oni obydwoje stali "ponad"... Należeli według niej do tej samej kasty... Takie wrażenie odniosłam...

Także... film bardzo, bardzo dobry, chociaż... chociaż jakby... nudny? Nie w sensie że źle się ogląda... Raczej w tym sensie, że te problemy, te tematy to trochę tak jakby odgrzewany kotlet... To już było... to się działo, nad tym się myślało... przy innej okazji... Dla mnie osobiście jedynym novum było umieszczenie tego w innym niż europejski, albo szerzej - zachodni - kontekście kulturowym... Całe to wyalienowanie, naiwność nauczycieli, którzy z zapałem "pracują" nie bardzo mając łączność z realiami... [BTW... miałam takie migawki - jakiejś groteskowej Yankumi... próbującej ocalić swojego "cennego ucznia"]

Toteż... warto, warto oglądać. Jednak mimo wszystko.
ODPOWIEDZ