[2008] Tokyo!

filmy z Japonii
Awatar użytkownika
Azzel
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 4101
Rejestracja: 05 mar 2009

[2008] Tokyo!

Postautor: Azzel » 08 lis 2010

Tokyo! (東京!)

reżyserowie:
1. Interior Design - Michel Gondry
2. Merde - Leos Carax
3. Shaking Tokyo - Joon-ho Bong
premiera na świecie: 14 maja 2008
kraje produkcji: Francja, Japonia, Niemcy, Korea Południowa
Obsada:

1. "Interior Design"
Ayako Fujitani (córka Stevena Segala(!)) - Hiroko
Ryo Kase - Akira
Ayumi Ito - Akemi
Satoshi Tsumabuki - Takeshi (chłopak Akemi)
Nao Omori - Hiroshi
Denden
Ken Mitsuishi

2. "Merde"
Denis Lavant - Merde
Jean-François Balmer - Mr. Voland
Renji Ishibashi - prokurator
Toshiyuki Kitami - pan Hirokishi

3. "Shaking Tokyo"
Teruyuki Kagawa - Hikikomori
Aoi Yuu - dziewczyna dostarczająca pizze
Naoto Takenaka - szef pizzerii
YosiYosi Arakawa
Hiroshi Yamamoto
Yutaka Matsushige

Opis:
Na film składają się 3 krótkometrażowe filmiki nakręcone również przez rożnych reżyserów, które opowiadają o Tokyo, a pośrednio o wielkich metropoliach.

1. Pierwszy filmik to "Interior Design" - Michel GONDRY.
Surrealistyczna opowieść o parze która postranowiła sprowadzić się do Tokyo aby osiąść tu na stałe, jednak o ile chłopak wie co chce robić i ma określone cele, tak dziewczyna zaczyna się czuć w wielkim mieście coraz bardziej zagubiona.

2. Drugi filmik to "Merde" - Leos CARAX.
Tajemniczy mężczyzna wyłania się z kanałów, pierw utrudniając życie napotkanym mieszkańcom Tokyo, z czasem jednak staje się on coraz bardziej niebezpieczny...

3. Trzeci filik to "Shaking Tokyo" - BONG Joon-Ho
Opowieść o mężczyźnie, który jest hikikomori i nie wychodził z domu od ponad 10lat. Pewnego dnia, zwraca uwagę na udo młodej dziewczyny dostarczającej pizze i takim sposobem, jego oderwane od świata zewnętrznego życie, nagle się zmienia...

Ode mnie:
bez spoilerów
Po pierwsze - nie jest to kino całkiem japońskie. Ciężko też określić na wstępie jakie, chociażby ze względu na to, że filmikami zajmują się różni reżyserzy. Do tego nie są pochodzenia japońskiego. Za to obsada, miejsce itd jest jak najbardziej japońskie. Zadziwiające jak wiele znajomych twarzy przewinęło się przez ten film - czyżby zabieg przyciągający do filmu widzów? Nawet jeśli to tylko pare sekund, ale zobaczysz kogoś kogo lubisz/znasz? xD Tak czy siak, ostatni filmik jest zdecydowanie najbardziej azjatycki. Czuć tą przewrotność azjatów, niedopowiedzenie typowe. Nawet jeśli poprzednie dwa mają swoją symbolikę, to jest ona zdecydowanie bardziej zachodnia <zwłaszcza 2 filmik gdzieś czytałam, że nawiązuje bardzo do kultury,hmmm... europejskiej?>. Podoba mi się całkiem muzyka, która wpasowuje się jak dla mnie dobrze w film. Do tego czasem ujęcia - przywodzące różne rzeczy na myśl i zdaje mi się że całkiem porządnie jest to zrobione. Aktorzy - pierwszy filmik ma ich nie tak znowu wiele, a i większe znaczenie maja tutaj wydarzenia, itp. niż sami aktorzy. W kolejnym filmiku mamy właściwie dwóch głównych aktorów - i do tego nie będących japończykami xD Ale jeśli chodzi o Merde - ciekawie wyszła jego postać zwłaszcza scena z zakończenia. Ostatni filmik - przewijają się znane osoby, a główny bohater myślę, że to co miał zrobić zrobił naprawdę świetnie.
Jako całość dałam ostatecznie filmowi 9/10. Wpasował się film w moje gusta. Najbardziej byłam zachwycona ostatnim filmikiem, który mogłabym sobie jeszcze kilka razy spokojnie oglądać i pewnie podobał by mi się tak samo - tak prosty przekaz - mówiący o metropoliach, wyobcowaniu i miłości - tak łanie przekazany. Kolejny - pierwszy filmik, który był bardzo surrealistyczny, a kiedy zaczynałam oglądać film - nie byłam przygotowana na to, że to będzie coś takiego, wiec zaskoczyłam się trochę. I chyba raczej pozytywnie, bo jak przemyśleć wszystko, to jest naprawdę "mądry". Niby skomplikowany, ale zarazem z tak prostym zakończeniem i przesłaniem. Ostatni najniżej chyba u mnie będący filmik to Merde. Można by powiedzieć, ze rusza dosyć ważne tematy, chyba nawet pod tym względem jest bardziej niejednoznaczny niż pozostałe filmiki, ale... Nie przepadam chyba za czymś takim. Do tego sama forma mnie też nie urzekła. Było całkiem dobrze - ale dla mnie to nie TO.

Dla kogo film - na pewno dla nikogo kto chce czystej rozrywki. Ponadto są sceny powiedzmy brutalne i z golizną więc trzeba też to wziąć pod uwagę. Duża część filmu jest nasycona humorem, ale jest on trochę specyficzny więc mimo wszystko trzeba się zastanowić czy odpowiada nam pewnego rodzaju surrealizm czy też czarny humor. Co też samo już mówi o tym, ze w filmie nie ma co nastawiać się na pokłady realistycznych scen. Dla kogo wiec? Ciężko powiedzieć - kto lubi dziwaczne filmy, przy których musi się chwilę zastanowić, być może znajdzie tu coś dla siebie.


Obrazek

Wróć do „J-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość