[1999] Moonlight whispers

filmy z Japonii
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

[1999] Moonlight whispers

Postautor: Snake » 22 lis 2010

Obrazek


inne tytuły : Sasayaki , Gekkô no sasayaki
reżyseria: Akihiko Shiota
scenariusz: Yôichi Nishiyama, Akihiko Shiota
premiera: 5 sierpnia 1999 (Świat)
produkcja: Japonia
gatunek: Dramat, Romans
obsada : Kenji Mizuhashi, Kouta Kusano, Harumi Inoue, Shino Aizawa, Chika Fujimura, Ako Kawakami, Kei Marimura, Yoshiki Sekino, Kiriko Shimizu, Sachiko Shinozaki, Hideaki Yamaura


opis:
Takuyę i Satsuki łączy długoletnia przyjaźń i zamiłowanie do kendo. Dziewczyna nie zdaje sobie jednak sprawy z obsesji, jaką ma na jej punkcie Takuya. Kiedy odkrywa, że przyjaciel kolekcjonuje jej używaną bieliznę i robi jej zdjęcia z ukrycia, oznajmia że nie chce mieć z nim nic wspólnego. Zdesperowany Takuya przyrzeka jej absolutną uległość i oddanie, jeśli tylko Satsuki zechce mu wybaczyć...


linki:
http://azjamania.pl/film.php?Id=782" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.filmweb.pl/film/Gekko+no+sas ... 999-129877" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.imdb.com/title/tt0208178/" onclick="window.open(this.href);return false;


ode mnie:
Plakat mówi chyba wszystko. Ode mnie 7/10. Odważny film i dobre zakończenie. Zawiera treści, które mogą urazić niektórych widzów. Kolejne filmy od tego reżysera czekają już w mojej kolejce ;)

Poniżej na zachętę zamieszczam dużą, bardzo ładnie napisaną recenzję użytkownika charsz z azjamanii, więcej o filmie i fabule :



Recenzja - charsz. Ocena filmu: 10.

Jest sobie chłopiec, takich jakich wielu mijamy obojętnym wzrokiem na ulicy, w sklepie, w szkole. Ma na imię Takuya. Jest całkiem zwyczajny, nie ma wyróżniającej go z tłumu urody, od zwykły czarnooki, czarnowłosy chłopiec. Ma 17 lat (aktor go grający miał wówczas 24 ale to detal) i jak każdy w tym wieku interesuje się dziewczętami (przykry okres burzy hormonów, wielkich pryszczy i nocnych polucji), ogląda ich oczy, twarze i oczywiście nie byłby prawdziwym chłopcem gdyby nie zjeżdżał wzrokiem nieco niżej, nogi a także miejsce gdzie się one zaczynają u kobiet są niezwykle interesujące dla każdego młodzieńca i skłamałbym gdybym twierdził, że dla starszych przedstawicieli naszej płci już nie. Takuya ma pewną koleżankę ze szkoły którą darzy szczególnym zainteresowaniem. Ma ona na imię Satsuki, prawda, że ładnie? Jemu też się tak wydaje. Razem z Satsuki zostają dłużej po szkole na treningach kendo (dwie osoby okładające się bambusowymi kijami, gdyby nie kaski ochronne sport ten byłby bardziej atrakcyjny, a tak no cóż). Ona jest w tym świetna, w jej oczach pojawia się błysk gdy z całą swą mocą chuderlawych rącząt obija Takuye, on także wydaje się być zadowolony z takiej bliskości. Gdy pewnego dnia powracają do domu, nawiązuje się między nimi bliższa bliskość, o której Takuya nawet nie chciał marzyć. Czasem tak jest, że boimy się nawet o czymś śnić by nie sprawiać sobie bólu pragnieniem tego co nierealne. Chłopiec od tego momentu jest bardzo szczęśliwy, a także dziewczyna wydaje się być zadowolona. Wszystko układa się bardzo ładnie, miło, do bólu banalnie i przewidywalne. Wspólne wyprawy na rowerze, spotkania w bibliotece, trzymanie się za rączkę, pomyślicie sobie łee ale nuda i słusznie, też tak sobie wtedy myślałem. Jeden moment odmieni mocno tę historię. Takuya zaprasza wybrankę swego serca do domu, grają w gry telewizyjne, spędzając miło czas ze sobą, jednak mama chłopca nie daje mu spokoju, cały czas prosząc o kolejne przysługi (mamy tak mają, że utrudniają możliwość współżycia jeśli tylko mają ku temu okazję). Chcąc nie chcąc musi opuścić pokój. Dziewczyna zostaje sama. Jest bardzo ciekawa nowego otoczenia, odkrywa zamkniętą szufladę na klucz, a także i sam klucz. To co tam znajdzie sprawi, że przez pozostałą część filmu chłopiec nie będzie już dla niej tym kim był, od tego momentu będziemy słyszeć z ekranu słówko hentai i to w dość sporej częstotliwości, o zmiennej tonacji i natężeniu głosu Satsuki.

Ile z was kiedyś kochało i było kochanym? Przedziwne zjawisko które sprawia, że chcemy być z tą drugą osobą, upajać się jej zapachem, zatapiać w potoku słów, tak często będących bez głębszej myśli. Być z kimś to oddawać się jej zupełnie, całkowicie, dzielić się każdym skrawkiem ciała, którego nigdy nie mamy dość. Uczucie które nie zważa na wiek, płeć, osobowość, ono po prostu jest i jakież jest ono piękne. Wyrażamy je w przeróżny sposób, ten najprostszy najbardziej ludzki jest zazwyczaj przemilczany, gdzieś po zakątkach naszej świadomości skacze sobie niemiłosiernie, od czasu, do czasu pokrzykując głośniej by zaspokoić jego pragnienia. Nie mówimy o tym bo nie wypada, bo jest to takie niedorzeczne, no ale nie możemy od tego uciec. Ja, ja jestem wyjątkowo bezwstydny, zazwyczaj nie mam zahamowań w żadnej kwestii trapiącej ludzką egzystencje. Dlatego z wielką radością o tym napiszę, zresztą jako człowiek z grupy erotomanów gawędziarzy lubię takie tematy. Jeśli się nie mylę Shiota jest także takim bezwstydnikiem, oczywiście, dla niego ukazanie dwójki młodych ludzi kochający się w tak mocno odbiegający od normy sposób jest tylko pretekstem do mówienia o innych kwestiach znacznie głębszych.

Wracając do naszych bohaterów, nasz młody przyjaciel ma dosyć ekscentryczne potrzeby seksualne. Jest masochistą, nie mnie oceniać jak bardzo dalekie jest to od normy. Norma to tylko kaftan narzucany nam przez społeczeństwo, rodzimy się i już na samym początku jesteśmy w niego wsadzani. Buduję się psychikę młodego człowieka tak by nie odbiegała od innych, by stał w szeregu i grzecznie podążał za całym tłumem, a gdy tylko próbuje stąpać inna, swoją drogą z lubością jest batożony przez pozostałych członków przedziwnego marszu idiotów. Tak jest w każdej kwestii od trzymania sztućców po przez sposób chodzenia do sfer życia seksualnego włącznie. Jest to smutne bo zabija się w nas indywidualność, to co nas odróżnia od innych, ale tak już jest skonstruowany ten świat i nie możemy nic z tym zrobić. Początkowo byłem w niemałym szoku gdy zrozumiałem na co decyduję się reżyser mówić o miłości i to miłości młodych ludzi w tak przedziwny sposób jest sporym zaskoczeniem, bo w końcu uczucie młodych kojarzy się z czymś czysty, nieskalanym brudem ziemskiego żywota, a tu proszę. Tak jak i Shiotę mnie także fascynuje gdzie jest ta granica, gdzie człowiek jest jeszcze tylko szczenięciem, a gdzie staje się pełnoprawną dojrzałą jednostką. Zresztą on jako jedyny potrafi o tym mówić w taki sposób.

Shiota stworzył film wyjątkowy, jak zresztą w prawie każdym przypadku gdy bierze się za reżyserkę. Pod jego nadzorem film przestaje być tylko skrawkiem taśmy, zlepkiem kadr, staje się samoistnym bytem, żyjącym niezależnie od niego. Historię które opowiada dalekie są od całej tej papki którą robią inni, oni tylko kręcą pewne zjawiska, których do końca nie są wstanie pojąć, są rejestratorami, Shiota to demiurg w najczystszej postaci. Nawet nie potrafię o nim pisać nie będąc na kolanach, przez to z trudem sięgam do klawiatury. W kwestii zdjęć, muzyki (genialna piosenka Spitz której słowa zapadają w pamięć i idealnie pasują do filmu), można wypowiadać się w samych superlatywach, podobnie jak gra aktorska. Generalnie wykonanie jest znakomite. Naprawdę ciężko jest mi się doszukać czegoś co by mi się w tym filmie nie podobało, a może nie chcę i nie potrafię. Tak, czy inaczej film polecam gorąco każdemu, dosłownie każdemu, piękno miłości ukazane z całą brutalnością, ból który to uczucie przynosi jest tu prawdziwy i dlatego tak genialny jest to film.

źródło : http://azjamania.pl/film.php?Id=782" onclick="window.open(this.href);return false;


Wróć do „J-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość