[2004] L'amant

filmy z Japonii
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

[2004] L'amant

Postautor: Lily » 04 kwie 2011

L'amant (2004)


Obrazek



Reżyser: Ryuichi Hiroki
Obsada: Nozomi Ando, Tomorowo Taguchi, Jun Murakami, Ren Osugi
Produkcja: Japonia
Gatunek: dramat, erotyczny
Czas trwania: 1h 32 min
Język: japoński

Opis:
Trzech mężczyzn o pseudonimach A, B i C wynajmuje 17 letnią dziewczyną Chikako jako swoją seksualną "zabawkę" na rok czasu. Dziewczyna wydaje się być niewzruszona.

Od siebie:
Nie zachwycił mnie ten film. Jest jakiś taki nijaki, nudnawy momentami, nużący. Bardzo ascetyczny, dominuje w nim szarość i czerń. Historia zdaje się być ciekawa gdy czyta się opis filmu, jednak jest odwrotnie. Nie dowiadujemy się dlaczego ta dziewczyna to robi, niewiele też widać tego, jak to wszystko odbiera. Pod koniec już w ogóle miałam wrażenie, że chyba zaczyna lubić tych gości. Jakiś syndrom sztokholmski chyba, jak się z nimi żegnała to prawie płakała. Końcowa scena absurdalna.
Jedyne co mi się podobało w tym filmie to piosenka która pojawia się się mniej więcej w połowie, w momencie pokazu fajerwerków (niestety nigdzie nie mogę znaleźć tytułu i wykonawcy).
Słabo, bardzo słabo. 3/10


Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2004] L'amant

Postautor: Snake » 01 gru 2011

Jako gatunek widnieje "erotyczny", ale L'amant mimo tematyki jest bardzo powściągliwy w nagości (prawie jej nie ma) i to określenie jest jak sądzę raczej sprytną zagrywką dystrybutorów, w końcu film i tak +18

Reżyseruje R. Hiroki i otrzymałem mniej więcej to, czego mogłem się spodziewać. Dobrego dramatu o wewnętrznej pustce, po raz kolejny u żeńskiej bohaterki (chyba Hiroki chce się w tym wyspecjalizować :] ).

Jak to u Hirokiego często bywa, mamy powolną narrację do konkretnego, oczywiście lekko ekstremalnego "studium przypadku". Główna bohaterka "oddaje się" trójce starszych panów, jednak reżyser skupia się głównie na przyczynach i skutkach tego zachowania. Film mimo kilku wątków nie jest przesadnie obfity w treść, ale akurat tyle ile trzeba było powiedzieć, zostało powiedziane (np. jedno zdanie wyjaśniające, że panowie zdawali sobie sprawę, że popełniają przestępstwo ; ze dwie scenki przedstawiające relacje z matką itp.). Disturbing scenes oczywiście się pojawiają, miłe w tym złowieszczym sensie były np. sceny w kinie.

Niewzruszona - to dobre słowo na określenie stanu głównej bohaterki, przynajmniej na początku opowieści. Końcówka może faktycznie trochę zawodzi, nie nazwałbym jej jednak absurdalną. Myślę, że o syndromie sztokholmskim nie może być mowy, w końcu bohaterka dobrowolnie "oddała się" (ciekawostka, przez cały film uśmiechnęła się tylko dwa razy).

Zdjęcia dość zimne, potęgowane szaroburą kolorystyką, mało zbliżeń, sporo statycznych ujęć. Aktorzy męscy to weterani, aktorki kojarzyłem tylko po jednej roli.

Film jak dla mnie jest tylko dobry. Tylko, bo brakuje mu niestety druzgocącej mocy, jaką miał choćby It's only talk. L'amant nie porusza, nie powala scenami, w sumie nie ma bardzo silnych argumentów (również scenariusz taki sobie, niezbyt się klei), ale mimo wszystko da się dostrzec, że przynajmniej częściowo udało się zrealizować Hirokiemu to co chciał, a co ja bardzo lubię oglądać.

6/10

Wróć do „J-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości