[2010] Akunin

filmy z Japonii
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

[2010] Akunin

Postautor: Snake » 11 kwie 2011

Akunin / Villain - najlepszy japoński film 2010r wg Japońskiej Akademii Filmowej (ilość zdobytych nagród)

Obrazek

alternatywny tytuł : Villain
reżyseria: Sang-il Lee
scenariusz: Sang-il Lee, Shuichi Yoshida
premiera: 11 września 2010
produkcja: Japonia
gatunek: Dramat, romans
obsada:
Satoshi Tsumabuki
, Eri Fukatsu , Masaki Okada , Hikari Mitsushima , Sansei Shiomi, Kirin Kiki, Akira Emoto


5 statuetek od Japońskiej Akademii Filmowej :
► Pokaż Spoiler


10 nominacji od Japońskiej Akademii Filmowej
► Pokaż Spoiler



opis :
Yuichi Shimizu (Satoshi Tsumabuki) to młody, samotny mężczyzna, który opiekuje się swoimi dziadkami mieszkającymi w zapadłej wiosce rybackiej. Został przez nich wychowany. Jest pracownikiem społecznym. Pewnego dnia poznaje Yoshino Ishibashi (Hikari Mitsushima), agentkę ubezpieczeniową z Fukuoki. Pierwszy kontakt nawiązali poprzez internetowy portal randkowy. Ich spotkanie kończy się tragedią. (...) Jakiś czas później Shimizu otrzymuje e-mail od pewnej kobiety o nazwisku Mitsuyo Magome (Eri Fukatsu). [za filmweb]


linki:
http://www.filmweb.pl/film/Akunin-2010-548006
http://www.imdb.com/title/tt1542840/
AsianWiki


Akunin to jeden z najgłośniejszych japońskich filmów w ostatnim roku, z rewelacyjną obsadą, pięknie nakręcony i subtelny. Bez wątpienia bardzo dobry. Tsumabuki, Mistushima, Okada, Fukatsu oraz ze starszych aktorów Kirin Kiki (ona jest zawsze świetna) i Akira Emoto (on podobnie) -choćby dla obsady warto zobaczyć.

Opisy fabuły są dość spojlerowe, bzdura totalna moim zdaniem, bo bez znajomości zarysu fabuły można być lekko zaskoczonym gatunkową zmianą filmu.

Jest wiele innych filmów, które bardziej mi się podobały, ale patrząc ogólnie na Akunin - to dość imponujący dramat.
Dobrze, że do takich obrazów angażuje się czołówkę japońskich aktorów i dobrze, że takie filmy się docenia. W Hollywoodzie to by nie przeszło.

8/10


Awatar użytkownika
Ai_tanu
Doramowy maniak
Posty: 2140
Rejestracja: 26 gru 2009

Re: [2010] Akunin

Postautor: Ai_tanu » 11 kwie 2011

no no, ja obejrzałam *_* jak zwykle nie wiem co napisać kiedy coś mi się podoba, naprawdę, nie wiem nawet dlaczego tak dobrze mi się ten film oglądało, w końcu to dramat i w ogóle, dziwny momentami, ale jednak <3 nie wiem, może to po prostu dlatego że to dobry film, hmm...

w zasadzie, tytułu nie da się chyba wcale tak jednoznacznie odczytać, jak by się mogło wydawać, Yuichi w gruncie rzeczy nie był przecież potworem, który zabił żeby zabić, jego historia jest najsmutniejszą rzeczą w tej dramie, właściwie. aczkolwiek ciężko mi też pojąć, dlaczego kobieta dowiadując się że jej nowo poznany przez internet kochanek jest mordercą, zachowuje się tak jak się zachowuje... no i rola Masakiego - chyba najbardziej okrutna postać w filmie ogólnie to to już druga rola Masakiego z rzędu którą oglądam w tak ambitnym filmie, fajne to jest, nawet jeśli nie gra dużo.

ogólnie to podobał mi się bardzo jak już wspomniałam, mimo tych ponad dwóch godzin co mnie zwykle nuży.
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2010] Akunin

Postautor: Snake » 12 kwie 2011

Nawiązując do tego co napisała Ai Tanu odbiór postaci Yuichiego skomplikowała moim zdaniem druga próba zabójstwa. Pierwsze morderstwo było nawet rozumieć i może nawet usprawiedliwić (choć smutek rodziców każe tego nie robić), im historia dłużej trwała, tym bardziej Yuichi stawał się nawet pozytywnym charakterem. Jednak bez względu na motyw finałowej próby zabójstwa ( nie chciał zawieść dziewczyny, może nie chciał zawieść siebie, pułapka wydarzeń itp.) został zdyskwalifikowany jako pozytywna postać.
Postać Masakiego (nie pamiętam imienia), mimo, że przez większość czasu bardzo antypatyczna, w końcowym rozrachunku okazuje się "lepsza" od Yuichiego, w końcu on nikogo nie próbował zabić. Co z tego, że Yuichi okazywał sporo człowieczeństwa, jak ostatecznie był gotów (w afekcie, czy beznadziejnej sytuacji, ale jednak) zabić. Pytanie tylko, czy Masaki na miejscu Yuichiego nie postąpiłby inaczej.
Postać kobiety, która zakochuje się w mordercy była nawet dość zrozumiała i całkiem ładnie przedstawiona. Ot, nie miała nikogo, spotkała ją nieszczęśliwa miłość i tak wyszło ;) W sumie to nawet można było się nabrać, tak jak główna bohaterka, że Yuichiemu w gruncie rzeczy można zaufać. Widać, nie można było ...
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Akunin

Postautor: boom_boom » 15 kwie 2011

Po obejrzeniu tego filmu doszłam do refleksji nad sobąi światem...
a) Czy ja jestem tak zmęczona?
b) Czy mam zły gust?
c) Czy, żeby film okrzyknięto "arcydziełem", musi być taki długi i toczący się?

Bo naprawdę uważam, że film był zbyt długi i później już nie dałam rady i oglądałam jednym okiem, aż sobie zapaliłam jaskrawe światło, żeby nie zasnąć. Ale mówię, ja maturzystka, ja zmęczona.
:ashamed:
Ale i tak. Naprawdę powinni się zastanowić i powycinać niektóre sceny: jak ktoś biegnie, to nie trzeba pokazywać każdego kroku; nie trzeba też pokazywać trzaśnięcia drzwiami, ilekroć ktoś wsiada do samochodu. Jakoś tak... Nużąco.

Spodziewałam się po tym filmie czegoś innego.
Wiecie, ja kocham Masakiego, Satoshiego też, bardzo, bardzo. I podobało mi się, jak grali.
To scenariusz był jakiś nie dla mnie.

Uważam, że był tu potencjał zrobic fajne kino, trochę psychozy, trochę pościgu, trochę rozważań nad naturą człowieka, wyważyć to dobrze, dać parę efektów, szybkich cięć i krótka piłka- film by mnie urzekł. Ale postanowili zrobić inaczej. Satoshi grał najpowolniejszego psychola, jakiego widziałam. Może ktoś myślał, że potrzebuję dłużej pooglądać jego klatę na ekranie, ale nie w tym rzecz, wcale nie chciałam. Matko, jak to źle zabrzmi teraz :oops: , ale muszę to napisać: on najlepiej wyglądał w scenach seksu, bo był bardziej dynamiczny :oops:
A poza tym... No co... Pogubił się i rozsypał po drodze. Rzecz jasna,nie był zły, ale ludzie tak mówili, więc nie był też i dobry. O tym cały film.
I o jakiejś psycholce, która za nim biegała. Serio, była psychiczna, tak uważam, biegała jak łania, żeby go zobaczyć, a ostatecznie mu tej ręki nie podała, ehhh, jak mogła, jak on wtedy cierpiał, strasznie to było przejmujące dla mnie. Czy była logiczna? Nie, zupełnie nie. Moim zdaniem jej portret był bardzo wyraźnie zarysowany, bardziej niż portret mężczyzn granych przez Satoshiego i Masakiego. Bo ona tak na czerwono, ona jeździła rowerem, takie tam...
Nie wiem, nie rozumiem, w sumie było w niej coś "typowego", ale jednak łatwiej niż przeciętny czlowiek rzucała się w wir uczuć, emocji, związków, trudnych sytuacji... Brak piątej klepki, ale za to pompa zwana sercem nieźle dawała radę.
A Masaki? Ohhh, on mnie urzeka, tak, najbardziej mnie urzekł, jak wywalił ją z tego samochodu, GOOOOOOOL!!!!!!!! <3
A poza tym uważam, że jest takim wspaniałym szelmą, że powinien się wcielić w Ojca Chrzestnego. Bo miałby pierścionek.

Nie wiem, dla mnie długi film, a ostatecznie niewiele rozwiązał, jakieś sceny z perspektywy wielu osób, to się wszystko zamazało, rozpłynęło, rozwiało. Kulminacją było ściągnęcie ciała Satoshiego z ciała jego ukochanej i to rozpaczliwe pożegnanie.

A niektóre wątki jakoś śmiesznie według mnie wklejone, choćby ten ojciec zamordowanej, wypowiadał jakieś zdanie niczym mędrzec czy inny jezuita, a w ogóle mógłby robić za Chór w antycznej tragedii- niewiele się udzielał, ale mądrze prawił.

Chociaż podobała mi się bardzo ta scena, w której rozmawiał z córką pod parasolką, jakieś symboliczne to było i ciekawie wyglądało.


Niby dobry film, ale powinien być mocniejszy, bardziej intensywny.
Tak myślę.
Obrazek
Awatar użytkownika
wersalus
Admin
Posty: 1008
Rejestracja: 20 mar 2006

Re: [2010] Akunin

Postautor: wersalus » 18 lip 2011

Snake pisze:odbiór postaci Yuichiego skomplikowała moim zdaniem druga próba zabójstwa. Pierwsze morderstwo było nawet rozumieć i może nawet usprawiedliwić (choć smutek rodziców każe tego nie robić), im historia dłużej trwała, tym bardziej Yuichi stawał się nawet pozytywnym charakterem. Jednak bez względu na motyw finałowej próby zabójstwa ( nie chciał zawieść dziewczyny, może nie chciał zawieść siebie, pułapka wydarzeń itp.) został zdyskwalifikowany jako pozytywna postać.

Ja to odebrałem inaczej, finałowa próba zabójstwa była takim pożegnaniem. Wydaje mi się, że nie chciał jej zabić. Gdy policja wchodzi i widzi co się dzieje, dziewczyna z automatu zostaje uznana za uratowaną ofiarę, co jest nieprawdą a pozwala wyjść jej z tego bez oskarżeń o współpracę. Wyobraź sobie inne zakończenie, policja wpada a oni w uścisku krzycząc, że będą czekać na siebie jak długo będzie trzeba. :confuse: Dużo problemów by przez to miała. Ją samą chyba też chciał tym odepchnąć, co nie za bardzo mu się udało. W taksówce wmawia sobie, że to zły człowiek skoro inni tak mówią jednocześnie mając przed oczami najlepsze chwilę życia.
Sama śmierć Yoshino jest splotem zdarzeń i zeszmacenia ofiary. Właściwie w momencie pokazania jej śmierci nie odczuwałem żadnego współczucia, nawet otarłbym się o stwierdzenie "należało się ..."


Ciekawe postawy postaci babci i ojca. Okada też wypadł przekonywająco jako "współczesny don juan idiota".

Naprawdę bardzo dobre kino
Co można napisać o aktorce, która uwielbia się nawet,
gdyby przez cały czas stała w filmie jak kołek i gapiła się przed siebie?

Wróć do „J-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość