[2005] Into a dream

filmy z Japonii
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

[2005] Into a dream

Post autor: Snake » 21 maja 2011

Obrazek

inny tytuł : Yume no naka e
reżyseria: Shion Sono
scenariusz: Shion Sono
premiera: 11 czerwca 2005 (Świat)
produkcja: Japonia
gatunek: komedia, dramat, surrealistyczny

obsada: Tetsushi Tanaka , Yuna Natsuo , Jun Murakami, Joe Odagiri , Miwako Ichikawa , Ryo Iwamatsu


linki:
http://asianmediawiki.com/Into_a_Dream" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.imdb.com/title/tt0456748/" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.filmweb.pl/film/Yume+no+naka+e-2005-280289" onclick="window.open(this.href);return false;


Film rarytas - niewielu słyszało, naprawdę niewielu widziało. Twórcą jest Sion Sono, autor takich perełek jak : Love Exposure, Strange Circus, Exusute, czy Suicide Club.


O czym ?
Główny bohater (gra Tetsushi Tanaka) to słabszy dramowy aktor, prowadzący dość rozwiązły tryb życia, ale wyraźnie zagubiony w życiu. Początkowo próbuje dojść od kogo nabawił się choroby wenerycznej, a później starając się rozróżnić rzeczywistość od sennych koszmarów (czyżby był terrorystą?) stawia pytania bardziej poważne, egzystencjalne, a może tylko bzdurne kwestie prosto z teatralnej sztuki ?


Czym się cechuje ten obraz ? Kamera z ręki, format 4:3, bardzo długie ujęcia (do 10 minutowych) ,szalony świat snów i rzeczywistości oraz "pijana" atmosfera (główny bohater przez sporą część czasu jest pijany)

Dla mnie osobiście, scenariusz to istna rewelacja. Jakkolwiek często oniryczne opowieści sprawiają wrażenie bardzo zagmatwanych i przesyconych symboliką lub wręcz przeciwnie, wydają się pozbawione jakichkolwiek kontekstów, Into a dream to złoty środek. Nawiązania i aluzje mimo pozornego zagmatwania są czytelne i klarowne, łatwo można zagłębiać się w podświadomość bohatera oraz ciekawą wizję świata (a komediowe zabarwienie opowieści jest strzałem w dziesiątkę)

Ciężko mi polecać film komukolwiek, mimo tego, że bawiłem się znakomicie (w zasadzie to nie polecam ;) ) . Początkowo Into a Dream wygląda jak budżetówka (i taką w sumie jest, nawet zdarzało się, że mikrofon był w kadrze), do tego jakaś dziwaczna, ale dość szybko polubiłem klimat, ironiczny, oniryczny, surrealistyczny oraz lekko śmieciowy.

Najlepsza scena - gdy do podróżującego głównego bohatera dosiada się pewna para (m.in. Joe Odagari) i przez 10 minut, jednym ujęciem obserwujemy ciekawą konwersację i zachowania :)

8/10


ODPOWIEDZ