[2003] Josee, the Tiger and the Fish

filmy z Japonii
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

[2003] Josee, the Tiger and the Fish

Post autor: Snake » 29 paź 2011

Obrazek

tytuły: Joze to tora to sakana tachi, Josee, the Tiger and the Fish
gatunek: Dramat, Romans
premiera: 13 grudnia 2003 (Świat)
reżyseria: Isshin Inudô
scenariusz: Seiko Tanabe, Aya Watanabe


obsada: Juri Ueno ,Chizuru Ikewaki , Satoshi Tsumabuki, Hirofumi Arai , Eiko Shinya ,Noriko Eguchi


nagrody:
4 statuetki


linki:
http://www.imdb.com/title/tt0416881" onclick="window.open(this.href);return false;
http://asianmediawiki.com/Josee,_the_Tiger_and_the_Fish" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.midnighteye.com/reviews/josee.shtml" onclick="window.open(this.href);return false;

trailer:
[youtube]g-zrgKAQnQg[/youtube]


Tyle urocza, co i dramatyczna miłosna opowieść o związku młodego chłopaka - lovelasa i niepełnosprawnej, odizolowanej od społeczeństwa dziewczyny.

Charyzmatyczne kreacje aktorkie są z jednej strony wynikiem fajnego budowania klimatu przez reżysera, a z drugiej talentu aktorskiego i osobistego wdzięku młodych aktorów. Podobało mi się zrywanie schematów w dalszej części opowieści (zrywanie z łopatologiczną wykładnią miłości, czy fabuła "pod prąd") i samo zakończenie.

Film może nie jest wzruszający, ale urokliwy jak najbardziej.

8=/10


Awatar użytkownika
yotem
Co to jest dorama? o_O
Posty: 26
Rejestracja: 30 cze 2011

Re: [2003] Josee, the Tiger and the Fish

Post autor: yotem » 29 paź 2011

To jeden z lepszych japońskich romansów, jakie widziałem. Przez to właśnie, że wspomniane schematy są tutaj wspaniale łamane. I to zakończenie... W romansach, azjatyckich zwłaszcza, zbyt wielkiego wyboru to nie ma: albo happy end, albo drama po całości. Tymczasem "Josee..." kończy się po prostu normalnie, ani jedno, ani drugie, żadnych fajerwerków. Dzięki temu - że bohaterzy rozstają się tak zwyczajnie, po ludzku - historia zyskuje na wiarygodności.
Dla mnie osobiście film zakończył się happy endem. Tak jak powinien. A ostatnia scena ładnie oddaje istotę całej opowieści (tytuł filmu również).

Btw. Nie przepadam za Tsumabukim. Choć zagrał ten sam typ osobowości, jaki zwykle prezentuje (Akunina nie liczę), to wyjątkowo nie działał mi na nerwy.
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2003] Josee, the Tiger and the Fish

Post autor: Volli » 30 paź 2011

Snake pisze:Film może nie jest wzruszający, ale urokliwy jak najbardziej.
W tym punkcie pozwolę się sobie nie zgodzić ze Snake'iem ...

Film jak najbardziej jest wzruszający. Bez fajerwerków. Bez nadmiaru środków wyrazu. Bez narzucania niczego widzowi... Ot, historia, którą oglądamy jednak z boku, nie mając do końca świadomości, co się dzieje w głównych bohaterach. Nie potrafiąc się w pewnym sensie utożsamić z żadnym z nich. Przynajmniej tak do pewnego momentu było ze mną. Ale te krótkie przebłyski, kiedy obydwoje okazywali trochę swoich emocji sprawiło, że weszłam zarówno w skórę kalekiej Josee jak i wcale nie idealnego chłopaka...

Co mi się podobało? To, że uroda nie czyniła stereotypowo z Tsuneo zapatrzonego w siebie aroganta, oraz - przede wszystkim to, że kalectwo nie czyniło z Josee automatycznie świętej. Obydwoje byli bardzo... ludzcy... To, że ich relacje zostały pokazane bez żadnego patosu. Że wszystko toczyło się tak.. zwyczajnie. Naturalnie. I to, że tak zwyczajnie się też skończyło.

Bo ten film to nie tylko historia miłości, ale też dramat obyczajowy, o tym w jaki sposób funkcjonują w społeczeństwie i są w nim odbierane osoby wykluczone. I o tolerancji tego społeczeństwa, o cichej presji i strachu przed tą presją... Bo to chyba dlatego Tsuneo rozstał się w końcu z Josee, prawda? Mimo tego, że - jak się możemy domyślać - nadal ją kochał.

Zakończenie, chociaż nie - cały film - jest słodko - gorzki. Nie uderza od razu w tony tragiczne, jak to mają w zwyczaju filmy o podobnej tematyce... Wszystko się tu przeplata... z dramatu wyrastają rzeczy pozytywne... Szczęście i miłość dopełnia ból.. rani, ale daje też siłę... wiedzę... dojrzałość... Zmienia. Ani na lepsze ani na gorsze. Jak życie.
ODPOWIEDZ