[2004] A Moment to Remember

filmy z Korei
Awatar użytkownika
mootyl
Doramowy maniak
Posty: 1842
Rejestracja: 13 cze 2007
Lokalizacja: Magiczna Kraina Koreani ^ ^
Kontaktowanie:

[2004] A Moment to Remember

Postautor: mootyl » 07 lip 2007

Piękny i cudowny film o miłości i pamięci. Jeden z najlepszych melodramatów, który w ogóle powstał!! ;) Dodatkowo z piękną Son Ye-jin!!

Obrazek

DANE: Produkcja: Korea Południowa
Gatunek: Dramat, Romans
Data premiery: 2004-11-05 (Świat)
Reżyseria: John H. Lee
Scenariusz: Yeong-ha Kim, John H. Lee
Zdjęcia: Jun-gyu Lee
Muzyka: Tae-won Kim
Czas trwania: 117

AKTORZY:
Woo-sung Jung: Cheol-su
Ye-jin Son: Su-jin


OPIS:
Soo-jin jest kobietą sukcesu, która ma praktycznie wszystko. Niestety, w parze z sukcesami zawodowymi nie idą sukcesy w życiu osobistym. Kiedy Soo-jin rzuca kolejny narzeczony bohaterka poznaje przystojnego stolarza, którego największym marzeniem jest zostać architektem. Para zakochuje się w sobie, a następnie bierze ślub. Wydaje się, że oto życie Soo-jin zamieni się w raj. Niestety, niebawem dziewczyna dowiaduje się, że cierpi na rzadką chorobę powodującą zanik pamięci...


Po tym filmie pokochałem aktorkę Ye-jin, ale ostatnio już nigdzie nie gra;(


SOUNDTRACK (Naprawdę świetny!!)
► Pokaż Spoiler


♪ Go, Go, Joseon Power Rangers!! xD ♪
Oglądam: Love Rain, A Gentleman's Diginity, Bridal Mask, I Do I Do, Ghost, BIG
Awatar użytkownika
zly
Co to jest dorama? o_O
Posty: 28
Rejestracja: 16 cze 2007

Re: A Moment to Remember

Postautor: zly » 27 lip 2007

Koreańśki schemat po raz n-ty:Piękna ona, piękny on.Zakochują się ale niestety śmiertelna choroba jednego z nich ( w tym przypadku jej) wkrada się do ich życia.
Na tle innych filmów na plus zakończenie.Scenarzyści darowali sobie umieranie i skończyli film wcześniej.

Na minus:Jeszcze bardziej pretensjonalny i "harlequinowski" niż inne filmu tego typu.Zamiast wyciszenia i zwyczajności co w tego typu filmach jsię przydaje mamy ciąg pocztówkowych i słodkich scenek.Ten film trochę pod tym względem przypomina "Windstruck".
Ogólnie film dla ludzi którzy:
-przynajmniej godzinę dziennie gapią się w plakat Son Ye-jin
lub
-przynajmniej godzinę dziennie gapią się w plakat Woo-sung Jung
lub
-czytelników harlequinów
oraz
tych co oglądali "Szkołę uczuć" z pięć razy...i pięć razy płakali.

Ocena: 5/10
Awatar użytkownika
mootyl
Doramowy maniak
Posty: 1842
Rejestracja: 13 cze 2007
Lokalizacja: Magiczna Kraina Koreani ^ ^
Kontaktowanie:

Postautor: mootyl » 27 lip 2007

Nie zgadzam się z tobą!
Film jest jednym z najwspanialszych melodramatów!
Może jest schematyczny, ale na plus za tym idzie nietypowa i wręcz cudowna końcówka, reżyseria i zdjęcia. Ujęcia są wręcz cudowne;)
Muzyka też jest świetna, a do gry aktorów nikt nie może się przyczepić!! Aktorzy są po prostu świetni i idealnie dobrani! Facetowi jest dwa razy mocniej kogoś wzruszyć w tym filmie Woo-Sungowi to się udało!!
A Son Ye-Jin jak zwykle była piękna i nie dziwie się dlaczego w Korei okrzyknięto ją "Królową Melodramatów"

Jestem facetem i nienawidzę harlequinów, a film mnie wzruszył!! Płakałem jak bóbr!! Mój ukochany melodramat! Na filmwebie ocenka też jest ok. 9.5 więc w tej opini nie jestem sam:)

Ale oczywiście każdy ma swoje zdanie... ty masz takie;)

Ja daje filmowi 10/10!!
♪ Go, Go, Joseon Power Rangers!! xD ♪
Oglądam: Love Rain, A Gentleman's Diginity, Bridal Mask, I Do I Do, Ghost, BIG
Awatar użytkownika
raistlin86
Co to jest dorama? o_O
Posty: 38
Rejestracja: 16 lut 2007
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: raistlin86 » 28 lip 2007

Zgadzam się z mootylem. Ja również nie czytam harlequinów + nie oglądałem Szkoły Uczuć + nie mam plakatów głównych aktorów, a film naprawdę mnie wzruszył. Jest po prostu piękny. Jedyne do czego mógłbym się od niechcenia przyczepić to przydługa końcówka, co jednak nie zaważa na ogólnej ocenie filmu czyli 10/10!
Awatar użytkownika
kiyoshi
Co to jest dorama? o_O
Posty: 35
Rejestracja: 01 maja 2007

Re: A Moment to Remember

Postautor: kiyoshi » 28 lip 2007

zly pisze:tych co oglądali "Szkołę uczuć" z pięć razy...i pięć razy płakali.

LOL! Najlepszy koment jaki ostatnio czytałem :) Popieram w 100%
Awatar użytkownika
mootyl
Doramowy maniak
Posty: 1842
Rejestracja: 13 cze 2007
Lokalizacja: Magiczna Kraina Koreani ^ ^
Kontaktowanie:

Postautor: mootyl » 06 sie 2007

A ja nie! Bo "Szkoły Uczuć" wręcz nienawidzę, a ten film uwielbiam.... ! Więc ten komentarz, wcale nie jest taki dobry...:)
♪ Go, Go, Joseon Power Rangers!! xD ♪
Oglądam: Love Rain, A Gentleman's Diginity, Bridal Mask, I Do I Do, Ghost, BIG
Awatar użytkownika
mistiq
Oglądam regularnie xD
Posty: 185
Rejestracja: 02 cze 2007

Postautor: mistiq » 17 sty 2008

MI się podobało. Chociaż akcja rozkręciła sie dopiero , kiedy dowiedziała się , że jest chora.Pierwsza cześć do tego momenty nie była za ciekawa.
Awatar użytkownika
Aragami
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 307
Rejestracja: 01 lip 2007

Re: A Moment to Remember

Postautor: Aragami » 18 sty 2008

zly pisze:Ogólnie film dla ludzi którzy:
-przynajmniej godzinę dziennie gapią się w plakat Son Ye-jin
lub
-przynajmniej godzinę dziennie gapią się w plakat Woo-sung Jung
lub
-czytelników harlequinów
oraz
tych co oglądali "Szkołę uczuć" z pięć razy...i pięć razy płakali.

Ocena: 5/10


hahaha :) Dobre
Ja bym napisał trzy razy "przynajmniej godzinę dziennie gapią się w plakat Son Ye-jin"

Nie mam teraz weny (zresztą nigdy nie miałem), ale jest mi niezmiernie przykro. Filmów tego typu powstaje w Korei mnóstwo, ponieważ zapotrzebowanie wciąż rośnie. Niestety dobre produkcje może policzyć na palcach jednej ręki (no chyba, że się nie ma palców to okej...). Oczywiście prawię tutaj herezję twierdząc, że współczynnik ułomności jednostki jest wprost proporcjonalny do liczny ludności na świecie, która wciąż wzrasta, ale niestety taka jest prawda. Dodatkowo dane statystyczne przeprowadzone przez NBIFOS podają, iż liczba filmów w kategorii dramat miłosny (melodramat) wyprodukowanych w Korei będzie stale rosła, a to za sprawą ilości używanych słów "piękny" i "śliczny" w postach motyla.

Wyjaśnienie do powyższego stwierdzenia. Biorąc pod uwagę prostotę tych filmów, ich schematyczność, ilość łez wylanych podczas kręcenia, ilość pięknych aktorek i ciasznych aktorów zretuszowanych do granicy wytrzymałości, głupiej mody, nieumiejętności wypowiedzenia słowa uęą, poziomu inteligencji mas, który oczywiście jest stały i wynosi -15, oraz przedziału wiekowego ludzi do których filmy te są kierowane nie mamy co liczyć na to iż w przyszłości będzie ich mniej. Niestety ludzie nie rozumieją filmów jak również wielu innych rzeczy, dlatego romance koreańskie cieszą się taką popularnością. Prostota i schematyczność wzięły górą nad sztuką i arcydziełem. Jestem ogromnym maniakiem Kina azjatyckiego kilka lat wstecz pochłaniałem wszystko, co się dało, lecz niestety teraz nie dam rady zdzierżyć tego, co się dzieje. Produkcje koreańskie omijam szerokim łukiem chyba, że przeczucie podpowie mi, który z filmów warto oglądnąć. Tak bardzo zbliżyli się oni do amerykanców. A szkoda.
Wiem, że to jest internet i że mogę napisać "gupi jesteś i masz kupe na czole" i nikt mi nic za to nie zrobi, ale czasami warto byłby by napisać parę sensownych słów, a nie tylko stwierdzenia o naprawdę pięknych aktorkach, które co po niektórzy tak bardzo kochają. Tych "naprawdę cudnych" i "ślicznych". Tego typu rzeczy niestety wypełniają to forum po brzegi. Jeszcze trochę i sobie heftnę. Osobiście uważam urodę azjatycką, ża ładną i zapewne nie jestem jedynym, który to stwierdza, ale do jasnej choinki nie muszę o tym pisać w każdym poście, kura pieczona.
Wracam do tematu.
Wspomniałem wcześniej, że praktycznie niemożliwe jest wykopanie dobrych produkcji, ze współczesnego kina*, które godne było by polecenia, które naprawdę skłoniłyby mózgownicę do myślenia jak również takie, do których można by było powrócić po latach. Zamiast tego mamy to. Koment ten jest swego rodzaju manifestem, który potraktowany zostanie jak papier do tyłka, czym w zupełności się nie przejmuję, bo po prostu rozpiera mnie teraz energia i nie mam co zrobić z palcami słuchając muzy koncertowej, która zawsze będzie piękna, niekoniecznie tylko w filmach. Pamiętaj mootyl, że OST to nie wszystko, jest także światło, sponsorzy, sponsorzy sponsorów i kasa, które składają się na dobrą produkcję. ;-) To był oczywiście żart z podtekstem, którego 79% osób czytających tego posta nie zczaiła.
Nie rozumiem osób, które skupiają się tylko i wyłącznie na jednym kierunku, mają klapy na oczach i robią to, co im się mówi w TV. Już kiedyś prowadziliśmy dyskusję nad różnorodnością zainteresowań jednakże zamykanie się tylko w jednej dziedzinie jest smutne. Jest przecież tyle innych ciekawych kategorii filmowych, o których z przyjemnością chciałbym tutaj poczytać, ale nie. To muszą być koreańskie romanse. Sprawdzam sobie to forum raz na klika dni, ale... niestety nie moja klasa wiekowa.

Was the above comment useful to you?

kiyoshi, wypowiem się tutaj przy okazji, bo nie chce mi się błądzić po forum.
W temacie o filmach japońskich stwierdziłeś, że Moonlight Whispers to arcydzieło, dlatego też musiałem się zapoznać z tą produkcją. Cóż, nie widzę w tym arcydzieła. Jest to aż nad to wygórowane stwierdzenie. Oczywiście jak dla mnie i oczywiście nie rozmawiamy o gustach. Owszem. Nie jest to zwykły film z kategorii seishun eiga. Pozostawia ślad po oglądnięciu i daje do myślenia. Widz zastanawia się i analizuje zachowania głównych bohaterów, a nie odstawia wypaloną płytkę na bok. Korzystając z sytuacji chciałbym polecić dwa tytuły, z którymi ostatnio się styknałem i które wg mnie są godne polecenia, choć arcydziełem nazywać ich nie będe. Chodzi o Yume no gigna (Labirynt snów) świetnego reżysera Sogo Ichii jak również częściowo surrealistyczny obraz Umoregi, gdzie fikcja i rzeczywistość splatają się ze sobą w jednolitej czasoprzestrzeni;)


* jest to ogólne stwierdzenie, nie poparte żadnymi danymi statystycznymi, od którego są wyjątki
Awatar użytkownika
justyna2104
Oglądam regularnie xD
Posty: 151
Rejestracja: 19 mar 2007
Lokalizacja: Łódź

Postautor: justyna2104 » 23 sty 2008

Was the above comment useful to you?

Yes and I totaly agree....

No może nie tak totalnie...Osobiście, osoby zamknięte w jednym gatunku uważam za irytujące, ale tylko wtedy kiedy mam świadomość, że nie próbowały czegoś innego. Kino azjatyckie powinno się smakować w różnych odcieniach. Może być przecież tak, że ktoś obejrzał film z innego gatunku niż zwykle, ale stwierdził, że to nie dla niego...i jak dla mnie wtedy wszystko jest ok!
Jestem maniaczką pięknych aktorów i aktorek, miłosnych finiszów i tak charakterystycznych NIEhappy endów. Ale pytam się: ILE MOŻNA??!! Mnie też brakuje ambitniejszego kina. Przecież Koreańczycy doskonale sobie radzą z produkcją filmów, które stuprocentowo melodramatami nie są, a i tak potrafią wzruszyć. Historie miłosne jest łatwo zrealizować. Na dodatek z tymi wszystkimi dobrze sprzedającymi się schematami raczej ze scenariuszem też nie ma problemu.
Mam wrażenie, że apelu nie trzeba tutaj kierować do widzów, bo to i tak nic nie zmieni. Oglądamy to co się najłatwiej i najprzyjemniej ogląda. Wydaje mi się, że osoby poszukujące w kinie ambitniejszych wrażeń są na wymarciu. Nie chce nikogo urazić, bo jak napisałam wcześniej, sama czasami sobie lubię obejrzeć taką błahą opowiastkę miłosną (opowiastkę, bo wszystkie są takie same i brakuje im akiegoś powiewu świeżości), ale takich melodramatów ambitnym kinem nigdy bym nie nazwała i nic mnie do tego nie przekona.
Sarangheyo saranghejwoyo gudeyo
andwe uri iromyon andwe momchwoso donun andwe...

AJA AJA FIGHTING!!!
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: margot. » 22 lip 2009

Hmm... myślałam, że 2,5 h filmu będzie raczej na jego niekorzyść, przynudnawy i przydługawy, ale miłe zaskoczenie, że wcale nie nudziłam się. Film dobry, aczkolwiek nie wybija się ponad. Ye-jin Son śliczne oczy miała... po prostu też bym chciała mieć takie jak ona *-*
"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
sweetluluby
Przyklejony do ekranu
Posty: 825
Rejestracja: 24 kwie 2009
Lokalizacja: Z nad rzeki

Postautor: sweetluluby » 11 wrz 2009

To jest mój best ever wyciskacz łez!
Chociaż mnie bardzo podobała się pierwsza część, gdzie Son Ye-jin wykazała się talentem komediowym. Na kilku scenach był rzeczywiście wesoło.
Bardzo mi się podobało jak główny bohater załatwił złodzieja motocyklistę.
Albo jak sobie wypijali napój z puszki... dla mnie bomba!!! Na taki podryw od razu bym poleciała, bo nie lubię facetów bez jaj. Tu jaja były ewidentne i chętnie dałabym się porwać takiemu wielkoludowi...

Pamiętam, że byłam w szoku, jak zaczęło się komplikować z powodu choroby głównej bohaterki...i wtedy się nauczyłam, że w koreańskich filmach mogą zdarzyć się najróżniejsze niespodzianki... i to mnie właśnie urzekło w ich filmach.
10/10
Awatar użytkownika
evelinux
Doramowy maniak
Posty: 5185
Rejestracja: 03 maja 2009
Lokalizacja: zapupie

Re:

Postautor: evelinux » 14 kwie 2011

sweetluluby pisze:Bardzo mi się podobało jak główny bohater załatwił złodzieja motocyklistę.
Albo jak sobie wypijali napój z puszki...

oj tak, to było przeboskie wręcz! taki zarośniętym tajemniczy stolarz xD

:wow: :wow: nadal jestem w szoku jak ja dopiero teraz trafiłam na taki genialny film.. do tej pory moim filmem wszech czasów była Koizora, ale teraz spadła na drugie miejsce.. w tym filmie jest dosłownie wszystko! wątki komediowe z początku jak juz wspomniała Lulu, świetna obsada, niesamowita chemia między głównymi bohaterami i tony łez.. mój najukochańszy film :melt: :melt: :melt: oglądałam wersje reżyserską ktora trwała ładne 2,5 godziny i ani razu w trakcie jego trwania sie nie nudziłam - i to jest przeogromny plus.. bo przeważnie filmy 2 godzinne męczę żeby już się skończyły.. a tu 2,5 godziny minęło jak z bicza strzelił <33

ode mnie 10/10!!
Obrazek
KOREA: | Flames of Desire | Playful Kiss | Paradise Ranch | Time Slip Dr Jin | Operation Proposal | I do, I do |
JAPAN:
TAIWAN: |Why Why Love | Love Keeps Going | Hayate the Combat Butler | Absolute Darling |

Wróć do „K-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość