[2005] The Bow

filmy z Korei
Awatar użytkownika
Hiiroi Karasu
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 482
Rejestracja: 13 lut 2007
Lokalizacja: Gliwice
Kontaktowanie:

Postautor: Hiiroi Karasu » 19 wrz 2007

No ok, to twoje zdanie i jak najbardziej masz prawo się go trzymać. Zastanawiam się tylko skąd ta pewność, że one są pod tą ****** powłoką, skoro w ogóle ich nie widać. XD

A tutaj przykład na męskość mężczyzn w dzisiejszych czasach:
http://wiadomosci.onet.pl/1436944,2677,kioskart.html
Ostatnio zmieniony 13 wrz 2011 przez Snake, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: wulgaryzmy


火色い烏は新世界の神だ! ~ [url=http://www.last.fm/user/aoikarasu/]aoikarasu.last.fm[/url]
Awatar użytkownika
JaneGreen
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 87
Rejestracja: 26 sie 2008
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: JaneGreen » 27 sie 2008

Kurczę, ale tu widzę poważne rozważania na temat końcówki... :D

Spoiler! Ja na początku rozdziawiłam gębę, a potem się śmiać zaczęłam, jak ujrzałam minę chłopaka (każdy by chyba taką minę zrobił) :D
Przyjęłam najbardziej logiczne rozwiązanie jak na mój mózg: dziadek jej nocy poślubnej niestety nie zafundował, to sama sobie imaginarnie to zrobiła :D A krew poleciała od strzały, która zleciała z nieba (zresztą zapewne ta sama, co dziadek wypuścił).

Co do śmierci dziadka - kto wie, może on po prostu odpuścił na rzecz dziewczyny. Przyznał rację chłopakowi, że ona musi widzieć świat, że nie może całego życia spędzić na jednej łodzi. W dodatku jaka z nim ją przyszłość czekała? On by umarł wciąż na tej łodzi, a ona co? Jakby teraz nagle trafiła do miasta, nie wiedziałaby, jak sobie poradzić. Może dlatego po prostu poświęcił siebie dla niej. Żeby mogła być z chłopakiem, który mógł zapewnić jej lepszą przyszłość.
A poza tym ona wcale nie nienawidziła dziadka. Pewnie, że były takie momenty, co było widać, ale na ślub się zgodziła z uśmiechem na twarzy. Być może myślała, że nie może się odpłacić osobie, która ją wychowała i która ją kocha zwykłym porzuceniem. To byłoby nie fair w stosunku do niego.

Nie szukałam tam żadnych wielkich symbolizmów (a na buddyzm to mi już zupełnie nie wygląda), bo wiedziałam, że jeżeli chodzi o Kim Ki-duka, to interpretacji może być 150, a na końcu się okaże, że i tak autor miał co innego na myśli, więc przyjmuję to, co jest na obrazie za rozwiązanie (a to, że mnie męczy to potem przez 3 dni od seansu, to już inna sprawa :P).

To dość specyficzny film, jak na Kim Ki-duka przystaje. Bo tak do końca nie wiadomo o co w nim chodzi, ale mimo wszystko przyjemnie się to ogląda.
Zresztą ja każdy film Ki-duka chłonę i przeżywam :D
Awatar użytkownika
Aragami
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 307
Rejestracja: 01 lip 2007

Postautor: Aragami » 27 sie 2008

Spoiler!
JaneGreen pisze:dziadek jej nocy poślubnej niestety nie zafundował, to sama sobie imaginarnie to zrobiła :D A krew poleciała od strzały, która zleciała z nieba (zresztą zapewne ta sama, co dziadek wypuścił).

Haha, czyżby dziewczyn(y)a były aż w takim akcie desperacji :twisted:
^_^
Awatar użytkownika
JaneGreen
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 87
Rejestracja: 26 sie 2008
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: JaneGreen » 27 sie 2008

Spoiler! No, a kto nie byłby zdesperowany, gdyby zaraz po ślubie mąż by popełnił samobójstwo? :D
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: margot. » 10 lip 2009

Hmm... jednak Azjaci mają jakiś ukryty magiczny czar w produkcji filmowej. Jakby taki film powstał w Europie to na pewno bym go uznała za nudny, w którym nic się nie dzieje. Natomiast koreański "Hwal" pomimo, że akcji praktycznie nie ma, dialogów również, ciągle ta sama sceneria i dziwne symboliczne zakończenie (podobnie jak w Bin-jip).

Muszę się porządnie zabrać za filmy Ki-duk Kim'a, bo czuję że może być moim ulubionym koreańskim reżyserem, jak japoński - Kurosawa, a chiński Wong.
"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
Azzel
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 4101
Rejestracja: 05 mar 2009

Postautor: Azzel » 11 lip 2009

Heh, oglądałam ten film z moją matką żeby śmieszniej było i sam koniec... cóż - konsternacja, zaczęłam czytać tutaj wynurzenia ludzi i jakoś mnie nie bardzo przekonują one, a nawet jeśli któreś było by prawdziwe - to dla mnie i tak durne, film toczył się tak jakoś może i wolno ale nie najgorzej, a koniec w ogóle wzięty tak z kosmosu jak dla mnie, ja się spodziewałam czegoś jednak lepszego na zakończenie...

aaa, swoja drogą fajny łuk mieli <3
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2005] The Bow

Postautor: Snake » 29 lip 2010

Mimo dosyć późnej pory nie przysypiałem na "Łuku". Niektórzy nazywają Kim Ki-Duka nudziarzem, ale mi bardzo odpowiada specyficzny styl jego opowieści i subtelnie narracja.
Główni bohaterowie nie odzywają się wcale (nie licząc szeptu), ale nie przeszkadza to w obserwowaniu interakcji między nimi, a nawet pomaga w dokładniejszym skupianiu się na ich gestach i rozumieniu ich zachowania. Dobrze, że pojawiają się też goście na statku. Stanowią oni w zasadzie przeciwieństwo głównych bohaterów, widz razem z nimi dziwi się atmosferze panującej na owej łajbie.

Dla mnie niewątpliwie zachowania dziewczynki i starca stanowią o sile tego filmu, nic do końca nie jest jasne i jednoznaczne, a ich zachowania sprawiały, że byłem ciekaw jak się wszystko dalej potoczy. Kolejny kontrast to postać głównej bohaterki, która z jednej strony nie była 10 lat na lądzie, "musi" żyć ze starcem, ale z drugiej strony jest wolna jak dzikie zwierzę (w pozytywnym znaczeniu).

Mimo małej ilości dialogów (co nie jest absolutnie czymś złym), akcji dziejącej się tylko na małym statku (to w sumie też ;) ) film ma dużo do zaoferowania.

Będę sięgał po kolejne filmy Kim ki-duka, nie mam wątpliwości.

Łuk oceniam na 7/10


Teraz o zakończeniu.
Spoiler! Nie wiem prawie nic o Buddyzmie, więc moje wyobrażenie dotyczące końcówki może być troszkę inne.
Kluczowy moment zakończenia jest wtedy, gdy starzec poznaje wróżbę. Nie wiemy jaka ona jest, ale wiemy, że ma świadomość tego co się stanie i jakby się starał nie odwróci tego.
Jego motywy były w gruncie rzeczy czyste. Nie pragnął fizycznie tej dziewczyny, a jedynie chciał móc złączyć się z dziewczyną, nie być samotnym, mieć "pełnoprawnego życiowego partnera". Wygląda na to, że dziewczyna jako jedyna była w stanie go zrozumieć i jako jedyna rozumiała się z nim bez słów.
Prawdopodobnie jednak przepowiednia oznaczała, że dziewczyna podąży za głosem serca, a nie rozumu, tj wybierze zauroczenie, zamiast jakiś bardziej ogólnych wartości (tego co symbolizował łuk, siły, artyzmu i piękna). Starzec mógł się zatem tylko przygotowywać, że umrze w samotności. Chciał "bezpośrednio" zginąć z powodu opuszczenia go przez dziewczynę, ale do tego w końcu nie doszło. Ona jednak oddaje mu przysługę i w tradycyjny, symboliczny sposób łączy się z nim "dopełniając" go jako człowieka. Starzec wiedząc, że i tak zostanie opuszczony, decyduje się umrzeć, aby na zawsze pozostać silny jak łuk (takie zdanie pada w końcówce). Choć wie, że mógłby zapieczętować ich małżeństwo na zawsze, zabijając dziewczynę (mierzył do niej z łuku), decyduje się wypuścić strzałę prosto w niebo i tak jak ona, sam znika wskakując do wody.
Wracająca strzała i dziewicza krew symbolizuje pośmiertne duchowe złączenie bohaterów (być może jest tu coś z buddyzmu), a obserwujący wszystko chłopak nie jest w stanie zrozumieć całej tej duchowej sfery.

W sumie ten opis wyżej jest zły z tego względu, że film jest symboliczny i do indywidualnego odbierania i przenoszenia tego na inne płaszczyzny. Historia nie jest moim zdaniem najważniejsza i to jak kto ją odbiera to już raczej nie jest ważne i w sumie każdy ma rację.

Nie wiem w jak dużym stopniu reżyser chciał zostawić dowolność interpretacji widzom, ale myślę, że można wysnuć kompletnie inne teorie, choćby w oparciu o taki szczegół, że dziewczyna przez cały film miała siniaki na nogach, które jak się w końcówce okazało, powstawały podczas "seksu"...
Awatar użytkownika
Pino
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 458
Rejestracja: 07 kwie 2010
Lokalizacja: Na Pokładzie Avatara
Kontaktowanie:

Re: [2005] The Bow

Postautor: Pino » 29 lip 2010

faktycznie lektor sie napracował na tym filmie:)
a co do zakonczenia:
hmm mi sie wydaje ze ta strzala na końcu przypomina nam o tej wróżbie( ze w rezultacie wróżba sie spełniła); za pierwszym razem jak odpływa z młodzieńcem,
drugim razem jak wraca i wróżba dokonuje sie na tej ceremonii ślubnej:) staruszek jest spełniony i wskakuje do wody, strzela wcelowując w niebo(strzał byl zawsze w trakcie wróżby) hmm młodzieniec nie rozumie tej całej sytuacji i odpływa; ja odniosłam jeszcze wrażenie, ze gdy chłopak odpływał, ta łódka na której stała dziewczyna, zaczęła się topić i w rezultacie ona tez umiera .
ehhh tych siniaków na nogach nie zauważyłam, aż muszę jeszcze raz obejrzeć, może dlatego ze późno pościli ten film:)
Obrazek

Wróć do „K-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości