[2007] Milky Way Liberation Front

filmy z Korei
Awatar użytkownika
Maura
Wyróżniony
Posty: 3920
Rejestracja: 27 cze 2008
Kontaktowanie:

[2007] Milky Way Liberation Front

Postautor: Maura » 01 mar 2009

Obrazek Obrazek

Tytuł: Milky Way Liberation Front
Reżyseria: Seong-ho Yoon
Scenariusz: Seong-ho Yoon
Premiera: 29 listopad 2007
Czas: 99 minut


Występują:
Ji-kyu Lim - Young-jae
Young-ju Seo
Hyuk-Gwon Park
Bo-kyeong Kim
Eun-seong Lee
Yukie Mori
So-si Yun

„Milky Way Liberation Front” to historia młodych ludzi zarażonych pasją robienia filmów oraz trudnościami jakie się z tym wiążą.
Początkujący reżyser Young-jae właśnie został rzucony przez dziewczynę, która zawsze go wspierała i znosiła kolejne dziwne pomysły partnera. W międzyczasie jest szansa, że dojdzie do produkcji jego pierwszego filmu. Została wybrana już nawet ekipa aktorów i plany inwestycyjne są w toku rozmów. Młodzi studenci jadą na festiwal filmowy by sfinalizować kontrakt. Problemem okazuje się sam Young-jae, który mając złamane serce przeżywa kryzys pisarski i nie jest w stanie dokończyć scenariusza. Co gorsza, Pan Wrażliwy ni z gruszki ni z pietruszki traci zdolność mówienia. A przecież jako główny inicjator ma spotkania ze sponsorami i aktorami. I jak tu sobie poradzić z całym tym bałaganem? Co na to wszystko Young-jae?

* * *
Film należy do produkcji kina niezależnego, czy jak kto teraz woli nowe nazewnictwo Indie culture, indie movie i różni się od tych kolorowych filmów jakie zwykle serwuje nam Korea. Dopiero zaczynam moją przygodę z tego typu kinem koreańskim, ale już na początek mogę powiedzieć, że byłam zachwycona. Totalnie zakręcona historia, a jednak klimat jest spokojny i wyważony. Główny bohater Young-jae przypomina mi rozgadanego na wszystkie tematy świata młodego Woodiego Allena, którego btw. uwielbiam. Nie ma dość rozmów o tym co go interesuje, lubi drążyć i szukać dziury w całym. W dodatku obserwowanie tych ludzi, których łączy pasja, to jak absorbuje ich robienie filmów, ich determinacja skłania mnie do takiej refleksji, że w przyszłości również chciałabym mieć coś takiego czemu całkowicie się poświęcę.
No cóż polecam. Film wnosi dużo świeżości i sprawia, że chce się więcej tego typu kina. I muzyka fajna. ^^

Fotki:
ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek


Obrazek
Awatar użytkownika
mootyl
Doramowy maniak
Posty: 1842
Rejestracja: 13 cze 2007
Lokalizacja: Magiczna Kraina Koreani ^ ^
Kontaktowanie:

Postautor: mootyl » 08 maja 2009

Maura ja chciałem to obejrzeć, ale bałem się tej produkcji...
Chyba mnie zachęciłaś... a swego czasu interesowałem się kinem niezależnym ... ^^ Pamiętam, że nawet próbowałem sam nakręcić jakiś film ;)
♪ Go, Go, Joseon Power Rangers!! xD ♪
Oglądam: Love Rain, A Gentleman's Diginity, Bridal Mask, I Do I Do, Ghost, BIG
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2007] Milky Way Liberation Front

Postautor: Reira » 16 gru 2010

Film się genialnie zaczyna. Pierwsze sceny zrobiły na mnie duże wrażenie (moja ulubiona w aucie :-) ), dostajemy trochę koreańskiego, angielskiego i japońskiego. Do tego charakterystyczne utwory muzyczne i dziwny główny bohater. Ciekawie się to ogląda, ale brakowało mi tych typowo japońskich przestojów, kiedy widz mógł odsapnąć i pomyśleć. Pocięte, przeplatające się sceny nie pomagały. Choć nie uważam, żeby były wadą. Są raczej urozmaiceniem dla widza. Podniesieniem poprzeczki. Tak jak scena w japońskim filmie, która okazuje się rzeczywistością, czy grający w metrze ludzie (też super scena!) Choć właściwie nie mogę powiedzieć, że był to genialny film, ale zły na pewno też nie. Plasuje się gdzieś powyżej środka, zależy jeszcze co kto lubi.

I właściwie jaki jest wniosek z tego filmu? Podobało mi się jak powiedział "Niezależnie ile będę miał i tak zawsze dam ci nie więcej niż 4 dolary", ale czy to nie oznaczało, że zrezygnował z zaangażowania się w związek, bo się sparzył na tamtej lasce? Czy nie zrezygnował z wielkiego marzenia... sama nie wiem, jakoś smutny ten koniec był. Choć z drugiej strony może po prostu chodziło o to, że zamiast miotać się w kółko i gadać bez sensu, trzeba czasami się zamknąć i pomyśleć. Może za bardzo próbuję to zanalizować.

I moje ulubione zdanie z filmu: "So this high profile spy becomes a real estate agent" :rolly: LOL Doskonałe podsumowanie amerykańskich produkcji :-)

Wróć do „K-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości