[2005] Bittersweet life

filmy z Korei
Awatar użytkownika
Eggie
Doramowy maniak
Posty: 3979
Rejestracja: 26 lut 2009

[2005] Bittersweet life

Postautor: Eggie » 21 kwie 2009

Bittersweet Life

ObrazekObrazek

Premiera: 01.04.2005
Czas trwania: 120minut
Film Kim Ji- Woona (A Tale of Two Sisters)

Występują:
Lee Byung-hun
Hwang Jung-min
Kim Yeong-cheol
Kim Roe-ha
Lee Gi-yeong
Shin Min-ah
Jung Yu-Mi


Film zaczęłam oglądać dla Lee Byung-huna, a okazał się dobry od początku do końca. Jest to kino gangsterskie dla ludzi z zimną krwią; choć nie gustuję w takich tematach, bardzo mnie wciągnął, głównie z powodu bohatera i ogólnej obyczajowości, gdyż to o jego rozterkach i niesprawiedliwości opowiada ten film właśnie.

Lee Byung-hun gra człowieka o chłodnym, można by rzec, precyzyjnym usposobieniu. Pozostaje na usługach mafii od dobrych kilku lat i wspina się po szczeblach kariery. Widac, że sam nie pali się do tej roboty, ale i nie odmawia. Wszystko wykonuje bez emocji, dlatego jest jednym z ulubeńców pana Huna, bossa.
Pewnego dnia Hun wyjeżdża i zostawia Kim Sun-woo z pozoru proste zadanie: ma pilnować Heesu, jego młodą kochankę, którą podejrzewa o romans z równieśnikiem. Sun-woo do pewnego momentu spełnia swoje zadanie prawidłowo, lecz jedna decyzja podjęta pod wpływem emocji, o której dowiaduje się szefostwo i jego życie zaczyna się sypać. Z trudem udaje mu się uciec oprawcom, którzy jeszcze niedawno byli jego towarzyszami, a od tej pory bedzie żył tylko dla zemsty...

Myślę, że nie zdradziłam za dużo. Mamy tu jeszcze inny wątek, bardziej "gangsterski", który się niejako wiąże z całością, ale jak obejrzycie, to się dowiecie.
Jeśli ktoś tu myśli o miłości czy romansie Sun-woo z Heesu, to proszę zapomnieć :P W ogóle nie o to chodzi. Chodzi o przemianę, kórej pod wpływem kilku chwil i jednej dobrej symfonii doświadcza bohater... Zachowanie dziewczyny zdaje się nadawać jego pustemu życiu jakiegoś malutkiego sensu....

Z minusów mam tylko jeden: film jest okropnie brutalny i bardzo realistyczny, więc...
Z plusów: aktorzy, fabuła, która nie popada w przesadyzmy emocjonalne, ale pokazuje hipotetyczną sytuację i, myslę, noramalne ludzkie zachowania. Poza tym - wspaniała muzyka.


www.annyeongtozamalo.wordpress.com
Awatar użytkownika
raistlin86
Co to jest dorama? o_O
Posty: 38
Rejestracja: 16 lut 2007
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: raistlin86 » 07 cze 2009

Super film. Oglądałem go już kilka razy i za każdym podoba mi się tak samo. Świetna fabuła. Bijatyki super. Jednym zdaniem - mocne męskie kino. Polecam.
Awatar użytkownika
Maura
Wyróżniony
Posty: 3920
Rejestracja: 27 cze 2008
Kontaktowanie:

Postautor: Maura » 04 lut 2010

Właśnie skończyłam. DVD kupione w listopadzie Kauflandzie za 9,99zł doczekało się obejrzenia. xD I... właściwie żałuję, że je kupiłam. Bo jakoś tak za bardzo to mi się nie podobało....wcale mi się nie podobało?

Pod względem wizualnym ten film wypada bardzo dobrze, jednak jeśli chodzi o fabułę to jest jakaś autentyczna MIAZGA. Najpierw przez 1,5h dawka snu, a ostatnie pół dawka absurdu. Na serio...może gdyby był inny początek tej historii to zniosłabym tą zemstę. A tak wojna narodziła się praktycznie z niczego i do niczego nie doprowadziła. Ah plus jeszcze te psychologiczne cisze, przedłużone obrazy i spojrzenia o.0 Im bliżej końca tym więcej śmiechu się z nas wydobywało xDDDD Sorry XP

Sceny akcji nie powiem na niezłym poziomie (taaa tak jakbym się znała ^^''') i faktycznie bywało brutalnie. Ale jakoś obraz z Dirty Carnival pozostawił na mnie większe wrażenie....

Z plusów to oczywiście Hwang Jung Min jako hyhy, z mamą nazwałyśmy go Jockerem przez ten poszerzony uśmiech XP Kurczę... ten aktor potrafi chyba zagrać wszystko. ^^ Podobała mi ostatna scena z nim, kiedy to uśmiecha się uśmiech ai nagle rach ciach pana Lee w brzuch nożem -> wytrzymał z raną do końca XDDDDDDDD

No i jakby nie patrzeć mimo głupiej roli gra LBH na wysokim poziomie ^^ Jemu się tak fajnie potrafią oczy zaszklić na zawołanie.

Pojawienie się Jin Goo też było zaskoczeniem. Na początku go nie poznałam wcale. xP

Aha i epicka rola Erica z Shinhwy XD XD XD On niczym TOP wkroczył bosko na scenę , zrobił swoje (zemsta za ruska xP) i.... skończył się film xP Czyli na ekranie wystąpił może ... z minutę? A tak go tam promowali xPPPP

Ja może i nie jestem miłośniczką tego typu kina, ale czasami naprawdę trafi się coś co zainteresuje. La Dolce Vita w moich oczach do takich nie należy i filmu raczej nie polecam.
Obrazek
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 896
Rejestracja: 30 maja 2010

Postautor: Snake » 25 cze 2010

Ja lubię filmy gangsterskie, czy kryminały i przyznaję ,że ten stoi na bardzo dobrym poziomie.

Mała drobnostka i wali się całe życie - ten motyw niewątpliwie "daję radę" i jest dobrym rdzeniem do budowania fabuły.

Film umiarkowanie brutalny i umiarkowanie realistyczny, a przez to dość chłodny i smutny. Nie zgadzam się z tym co napisała Maura, ja podziałów w tym filmie nie dostrzegłem, fabuła idzie dość gładko, napięcie czasem rośnie, czasem spada, a końcówka to rzeczywiście spiętrzenie wszystkich emocji - ale czy absurdalne ? Moim zdaniem absolutnie nie. Nawet jeśli bohater jest "zbyt nieśmiertelny" (określenie użyte z pełną świadomością ;) ) to nie o parodie, nie o wyolbrzymianie bohaterstwa tutaj chodziło (a o tragizm moim zdaniem)

Zresztą to chyba w tym filmie jest to "boksowanie" ze swoim odbiciem, bardzo wymowne i też rzucające odrobinę światła na to co działo się na ekranie.

Mi się film podobał, jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości czy obejrzeć, dodam, że, to film budżetowo z górnej półki

7/10
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re:

Postautor: boom_boom » 14 lip 2010

Spojlery :
Maura pisze:A tak wojna narodziła się praktycznie z niczego i do niczego nie doprowadziła.

Niestety, też tak myślę. Nie trafia do mnie jakoś ta jego przemiana, ona się nie zaczęła jakoś bezpośrednio w związku z dziewczyną, jej urokiem, czy muzyką, bo jeszcze wcześniej ledwo się powstrzymał, żeby ją pobić. Ale rozumiem, potem coraz bardziej mu to wchodziło w psychikę. Jednak czegoś brakowało. Jak często filmy kochają flashbacki i dają ich za dużo, tak tu przydałby sie JAKIKOLWIEK. żeby było wiadomo, że on o niej trochę myślał, że myślał o czymkolwiek. Bo yło to dopiero na końcu.
A wyglądało to jak potyczki bohatera z mafią, wypełnione krwią i bardzo bohaterskie...

Snake pisze:Moim zdaniem absolutnie nie. Nawet jeśli bohater jest "zbyt nieśmiertelny" (określenie użyte z pełną świadomością ;) ) to nie o parodie, nie o wyolbrzymianie bohaterstwa tutaj chodziło (a o tragizm moim zdaniem)

Heh, no mi właśnie tez na szczęsce to nie rzeszkadza, bo jak ktoś jest bohaterem, to niech się broni do końca, z rozszarpanym brzuchem, niech się wykopie spod ziemi i niech strzela lepiej od ruskich handlarzy bronią. Dla mnie morze ketchupu musi być już naprawdę śmiesznie nakręcone, żebym to uznała za żenadę. A tu efekty się bronią. Bo najfajniej jest, jak jedna osoba da radę zastępowi zbirów i ich nieźle poobija.

Snake pisze:Mała drobnostka i wali się całe życie - ten motyw niewątpliwie "daję radę" i jest dobrym rdzeniem do budowania fabuły.

Akurat mam wrażenie, że jak na tego typu organizacje to może nie jest taka mała drobnostka i mogli chcieć zemsty, może nie żeby mu mieli odebrać życie, ale jednak... To inne umysly są. Inne rozumowania. Inne relacje. Inna zależność. Chociaż to było w interesie tego szefa, żeby mu odpuścić, chodziło o jego ukochaną i jej los (no dobra, nie wiemy, czy ją kochał). I później niby żałował, że tak go ukarał, ale jakoś nie umiał tego pokazać w dobrym momencie. Nie zdązył.


Dobry film pod względem efektów i przyciągał tym do ekranu, troche brakowało mi sensu przelewaniu tylu hektolitrów krwi, ale przynajmniej w tym filmie pamiętali o zmienianiu magazynków :)
Obrazek
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 896
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2005] Bittersweet life

Postautor: Snake » 22 lip 2010

Spojlery
boom_boom pisze:Ze spoiler2ami


Akurat mam wrażenie, że jak na tego typu organizacje to może nie jest taka mała drobnostka i mogli chcieć zemsty, może nie żeby mu mieli odebrać życie, ale jednak... To inne umysly są. Inne rozumowania. Inne relacje. Inna zależność. Chociaż to było w interesie tego szefa, żeby mu odpuścić, chodziło o jego ukochaną i jej los (no dobra, nie wiemy, czy ją kochał). I później niby żałował, że tak go ukarał, ale jakoś nie umiał tego pokazać w dobrym momencie. Nie zdązył.


Dobry film pod względem efektów i przyciągał tym do ekranu, troche brakowało mi sensu przelewaniu tylu hektolitrów krwi, ale przynajmniej w tym filmie pamiętali o zmienianiu magazynków :)



W Słodko-Gorzkim Życiu podobało mi się, że bohater został przedstawiony w raczej surowy sposób (tak jak napisałaś, że bohater nie myśli o czymkolwiek - czy raczej nie wiadomo co myśli). Tu nie było podkochiwania się w córce szefa, nie było rąbania wrogów z uśmiechem na ustach, czy wyważonej i sprawiedliwej zemsty.

Życie głównego bohatera jest w pewien sposób ekstremalne (z racji jego "zawodu") i taka rzecz jak chwila głupiego, ludzkiego, nieadekwatnego do zastanej sytuacji zawahania sprawia, że zaczyna się tragedia. Bohater w zasadzie walczy przez cały film z apatią, anomią , ze samym sobą oraz z innymi (w tej kolejności wg mnie). Wszystko jest bardzo smutne, przygnębiające. Motyw boksowania na koniec, sądzę, że uprawnia widza, do przeniesienia całej tej ekstremalnej historii na własny grunt, bez broni, bez mafii (ale równie gorzkiej historii)

Czy to są inne umysły ? Kitano pokazywał wielokrotnie, że absolutnie nie i częściowo się z Tobą akurat nie zgodzę ;)

Zgoda, że efekty trzymają poziom, a wg mnie to jest film, który wypada obejrzeć, bo jest po prostu dobry, a i reżyser też ma dobre produkcje na swoim koncie
Awatar użytkownika
wiktor
Oglądam regularnie xD
Posty: 229
Rejestracja: 10 kwie 2011
Lokalizacja: fizycznie Toruń, ale myślami błądzi po świecie :)

Re: [2005] Bittersweet life

Postautor: wiktor » 09 kwie 2012

zabrałam się na film, bo Pino coś mówiła, że fajny ....

cóż główny bohater zaprezentował się dość .... specyficznie
Spoiler! Obrazek

czy : Obrazek


choć trzeba przyznać, że zdolny chłopak, bo umie i "tańczyć" na stole i poradzić sobie na lodowisku :giggle:

ale jego ręce, chyba wyszło to troszkę lepiej:
Spoiler! Obrazek

Obrazek


choć lubię jak się chłopaki biją i krew się leje .... to jakoś .... gaci na zrywa jak dla mnie ..... a może ja się popsułam :confuse:
Obrazek
Awatar użytkownika
yotem
Co to jest dorama? o_O
Posty: 26
Rejestracja: 30 cze 2011

Re: [2005] Bittersweet life

Postautor: yotem » 12 kwie 2012

Osobiście nigdy nie rozumiałem zachwytów nad A Bittersweet Life. Od strony technicznej filmom Ji-Woona niewiele można zarzucić. Fabuła jednak słaba, momentami idiotyczna. To samo sądzę o I Saw The Devil - ale tamto przynajmniej miło się oglądało.
Awatar użytkownika
alternacja
Co to jest dorama? o_O
Posty: 5
Rejestracja: 25 cze 2012

Re: [2005] Bittersweet life

Postautor: alternacja » 27 lip 2012

Wg mnie na dzien dzisiejszy najlepszy gangsterski film w wykonaniu koreanskim. Nic dodac, nic ujac. Obejrzalam kilka razy i opinii nie zmienilam :-)

Wróć do „K-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości