[2008] Dream

filmy z Korei
Awatar użytkownika
rikli
Doramowy maniak
Posty: 2999
Rejestracja: 14 mar 2009
Lokalizacja: z lodówki
Kontaktowanie:

[2008] Dream

Postautor: rikli » 31 lip 2009

czyli Bimong

Obrazek

Scenariusz i reżyseria: Kim Ki-Duk

W rolach głównych:

# Joe Odagiri - Jin
# Lee Na-young - Ran
# Park Ji-ah - ex Jin'a
# Kim Tae-hyeon - ex Ran


Plot: w jednym zdaniu... cztery osobe uwikłane w SEN. To co śni Jin, Ran wykonuje lunatykując. Co z tego wyniknie...?


IMHO, contains spoiler2 ofc ^^
ojeej, strasznie mi się podobał film *_* chyba jeden z prostszych w odbiorze filmów ki-duk'a, choć nie mniej dziwny czy zaskakujący. Bardzo mnie zaskoczyło jak nagle zorientowąłam się, że Jin mówi po japońsku, a reszta po koreańsku... o_O cóż, nie będę tego komentować, bo nawet nie wiem jak... co nie zmienia faktu, że film jest świetnie zagrany, pojawia się znajoma z innych filmów kim'a park ji-ah... film mógł być trszoek dłuższy z większym napięciem na końcu, ale nie mniej nie więcej - i tak było super. jak zwykle sybolika symbolika i jeszcze raz symbolika.
film chyba ląduje na trzecim miejscu za bin jipem i time... tak mi się zdaje. głównie przez aktorów, o.

oglądać! :D


"and it is, because a few inches between two people is a few inches of reservations and rapidly dwindling airspace."
i ship boa with anyone
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Postautor: daydreamer4 » 01 sie 2009

Doczekałam się ^^ Dzięki Rikli za zrobienie tematu - miałam go w planach od kilku miesiecy no ale.. xD

SPOILERY^^


Kolejny film Kim Ki Duka, który mnie urzekł - nie tak bardzo jak Bin Jip ale urzekł. Jak widac tematyka senna mi najbardziej odpowiada (no nic dziwnego patrząc na mój nick xD) Ale jak zwykle zostawił mi w głowie wielki pytajnik.
Aktorzy sa cudni, KKD tym razem wybrał genialnie. Do tego film jest bardzo barwny (i to dość niespodziewanie bo filmy KKD są przeważnie stonowane lub wyblakłe albo kolory odgrywaja jakąs role jak w Breath kolory pór roku.) . Podobnie jak u WKW kolory są bardzo żywe i intensywne i cały film przynajmniej dla mnie nabiera dodatkowych walorów estetycznych :D
Ale fabuła jest jak zwykle zakręcona. Pomysł na film niesamowity i jak zwykle KKD serwuje nam cięzki orzech do zgryzienia.
Moim zdaniem wszytsko w tym filmie opiera sie na równowadze i jej znaczeniu w życiu i ze bez niej nic nie moze istnieć. O ile dobrze pamietam w filmie nawet ktoś wpsomina o Ying i Yang, ze czarne nie moze istniec bez białego i na odwrót. Podobnie jest ze sceną w światyni kiedy stosik kamieni zostaje zachwiany a wraz z nim równowaga co prowadzi do tragicznego finału.
Kiedy Jin postanawia umrzeć także Ran nie może istnieć. Na dodoatek oboje popełniaja samobójstw w tym samym czasie.
Ale dlaczego motyl... ?? Pewnie jako symbol tytułowego Snu - czy mary sennej nietrwałej i ulotnej jakim wydaje mi się jest cały film.

Jin mówiący po japońsku:
Rikli, nigdy Ci się nie zdarzyło ze ktoś w snie mówił do Ciebie w obcym jezyku, a Ty i tak wiedziałaś o co chodzi? Ja wyszłam z takiego założenia ;) Tym bardziej ze my oglądamy z napisami więc dla nas i tak wszytko jest jasne, nie wiem co bym sądziła gdybym posługiwała się tylko koreańskim.

I jak to u KKD bywa film jest trochę ała kiedy Jin i Ran usiłują powstrzymać sie od zaśnięcia... A zwłaszcza Jin... brrr - wiem jaki to ból kiedy chce sie spac, a trzeba sie za wszelką cene powstrzymać... Ciało cię nie slucha... - męczysz sie bardziej niż jakbyś targał 100 kilo... Okropność.
Obrazek
Awatar użytkownika
rikli
Doramowy maniak
Posty: 2999
Rejestracja: 14 mar 2009
Lokalizacja: z lodówki
Kontaktowanie:

Postautor: rikli » 01 sie 2009

biały to ten sam kolor co czarny, tak chyba było, ta pani, ee, wątpie czy doktor, pokazała ten znak, a potem Jin go wyrzeźbił ^^

mi się nawet mieszkania głównych bohaterów podobały. w mieszkaniu ran te falbaniaste stroje, ona ubrana w jakieś, nie wiem, worki, a nie ciuchy - co dodawało jej tylko uroku, no i fryzura Jin'a ^^' i jego mieszkanie, takie... dziwne. nawet jedna klamka przyciągnęła moją uwagę - stopa bodajże?

cała wizyta w świątyni była genialna *_* tak samo jak scena na łące - miałam oczy jak talerze... ciągłe zmiany ról całej czwórki... i na końcu jak zakładali buty - co to mogło oznaczać...?

co do snów i obcych języków - zapewne miałam takie sny XD (jak harry potter i mowa wężów? XD nie mogłam się powstrzymać...) ale to jakoś jeszcze bardziej na mnie działało, słyszeć na zmiane koreański i japoński... i jak Jin ciągle mówił nandesuka? nandesuka?

co do powstrzymywania się od zaśnięcia - mnie bardzo zaskoczyła pierwsza taka, no, powiedzmy mocniejsza scena z tym - jak nagle pojawia się twarz Jin'a pokeljona taśmą tak, żeby nie mógł zamknąć oczu. a potem, jak chociażby waliłw nogę młotkiem... cóż, rzekłabym - miłość. i chociaż tylko Ran mówi "kocham cię" chyba jest jasne, że Jin czuje to samo... cóż, smutny koniec.

i nie rozumiem dlaczego zamknęli w jednym pokoju i Ran i była kochankę Jin'a o_o normalnie chyba nikt by tak nie zrobił, nie?

zdecydowanie - takie rzeczy tylko u kim ki-duka *_*
"and it is, because a few inches between two people is a few inches of reservations and rapidly dwindling airspace."
i ship boa with anyone
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Postautor: daydreamer4 » 01 sie 2009

cała wizyta w świątyni była genialna *_* tak samo jak scena na łące - miałam oczy jak talerze... ciągłe zmiany ról całej czwórki... i na końcu jak zakładali buty - co to mogło oznaczać...?

Od tej sceny zaczęłam sie gubić ;););) I nie pamiętam w jakim dokładnie momencie filmu była ta scena... Moja koleżanka twierdziła zawsze ze buty w śnie oznaczaja rozstanie a poza tym w Korei kiedy gdzies sie wchodzi - zostawia sie buty na zewnątrz i zakłada kiedy przy wyjściu... Ta scena to byl jakby szybki przegląd ich związków więc moze troche pasuje. Ale wymyslam na bieżąco ^^ bo na pamietam tej sceny ;)

Dla mnie też jest jasne ze Jin postrzymywał sie od snu z poczucia winy i miłości do Ran (chociaż kiedy Ran wbijała sobie szpilki (w palce?? - nie pamietam T_T) to był chyba bardziej strach i egoizm niz miłość ;)) ale twierdzę że to i tak było AŁA...

i nie rozumiem dlaczego zamknęli w jednym pokoju i Ran i była kochankę Jin'a o_o normalnie chyba nikt by tak nie zrobił, nie?

Musze obejrzeć jeszcze raz bo nie wiem dlaczego ale ubzdurałam sobie ze to była inna (chociaz dziwnie bardzo podobna xD) osoba ;)
Obrazek
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: margot. » 16 wrz 2009

15 film Kim Duka i ja nie rozumiem czemu większość ocenia ten film jako słaby O.o Film naprawdę niesamowicie zrobiony, a tematyka snu i ogólnie pomysł był naprawdę ciekawy. Co jest zastanawiające i ciekawe to to, że główny bohater mówił cały czas po japońsku, a reszta komunikowała się po koreańsku. Bardzo mi się podobała scena w polu zboża i jak bohaterowie cały czas się ze sobą zmieniali. Do tego była cudownie wkomponowana muzyka że aż prawie czułam się tam wraz z bohaterami. Film wywarł na pozytywne wrażenia i na pewno pozostawia dużo do myślenia.
"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2008] Dream

Postautor: Volli » 29 sty 2011

Chce mi się spać....

Nie żartuję, jest czwarta w nocy, a ja właśnie skończyłam oglądać... i chce mi się spać po prostu okropnie [jak to pięknie się składa ^^ ] ale zanim zasnę muszę jeszcze koniecznie, jeszcze na gorąco pozapisywać wrażenia, poukładać sobie pytania, uporządkować nieco myśli, które, kiedy podejmuję rozpaczliwe próby ogarnięcia całości, rozbiegają się, wesoło sobie kicając jak króliczki, we wszystkie strony...

Trudno mi się było skupić na początku i gdzieś tak około 20 minuty, kiedy po raz pierwszy pojawił się symbol motylka... tzn. kiedy po raz pierwszy tak naprawdę zwróciłam na niego uwagę, pomyślałam sobie - oho, jesteśmy w domu... Szczęściem kojarzyłam mgliście ten słynny "sen o motylu" i wystarczyła minuta, żeby dotrzeć do bliższych informacji o nim... Wszystko wydało mi się takie proste, czarny i biały - to podane właściwie na tacy... I tak pomyślałam, z niejakim żalem, że zabawa właściwie się skończyła... I och... jak bardzo się pomyliłam...

Ale wróćmy do początku. To znaczy do motylka, do Jina i Ren, do ich mieszkań, do ich byłych kochanków...
daydreamer4 pisze:Ale dlaczego motyl... ?? Pewnie jako symbol tytułowego Snu - czy mary sennej nietrwałej i ulotnej jakim wydaje mi się jest cały film.
Tak, to jest symbol snu... a także coś więcej... Jestem niemalże pewna, że motyl - a ten motyw przewija się w różnych formach przez cały film (nie tylko naszyjnik, ale również np. okucia na komodzie w mieszkaniu Jina) - to nawiązanie do opowieści Zhuangzi - chińskiego myśliciela. Mędrzec pisał, że pewnego razu przyśniło mu się, że jest motylem, jednak po przebudzeniu nie potrafił rozróżnić, czy to on, Zhuangzi śnił że jest motylem, czy też może jest motylem, który w tej chwili śni, że jest Zhuangzi... O tym śnie napisano bardzo dużo, stał się inspiracją do wielu innych przemyśleń, a także pytań o naturę i granice poznania... A sam Zhuangzi? Zhuangzi wymieniany jest jako jeden z największych mędrców taoizmu, a to już jest prosta ścieżka do yin i yang i do dao (białe i czarne, które jest tym samym ^^) ... Sen o motylu to z resztą jedna z typowych dla niego prób opisania tego ostatniego, które jest... nieopisywalne ^^ .

Toteż ... w tym kontekście wszystko wydaje się proste, prawda? Ale na bazie tej metafory - Kim Ki Duk buduje kolejną, która sprawia mi osobiście o wiele więcej trudności - może dlatego, że wydaje mi się tak wielowarstwowa, że nie potrafię jej ogarnąć jedną myślą, a bodajże nawet i dwiema. A może to nie jest kolejna, nowa łamigłówka, tylko bardzo konkretna próba ilustracji paraboli chińskiego myśliciela?
daydreamer4 pisze:Moim zdaniem wszytsko w tym filmie opiera sie na równowadze i jej znaczeniu w życiu i ze bez niej nic nie moze istnieć. O ile dobrze pamietam w filmie nawet ktoś wpsomina o Ying i Yang, ze czarne nie moze istniec bez białego i na odwrót. Podobnie jest ze sceną w światyni kiedy stosik kamieni zostaje zachwiany a wraz z nim równowaga co prowadzi do tragicznego finału.

No tak... to się zgadza... Z resztą - biały Jin i czarna Rena w scenie na polu... Nie jestem tylko pewna do końca zachwiania tej równowagi... bo, bo po prostu tego nie rozumiem. Coś mi ucieka, za mało wiem na ten temat i poruszam się w tu jak po ciemnym pokoju - raczej wyczuwając kształty, niż je widząc... Ale chyba coś w tym jest, może jeszcze do tego wrócę...

W każdym razie oprócz tego nieszczęsnego owada, mocno do myślenia w trakcie filmu dało mi to, że bohaterowie tak naturalnie porozumiewali się w dwóch językach... I tak - do kupy z masą innych dziwnych szczegółów - skłoniło mnie to do wysnucia wniosku, że film Kim Ki Duka to jest nie tylko opowieść o śnie - nawet jeśli ten sen jest metaforą stałości zmiany i jedności przeciwieństw. Wydaje mi się mianowicie, że sam film jest w całości ilustracją snu, jednym słowem - jest snem . Czyli inaczej - wszystko to, co zostało pokazane, cała historia Jina i Ren, jest śnione przez jedną i tę samą osobę... Że oglądamy czyjś sen... czyj? Jina? Ren? Kogoś jeszcze innego? Może sen Kim Ki Duka? A w związku z tym w zasadzie można powiedzieć, że i Jin i Ren, i ich byli kochankowie są tą samą osobą. Można by w zasadzie nawet zaryzykować twierdzenie, że są projekcją tej samej osobowości, albo też jej różnych "fragmentów", i to nie tylko z jednego czasu... Wszak we śnie - co z resztą zostało gdzieś na początku filmu wspomniane - zawiera się teraźniejszość i przeszłość, sięgająca nawet wielu pokoleń wstecz, świadomość i podświadomość - coś co sprawia, że często nie potrafimy wyśnionych rzeczy kontrolować... I w zasadzie gdyby podążać dalej tym tropem do samego zakończenia - można by wyciągnąć wniosek, że Kim Ki Duk właściwie rozstrzyga dylemat Zhuangzi, że się jednocześnie i motylem i człowiekiem. Jednym słowem świat realny jest snem a sen jest rzeczywistością - nie w sensie zamiany, ale jedności, nie jestem pewna jakich słów użyć - integralności i przenikania. Czy dlatego właśnie
daydreamer4 pisze:Kiedy Jin postanawia umrzeć także Ran nie może istnieć. Na dodoatek oboje popełniaja samobójstw w tym samym czasie.
????

O! Jak miło było by gdybym nie miała wątpliwości co do takiej interpretacji. Ale mam. Bo mamy jeszcze uczucie. Czy to tutaj, w tym miejscu, została zaburzona równowaga? Czy miłość i nienawiść do byłych partnerów rzeczywiście były wyśnione przez jedną osobę? A może ten sen był wspólnym snem dwóch osób? A jeśli - inaczej - jeśli dla jednej z nich było to snem, dla drugiej zaś jawą? Może rzeczywiście Ren była motylem śniącym o byciu Ren?

Czasami wydawało mi się też w ogóle, że Jin sam był byłym ukochanym Ren a Ren była jego dawną miłością. Albo może raczej - oni byli różnymi projekcjami tych samych osób... albo nawet nie osób a uczuć? może z innego czasu? Czy to właśnie było pokazane w scenie na polu? Czy to właśnie oznaczało oddanie swoich butów przez Jina i Ren kłócącej się parze... I te bezustanne zamiany ról... ?

I tak, czy kiedy obydwoje na koniec umierają - nie jest to śmierć "symboliczna" , śmierć, która tak naprawdę jest życiem i wolnością... spokojem, który daje miłość. Jin ma przecież otwarte oczy... A może... może obydwoje się "budzą"... ?

[edit] przeczytałam własnego posta (to się zdarza ^^) i tak myślę, że widać z tego niezły misz - masz się zrobił... ale z drugiej strony może też właśnie o to chodziło... O to, żeby zatracić pojęcie o tym kto jest kim a co snem i jawą... Jednym słowem aby czarne i białe stało się tym samym...
:volli:
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 896
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [2008] Dream

Postautor: Snake » 21 lip 2016

Myślę, że ten film jest nie tyle o śnie, co po prostu to kolejna filozoficzna opowiastka Kim Ki Duka, tym razem w nurcie taoizmu, o tym jak bohaterowie dążą do pewnego stanu harmonii, jak są od siebie zależni, jak się różnią i zmieniają. Sen to tylko taki pretekst, środek stylistyczny, bo dzięki niemu można było dobrze pokazać naturę człowieka według tej filozofii. Dramat nie był nawet przesadnie oniryczny, jak na tematykę.

Film jest zdecydowanie Kim Ki Dukowaty, zwłaszcza końcówka,
► Pokaż Spoiler

Rzeczywiście ozdobą produkcji są ładne zdjęcia, to był debiut operatorski i wyszło bardzo kolorowo, zwłaszcza na tle chłodnych i stonowanych poprzednich obrazów.

W rankingu produkcji Ki Duka ten umieściłbym gdzieś w połowie stawki. Od Snejka 6/10 :snake:

Wróć do „K-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość