[2009] The Sword With No Name

filmy z Korei
Awatar użytkownika
sweetluluby
Przyklejony do ekranu
Posty: 825
Rejestracja: 24 kwie 2009
Lokalizacja: Z nad rzeki

[2009] The Sword With No Name

Postautor: sweetluluby » 15 mar 2010

THE SWORD WITH NO NAME (2009)

Obrazek


* Film: The Sword With No Name
* Zromanizowana nazwa: Bulkkotcheoreom Nabicheoreom
* Hangul: 불꽃처럼 나비처럼
* Reżyseria: Yong-gyun Kim
* Scenariusz: Seol-rok Ya
* Data produkcji: Wrzesień 24, 2009
* Język: koreański

WYSTĘPUJĄ:

* Su-Ae jako Min Ja Yeong / Cesarzowa Myeongseong
* Cho Seung-Woo jako Mu-myeong /Johannes
* Cheon Ho-Jin jako Dae Won Kun (ojciec Gojonga )
* Choi Jae-Woong jako Lee Noe Jeon
* Kim Young-Min jako Król Gojong


ObrazekObrazek


OPIS FILMU:

Moo-myoung jest łowcą głów dynastii Joseon, który ściga zbiegów i zbiera nagrody. Podczas jednej z misji, natrafia na piękną panią, Ja-young i się w niej zakoch*je. Kilka lat później, Ja-young wchodzi do królewskiego pałacu jako nowa królowa dynastii Joeson. Zakochany Moo-myoung staje się jej osobistym ochroniarzem, aby być bliżej swojej miłości. Ja-joung próbuje zmodernizować dynastię, zawierając sojusze z obcymi krajami, ale wkracza na tereny politycznej walki o władze. Moo-myoung musi stawić czoło armii wroga, aby ochronić swoją królową.[/color]

Obrazek


TRAILER


ODE MNIE:

Mam bardzo wiele myśli na temat tego filmu, ale wypowiem się w odniesieniu do....... :P:P:P


Awatar użytkownika
Maura
Wyróżniony
Posty: 3920
Rejestracja: 27 cze 2008
Kontaktowanie:

Postautor: Maura » 16 mar 2010

Naprawdę czekałam na ten film. Naprawdę się zawiodłam. Niestety słabiutko.
Jako, że trochę interesuję się historią Korei (czy też wysłuchuję pasjonujących wykładów na jej temat na studiach <3) patrzyłam na ten film właśnie bardziej pod względem historycznym, co prawdopodobnie zamazało mi inne aspekty. . .
No^^ to czas trochę ponarzekać ^^

Po pierwsze co oni zrobili z królową Min? Kobieta, która wszędzie jest przedstawiana jako bardzo ambitna, konsekwentnie dążąca do celu, głęboko zamieszana w politykę, dobry strateg bez przerwy depczący po piętach Daewonguna... Tymczasem mamy rozchwianą emocjonalnie królewnę, która przyjmuje wszystko tak jak podaje jej los. Fakt, królowa była w dołku kiedy umarł jej pierwszy syn, ale film jakoś o tym nie wspomina. :roll: (chyba że mnie coś ominęło? ;o ) Historycznie rzecz biorąc Daewongun, ówczesny król wybrał Min na żonę swego syna Kojonga ponieważ byłą sierotą. To było bardzo istotne ponieważ wcześniejsza tradycja koreańskiego dworu pokazała, że to zawsze rodzina królowej tak naprawdę miała władzę, co po części doprowadziło państwo do ruiny. W przypadku Min nie miało to być zagrożeniem. Tylko, że kiedy została królową, krewni cudownie się odnaleźli i królowa za wszelką cenę próbowała umieścić ich na stołkach władzy (skutecznie ^^) i wkrótce zyskała szerokie wpływy w świecie politycznym.
A w filmie pokazali ją taką bezsilną. ;/
Ja rozumiem, że historii nie da się streścić w ciągu dwóch godzin, ale jeżeli bierzemy się już za coś takiego, to wymagana jest raczej logika w następstwie wydarzeń...
Film pkazuje królową od tej strony człowieczej, pokazuje jak się czuje w całym tym chaosie. Jendak uważam, że błędem było praktycznie całkowite wykluczenie jej osoby z polityki.

Postać zakochanego w niej yyyy ochroniarza... hymm obsesyjna miłość trwająca 20 lat . . . Jak uwielbiam Cha Woo Jung'a , tak tej postaci nie pojmuję kompletnie.

Podobały mi się za to postaci Kojonga i Daewonguna. Ten ostatni był prawie taki jak go sobie wyobrażam. Wcina się we wszystko co możliwe, ma swoje wzloty i upadki, cholernie ambitny i zazdrosny. Działa przeciw królowej co przy takim jej obrazie jak w filmie wydaje się mało uzasadnione ;ppp
Natomiast Kojong to taki trochę idiota, który tylko na pozór wygląda inteligentnie. Tak naprawdę daje się manipulować do bólu z obdwu stron. I znowu wątek zawodzi bo nie widać tak bardzo tej manipulacji.;p
Podobały mi sie jeszcze te małe wstawki pokazujące jak pod koniec XIX wieku powoli w kulturę koreańską wkraczał zachód. Śmieszne było to przyjmowanie kobiet z różnych państw i każda z tłumaczem za plecami xD
Aha i efekty specjalne było niestety widać to komputerowo poszerzone wojsko, tło w trakcie walk itp... Z grafiki podobała mi się tylko rekonstrukcja starego Seoulu ^^

No i film był nudny. Nawet jeśli ominiemy cały ten kontekst historyczny to sam romans jakiś taki słaby mi się wydaje. Nie ma tej namiętności ani tego co pozwoliłoby jakoś na dłużej zapamiętać ten film. Ja mam szczególną słabość do koreańskich filmów i dram z historią w tle. Jednak ten jakoś wrażenia po sobie nie zostawia.
No to tyle. Wyładowałam się, trochę mi lepiej. ;p I oczywiście jestem otwarta na dyskusję ; )
Obrazek
Awatar użytkownika
Chie
Doramowy maniak
Posty: 1050
Rejestracja: 22 paź 2011
Lokalizacja: Kraina snów

Re: [2009] The Sword With No Name

Postautor: Chie » 26 maja 2012

Film był nudny. Bohaterowie nijacy, a efekty specjalne beznadziejne. Miałam wrażenie jakbym oglądała simsy.
Ja jestem z tych, co nakrywają głowy kołdrą; z tych, którym strach uniemożliwia oddychanie.

Wróć do „K-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość