[2010] Lovers Vanished

filmy z Korei
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

[2010] Lovers Vanished

Postautor: margot. » 28 cze 2010

폭풍전야


Tytuł oryginalny: 폭풍전야
Tytuł angielski: The Day Before… / Lovers Vanished
Premiera: 1.04.2010
Gatunek: dramat, romans
Reżyseria: Jo Chang-Ho

Obsada:
Kim Nam-Gil - Su-in
Woo Seul Hye Hwang - Mi-ya
Jeong Yun-Min - Sang-Byun
Nam Sung-Jin - Ki-Yeon


Opis:
Su-in (Nam-gil Kim) był utalentowanym szefem kuchni. Jego kariera skończyła się, gdy został oskarżony o zamordowanie własnej żony i trafił do więzienia. Wkrótce dowiaduje się, że więźniowie zarażeni wirusem HIV mogą opuścić szpital. Nie zastanawiając się długo, Su-in wstrzykuje sobie krew chorego współlokatora, Sang-Byuna (Yun-min Jeong), który z niewiadomych przyczyn nie chce skorzystać z możliwości opuszczenia więzienia. Sang-Byun ma jednak prośbę do kolegi - prosi go, aby ten udał się do kawiarni "Luth"...
Po wyjściu z więzienia Su-in spotyka księdza, z którym jego żona miała romans. Ten przyznaje się do zabójstwa, ale wkrótce sam odbiera sobie życie. Wszelkie nadzieje na oczyszczenie siebie z zarzutów runęły. Mężczyzna nie ma się gdzie podziać, więc decyduje, że odwiedzi wspomnianą kawiarnię. Będąc już na miejscu, spotyka młodą, piękną właścicielkę kawiarni - Mi-ya (Woo-seul-hye Hwang). Kobieta zatrudnia mężczyznę jako kucharza. Wkrótce między dwojgiem ludzi rozwija się głębsze uczucie.
Jednak pewnego dnia Su-in wyjawia ukochanej, kto polecił mu jej kawiarnię. Mi-ya jest zszokowana....


"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Postautor: anna-banana » 28 cze 2010

Oooo,miałam się wziąć za szukanie tego filmu,bo jakoś nie dawno wyszedł. Widziałaś go może? Polecasz?
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: margot. » 28 cze 2010

Film średni, wieje nudą częściej niż powinno, historia taka ogólnie dziwna.
Co mi się podobało, to momenty z magicznymi sztuczkami, no i Kim Nam Gil uśmiechający się <3 całkiem inna natura niż w Bad Guy'u.
"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2010] Lovers Vanished

Postautor: Volli » 15 wrz 2010

Obejrzałam sobie... [tęsknoty za Kim Nam Gilem ciąg dalszy ;) ] i szczerze mówiąc - teraz niezmiernie życzyłabym sobie, aby powodem dla którego sięgnęłam po ten film nie był KNG... Nie dlatego bynajmniej, że rozczarował... Po prostu, to co za chwilę nastąpi to będzie wypowiedź człowieka, którego ten film po prostu rozłożył na łopatki i człowiek ten bardzo chciałby wierzyć w to, że poniższe pochlebne uwagi nie są efektem li tylko i jedynie wielkiej miłości do odtwórcy głównej roli.

Po pierwsze - w filmie nie dzieje się nic. Albo prawie nic. Nie ma prawie żadnej akcji, słów też nie pada za wiele. Więcej jest pauzy i ciszy niż wydarzeń i dialogów. I właśnie nie tyle fabuła - choć niezbędna i stanowiąca "szkielet" filmu buduje cały obraz, co te pozornie "puste" momenty i ujęcia, statyczne widoki, postaci ujęte niemal w bezruchu, zwyczajne odgłosy np. dźwięk obcasów po drewnianej podłodze albo uderzających o siebie talerzy... Całe to wyciszenie jest jednak niezbędne do ukazania całej wielkiej gamy emocji, które tak naprawdę wraz z samotnością są głównym tematem filmu. Przynajmniej w moim własnym odczuciu.

Jak zwykle - co robi się już niestety normą - zarówno plakaty jak i trailer wprowadzają lekko w błąd, chociaż trzeba im oddać i to, że nie kłamią. Cóż, patrzę teraz sobie na przykład na plakat z napisem "The Day Before" i myślę, że gdybym nie została nauczona doświadczeniem i gruntownie obejrzała go przed seansem, gotowa byłabym się spodziewać namiętnego romansu w stylu "Przeminęło z wiatrem". A zaraz potem przeżyła gorzkie rozczarowanie otrzymując film nawet nie tyle o miłości (choć nie ulega kwestii, że jest to jeden z równorzędnych elementów bardziej złożonej całości), co o cierpieniu i wielkiej samotności, o - może zabrzmi to dość dziwnie - surowości życia i okrucieństwie wpisanym w los. Z którym trzeba żyć i które trzeba znosić ... dopóty dopóki znosić się je przestanie. I wtedy zniknie.

Podobnie rzecz się ma z trailerem, w którym upchnięto - ech, no cóż - chyba połowę fabuły... Jeśli nie więcej...

I teraz trochę o warstwie wizualnej. Film szary, bury, ponury. Smutne kolory, wypłowiałe, ujęcia statyczne, dużo krajobrazów i w ogóle natury - morze i góry - dwa miejsca, które skłaniają człowieka do pokory... w których człowiek... znika... przestaje być w centrum i staje się drobnym, nieznaczącym elementem, ale też w których z tego powodu często znajduje ukojenie. I ta kolorystyka - przypominająca starą fotografię, albo rysunek na kwaśnym, zbyt szybko utleniającym się i niszczejącym papierze. Zwłaszcza to ostatnie ujęcie z "magiczną" sztuczką... jakbym patrzyła na zdjęcie z lat 70 - tych. Tak jakby obraz sam ginął z razem głównymi bohaterami historii. Jakbyśmy oglądali coś co kiedyś było realne, ale dawno już przestało być...

Smutny film, troszkę ponury i na pewno niełatwy do oglądania... Rozumiem, że można się przy nim wynudzić. Czasem trzeba chwili, żeby tego rodzaju obraz przemówił... Tym niemniej w moim odczuciu film dobry, z zostawiającym niezwykle silne wrażenie ostatnim zdaniem głównego bohatera: "Też tak potrafię..."
:volli:
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: [2010] Lovers Vanished

Postautor: anna-banana » 15 wrz 2010

Volli pisze:Jak zwykle - co robi się już niestety normą - zarówno plakaty jak i trailer wprowadzają lekko w błąd, chociaż trzeba im oddać i to, że nie kłamią. Cóż, patrzę teraz sobie na przykład na plakat z napisem "The Day Before" i myślę, że gdybym nie została nauczona doświadczeniem i gruntownie obejrzała go przed seansem, gotowa byłabym się spodziewać namiętnego romansu w stylu "Przeminęło z wiatrem".

Cóż,sama sie nabrałam z plakatami do tego filmu,ponieważ również spodziewałam sie bóg-wie jakiej jakiej historii miłosnej,a dostałam spokojny stonowany film o kobiecie z przeszłością i mężczyźnie po przejściach,co nie twierdze że było złym filmem,ale spodziewałam sie zupełnie czego innego.

Volli pisze:I teraz trochę o warstwie wizualnej. Film szary, bury, ponury. Smutne kolory, wypłowiałe, ujęcia statyczne, dużo krajobrazów i w ogóle natury - morze i góry - dwa miejsca, które skłaniają człowieka do pokory...

Akurat to jedna z rzeczy która mi się w tym filmie podobała,jak dla mnie ta szarość pokazuje nam lepiej tę historię,smutne szare kolory,bo sama historia pomimo tego że o miłości,ale także o samotności,stąd dla mnie ta kolorystyka współgra.

Po film sięgnęłam przed tym zanim poznałam KNG jako BiDama,jakkolwiek nie zmienia to faktu że dla właśnie on w całym filmie wypadł dla mnie najlepiej,ale może mówię to teraz ze względu na moje uwielbienie do tego aktora i pewnie gdyby siedział i jadł hamburgera przez cały film albo dłubał sobie w zębach uznałabym to za popis aktorski.
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
Nika
Wszyscy czekają, aż coś napiszę
Posty: 3
Rejestracja: 08 lip 2011

Re: [2010] Lovers Vanished

Postautor: Nika » 06 lis 2011

Czy ktoś wie jakie piosenki zostały użyte w filmie?

Wróć do „K-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość