[2011] Poongsan

filmy z Korei
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

[2011] Poongsan

Postautor: anna-banana » 10 cze 2011

Film w którym maczał paluszki Kim Ki Duk,tym razem jako producent i scenarzysta.

Poongsan

Obrazek


Hangul: 풍산개 (tentative title)
Reżyseria: Jun Jae-Hong
Scenarzysta: Kim Ki-Duk
Producent: Kim Ki-Duk
Data premiery: Czerwiec 23, 2011


Występują
Yoon Kye-Sang - Poongsan
Kim Gyu-Ri - In-Ok



Opis:
Główny bohater to tajemniczy mężczyzna który podróżuje pomiędzy północna i południową Koreą dostarczając przesyłki od ludzi mieszkających na północy do ich bliskich z południa, zajmuje się także przemytem ludzi z południa.
Pewnego dnia ma za zadanie przemycić In-Ok, kochankę jakiegoś ważnego oficjela z Pyongyang, do Korei Południowej.
I tu zaczynają sie problemy Poongsana.

Podobno bohater Yoon Kye-sang nie wypowiada ani jednego słowa w czasie filmu, widać tu wpływ Ki Duka.
Trzeba się uzbroić w cierpliwość i czekać, bo zapowiada się świetny film :rolly:


[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
wiktor
Oglądam regularnie xD
Posty: 229
Rejestracja: 10 kwie 2011
Lokalizacja: fizycznie Toruń, ale myślami błądzi po świecie :)

Re: [2011] Poongsan

Postautor: wiktor » 30 lis 2011

oglądałam wczoraj i .... jakoś ciągle trudno mi zebrać myśli, ... bo jak się siedzi w łóżku i jest ci przyjemnie cieplutko, to oglądanie filmu o przekraczaniu granicy koreańskiej ... ten inny świat, tak jakoś :confuse: boli w środku i w głowie się nie mieści na całą tą sytuację...
ale o samym filmie, takie moje odczucia są:
kaptalnie nakręcony: świetne zdjęcia, kolory; gra głównego bohatera .... :melt: to prawda nie mówi w całym filmie ani jednego słowa, może i czasami nie chce, bo bez sensu, ... ale jak już chce, to może tylko krzyczeć, a wystarczy, że spojrzy... i już wiadomo...; i samo przedstawienie sytuacji północo-południowej - że można być po drugiej stronie i też być nieszczęśliwym, ten ciągły strach o życie, i ...sprawa naszyjnika i końcowa "bójka"
smutny film :puppy:
Poongsan o smutnym spojrzeniu, smutna kobieta i smutno, bo już się wydawało, że jest szansa, by było choć troszkę cieplej, lepiej, a tu ... nie ma życie jest brutalne, nie ma miłości, liczy się kasa, władza... dramat pogania dramat i nie ma nadziei na wyjście z błędnego koła ... bo Poongsan, by zdążyć zanieść ostatnia wiadomość umierajacej, wyszedł z ukrycia nocy i .... :puppy: już nie będzie fruwał :puppy:
jak dla mnie super film, polecam
Obrazek
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [2011] Poongsan

Postautor: Lily » 04 gru 2011

Mam mieszanie odczucia co do tego filmu. Zaczyna się nieźle (choć też można by polemizować co do tego czy aby na pewno tak łatwo przekroczyć granicę pólnocno-południową, najbardziej strzeżoną granicę świata? Wydaje mi się, że trochę zbyt to uproszczono... A już nawet nie będę mówić jakim trzeba być idiotą, żeby podczas przeprawy przez strefę zdemilitaryzowaną robić sobie przerwę na papierosa...). Ale mimo to jest ciekawa historia, która coraz bardziej się gmatwa (bo kobieta zamiast cieszyć się, że jest już wolna chce jednak wrócić na północ, ewidentnie widać również, że ta rzekoma wielka miłość z człowiekiem, który tam ją ściągnął jest fikcją). Pierwsza połowa filmu jest dobra, intrygująca, chcemy oglądać dalej. Ale potem coś się psuje. A ostatnie 30 minut filmu to już ledwo wymęczyłam. Trochę za duże rozwleczenie (film spokojnie mógłby mieć póltorej godziny, zamiast dwóch), im dalej tym coraz ciężej się ogląda.
Zdjęcia owszem są dobre, aktorsko też nie mam nic do zarzucenia, szkoda tylko, że po połowie film zaczyna męczyć, a do końca coraz trudniej dotrwać. Jakoś "pogubiła się" się ta historia.
Zastanawia mnie też czemu Kim Ki Duk tak umiłował sobie motyw miłości (i do tego wielkiej!) pomiędzy ludźmi, którzy de facto w ogóle się nie znają. To samo było w "Wyspie" (tam też prawie w ogóle nie było słów), to samo w "Śnie"... pomijam już to, że tego typu sytuacje są mało realne i oderwane od rzeczywistości, ale przede wszystkim ile można jechać na tym samym motywie?
Z podobnej tematyki dużo bardziej podobał mi się "Crossing", choć nie sposób nie odnieść wrażenia, że w obydwu filmach zdecydowanie złagodzono prawdziwy obraz Korei Północnej.
Ogólnie zachwycona nie jestem, niestety. Nawet mogłabym powiedzieć, że jestem rozczarowana, zwłaszcza jak na film w którym palce maczał Kim Ki Duk. Średnio, niestety tylko średnio.

5/10

Wróć do „K-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość