[2005] Intimate

filmy z Korei
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

[2005] Intimate

Postautor: Lily » 25 paź 2011

Intimate (2005)


Obrazek


Reżyseria: Eun-tae Kim
Obsada: Dong-hyuk Jo, Ye-ryeong Kim, Hyeon-a Seong
Produkcja: Korea Południowa
Gatunek: romans
Czas trwania: 1 h 38 min
Język: koreański

Opis: (z filmweb.pl)
Sung Hyun prowadzi spokojne i ustabilizowane życie, unikając ryzyka. Przygotowuje sie do ślubu ze swoim narzeczonym z którym jest już 7 lat. Pewnego dnia Sung poznaje przystojnego mężczyznę, który proponuje jej, aby spędziła z nim jeden dzień. Przyjęcie tej propozycji może się okazać pomyłką, ale może również sprawić, że następny dzień będzie najintymniejszym i najbardziej ekscytującym doświadczeniem jej życia.

Od siebie:
Kto ma dosyć romemłanych i płaczliwych melodramatów, to dla odmiany może obejrzeć sobie ten film. Jest tu namiętność, szarpanina i kilka dość odważnych scen erotycznych. Zaczyna się dość niepozornie, na początku myślałam, że będzie to film w stylu "spotkali się, popatrzyli sobie w oczy i na tym się skończyło" (azjatyckie kino obfituje w filmy o romansach, których w zasadzie nie było). A jednak wszystko rozwija dużo szybciej i śmielej, niż można by przypuszczać.
Może nie jest to jakaś super oryginalna historia (choć zachowanie głównych bohaterów kilkakrotnie mnie zaskakiwało), ale jednak film ani przez chwilę mnie nie nudził. Jest niepewność i pożądanie, ale też odwieczny dylemat czy iść za głosem serca czy rozsądku. Bo główna bohaterka decyduje się na szybkie szaleństwo z nieznajomym, więc na pewno nie można odmówić jej swego rodzaju odwagi, ale jednak gdy trzeba pójść krok dalej, to woli się wycofać i wrócić do ustabilizowanego życia (z nadętym gburem, ale cóż, jej wybór...). Decyduje się wybrać miłe wspomnienie, zamiast niepewnej przyszłości. Brak happy endu zamienia tą pozornie nierealną historię w całkiem prawdopodobną. Bo jak to zawsze bywa: w pewnym momencie kończy się poezja, a powraca proza życia. Można gdybać, czy postąpiła słusznie czy nie, to już indywidualne wrażenie każdego widza, pytanie tylko czy po latach nie pojawi się żal, że może jednak warto było spróbować?
Mimo, że nie jestem wielką entuzjastką romansideł, melodramatów i ogólnie historii z romansem w roli głównej, to jednak bardzo przyjemnie mi się ten film oglądało. 7/10


Wróć do „K-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości