[2012] Barbie

filmy z Korei
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

[2012] Barbie

Postautor: anna-banana » 04 maja 2013

Barbie

Obrazek

Latynizacja: Babi
Hangul: 바비
Reżyseria: Lee Sang-Woo
Scenariusz: Lee Sang-Woo
Światowa premiera: 7 Październik 2011 (Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Pusan)
Premiera: 25 Październik2012
Czas trwania: 97 min.
Gatunek: Dramat


Opis:
Soon-Young to dziewczynka która niesie ciężar bycia głową rodziny. Mieszka ze swoim ojcem, który jest opóźniony umysłowo, cwaniaczkowatym wujkiem Mang-Taek i młodszą siostrą Soon-Ja, która jest chorowita, uwielbia lalki Barbie, malować się i marzy by pojechać do USA.
Mang-Taek sprowadza pewnego dnia do domu Amerykanina z córką, chce on zaadoptować Soon-Young i wyjechać z nią do USA, jednak dziewczynka nie jest chętna do wyjazdu, nie chce opuszczać swojej rodziny. Kiedy o wyjeździe słyszy Soon-Ja staje się zazdrosna i chce jechać w miejsce siostry. Jednak Amerykanin ma pewne ukryte motywy by zaadoptować dziewczynkę...

Obsada:
Lee Chun-Hee - Mang-Taek
Kim Sae-Ron - Soon-Young
Kim Ah-Ron - Soon-Ja
Earl Jackson - Steve
Cat Tebow - Barbie
Jo Yong-Suk - ojciec



Ode mnie:
Trudno ogląda mi się tego typu filmy, ponieważ często przerażają bardziej niż horrory,a do tego 'wbijają' się w psychikę i jeszcze długo po napisach końcowych siedzą w niej. Dodatkowo ze względu na treść film jest dość 'ciężki', porusza temat dość trudny, a człowieka sprowadza do części zamiennych dla innego.
Ale od początku. Film toczy się niespiesznie, można powiedzieć że treść dość nudna,ale to tylko pozory. Ciekawostką jest fakt, że filmowe siostry grały rzeczywiście siostry, widać młodsza siostra utalentowanejj dziewuszki Kim Sae-Ron znanej choćby z Ajussiego czy Brand new life, także zapragnęła sławy. Swoją rolę odegrała dość dobrze i wypadła wiarygodnie, jako upierdliwa i sztuczna w swym słodkim zachowaniu młodsza siostra, która chce być śliczna i szczupła jak lalka barbie, dlatego już będąc tak mała dziewczynką nie szczędzi sobie błyszczyka czy maskary. Jednak kiedy słyszy że starsza siostra ma jechać do wyśnionej Ameryki staje się zazdrosna i robi wszystko, by przypodobać się 'Amerykańskiemu tatusiowi' i wygryźć siostrę. Dużo robić nie musi, bo siostra zwyczajnie nie chce jechać i opuszczać rodziny którą kocha.
Najgorszy jest moment kiedy zdajemy sobie sprawę po co Amerykanin chce adoptować dziewczynkę, a dodatkowo okropny jest fakt, że wujek o wszystkim wie i dosłownie sprzedaje dziewczynkę, która niczego nieświadoma jedzie do USA i na końcu radośnie macha flagą tegoż kraju, nieświadoma, tego co ją tam naprawdę czeka.


[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2012] Barbie

Postautor: Volli » 12 maja 2013

Jakoś trochę więcej się chyba po tym filmie spodziewałam...Po pierwsze to w zasadzie od razu domyśliłam się powodu dla którego Amerykanin chce adoptować dziewczynkę, co sprawiło, że cała konstrukcja opowieści w moim wypadku poszła na marne. Temat jednak jest dobry. Sposób opowiadania jak napisała Anna - niespieszny, taki za który uwielbiam koreańskie produkcje... Dziewczynki naprawdę świetne. To wszystko podobało mi się. Bardzo. Co jednak w pewien sposób mnie rozczarowało, to to w jaki sposób poprowadzono role "białych ludzi". Otóż przez cały czas nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ich zachowania nie za bardzo są zachodnie, a raczej bardziej przystają do Korei. Tak jakby to byli ludzie o koreańskiej, albo - bardziej generalizując - azjatyckiej mentalności. Zastanawiałam się przez jakiś czas skąd to wrażenie i w końcu wymyśliłam, że nie było tego takiego zachodniego "udawania", usprawiedliwiania, wybielania siebie... Żadnych też wyrzutów sumienia. No i - nie wiem - ale nawet najbardziej zwyrodniały człowiek nie wplątywałby w tego typu transakcję swojego dziecka. Po prostu: bo po co? Po co przysparzać sobie i teraz i w przyszłości problemów wynikających z tego, że dziecko WIE. Ja rozumiem, że to się przydało dla symboliki - Barbie i takie tam... no ale jednak... to zgrzyta. Jakoś więc z tych względów historia mną nie wstrząsnęła.

P.S. pochwalić jeszcze wypada muzykę :fav:
:volli:
Awatar użytkownika
Chie
Doramowy maniak
Posty: 1050
Rejestracja: 22 paź 2011
Lokalizacja: Kraina snów

Re: [2012] Barbie

Postautor: Chie » 04 cze 2013

Mi się film podobał. Wszystkie 3 siostry próbują swoich sił aktorstwie.
Niektóre sceny i zachowania były dziwne a cały ten wujek jakiś taki....
Trochę nie rozumiałam zachowania wujka bo jak chodziło o starszą z sióstr to nie miał nic przeciwko wyjazdami a gdy odwróciły się role zaczął się sprzeciwiac mimo że było widac jego niechęc do młodszej z sióstr.
Zakończenie smutne i straszne bo niczego nieświadoma szczęśliwie machała flagą nie wiedząc co ją tak naprawdę czeka w jej ukochanej Ameryce
Ja jestem z tych, co nakrywają głowy kołdrą; z tych, którym strach uniemożliwia oddychanie.
Awatar użytkownika
Azzel
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 4101
Rejestracja: 05 mar 2009

Re: [2012] Barbie

Postautor: Azzel » 20 lip 2013

Napiszę, bo w końcu sama zainicjowałam wieczorek z barbie. Po festiwalu filmów korańskich spodziewałam się jakiś dobrych mocnych filmów a w sumie "Barbie", na którą się wcześniej nastawiałam (ale funduszów brakło) - okazała się dla mnie dosyć słaba. Może moją ocenę zaburza poprzedni film reżysera, ale jeśli jego filmy opierają się tylko na patologii to chyba nie koniecznie chciałabym oglądać nic innego co nakręci. A co do samego filmu - podeprę się też trochę zarzuconym na czacie wywiadem.

***Będą spoilery***


1. Film faktycznie dosyć szybko narzuca po co nam jest potrzebna dziewczynka do adopcji.
2. Sam wątek mnie nie zainteresował, szczerze mówiąc jak mam szukać dobrych filmów o patologiach, to daleko nie muszę szukać (pomijając sceny zza okna), w tej kategorii film mnie raczej nie przekonał.
3. Żeby nie było, że tylko narzekam - to w sumie aktorzy byli nawet w porządku, chyba najlepiej wypadła starsza siostra, ale jak rozumiem to już ma coś na swoim koncie.
4. Bez bicia przyznaję się, że muzyki nie zauważyłam w ogóle, może gdybym miała bardziej podzielną uwagę... :roll:
5. No i nasz roztrząsany wątek "antyamerykański".

Spoiler!
This movie is not Anti-American. To be honest with you as I get older I try to think about a wiser way to live. I'm not the type of person who speaks logically. I thought about what would be the wise way for Mang-Taek, Mang-Woo, Soon-Young and Soon-Ja to live. As we live, that is very important to live in a wise manner. Kids play with Barbie dolls a lot. I think a Barbie doll is a symbol of America. Some people even thought I played with Barbie dolls, but I don't. An American kid in the movie makes herself look like a Barbie doll. At last, she thinks she is no longer a Barbie and throws her doll away. She knows they have to take back a girl to America. She isn't a pure Barbie anymore and she doesn't need to play with Barbie anymore. I made the title from that thought.


When I went into my interview at the U.S. embassy I told them "I love America, I want America" to my interviewer. I was really desperate to go there. Soon-Ja's mindset is similar to where I was at that time. I thought then that if I didn't go to America my miserable situation would continuously repeat itself. Soon-Ja thinks the same as how I thought back then. She lives in a miserable situation. The American father was played by an American man. When I gave him the script I told him America isn't described in a positive way and are you okay with that? He said it's not a problem. You might think these kinds of things do not happen nowadays, but it happened in Korea 22 years ago and it still happens in South East Asia. I lived in the Philippines for a long time and that kind of thing still happens there. Kids are sold for 3-5 million Won. We don't know about that, but it happens in Asia. In the movie, an American looks down on Asian women. I think America somehow looks down on Asia. The movie is not Anti-American. I love America.


Odnosząc się do powyższych cytatów. Moje pierwsze wrażenie nie było na zasadzie - ktoś tu nie lubi amerykanów. USA zostało tak mocno przerysowane, że chyba naprawdę reżyser musiałby robić film dla ułomnych ludzi, by tak coś komuś klepać do głowy. I w sumie naszło mnie, że chyba bardziej chodzi o postawę względem wymarzonego "raju", którym w tym przypadku została Ameryka. Czemu np. nie Niemcy, czy Francja? USA ma chyba tak wiele symboli utożsamianych z dobrobytem, że aż ciężko nie pokusić się na coś takiego (choćby sama tytułowa barbie - krótko mówiąc powiedziałabym, że reżyser poszedł trochę po najmniejszej linii oporu - każdy skojarzy od razu "symbole" a i on sam jakąś wiedzę na temat tego kraju ma). No i w sumie jak sam wywiad pokazuje - USA dla reżysera jakieś 20 lat temu było właśnie takim rajem, przeniósł sobie jakieś swoje dawne odczucia na film. Pytanie - czy i na ile to wszystko jest aktualne? czy obecna sytuacja Koreańczyków nie jest bardziej na zasadzie - oooo, jak bardzo bym chciał żyć w Seulu! (mam na myśli wpajane uwielbienie własnego kraju, swoją drogą oglądałam ostatnio ciekawy film, w którym Koreanka - gdy obcokrajowiec zaczął przenosić swoją złość wobec niej, w stronę jej kraju, zrobiła mu wykład odnośnie rozdzielenia jej narodowości od jej własnych osobistych ułomności :rolly:) czy faktycznie są ludzie, którzy tak gloryfikują inne kraje? Wydaje mi się, że jeśli cokolwiek jest tu problemem, to chyba sam motyw związany z handlem ludźmi (choć dalej bym się zastanawiała - czy jest to faktycznie jakiś problem duży wśród Koreańczyków (wspomniane przez reżysera Filipiny czy w sumie inne kraje południowo-wschodniej Azji bardziej by się z tym motywem kojarzyły), tak jak i we wcześniejszym filmie sprzedawanie matki za pieniądze).

A jeśli chodzi o ten cały "american dream" - jakie by to miejsce nie było to chyba bardziej chodziło o zapatrzenie w jakieś konkretne miejsce, mające utożsamiać łatwy dobrobyt, bogactwo (młodsza dziewczynka mówiąca, że będzie ona dzwonić, wysyłać kasę - tak jakby już sam przyjazd tam, oznaczał że dostanie od razu kasę na talerzu). No i to, że nasze wyobrażenia dla gloryfikowanych przez nas miejsc - może być bardzo złudne. Krótko mówiąc to chyba film o leniwych i zachłannych ludziach, którzy wolą by wszystko przyszło do nich od razu na tacy, a nie pracować, walczyć o to. Przy czym wybija się oczywiście starsza siostra - której do szczęścia potrzeba tylko to, by mogli wszyscy razem żyć.

W sumie tyle roztrząsania nad raczej słabym filmem, choć te niby budzą największe emocje. Osobiście - film mi do gustu raczej nie przypadł. Tak jak przy poprzednim filmie - myśląc o produkcjach niby undergroundowych, które robi się jednak często z jakąś "misją" - zastanawiam się dotąd po co w ogóle powstał ten film. Jeśli miał poruszać jakieś problemy społeczne, to naprawdę jestem ciekawa, na ile są one nadal aktualne.
Obrazek

Wróć do „K-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość