[2006] Our happy time

filmy z Korei
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Postautor: boom_boom » 27 cze 2010

Poza tym ja lubię, gdy stykają się dwie osoby nierozumiane przez świat, nierozumiejące świata, osamotnione, wyalienowane i uznane za "dziwne". I że potrafią razem znaleźć sens, dzielić się swoimi emocjami, że potrafią tak po ludzku się dogadać. Ta dziewczynabyła zaintrygowana, bo on był tak do niej podobny, tak bliski. I choć wiedziała, że swoją karę odbywa za to, co było jej osobistą największą bolączką życia, to postanowiła mu zaufać.


Obrazek
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Postautor: daydreamer4 » 27 cze 2010

Jak Wonniego kocham to bardziej chyba kocham Lee Na Young ^^ Moim zdaniem przyćmiła w tym filmie wszystkich. Wonnie owszem był calkiem niezły ale nie uważam żeby to byl jego lepszy film. Ogladałam go strasznei dawno ale pamietam ze okropnie mi sie nie podobała scena gdzie płakał. I to była jednocześnie najbardziej przejmująca scena filmu i sama nie wiem czy przezywalam ja tak bardzo dlatego ze tak lubie Kang Dong Wona czy dlatego że była poprostu słaba.

Bardzo jednak podobało mi się ogólne przesłanie filmu o powolnym odkrywaniu uroków życia i o tym, że to nie wielkie sukcesy, pieniądze czy przestiz sprawiaja radość w życiu ale małe radości dnia codziennego. I też płakałam, ale nie nad tym ze główny bohater umarł, tylko nad ulotności tego co wspólnie przeżyli. Właściwie można bylo z góry założyć ze film skończy sie w taki sposób. To taki tym filmow gdzie dwójka bohaterów, których życie nie oszczędzało spotyka się na chwilę żeby uświadomić sobie, że jednak jest odrobina sensu w tym zyciu ale żeby to naprawde trafiło do widza zawsze musi miec dramtyczne zakończenie. Ulubiony motyw azjatów - we wszytskim ;D I teraz zalezy od aktorów czy zdołają do nas trafić. I ja własnie nie dalam sie tak do końca oszukać tej konwencji ;) Nie mówię ze film powinien mieć inne zakończenie ale bardziej by mi sie podobal gdyby jednak nie pokazali sceny wykonania wyroku ^^ Ewentualnie gdyby była lepiej zagrana. Jestem wielką fanka filmów, ktore przez niewielki zasób środków potrafią wzbudzić wielkie emocje ;)
Obrazek
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Postautor: boom_boom » 27 cze 2010

daydreamer4 pisze:pamietam ze okropnie mi sie nie podobała scena gdzie płakał

Tzn. mówisz pewnie o tej scenie, gdy on się "nawrócił"? Właśnie, tez dla mnie torchę sztucznie zagrał. Ale później jak juz płakał przed śmiercią, to było jak najbardziej ładnie zagrane.

daydreamer4 pisze:I też płakałam, ale nie nad tym ze główny bohater umarł, tylko nad ulotności tego co wspólnie przeżyli.

Właśnie, przecież gdyby nam pokazać tylko wiszącego Kang Dong WOna, to bysmy nie płakały. Chodzi o tę historię.

daydreamer4 pisze:bardziej by mi sie podobal gdyby jednak nie pokazali sceny wykonania wyroku

Akurat tutaj delikatnie bardzo to pokazali. Mam już straszne traumy na punkcie wyroków śmierci po obejrzeniu "Dancer in the Dark" z Bjork.
Obrazek
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Postautor: daydreamer4 » 27 cze 2010

Tzn. mówisz pewnie o tej scenie, gdy on się "nawrócił"? Właśnie, tez dla mnie torchę sztucznie zagrał. Ale później jak juz płakał przed śmiercią, to było jak najbardziej ładnie zagrane.

Własciwie to nie pamietam... nawrócenia. Nie podobała mi sie scena kiedy zaczał śpiewac i płakać a o ile dobrze pamietam to było tuż przed śmiercią. Ale żadna scena z płaczem jakoś mi sie w wykonanieu KDW nie podobała w tym filmie. No ja go naprawde uwielbiam ponad wsyztsko, ale to nie była jego najlepsza rola :)

Akurat tutaj delikatnie bardzo to pokazali. Mam już straszne traumy na punkcie wyroków śmierci po obejrzeniu "Dancer in the Dark" z Bjork.
Ale ten film byl akurat bardzo bardzo przejmujący i ta scena końcowa mi pasowała - chociaz zgadzam sie była straszna ;) i długa i okropna. Ale tam była potrzebna. Tutaj... moze to przez ten płacz tak bardzo mi się to nie podobało ;) Ale to juz zależy chyba od osobistego stosunku poprostu.
Obrazek
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Postautor: boom_boom » 27 cze 2010

Ja też uważam, że ta scena w "Dancer in the Dark" była potrzebna, ale do tej pory mi się skóra jeży, gdy pomyślę o tych krokach, które stawiała, a co mówić egzekucja.

Tylko chyba trudno by mi było nie płakać, gdyby mnie mieli zaraz zabić. I nie wiem, mnie tam nie rzuciło się w oczy, ze źle zagrane, ale skoro ja jeszcze inny fragment zauważyłam, to coś jest nie tak z łzami Kang Dong Wona. :wink:

Będę teraz katować z nim filmy i analizować je pod względem płaczu. 8)
Obrazek
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Postautor: anna-banana » 27 cze 2010

On nie płacze w wielu filmach,ewentualnie jeszcze w Temptation of wolves
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Postautor: daydreamer4 » 27 cze 2010

Ale w Temptation za to bardzo ładnie płacze ^^ nie powiem. Ale ja uwielbiam ten film i z biegiem czasu stałam się wobec niego bezkrytyczna ;) Z kolei odwrotna sytuacja jest z M, gdzie wręcz kocham neurotyczną rolę KDW a film ogólnie jest taki trochę nieokreślony. Miał być taki ambitny i artystyczny i niektóre sceny są całkiem ciekawe ale całościowo film sie trochę rozmywa.

A w Dueliscie chyba też roni jakąs pojedynczą łzę xD W ogóle to jestem wielką fanką tego filmu ale to już chyba offtop się robi ;)
Obrazek
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Postautor: anna-banana » 27 cze 2010

Może nie do końca offtop,bo o aktorze który gra w Our happy time :wink:
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
Cherry
Przyklejony do ekranu
Posty: 767
Rejestracja: 01 cze 2010
Lokalizacja: internet

Re: [2006] Our happy time

Postautor: Cherry » 19 gru 2010

mnie się bardzo podobał, zaryzykuję oceną 9+/10
w końcu obejrzałam jakiś dramat w którym żaden z bohaterów nie jest chory i nie ma raka xD
ciekawa historia.
oboje przeżyli coś strasznego, nie mają ochoty żyć. spotykają się. otwierają się przed sobą. dzięki rodzącej się między nimi miłości potrafią pogodzić się z przeszłością, wybaczyć, przeprosić, zaakceptować... jesteśmy świadkami przemiany głównych bohaterów.
końcówka wzruszająca - ale czy to ważne czy film(dramat) jest wyciskaczem łez czy nie? dla mnie liczy się przekaz (:
dla mnie wyjątkowy. watro obejrzeć :)

Wróć do „K-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość