Secret (2007)

filmy z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
Awatar użytkownika
Otai
Przyklejony do ekranu
Posty: 590
Rejestracja: 30 mar 2009
Lokalizacja: dramawiki.pl
Kontaktowanie:

Secret (2007)

Postautor: Otai » 27 kwie 2009

Widzę ten tytuł tylko w dziale poszukiwane, a objerzałam wczoraj i zrobił na mnie niesamowite wrażenie.

Obrazek


reżyseria: Jay Chou
scenariusz: Chi-long To, Jay Chou
premiera: 27 lipca 2007 (Świat)
produkcja: Hongkong, Tajwan
gatunek: Melodramat, Muzyczny

obsada:
Jay Chou
Anthony Wong Chau-Sang
Lunmei Kwai
Kai-xuan Tseng


"Tajemnica, której nie można zdradzić" to film opowiadający o chłopaku, który właśnie przeniósł się do nowej szkoły. Pierwszego dnia szkoły zwiedzając salkę muzyczną, Yie Xiang Lun usłyszał nieznaną ale ciekawą melodię. W starej sali muzycznej spotkał Lu Xiao Yu, bardzo tajemniczą dziewczyną, która go zainteresowała. Tych dwoje zaczęło spędzać ze sobą coraz więcej czasu ale tylko kiedy Yie Xiang Lun chciał się czegoś więcej o niej dowiedzieć, ona odpowiadała mu, ze to tajemnica.



Plus tego filmu- Jay Chou, prawdziwy genusz jak dla mnie, bo o ile np. w Nodame cantabile muzyka jest genialna to użwyjaja dobrych i sprawdzonych kawałków klasycznych to tutaj... jay skomponował wszystko sam, no i ozywiście sam grał w filmie- jestem pod wielkim wrażeniem jego telentu kompozytorsko-muzycznego. Co więcej sam tworzył scenariusz,a film okazał się niebanalny- dlatego ma u mnie kolejnego plusa :). Grał też bardzo fajnie, ale z wyglądu to nie jest mój ulubiony aktor. Ale za tę muzyke, to bije mu pokłony !

Pierwsza połowa bardzo fajna, słodka, świetny pojedynek , świetna sceneria, cudowne ujęcia. W sumie po pierwszej połowie obawiałam się... o co? e to będzie historia typowo miłosna, albo o duchach... Ale okazało się, że była niebanalna :) po prostu świetnie wszystko wyjsnieli, niesamowite zakończenie i super sceny w starym budynku i przy jego niszczeniu :):) No i przy graniu utworu tytułowego, że tak powiem, żeby nie spoilerować :) Mimo, że moj gust nie jest taki typowy, to i ak polecam, co mi zostało ;) Gdyby ktoś mnie zapytał teraz o ulubiony ilm, z pewnościa wymieniłabym m.in. ten tytuł.

Polskie suby sa na BAKA fansubs :)


http://lizards-subs.com.pl
Awatar użytkownika
Lusiaczek13
Przyklejony do ekranu
Posty: 605
Rejestracja: 18 gru 2006
Lokalizacja: Kwidzyn :)

Postautor: Lusiaczek13 » 27 kwie 2009

Film mi się baardzo podbał, Moje klimaty ;) Historia ciekawa, przyjemnie rozwinięta. Nic mi się nie dłużyło. Noi Jay Chou *O*
Jednak bardziej od filmu spodobał misię OST ;)
Awatar użytkownika
rikli
Doramowy maniak
Posty: 2999
Rejestracja: 14 mar 2009
Lokalizacja: z lodówki
Kontaktowanie:

Postautor: rikli » 30 kwie 2009

właśnie, ze względu na jay chou zassałam ten film wieki temu... i nie miałam okazji obejrzeć. ale widzę, że niezły to kawałek kina, a jak muzyka dobra (ost-maniaczka)... no to już wiem, że musze obejrzeć ^^
"and it is, because a few inches between two people is a few inches of reservations and rapidly dwindling airspace."
i ship boa with anyone
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Postautor: daydreamer4 » 02 maja 2009

Kiedy to było jak ja oglądalam ten film? ;)
Nie jest chyba jakiś bardzo stary ale na pewno widzialam go przed okresem "dramowym".

A obejrzałam ze względu na Kwai Lun-mei która uwielbiam. Przyznaję ze mialam wtedy tylko baaardzo mgliste pojęcie kim jest Jay Chou ;) Film oglądało się przyjemnie, wciągnąl mnie i przyznaję zaskoczył :) Jednak wydawało mi sie że coś mu brak... Nie umiałabym określic o co dokladnie mi chodzi ^^ Takie moje subiektywne odczucie ze czasem po filmie wyrywa mi sie z buzi wielkie ach albo siedze wpatrzona w ekran jeszcze długo po zakończeniu filmu... Tu mi tego brakowalo...
Ale film ogólnie był dobry i jak na taki dość śłiski temat nie wyszedł kiczowato i smętowato, a to bardzo duża zaleta :)

No i Soundtrack był bezbłędny :)
A fortepianowy pojedynek obłędny :):P
Padłam jak usłyszłam Chopina od tyłu ;);):)
Małe przypomnienie =>
Obrazek
Awatar użytkownika
sweetluluby
Przyklejony do ekranu
Posty: 825
Rejestracja: 24 kwie 2009
Lokalizacja: Z nad rzeki

Postautor: sweetluluby » 04 maja 2009

Fajna historia miłosna.
Wszystko owiane mgłą tajemnicy. :wink:
Takie zwiewne i delikatne!
Uwielbiam takie produkcje i oczywiście muzyka w tle...
8/10
Awatar użytkownika
Nelly
Co to jest dorama? o_O
Posty: 7
Rejestracja: 21 lip 2009

Postautor: Nelly » 17 sie 2009

Rzucił mnie na kolana, chyba ze względu na tą muzykę, magię fortepianu i te cudowne mundurki. Gdyby w Pl byly takie mundurki, a nie jakieś workociuchy...chyba bym umarła;) Kurczaczki chyba obejrzę go poraz n-ty.

a tak na marginesie znacie podobne filmy, w sensie z jakimś instrumentem ???:)
Awatar użytkownika
Eggie
Doramowy maniak
Posty: 3979
Rejestracja: 26 lut 2009

Re: Secret (2007)

Postautor: Eggie » 12 sie 2010

Tak mnie coś naszło na jakieś tajwańskie klimaty.
Przyznam, że Jay Chou nie jest nawet w piątce moich ulubionych artystów - jego muzyka, przynajmniej ta ostatnia, jakoś do mnie nie przemawia, a z wyglądu... no czegoś mu brakuje, powtórzę za przedmówczynią. Aktorsko spotykam się z nim po raz pierwszy,
Jestem jednak pod bardzo dużym wrażeniem - zarówno reżysersko jak i aktorsko odwalił kawał dobrej roboty. Historia zastanawiająca, też bałam się, że najpierw wyjdzie z tego kolejny film o umieraniu, a potem jakiś pseudo horror, ale piękna opowieść, w dodatku przedstawiona w odpowiednim tempie. Coś w niej jest, że nie zrobiła się banalna, a nawet była przekonująca :)
Dwie główne aktorki mnie nie zachwyciły. Główna bohaterka brzydka i przygnębiająco patetyczna, Alice Ceng wprost nie znoszę, odkąd zaczęłam oglądać Scent of love. NO ale przetrwałam. Żadna z nich nie zepsuła mi wrażeń z filmu.
Muzyka to osobny temat - wspaniała, już w trakcie trwania filmu postarałam się o OSTa :D Klasycy plus kompozycje własne Jaya... super, muzyka genialna.

Ode mnie 9.5/10 Nie dłuży się, jest coś do posłuchania i pooglądania :)
www.annyeongtozamalo.wordpress.com
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: Secret (2007)

Postautor: anna-banana » 13 sie 2010

Ten film to było moje pierwsze zetknięcie z Jayem Chou,w ogóle nie wiedziałam co zacz i jaką to koleś ma popularność. Dopiero kiedy zobaczyłam że oprócz głównej roli Jay również wyreżyserował film,napisała scenariusz i muzykę to poszukałam o nim info bo zdobył tym wszystkim mój respekt. Film jest dobry,nie jest ani ckliwy,ale wzruszający(ale bez przesady), trzyma nas w tajemnicy,a to wszystko oprawia nam muzyka,która jest tak cudowna (scena gdy główna bohaterka i zmienia się sala w której gra :D ),a najlepsza jest oczywiście scena pojedynku na fortepiany,po prostu kocham tę scenę,no i Chopin :smitten:
Bardzo bardzo dobry film,wart polecenia i ponownego obejrzenia,ponieważ nawet bo obejrzeniu pozostawia duże wrażenie :)
[center]Obrazek[/center]
buska
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 261
Rejestracja: 06 kwie 2010

Re: Secret (2007)

Postautor: buska » 25 wrz 2010

Jestem zachwycona tym filmem :D
Takie moje zboczenie, ze nie moge obojetnie patrzec na instrumentalistow. O ile np. w takim Nodame Cantabile starali sie utrzymac wysoki poziom muzyczny i srednio im to wychodzilo, to tutaj faktycznie widze zaawansowanych muzykow, nareszcie :victory:
Pojedynek- myslalam, ze zejde ze szczescia jak to ogladalam. :melt: Szkoda, ze u mnie w muzyku takich rzeczy sie nie robi :(
No i pomysl z tajemnica uwazam za udany. Tez bym chciala w swoim fortepianie cos takiego znalezc i przezyc taka przygode :giggle:

Jak dla mnie OST taki niezbyt azjatycki o_O Kompozytor na pewno bardzo wzorowal sie na kulturze wschodniej, ale moze to i dobrze... :) Ogladalam to o 3 nad ranem, wiec w niektorych momentach muzyka mrozila mi krew w zylach jak przy horrorach xD

IMO para glownych bohaterow uroda nie grzeszyla, ale uwazam, ze ten typ "brzydoty" (ze tak to brzydko okresle xD) glownej bohaterki, pasuje do tej postaci :P
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: Secret (2007)

Postautor: Lily » 08 paź 2011

Widziałam wiele pozytywnych opinii na temat tego filmu (żeby nawet nie powiedzieć, że same pozytywne), poza tym jest to też drugi z najbardziej kasowych filmów w historii tajwańskiego kina (przegonił go tylko "Cape No.7") więc tym bardziej byłam ciekawa co to za film, który budzi takie zachwyty. I w końcu stwierdziłam, że trzeba to wreszcie obejrzeć... i się trochę rozczarowałam.
Film na pewno jest bardzo ładnie zrobiony - zarówno pod względem warstwy wizualnej, jak i dźwiękowej. A jeśli jeszcze bierzemy pod uwagę, że za wszystkim stoi jeden człowiek (Jay Chou), który napisał scenariusz, wyreżyserował film i jeszcze w nim zagrał, to już w ogóle duże pokłony dla tego pana. Ale sama fabuła jest mocno kulawa moim zdaniem. Pierwsza połowa całkiem ciekawa (choć troszkę nużąca momentami), ale jednak byłam ciekawa jak to się dalej potoczy. Nie spodziewałabym się, że to pójdzie w jakieś takie abstrakcyjne klimaty. I to jest dla mnie własnie minusem. Bo co to w ogóle jest za historia? Dziewczyna za pomocą utworu muzycznego przenosi się w czasie 20 lat w przyszłość, poznaje jakiegoś gościa, zakochuje się, a potem wraca...czy to się w ogóle trzyma kupy? Jest dużo dziur w logice filmu, najbardziej zastawia mnie gdzie ta współczesna, prawdziwa ona zniknęła w teraźniejszości? Bo pojawia się jako ona z przeszłości, jako nastolatka, ale gdzie jest ta "prawdziwa" i dorosła kobieta? Bo jeśli nie istniała w teraźniejszości, to co czemu jej matka mówi temu chłopakowi, że ona jest chora na astmę i dlatego nie chodzi do szkoły? I czemu nikt inny oprócz niego jej nie widział? Nie wiem, jakieś to wszystko jest pozbawione logiki jak dla mnie. Może moje sceptyczne nastawienie wynika trochę z tego, że jakoś nigdy nie przepadałam za tymi klimatami ze zjawami, duchami itp a tego typu zabiegi coraz liczniej pojawią się we współczesnym kinie. A tutaj to już w ogóle jakaś abstrakcja, jakaś podróż w czasie, potem powrót, cuda wianki....
I mimo, że film obiektywnie należy ocenić jako bardzo dobrze zrobiony, doceniam kunszt reżyserski, a kunszt muzyczny głównego bohatera to już w ogóle kosmos (jak on szalał na tym fortepianie to jest naprawdę niesamowite). No i jest nawet akcent polski, czyli Chopin ;) ale mimo tego wszystko nie mogę powiedzieć, że ten film mi się podobał, bo ja po prostu nie kupuję tej historii. No nie kupuję i tyle. Dlatego subiektywnie oceniam na 6/10. Obiektywnie powinnam pewnie dać więcej, ale to jest film, w którym subiektywne odczucia zdecydowanie biorę górę na obiektywizmem.
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: Secret (2007)

Postautor: anna-banana » 08 paź 2011

Lily pisze:Dziewczyna za pomocą utworu muzycznego przenosi się w czasie 20 lat w przyszłość, poznaje jakiegoś gościa, zakochuje się, a potem wraca...czy to się w ogóle trzyma kupy? Jest dużo dziur w logice filmu, najbardziej zastawia mnie gdzie ta współczesna, prawdziwa ona zniknęła w teraźniejszości? Bo pojawia się jako ona z przeszłości, jako nastolatka, ale gdzie jest ta "prawdziwa" i dorosła kobieta?


Przecież ona miała atak astmy,widzimy to w filmie kiedy pisze na ławce w przeszłości i pojawia się to na ławce przed bohaterem Jaya. Dziewczyna pisze do niego,po czym ma atak i umiera,dlatego nie ma jej w teraźniejszości
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: Secret (2007)

Postautor: Lily » 08 paź 2011

No właśnie tak mi się wydawało. Ale w takim razie czemu jej matka w teraźniejszości, gdy ten chłopak przychodzi i pyta o nią, mówi, że córka dlatego nie chodzi do szkoły bo pogorszyła jej się astma. Skoro ona już dawno temu zmarła...?
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: Secret (2007)

Postautor: anna-banana » 08 paź 2011

Właśnie z tym mam problem,czemu tak mówi,albo im się coś w scenariuszu pomyliło,albo jej matka trochu zrobiła się chora psychicznie, albo po prostu nie chcieli na początku filmu wyjawiać od razu że bohaterka już dawno umarła.
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
Eggie
Doramowy maniak
Posty: 3979
Rejestracja: 26 lut 2009

Re: Secret (2007)

Postautor: Eggie » 08 paź 2011

Matka była ogólnie samotnica od czasu jej śmierci, po prostu nie dopuszczałą do siebie myśli, że córka nie żyje, więc ciągle patrzyła na jej zdjęcia, nie ruszła nic z jej pokoju... Sama siebie przekonała, że córka zaraz wróci, tylko gdzieś wyszła.

Film akurat nie opiera się na logice, więc myslę, że można wybaczyć. A muzyka leci u mnie na okrągło <3
www.annyeongtozamalo.wordpress.com
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: Secret (2007)

Postautor: Lily » 08 paź 2011

No taką opcję też rozważałam, że do matki nie dotarła jeszcze śmierć córki i to by w sumie miało największy sens. O tym mogłaby też świadczyć scena pod koniec gdy chłopak ponownie przychodzi do jej domu, a matka mówi, że córka jest w pokoju i słucha muzyki. A gdy tam idą i jej nie ma, zdziwiona mówi, że pewnie gdzieś przed chwilą wyszła.
Co do muzyki to zgadzam się, pod tym względem film jest na poziomie, za to wszystko naprawdę czapki z głów. Ale sama fabuła mnie nie przekonała zupełnie.

Wróć do „C-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość