Love on a diet (2001)

filmy z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
Awatar użytkownika
sweetluluby
Przyklejony do ekranu
Posty: 825
Rejestracja: 24 kwie 2009
Lokalizacja: Z nad rzeki

Love on a diet (2001)

Postautor: sweetluluby » 25 maja 2009

LOVE ON A DIET (2001)
Obrazek

Reżyseria: Johnnie To, Wai Ka-Fai

Występują: Andy Lau, Sammi Cheng

Muzyka: Cacine Wong

Data premiery: Hong Kong: 21. czerwiec 2001

Język: kantoński, japoński, angielski





Mini Mo (Sammi Cheng) jest zakochaną w pianiście Kurokawie Tajwanką :D .
Niestety dochodzi do zerwania ich związku i Mini zaczyna szukać pocieszenia w jedzeniu...
Jak się domyślacie, przez to zwiększ swoje rozmiary do, powiedzmy, XXXXL :wink:
Mimo to nie opuszcza żadnego z koncertów ukochanego Kurokawy.
Jej depresja nasila się, gdy po jednym z koncertów były chłopak nie poznaje Mini.
Mini postanawia powiesić się w jednym z japońskich hoteli... :wink:
W tych okolicznościach poznaje Fatso (Andy Lau), który jest bardzo korpulentnym sprzedawcą noży :wink:
Od tej pory stają się "nierozłączni"(wbrew woli Fatso) i przeżywają mnóstwo cudownych i słodkich przygód... :wink: :wink: :wink: :wink:

ODE MNIE:
Jest to moja osobista odpowiedź na film: 200 pounds beauty 미녀는 괴로워 (2006).
Myślę, że warto obejrzeć tę pozycję (LOVE ON A DIET), bo jest to bardzo ciepły, dobry film o miłości, poświęceniu i oddaniu drugiej osobie. Mnie osobiście film ten zauroczył, a dodatkowym jego atutem jest oczywiście wspaniały, niezastąpiony Andy Lau, który oczarowuje nas tu nie tylko swoim talentem aktorskim, ale i wokalnym. :D
Znajdzie się tu również coś dla wielbicieli Sammi Cheng, która tutaj pięknie gra i śpiewa. :D
Po obejrzeniu tej wspaniałej komedii dowiemy się, że to nie operacje plastyczne czynią człowieka piękniejszym, ale świadomość, tego, że ktoś nas kocha, akceptuje takim jakim jesteśmy i będzie się nami opiekował choćby nie wiem co...

ŻYCZĘ MIŁEGO SEANSU !!!


Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 896
Rejestracja: 30 maja 2010

Love on a diet (2001)

Postautor: Snake » 21 wrz 2011

Komedia romantyczna, która ma szanse spodobać się miłośnikom gatunku. Mi się nie podobała.

W filmie sporo do roboty mieli charakteryzatorzy, trzeba było pogrubiać aktorów co wyszło bardziej śmiesznie i groteskowo, niż realistycznie, ale taki pewnie był zamiar. Dłonie wyglądały jakby użądliły je tysiące pszczół ;) Andy Lau miał nieco utrudnione zadanie, bo prawie w ogóle nie ruszał głową i niemalże cały film był "grubasem"

Było trochę fajnych momentów, ale raczej dla mnie nudy. Od tego samego duetu reżyserskiego i tych samych aktorów polecam Needing You viewtopic.php?f=23&t=3193

Wróć do „C-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości