Exit No. 6 (2007)

filmy z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Exit No. 6 (2007)

Postautor: margot. » 11 sie 2009

Liu hao chu kou (Exit No. 6)

Obrazek

rok: 2007
gatunek: obyczajowy
reżyseria: Yu-Hsien Lin
produkcja : Tajwan

obsada:
Eddie Peng - Van Dine
Ethan Ruan - Vance
Ha-na Yu - Fion
Olivia Chen - Vivian
Han Chang - Yutaka Takenouchi
Chiang Ting - Old Chiang


opis:
W końcu dorwałam się do jakiegoś współczesnego chińskiego filmu, który opowiada o grupie nastolatków.
Głównymi bohaterami jest Van Dine - przystojny playboy, sprzedający pornosy, jego przyjaciel Vance (kolejny przystojniak - haker) oraz dwie rywalizujące ze sobą od dzieciństwa dziewczyny Vivian i Fion.
Film jest bardzo łątwy i przyjemy, głupota Vana i Vance są śmieszna, a nie ogłupiająca, trochę zepsuli wątek między Fion i Vivian -> końcówka w ogóle byłam trochę naciągana i dziwna, ale film naprawdę polecam oglądnąć, jak ktoś nie szuka czegoś ambitnego ^^

A tutaj Van Dine:
Obrazek

Vance:
Obrazek

I razem:
Obrazek


"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Postautor: daydreamer4 » 11 sie 2009

Aaaa *__*

Ethan i Eddie w jednym filmie!!! I fryzury mają boskie xPPP No Eddie trochę jak zmokły pudel xD Ale Ethan w dredach *.* TO trzeba zobaczyć xDDD I widzę że Margot się podobał ;) No to chyba ściągnę :D:D
(Albo tez się załapie na płytki na październik ^^ Chociaż chyba nie wytrzymam tak długo xD)
Obrazek
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: margot. » 11 sie 2009

daydreamer4 pisze:Aaaa *__*

Ethan i Eddie w jednym filmie!!! I fryzury mają boskie xPPP No Eddie trochę jak zmokły pudel xD Ale Ethan w dredach *.* TO trzeba zobaczyć xDDD I widzę że Margot się podobał ;) No to chyba ściągnę :D:D
(Albo tez się załapie na płytki na październik ^^ Chociaż chyba nie wytrzymam tak długo xD)


haha XD założę normalnie czarny handel XDDD

Ano ja przeważnie jestem zwolenniczką poważniejszych filmów, a skoro ta komedia mi się podobała to znaczy, że nie jest zła ^^ (oprócz końcówki, ale to się wytnie)

Ale fakt Ethan i Eddie strasznie fajnie razem zagrali :)
w ogóle dobrze nakręcili ten film, ładne ujęcia, nawet muzyka nie jest taka zła (a nie jest stanowczo fanką chińskiej muzyki, jakoś do mnie nie przemawia).

No w każdym razie day ściągaj, ściągaj :)
"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
rikli
Doramowy maniak
Posty: 2999
Rejestracja: 14 mar 2009
Lokalizacja: z lodówki
Kontaktowanie:

Postautor: rikli » 11 sie 2009

margot. pisze:Ano ja przeważnie jestem zwolenniczką poważniejszych filmów, a skoro ta komedia mi się podobała to znaczy, że nie jest zła ^^ (oprócz końcówki, ale to się wytnie)


tym bardziej brzmi zachęcająco, bo też wole poważniejsze, czy też raczej smutne filmy ;3
"and it is, because a few inches between two people is a few inches of reservations and rapidly dwindling airspace."
i ship boa with anyone
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Postautor: daydreamer4 » 11 sie 2009

Ja ich pierwszy raz razem widziałam w dramie Wayward Kenting - nawet założyłam temat - tylko dalej nie ma napisów do ostatnich 8 odcinków i zatęskniło mi się za nimi :) I przez ta dramę pokochałam Eddiego ^^ (a Ethan to już zupełnie zakręcona historia xPP)

A skoro mówisz ze tutaj fajnie się zgrali to tym bardziej mam ochotę obejrzeć :D Ja jeszcze nie wiem czy jestem fanką chińskiej muzyki czy nie ale jest kilku wykonawców, których uwielbiam no i lubię to szeleszczenie ich jezyka ;) A jaka muzyka była w filmie bo plakat sugeruje, ze taka trochę rockowa??
Obrazek
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: margot. » 11 sie 2009

Hmmm takie raczej bardziej popowe, albo z pogranicza popu i rocku.

Tu trailer, niestety średnia jakość
http://www.youtube.com/watch?v=bKxmp9ZRGyg
"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
Maura
Wyróżniony
Posty: 3920
Rejestracja: 27 cze 2008
Kontaktowanie:

Postautor: Maura » 15 sie 2009

Jestem świeżutko po (nawet jeszcze raz włączyłam sobie końcówkę by posłuchać ostatnich piosenek ^^) i wypadałoby skrobnąć parę zdań.

Pierwsze 40 minut filmu były naprawdę fajne. Wszystko, cały ten absurd i niecodzienne zachowania bohaterów pasowały do siebie, tworzyły swoisty klimat i harmonię między treścią, a tym w jaki sposób została przedstawiona ->otoczenie, wystrój wnętrz, stroje, kolorystyka, muzyka - to było takie zgrane i przyjemne do oglądania. Wszystko było ok., dopóki dalsza część nie zmieniła się w coś na kształt [spoiler2]kolejnego odcinka Scooby Doo i zaczął się ten z lekka beznadziejny wątek zaginięcia , a potem tej sprawy między Vivian a Fion. [/spoiler2] Ale oficjalnie wybaczam drugą część filmu ;) Dlaczego? Ponieważ od dawna tak ogromnej przyjemności nie sprawiło mi oglądanie filmu niekoniecznie dla treści, a samej strony wizualnej. Byłam zachwycona niektórymi ujęciami, a przede wszystkim kolorystyką. Niebo dla oczu ;) I oczywiście fajne t-indie w tle robi swoje ;) (jakby ktoś wpadł na ost do tego filmu, to ja chętnie się załapię^^)

Nasze dwa filmowe ciasteczka . Co tu mówić.... boski duet :melt:
Ethan Ruan.... wszystkie grzechy związane z Fated to Love You zostały wybaczone i zapomniane xP Jeśli chodzi o Eddiego Peng to dużo już o nim czytałam, ale dopiero teraz zobaczyłam go na ekranie i...jestem zachwycona. Właściwie wiem na pewno, że kolejna tajwańska drama za jaką się wezmę będzie z jego udziałem ;)

Co do pań to... Vivian kompletnie mi się nie podobała, za to Fion była śliczna i na koniec kiedy przewijało się białe tło przypominała mi Yoonę z SNSD (a może to już takie zboczenie, że wszędzie widzę Yoonę? XP) I w sumie miły koreański akcent bo aktorka grająca Fion jest Koreanką i zaszczyciła nas paroma zdaniami w tym języku ;) Wciąż nie mogę uwierzyć, że to ta sama z My Lucky Star, którą przecież dubbingowano w serialu. Wygląda na to, że jej mandaryński zdecydowanie się poprawił ;)

Film lekki łatwy i przyjemny i mimo, że gdzieś w połowie scenariusz poszedł do lasu, to mimo wszystko fajnie było to obejrzeć ;)

btw uwielbiam ten plakat promocyjny <3<3
Obrazek
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: Exit No. 6 (2007)

Postautor: Lily » 22 paź 2011

Zgadzam się z tym, że wizualnie jest ładny, taki kolorowy, oczojebny, ale nie przegięto z tym, przyjemnie na to wszystko się patrzy. Ale ta fabuła jakaś taka... nijaka. Od samego początku jest tak trochę chaotycznie, tak niby komediowo, ale nie do końca. Średnio ciekawe to było, ale miałam nadzieję, że się film jeszcze rozkręci. Potem pojawia się ten nieudolny trochę wątek kryminalny na wesoło (który faktycznie ma w sobie coś w stylu Scooby Doo) i film z minuty na minutę zamienia się w coraz większa sieczkę. A kiedy dochodzimy do końca to jest już mega sieczka i kilka absurdalnych scen (np. co to za pomysł z tymi kapsułami?). To motyw w stylu "Człowieka demolki" czy innych tego typu filmów, pasował tu jak kwiatek do kożucha.
Podobała mi się natomiast, jak to Margot ładnie określiła, głupota Vana i Vance'a, jakoś tak fajnie o zagrali i mimo, że nie jest to stricte komediowy film to na tych scenach naprawdę się śmiałam i cofałam je sobie po parę razy :rolly: Postać Fion zupełnie bezpłciowa, postać Vivian dużo bardziej mi się podobała, ale też jakoś bez szału. Pozytywnie (po raz kolejny) zaskoczył mnie natomiast Eddie Peng, bo naprawdę fajnie zagrał to rolę i bardzo umiejętnie wyszły mu te wszystkie głupkowate akcje, a moim zdaniem role komediowe nie są wcale wbrew pozorom takie proste. Przyznaje, że od pierwszego razu gdy zobaczyłam Eddiego na ekranie (a było to w "My so called love") to "znielubiłam" tego aktora potwornie, wydawał mi się totalnie zamulastym gościem, do tego jeszcze brzydkim jak noc i nudnym jak flaki z olejem. Miło jednak zmienić zdanie, bo z każdą kolejną rolą stopniowo zmieniam o nim zdanie, a nawet już zdążyłam go trochę polubić :)
Po zsumowaniu plusów i minusów uważam ten film za raczej średni, tak na 5/10.

Wróć do „C-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość