Blue Gate Crossing (2002)

filmy z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Blue Gate Crossing (2002)

Postautor: Snake » 31 mar 2011

Obrazek

inny tytuł: Lanse da men
reżyseria: Chin-yen Yee
scenariusz: Chin-yen Yee
premiera: 8 września 2002 (Świat)
produkcja: Tajwan, Francja
gatunek: Dramat, Romans
obsada: Bo-lin Chen , Lunmei Kwai , Shu-hui Liang



alternatywne postery, dużo posterów :
Spoiler! Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek


trailer + scenka
Spoiler! trailer bez spojlerów, bo bez ang. napisów ;)


+
scenka


linki:
http://asianmediawiki.com/Blue_Gate_Crossing" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.imdb.com/title/tt0333764/" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.filmweb.pl/film/Lanse+da+men-2002-143919" onclick="window.open(this.href);return false;



Będę ostrożny w zdradzaniu wątków fabularnych, zwłaszcza, że dzięki temu w trakcie seansu będzie można się miło rozczarować.

Trójka bohaterów to uczniowie szkoły średniej - dwie przyjaciółki Yuezhen i Kerou oraz ich równieśnik Shihao. Yuezhen adoruje Shinao, ale jest zbyt nieśmiała, aby z nim porozmawiać. O pomoc w swatach prosi Kerou, ale niezgodnie z planem między Kerou i Shihao zaczyna zawiązywać się specyficzny rodzaj relacji.

Tak nakreślona fabuła może wydawać się mało innowacyjna, ale film wcale nie jest sztampowy i odtwórczy.

Choć to w zasadzie romans, cechuje go brak powszechnej dla tego gatunku naiwności, sztuczności, kiczu. Ogromną zaletą jest również duża ilość ironicznie śmiesznych scen/wątków. Bohaterowie nie mówią co chwilę "I love you", najczęściej powtarzającym się słowem jest "Hey!" :)

Film prosty, spokojny, powolny i przy tym bardzo przyjemny. Nie irytujący jak większość typowych romansideł (przynajmniej mnie ;) ) , więc nie boję się polecić każdemu.

Aktorstwo pierwsza klasa (10/10 jeśli miałbym oceniać), miła muzyka, łagodniej (choć wcale nie płytko) potraktowana tematyka dorastającej młodzieży oraz przyjaźni i miłości oraz trochę zaskakująca fabuła (jeśli nie czytało się opisów i streszczeń)

9/10


Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: Blue Gate Crossing (2002)

Postautor: Lily » 01 kwie 2011

Akurat wczoraj oglądałam ten film i planowałam go za jakiś czas dodać na forum. Jak widać Snake mnie ubiegł ;)
Film ogólnie mi się podobał, ale trochę zabrakło mi tego "oczarowania", które zafundowało mi już kilka filmów z Tajwanu. Cóż, może im więcej tego oglądam tym bardziej robię się wybredna...
Film bardzo prosty, cała akcja ogranicza się do relacji w trójkącie: główna bohaterka, jej koleżanka i ten chłopak. Trudno powiedzieć cokolwiek, aby nie robić zbędnych spoilerów, aczkolwiek ich relacje układają się w dość niespodziewany (a może właśnie przewidywalny?) sposób. To trochę film o dorastaniu, trochę o pierwszej miłości, trochę o pierwszych uczuciowych rozczarowaniach. Ale też o miłych zaskoczeniach. Zupełnie niekiczowaty, rozwijający się powoli i skłaniający do przemyśleń. Bardzo naturalna gra młodych aktorów, idealnie odegrali to (absurdalne czasami) zachowanie nastolatków w zetknięciu z pierwszymi w problemami natury "miłosnej".

Brawo za naturalność i bezpretensjonalność.
7/10
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Re: Blue Gate Crossing (2002)

Postautor: daydreamer4 » 03 kwie 2011

Widziałam juz dawno ze ząłożyłeś temat - ach dziekuję <bije pokłony> za temat i za to ze tak go chwalisz ^^
Lily pisze:Film ogólnie mi się podobał, ale trochę zabrakło mi tego "oczarowania",

Ja wiem ze o gustach sie podobno nie dyskutuje ale tu poprostu nie moge zgodzic! Ten film to zdecydowanie nie epicka, wielowątkowa opowieść ale zwykły prościutki film - o pierwszych szkolnych miłościach, których w Azji na pęczki. Ale naprawdę bardzo niewiele ma tak niebywałe wręcz pokłady uroku w sobie - co przynajmniej w 99% jest zasługą aktorów, którzy bądż co bądz debiutowali w tym filmie. Też mam podobne odczucia co do zakończenia, z jednej strony przewidywalne ale z drugiej strony nieoczekiwane, ale z trzeciej strony bardzo satysfakjonujące widza, który zżywa sie z głównymi bohaterami, i z czwartej strony nadal niedopowiedziane. Jak to w życiu - film nie próbuje nam wcisnąć taniej bajeczki o happyendzie, a jednak chyba żadna komedia romantyczna - których jestem również fanką - nie zostawiła po sobie tak ciepłego, pozytywnego i optymistycznego odczucia.

Nie wiem naprawdę co w tym filmie jest takiego wspaniałego ale ja osobiście zostałam oczarowana dogłębnie i pozostanę chyba na wieczność pod działaniem czarów Kwai Lunmei i Chen Bolina. Po prostu kocham ten film, nie wiem czy byłabym w stanie wybrać ulubioną scenę. Słuchajcie Snake'a ludziki - ogladajcie i zakochujcie sie też w tym malym przeuroczym filmiku. ;)
Obrazek

Wróć do „C-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość