Fantome Ou es-tu? (2010)

filmy z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Fantome Ou es-tu? (2010)

Postautor: Lily » 02 kwie 2011

Fantome Ou es-tu? (2010)


Obrazek



Produkcja: Tajwan / Chiny
Reżyseria: Wang Shau Di
Obsada: Lan Zheng Long, Huang Sean, Cheng Jin, Ku Ming Shen...etc
Gatunek: Dramat z elementem sc-fi
Czas trwania: 1h 44m
Język: mandaryński


Trailer:
" onclick="window.open(this.href);return false;


Opis:
Cool Ma jest chłopakiem trenującym biegi maratońskie. Gdy jak co wieczór trenuje w parku, przypadkowo angażuje się bójkę, która kończy się dla niego tragicznie. Z powodu poważnych obrażeń głowy umiera w szpitalu. Pozostawia w ten sposób swoją samotną matkę, która popada w rozpacz. Jednak jego duch dalej błąka się po ziemi, by poprzez pewne "połączenie" skontaktować się z matką.


Od siebie:
Film wybrałam któregoś wieczoru na zupełne chybił trafił, nie czytałam ani opisu, ani nie oglądam trailera. Także zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Jednak gdy pojawił się duch zmarłego bohatera to miałam dać sobie spokój z oglądaniem. Jakoś nigdy nie przekonywał mnie motyw, który często pojawia się w filmach, a mianowicie motyw ducha zmarłej osoby który pozostaje na ziemi. Nie wiem, po prostu jakoś to do mnie trafia. Zawsze wtedy też pojawia się pytanie, że skoro on umarł i nadal pozostaje na ziemi to gdzie jest cała reszta ludzi, którzy też umarli? Ale mimo wszystko zdecydowałam się dać temu filmowi szansę, licząc na jakieś nietuzinkowe rozwiązanie czy coś co mnie mile zaskoczy. Niestety, rozczarowałam się. Film jest słaby, po prostu słaby. Całość jest pełna absurdów i nie trzyma się kupy: Spoiler! Koleś umiera i jego duch zostaje na ziemi. Nie widzi go nikt poza osobą, która go zabiła (przypadkowo, dodajmy), a jest to zbuntowana nastolatka. Dziewczyna zdaje się mieć wszystko w dupie, nie zauważyłam też żadnych symptomów jakiegokolwiek przejęcia się tym, że mimo wszystko, celowo czy też nie, ale zabiła człowieka. Wydaje mi się, że każdy z nas w takiej sytuacji jednak trochę by to odchorował. Zmarły koleś mówi jej aby poszła do jego matki ja przeprosić, a ona na pewno jej wybaczy. Tak, z całą pewnością, po zabiciu kogoś idziemy do jego rodziny i mówimy przepraszam, po czym oni machają ręką i mówią "nie ma za co"... Zupełnie nieadekwatne reakcje i zachowania niektórych postaci, i jakoś nie chce mi się wierzyć aby była to kwestia różnic kulturowych. To nie różnice kulturowe, tylko zwykłe absurdy moim zdaniem. Nie wiadomo po co pojawia się też duet detektywów, którzy śledzą morderczynię. Po co i na co, skoro jej tożsamość od początku jest znana i wszyscy wiedza, że faktycznie to ona zabiła? Potem motyw maratonu, który niby ma być odkupieniem win, i owszem, dziewczyna przebiega maraton, matka zmarłego jej wybacza, wszyscy padają sobie w ramiona i obok napisów końcowych mamy jeszcze jakiś kretyński taniec.
Nie, nie i jeszcze raz nie dla tego filmu. Oczywiście, to tylko moja opinia, przeczytałam też kilka zupełnie odmiennych w sieci, więc film może się podobać. Ok, rozumiem i nie zamierzam się kłócić. Ja jednak jestem tym filmem bardzo rozczarowana i nie polecam go, a nawet powiedziałabym, że odradzam.
3/10

PS: Postać Cool Ma momentami bardzo przypominała mi Grzyba z dramy "Hi my sweetheart". I z wyglądu trochę podobny, ale i z zachowania też jakiś taki "nieogarnięty"...


Wróć do „C-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości