Yang Yang (2009)

filmy z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Yang Yang (2009)

Postautor: Lily » 02 lip 2011

Yang Yang (2009)


Obrazek

Obrazek



Reżyseria: Yu-Chieh Cheng
Produkcja: Tajwan
Gatunek: Dramat
Obsada: Yung-yung Chang, Bryant Chang, Chien-wei Huang
Język: Mandaryński
Czas trwania: 1h 50 min


Trailer:
" onclick="window.open(this.href);return false;

Opis:
Yang Yang jest nastolatką trenująca bieganie. Jest tzw "european-asian" czyli córką europejczyka i azjatki. Jej odmienna uroda budzi powszechne zainteresowanie, niestety budzi też zainteresowanie chłopaka jej nowej "siostry" (a dokładniej córki mężczyzny, którego poślubiła matka Yang Yang). Mimo iż dziewczyny na początku bardzo sie lubiły, konflikt stopniowo narasta aż w końcu prowadzi do bolesnych konsekwencji.

Od siebie:
Jest to takie trochę niezależne i niekomercyjne kino, "latająca" praca kamery może sprawiać wrażenie, że nawet jest trochę amatroskie. Najwyraźniej taki był zamysł reżysera. Ostatnio coraz częściej natrafiam na filmy, które jakoś tak trwają, trwają i nagle pojawiąją się napisy. Oczywiście nie zawsze na końcu muszą być fajerwerki, ale brakuje jakiejś puenty, jakiegoś sensownego zakończenia, zamknięcia historii. I to jest własnie taki film. To tak, jak jak byśmy się na jakiś czas wkradli w życie bohaterów, papatrzyli trochę i poszli. Tego mi właśnie tutaj zabrakło, jakiegoś zakończenia, bo odniosłam wrażenie, że po prostu go nie było. Ogólnie jest to dość prosta historia, pojawia się motyw zdrady, zemsty, która prowadzi do nieuczciwości, pojawia się też motyw bardzo trudnych początków kariery, no po prostu takie "życie". Bardzo dobra rola Yung Yung Chang, która mimo swojej europejskiej urody jakoś bardzo pasuje do tych wszystkich azjatów. W ogóle lubię tą aktorkę, mam do niej sentyment od czasu gdy obejrzałam "Candy Rain". Film przeciętny, ot taki dramat obyczajowy. Obejrzeć można, ale niekoniecznie. Oceniam na 5/10


Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: Yang Yang (2009)

Postautor: anna-banana » 02 lip 2011

Dla mnie film po prostu nudny i rozczarowujący. Bardzo lubię filmy made in taiwan,ale ten mnie niemile zaskoczył,bo oczekiwałam czegoś dobrego,a dostałam przynudzający film,w zasadzie o niczym.
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
yotem
Co to jest dorama? o_O
Posty: 26
Rejestracja: 30 cze 2011

Re: Yang Yang (2009)

Postautor: yotem » 02 lip 2011

Nie powiedziałbym, że film jest o niczym; prawdę mówiąc to dość krzywdząca opinia. Na pewno nie jest łatwy, wątpliwa może być też przyjemność.

Dla mnie największym problemem Yang Yang był chyba jego ciężar; strasznie przygnębiający film. Wiele tu niewypowiedzianych słów, oraz emocji, uwypuklonych przez dość realistyczną reżyserię (by wspomnieć choćby o kilkuminutowej scenie tańca, nakręconej jednym ujęciem; takich rzeczy jest w filmie więcej).

Fabuła koncentruje się na tytułowej Yang Yang, na zagubieniu i poszukiwaniu swego miejsca w życiu, które - jak i większość wyborów bohaterki - determinowane są przez tęsknotę za ojcem.
Jeśli ktoś liczy na dobrą fabułę, to nie polecam - w filmie gra ona rolę drugorzędną. Plusem natomiast jest wspaniała Sandrine Pinne; dla fanów jej aktorstwa właściwie tytuł obowiązkowy (scenariusz napisano specjalnie dla niej. Szkoda, że nie do końca polubiłem graną przez nią postać).
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: Yang Yang (2009)

Postautor: boom_boom » 03 lip 2011

Obejrzałam i powiem szczerze, że przyczepię się najbardziej do powyższej opinii...
yotem pisze:Fabuła koncentruje się na tytułowej Yang Yang, na zagubieniu i poszukiwaniu swego miejsca w życiu, które - jak i większość wyborów bohaterki - determinowane są przez tęsknotę za ojcem.

To głupie tak do końca wszystko teraz tym motywować ;)
Tak naprawdę wątek ojca przez większosc filmu nie istniał, czasem ktoś sobie przypominał, że "No tak, był jakiś ojciec", ale nic większego poza tym.

I to było masakrycznie głupio z jej strony, że jak tylko znajdował się w jej życiu jakiś facet, który był dla niej miły, to zaraz uważała, że musi też się fizycznie i seksualnie z nim połączyć (chciałabym to dosadniej napisać, no ale jednak nie będę). Rozumiem, że to miała być ta tęsknota za mężczyzną, ale wyszła zwykła puszczalska dziewucha.
I kompletnie nie rozumiem jej relacji z matką, tu się buntuje, ucieka, tu obiecuje coś matce, tu plotkują, tu ona ucieka, nikt się nie gniewa w ogóle, co jest?! :crazy:

Zgadzam się jednak, że rola tej dziewczyny była bardzo dobra.

Natomiast związek Xiao Rin z Shawnem był dla mnie dużo ciekawszym wątkiem, bo oni się traktowali wzajemnie jak przedmioty. Niby mieliśmy z nimi niewiele scen, ale jakie one jednak były wymowne... Bo im zupełnie nie zależało. To juz nie był związek, jakaś chora frustracja, tęsknota za czymś dobrym, co nie przyszło... Bo samo to jednak nic nie przyjdzie.

Ale podobały mi się bardzo ujęcia, byly takie szare i betonowe, żeby zaraz potem błyszczeć tysiącem barw, pięknie!
Obrazek
Awatar użytkownika
yotem
Co to jest dorama? o_O
Posty: 26
Rejestracja: 30 cze 2011

Re: Yang Yang (2009)

Postautor: yotem » 04 lip 2011

boom_boom pisze:To głupie tak do końca wszystko teraz tym motywować ;)
Tak naprawdę wątek ojca przez większosc filmu nie istniał, czasem ktoś sobie przypominał, że "No tak, był jakiś ojciec", ale nic większego poza tym.

Film widziałem dość dawno i nie wszystko pamiętam. Ale czy nie o to właśnie chodziło w ostatniej scenie (scena na planie)?
Przez cały film bohaterka szuka dla siebie miejsca, "miota się" - jak to lubię nazywać ;) co źródło ma rzekomo tylko w jej mieszanym pochodzeniu. Jednak w ostatniej scenie, gdy reżyser każe jej się wczuć w tęsknotę za ojcem, Yang Yang puszczają emocje; bohaterka zdaje sobie wtedy sprawę, jak bardzo w rzeczywistości za nim tęskni, i jak wielki wpływ na jej życie odegrał brak ojca. Znajduje niejaką główną blokadę. Zupełnie ostatnia scena (scena biegu) symbolizuje już pogodzenie się i "ruszanie dalej".
Może to błędna interpretacja, ale tak właśnie film odebrałem.

boom_boom pisze:I to było masakrycznie głupio z jej strony, że jak tylko znajdował się w jej życiu jakiś facet, który był dla niej miły, to zaraz uważała, że musi też się fizycznie i seksualnie z nim połączyć (chciałabym to dosadniej napisać, no ale jednak nie będę). Rozumiem, że to miała być ta tęsknota za mężczyzną, ale wyszła zwykła puszczalska dziewucha.
I kompletnie nie rozumiem jej relacji z matką, tu się buntuje, ucieka, tu obiecuje coś matce, tu plotkują, tu ona ucieka, nikt się nie gniewa w ogóle, co jest?! :crazy:

Właśnie dlatego między innymi nie polubiłem bohaterki.
Zasadniczo głównego bohatera powinno się lubić. Jego problemy powinny nas obchodzić, a w ich rozwiązywaniu powinniśmy mu kibicować. Tymczasem w przypadku Yang Yang - z śledzenia jej niepowodzeń czerpałem jakąś chorą przyjemność :P I chyba dlatego uważam film za przygnębiający.
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: Yang Yang (2009)

Postautor: boom_boom » 04 lip 2011

Ja tę scenę biegnięcia naprzód interpretuję nie jako "pogodzenie się", a wręcz przeciwnie. Że ona uciekała, że biegła, bo nie miała innej drogi w życiu, jak się "miotać". No bo przecież nigdzie nie dobiegła...
Ale podjęła wyzwanie jednak tym biegiem.

Może gdyby to było mniej surowo nagrane, to te sceny robiłyby większe wrażenie i od razu byłoby widać, że są tylko symboliczne. Bo w takim wypadku trochę źle poukładane puzzle.
Obrazek

Wróć do „C-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość