Summer times (2009)

filmy z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Summer times (2009)

Postautor: Lily » 28 wrz 2011

Summer times (2009)


Obrazek


Reżyseria: Huang Chao Liang
Obsada: Bryant Chang, Jui-Chia, Shara Lin, Kong Ding, Lin Mei-Siou, Calvin Li
Produkcja: Tajwan
Gatunek: dramat, romans
Czas trwania: 1 h 36 min
Język: mandaryński

Opis:
Kuan jest nastolatkiem mieszkającym na wyspie Kinmen. Mieszka w małym miasteczku i opiekuje się chorą matką, która wychowywała go samotnie. Gdy nadchodzi lato razem z przyjacielem poznają przyjezdną dziewczynę z Taipei. Jest ona początkująca pianistką, której występy widzieli wcześniej w internecie.

Od siebie:
Po kilku ciężkich filmach, o wszelkiej maści psycholach i zwłokach w lodówce miałam potrzebę obejrzenia czegoś zupełnie niezobowiązującego i pozbawionego przemocy. Gdy natknęłam się na ten film, pomyślałam "o, idealnie". Jakaś historyjka o lecie, po plakacie nietrudno się domyśleć, że jakaś miłość gdzieś tam się przewinęła, taki lajtowy filmik o zakochanych nastolatkach. I ogólnie to mogę powiedzieć, że mimo iż na pewno nie jest to nic mega ambitnego ani odkrywczego, to jednak film mi się podobał. Może być trochę zbyt ckliwy, może momentami trochę oderwany od rzeczywistości, ale oglądało się bardzo przyjemnie. Zakończenie jest zaskakujące, nawet bardzo (choć takie rozwiązanie tej historii jest tez nieco abstrakcyjne). A już myślałam, że ich przechytrzyłam i zgadnę co jest na końcu (byłam pewna, że ktoś w końcu naprawdę wlezie na tą minę i na tym się skończy zabawa), a tymczasem zafundowano takie zakończenie, że chyba nikt by na to nie wpadł. Swoją drogę, dobry pomysł na dramę, gdyby nieco rozbudować tą historię, w dramach już nie takie cuda się działy ;)
Ogólnie jest to delikatny filmik o letnim zauroczeniu, uroczy i słoneczny, ładna para (choć moim zdaniem dziewczyna trochę została "przesłodzona"), ciekawe zakończenie i oczywiście Brynat Chang (choć wielką fanką nie jestem, to przyznać muszę, że jest gnojek przystojny ;)) I mimo, że raczej jestem zwolennikiem bardziej "poważnego" kina (cokolwiek to znaczy...) to myślę, że takie filmy też czasem trzeba obejrzeć, choćby dla równowagi.


Wróć do „C-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość