Silk (2006)

filmy z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Silk (2006)

Postautor: Lily » 09 paź 2011

Silk (2006)


Obrazek



Reżyseria: Chao-Bin Su
Obsada: Yosuke Eguchi, Bo-lin Chen, Karena Lam, Chen Chang, Barbie Hsu, Chun-Ning Chang
Produkcja: Tajwan
Gatunek: thriller, dramat, sci-fi
Czas trwania: 1 h 48 min
Język: mandryński, japoński, angielski


Opis:
Grupa naukowców pod kierunkiem japończyka Hashimoto odkrywa rewolucyjne urządzenie o nazwie kostka Mangera, która pozwala na pokonanie grawitacji oraz widzenie duchów. Gdy w jednym z kieszkań stwierdzona zostaje obecność postaci z zaświatów naukowcy urządzają tam swoją siedzibę, aby obserwować ducha małego chłopca. Dziecko porusza ustami, ale nikt nie wie co mówi, dlatego Hashimoto zatrudnia współrcowanika policji, który potrafi czytać z ust. Przy jego pomocy naukowcy chcą rozwiązać zagadkę ducha chłopca, ale również życia po śmierci.

Od siebie:
Całkiem niezły film z ciekawym i raczej rzadko w filmach grozy spotykanym naukowym spojrzeniem na kwestie duchów i życia po śmierci. Jest trochę strasznie, trochę mrocznie, ale ogólnie cały czas obracamy się w klimatach racjonalnego myślenia. Świetna postać trochę szalonego naukowca Hashimoto, który w imię badań nad swoim wynalazkiem jest w stanie poświęcić wszystko. Poruszono też temat eutanazji. I to na dwa sposoby, bo z jednej strony mamy chorą, przykutą do łóżka matkę głównego bohatera, a z drugiej matkę, która zabija własnego syna, bo choruje on na chorobę, przez którą inni się z niego wyśmiewają. Można by sobie zadać pytanie czy obie te kwestie są sobie równe? Bo tak na dobrą sprawę to jedna i druga to eutanazja, czyli zabicie dla dobra osoby zabijanej (choć oczywuście można zadawać pytanie czy w obu to "dobro" było zdrowo postrzegane...). Niestety po jakimś czasie (a w zasadzie pod koniec) film z całkiem niezłego thrilleru z elemetami sci-fi zmienia się w szmirowaty horror. Największe porażki: mordujący duch wychodzący z zupy z kluskami i scena wypadku samochodowego, która wygląda jak by była zainscenizowana przy pomocy resoraków :rolly:
Mimo iż na pewno nie jest to film wybitny, to jednak te prawie 2 godziny seansu zleciały mi jak z bicza strzelił. Historia wciąga i naprawdę byłam ciekawa rozwiązania tej zagadki. Choć samo zakończenie może i trochę mnie rozczarowało, to ogólnie nie było źle. 6,5/10

A z ciekawostek - amerykanie w tym roku zabrali się za kręcenie remake'u tego filmu. Ale czy kogoś to jeszcze dziwi?...


Wróć do „C-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość