Starry, Starry Night (2011)

filmy z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Starry, Starry Night (2011)

Postautor: Lily » 23 lis 2011

Starry, Starry Night (2011)

Obrazek


Więcej plakatów:




Reżyseria: Tom Lin
Obsada: Josie Xu, Rene Liu, Harlem Yu, Kenneth Tsang, Hui Ming Lin, Janel Tsai, Lunmei Kwai
Produkcja: Tajwan
Gatunek: dramat
Czas trwania: 1 h 37 min
Język: mandaryński, francuski


Opis:
Historia o puzzlach , gwiaździstym niebie i pierwszej miłości.


Od siebie:
Ach, kolejny cudny i urokliwy filmik z Tajwanu :) choć sama nie wiem, czy to na pewno można nazwac filmem? Bo to jest raczej baśń i to naprawdę magiczna...

Zaczyna się prozaicznie i może nawet trochę nudno. Rodzina, która jeszcze do niedawna była szczęsliwa nagle zaczyna się rozpadać, a dla 13-letniej dziewczynki, która wyrosła w atmosfrze bezpieczeństwa nie jest to łatwe. Pocieszenia szuka u dziadka, jednak dziadkowie, jakkolwiek ukochani by nie byli, niestety nie są wieczni. Pustkę po niespodziewnaych trudnych doświadczeniach wypełnia nowa znajomość, która z biegiem czasu staje się coraz bardziej zażyła. A potem... a potem to już trzeba obejrzeć :)

Film jest naprawdę przepięknie zrobiony, do świata realnego umiejętnie wpleciono wszelkie baśniowe elementy i w czasie oglądania nadchodzi taki moment, że coraz trudniej być pewnym co jest już baśnią, a co jeszcze rzeczywistością. Bo czy ta chatka w lesie, odcięta od świata, odległa, to już baśń czy jeszcze prawdziwe życie? Czy ta bratnia dusza to tylko kolega z klasy czy już ktoś więcej? I te wszystkie pięknie widoki, ten las tak kusząco zielony, urwane torowisko, gwiaździste niebo, łódeczka i mgła, cienie, światła.... to wszystko jest tak cudne, że nie można się napatrzeć. A zupełnym majstersztykiem jest właśnie relacja głownych bohaterów. To dzieciaki, mają po 13 lat, ale kurczę, oni byli bardziej przekonujący niż niejedna „wielkomiłosna” para z rozdmuchanych romansideł. Sceny gdy Jay zaczyna się orientować, że Mei jest kimś więcej niż tylko koleżanką i z oniemiałym wyrazem twarzy wpatruje się w nią jak w obrazek, patrzy na jej cień gdy ta się przebiera lub gdy całuje ją w czoło – to było tak zmysłowe, tak pełne pasji i nawet bym rzekła - erotyzmu! Naprawdę jestem oczarowana...

To jest prosta historyjka, prosty acz niezwykle urokliwy i magiczny film, może jest oderwany od rzeczywistości, ale to naprawdę jest bez znaczenia, baśnie mają pełne prawo być takie... I jeszcze te wszystkie metafory zawarte w zwykłych rzeczach: rybka, która wypadła z akwarium i nie może oddychać, brakujący element puzzli, niebieski słoń bez jednej nogi... Ten film to naprawdę takie małe arcydziełko przy którym przenosimy się w inny świat, a gdy film się kończy to pozostaje tylko żal, że to już koniec. I nagle samemu chciałoby się założyć plecak i wejść do takiego niezwykłego lasu, poszukać takiej chatki. Albo chociażby poukładać puzzle.... (ja chcę takie puzzle z tym obrazem!!! :rolly: )
Prawdziwe cudeńko, 9/10!!!!


PS 1: byłoby 10/10, ale uważam, że niepotrzebnie doklejono ostatnią scenę (właśnie tam na kilka minut pojawia się Lunmei Kwai). Uważam, że historia powinna zakończyć się w momencie gdy Mei wyjmuje z koperty ostatni brakujący element układanki, to było idealne zakończenie. Jest to bolesne, bo skończyła się baśń i poezja, ale z drugiej strony i piękne, po przecież ten jeden „kawałek” (który też jest bardzo udaną metaforą Jaya) stworzył piękną całość...

PS 2: dlaczego główny bohater nazywa się Jay Chou??? Ot zagadka ;)


Awatar użytkownika
martan
Co to jest dorama? o_O
Posty: 41
Rejestracja: 19 paź 2011

Re: Starry, Starry Night (2011)

Postautor: martan » 24 lis 2011

Lily chciałam Ci podziękować że umieściłaś ten film i tak pięknie o nim opowiedziałaś.

Ja podobnie jak Ty jestem nim zachwycona. Bajkowa opowieść o zwykłych ,niezwykłych rzeczach. Cudowne metafory, zachwycająca estetyka obrazu.Lubię gdy filmy nawiązują do malarstwa, a ten właśnie w przepiękny sposób przenosił widza wewnątrz obrazów. Te sceny bardzo mi przypominały "Sny" Kurosawy. I natychmiast pojawiło się u mnie pytanie czy Azja rzeczywiście jest tak zachwycona Van Goghiem?

Co do ostatniej sceny, chyba musiała być taka kropka nad i. Czy potrzebna? Tak jak napisałaś jeśli by jej nie było, film z pewnością nic by nic nie stracił.

Raczej poetycka narracja niż wartka akcja, jeśli ktoś kocha takie kino - serdecznie polecam :)

P.S podoba mi się że główny bohater nazywa się Jay Chou :D
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: Starry, Starry Night (2011)

Postautor: Lily » 27 lis 2011

martan pisze:Lily chciałam Ci podziękować że umieściłaś ten film i tak pięknie o nim opowiedziałaś.

A proszę bardzo, zawsze do usług ;)
Z filmów, które wywarły na mnie podobne wrażenie oczarowania mogę z pewnością bardzo gorąco ci polecić "Longest night in Shanghai". Jest to inny klimat i inna historia, ale też jest ta niesamowitość, to i podobne oczarowanie po skończonym seansie.


martan pisze:Co do ostatniej sceny, chyba musiała być taka kropka nad i. Czy potrzebna? Tak jak napisałaś jeśli by jej nie było, film z pewnością nic by nic nie stracił.


Kropką nad "i", idealną wręcz kropką na "i" był ostatni element puzzli. To co było dalej było jakimś niepotrzebnym epilogiem. Epilog czasem się przydaje, nie powiem, że nie, ale gdy mamy świetne zakończenie to psuje całą zabawę. I tutaj własnie tak było. Ostatnia scena jest moim zdaniem zupełnie zbędna, i mimo, że film cały oparty jest na baśniowych i oderwanych od rzeczywistości rzeczach (choć czy aby na pewno tak bardzo?) to ta ostatnia scena wydaje się być zdecydowanie przegadana, zbyt naiwna i właśnie nierealna.


martan pisze:P.S podoba mi się że główny bohater nazywa się Jay Chou :D


Ja to jestem ciekawa czemu akurat Jay Chou. Tyle imion chińskich jest, można tworzyć tysiące różnych miksów, a oni wybrali akurat Jay Chou ;) najpierw myślałam, ze może Jay napisał muzykę do filmu czy coś, i to dlatego, ale też nie. No dziwne.
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 896
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: Starry, Starry Night (2011)

Postautor: Snake » 25 sty 2012

Muszę się zgodzić, że plastycznie, film stoi na wysokim poziomie. Ładne kolory, ujęcia, zwolnienia, scenerie (dlatego nie oglądałem screenera z wypaczonymi kolorami). Efekty specjalne są słabe, ale akurat w takiej produkcji nie ma to znaczenia, podobnie i kamera, która często gubiła ostrość, nie wiem na ile to efekt uboczny prześwietlanych kolorów, na ile słaby sprzęt, ani czy to było planowe.
Również kilka niezłych scen zapadło mi w pamięć, lokomotywa lecąca po niebie van Gogha, czy piącha w twarz niesfornego ucznia. Film ma w sobie trochę uroku.

Jednak ogólnie, jak na mój gust, jest po prostu słaby. Fabuła, emocje, świat przedstawiony, uczucia, czy symbolika w pierwszej części filmu to "bida z nędzą". Wątki z dziadkiem, czy małżeństwem kompletnie bez wyczucia, czy stylu. Druga część opowieści, podróż (fabularnie jest w dalszym ciągu kiepsko) wygląda trochę lepiej - ale i tak jak magia się pojawiała, to za chwilę w całości ulatywała. Zakończenie to eskalacja nieudolnie prowadzonego motywu z malarstwem i postimpresjonizmem (i puzzlami).

4/10
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: Starry, Starry Night (2011)

Postautor: Lily » 25 sty 2012

Ech Snake, ty stary rowerze!!! :rolly:
Dlaczego zawsze tak musisz zdeptać filmy, które mnie zachwycają? :rolly: Tak je spłaszczasz zupełnie...

Ja się kłócić nie będę, może i nie jest to film wybitny, może coś tam kuleje, może przynudza na początku, ale jednak po zakończonym seansie człowiek czuje to takie wielkie "ach" i przy tym właśnie "ach" blednie cała masa niedoróbek!! I dlatego w moim mniemaniu często filmy, które na dobrą sprawę są nie za specjalne jednak nazywam arcydziełkami, bo one mają właśnie w sobie to "ach", którego wiele produkcji z wysokimi ocenani nie ma i nigdy mieć nie będzie!

Amen :rolly:
Awatar użytkownika
adrastea
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 79
Rejestracja: 03 lip 2013
Lokalizacja: Kraków

Re: Starry, Starry Night (2011)

Postautor: adrastea » 12 lip 2013

Mnie ten film totalnie zauroczył.

Począwszy od postaci, dziewczyny i chłopaka, którzy obciążeni różnymi rodzinnymi problemami zaprzyjaźniają się. Brzmi zwyczajnie jednak zasługują oni na uwagę. Młodzi aktorzy potrafili przekazać tak wiele emocji. Poprzez rozwój akcji po sam sposób realizacji ten film naprawdę mnie ujął. Zrealizowany z wyobraźnią, subtelny, po prostu piękny. Zakończenie dla mnie było idealne. Zdecydowanie polecam ^^

Obrazek
"My lost memory is what's guiding me out of a world of anger and frustration" by Tsukasa
http://www.filmweb.pl/user/adrastea_87" onclick="window.open(this.href);return false;

Obrazek

Wróć do „C-movie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości