[Bollywood] Zinda (2006)

pozostałe filmy made in Asia
Awatar użytkownika
JaneGreen
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 87
Rejestracja: 26 sie 2008
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

[Bollywood] Zinda (2006)

Postautor: JaneGreen » 27 sie 2008

Zinda (ang. 'Alive'), czyli indyjski remake słynnego koreańskiego 'Oldboya'. Jednak niech Was nie odstraszy "indyjski" - to nie jest typowy bollywood! Pomimo, że w rolach głównych występują gwiazdy bolly, to w ogóle trudno go zaliczyć do bollywood, piosenki są jedynie tłem dla akcji - nie spodziewajcie się tańców w momencie, kiedy główny bohater siedzi uwięziony :D
Obrazek

Reżyseria: Sanjay Gupta
Scenariusz: Sanjay Gupta, Suresh Nair
Czas trwania: 116 min.

W rolach głównych (koreański odpowiednik w nawiasie):
Sanjay Dutt jako Balajeet Roy (Oh Dae-Su)
John Abraham jako Rohit Chopra (Lee Woo-Jin)
Lara Dutta jako Jenny Singh (Mi-Do)
Celina Jaitley jako Nisha Roy (Kim Ja-Hyun)

Ogólna fabuła nie różni się niczym od koreańskiej wersji - główny bohater zostaje zamknięty w więzieniu na 14 lat, nie wiadomo za co i przez kogo. Po 14 latach nagle zostaje wypuszczony na wolność, ma 4 dni na dowiedzenie się dlaczego.

----
Jako, że jest to film indyjski, a Indie są krajem, w którym pewne wartości wciąż są nieodpowiednie i nie respektowane, to film został dostosowany do indyjskiej publiczności, czyli mamy zero nagości, seksu (mamy tylko lekko zasugerowane, że takie coś ma miejsce) i kazirodztwa. Został również lekko zmieniony motyw zbrodni Spoiler! - tutaj Rohit grany przez Johna Abrahama również mści się na Balajeecie za śmierć siostry, ale jej śmierć była spowodowana z innych powodów (jak Oh Dae-su ponosił częściową winę za swe czyny, to tutaj Balajeet ponosi dość dużą)- ale tutaj właśnie trzeba znać troszkę Indie i ich zwyczaje, żeby nie wykrzyknąć "LOL!", albo coś w tym stylu :P Gdyby u nas zaistniała taka sytuacja, machnęłoby się ręką i żyłoby dalej - w Indiach, no cóż, plotki szybko lecą i psują reputację, co uniemożliwiłoby jej później zamążpójście. Co jeszcze ze zmian - Jenny grana przez Larę Duttę tutaj jest kierowcą taksówki, która oprowadza Balajeeta po Bankoku (właśnie, akcja nie dzieje się w Indiach, tylko w Tajlandii) i Spoiler! nie jest z nim związana więzami krwi :P Acha no i zabrakło dość znaczących w oryginale scen końcowych, ale można im to odpuścić :) Oczywiście piosenek nie mogło zabraknąć, ale mamy tu piosenki (bardzo ładne) przewijające się gdzieś w tle.

John Abraham został nominowany za swą rolę do Nagrody Filmfare za Najlepszą Rolę Negatywną i należało mu się! Wykonał kawał dobrej roboty, to jego postać była tą, która najbardziej mi się podobała w całym filmie.
----

Myślę, że nie można tutaj porównywać, która wersja jest lepsza - koreańska, czy indyjska. Równie dobrze można to traktować jako zupełnie inne filmy - temu, co kocha kino indyjskie spodoba się Zinda bardziej od Oldboy'a i odwrotnie.
Ja osobiście bardzo polecam film - dla innego punktu widzenia lub chociażby dla popatrzenia sobie na Jaśka (dla pań) lub Lary i Celiny (dla panów).


Awatar użytkownika
Aragami
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 307
Rejestracja: 01 lip 2007

Postautor: Aragami » 27 sie 2008

Nie oglądałem jeszcze oldboya. Nie czytam dalej twojego opisu bo rzucasz spoiler2ami (zapewne nie umiesz ich ukrywać)
Oglądałem kiedyś hinduski remake filmu braci Pang 'The eye'. Zatytułowany był... nie pamiętam. Po 10 minutach skasowałem z dysku nie nagrywając nawet na płytkę.
Mają bollywood - w większość radosne, pełne optymizmu oraz wypełnione po brzegi muzyką kino, choć nie brak dramatów, horrorów kina akcji etc - i niech lepiej skupią się na tym bollywoodzie niż na remakach. Taki jest mój stosunek do filmów hinduskich.
A teraz siadam do filmu A Man Who Was Superman AKA If I Were Superman z Jun Ji-hyun :smoke2:
Awatar użytkownika
JaneGreen
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 87
Rejestracja: 26 sie 2008
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: JaneGreen » 28 sie 2008

Ach, już wiem, czemu mi nie działały spoiler2y :D Nie tą skórkę miałam ;D

Cóż... różny stosunek do kina indyjskiego ludzie mają (błagam, nie 'hinduskie', hinduizm to religia), przeważnie jest on stereotypowy lub oparty na filmach pokroju 'Czasem Słońce Czasem Deszcz' i myślą, że wszystkie filmy są takie. No, trudno, nikogo nie zmuszam :P


Ten remake 'The Eye' to zapewne 'Naina'. Nie oglądałam i nie zamierzam :D
Awatar użytkownika
Aragami
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 307
Rejestracja: 01 lip 2007

Postautor: Aragami » 28 sie 2008

Racja, mój błąd. Hinduizm to faktycznie religia. Mimo iż pomyliłem nazwy i tak kojarzy mi się to z Bollywoodem :P
Tak, ten film nazywał się Naina, ale jeżeli wspomniałaś o remaku oldboya tworząca temat to pewnie nie jest on taki zły.
Widzę, że przywędrowałaś na forum niedawno, przywitałaś się po koreańsku, więc pewnie ten rodzaj filmowy w głównym stopniu góruje w twoim 'jadłospisie' :mrgreen:, a skoro wspomniałem wyżej o 'A Man Who Was Superman', co u mnie jest rzadkością z uwagi na marność koreańskiej kinematografii no to już go polecę, bo w sumie całkiem sympatyczny, śmieszny i dziwny film (zresztą mój pierwszy od tygodnia po Płatku (Ggotip), do którego zrobiłem napisy. Teraz czas na 'with a girl of black soil')
Siup, siup, 'Siupaman'

Wróć do „Inne”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość