[Dokumentalny] Defilada (1989)

pozostałe filmy made in Asia
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

[Dokumentalny] Defilada (1989)

Postautor: Lily » 04 lis 2011

Obrazek



Reżyseria: Andrzej Fidyk
Gatunek: dokumentalny
Produkcja: Polska
Czas trwania: 1h 5 min


Opis:(z filmweb.pl)
Film ukazuje Koreańską Republikę Ludowo-Demokratyczną w momencie obchodów 40. rocznicy jej istnienia. Uroczystości zbiegły się w czasie z olimpiadą w Seulu. Władze komunistyczne postawiły sobie za cel zorganizowanie święta narodowego tak, by siłą wyrazu i rozmachem przyćmiło światowe święto sportu.


Od siebie:
Dokument ten oglądałam wiele lat temu, kiedy byłam jeszcze dzieciakiem, przypadkiem natrafiłam na to w tv (nie wiem ile wtedy mogłam mieć lat, ale coś ok 10, bo była to jeszcze podstawówka). Moje pojęcie o Azji było bardzo mgliste, o Korei tym bardziej. Coś tam sie mówiło, że którejś Korei (bo jak się było dzieckiem to nawet nie umiało się odróżnić która to która) jest socjalizm i reżim. Ale co, jak i gdzie, to pojęcia nie miałam. Ten dokument był moim pierwszym zetknięciem z tym tematem i pamiętam, że byłam po prostu w szoku. Bo nawet dziecko widzi, że coś jest ewidentnie nie tak. Teraz obejrzałam to ponownie jako dorosły człowiek (wreszcie udało mi się ustalić tytuł filmu) i ponownie jestem szoku, ale jeszcze większym. Mimo, że teraz mam już pełną świadomość na temat polityki Korei Północnej, jej ustroju i tych wszystkich innych absurdów, które się tam dzieją, nie jest już to żadną tajemnicą. Mimo tego wszystkiego, ten film szokuje. Bo jak się to ogląda, to nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać...

Z ekranu po prostu wylewają się fontanny socjalistycznej wazeliny. Tutaj wielki wódz usiadł na kamieniu i rozmyślał o rewolucji. Tutaj nabierał wodę ze studni. Tutaj usiadł, tam stanął, tam podrapał się po głowie.... W każdym z tych miejsc kamienna tabliczka z opisem tego, co zrobił tam ten wielki, wspaniały, cudowny (...tysiąc innych superlatyw...) wielki wódz. Przewija się też umiłowany przywódca, czyli syn wielkiego wodza. Przez całą godzinę słuchamy tych bredni i naprawdę momentami nie sposób się nie zaśmiać, choć to jest bardzo gorzki śmiech. Bo gdyby to była fikcja, film fabularny, to naprawdę można by powiedzieć, że to bardzo dobra komedia (plus jeszcze spytać co za wariat pisał scenariusz). Ale to NIE jest fikcja i właśnie ten fakt najbardziej przeraża. Bo ci wszyscy ludzie z przyklejonymi uśmiechami na twarzach to NIE są aktorzy. Te mega wypasione defilady, te spektakle z udziałem tysięcy występujących to NIE jest aranżowana scenografia. To jest k*rwa RZECZYWISTOŚĆ. To jest pranie mózgu od urodzenia, to jest tak chory ustrój, że nie mam słów, by to opisać. I mimo, że w tym filmie nie ma ani jednego osobistego komentarza reżysera, nie ma nic, co mogłoby nakierowywać nasze wrażenia na jakieś narzucony tor myślenia, to przekaz jest tak oczywisty, że po prostu miażdży. To jest tak niedorzeczne, że aż nieprawdopodobne. A jednak - dzieje się naprawdę.

Z największych absurdów wyłowionych z filmu:
- "wzruszająca" historia o żonie wielkiego wodza Kim Ir Sena, która zrezygnowała z realizacji swojego marzenia, żeby ugotować mężowi obiad.
- wypowiedź pracownika straży granicznej o tym, że Koreańczycy z południa bardzo by chcieli przedostać się na północ, by żyć lepiej, ale nie mogą, bo południe wybudowało na granicy betonowy mur

Film jest dość stary, ale nadal bardzo aktualny. Bo czy coś się tam zmieniło? Jest tylko coraz gorzej i coraz biedniej. Bo śmierć Kim Ir Sena (który co ciekawe otrzymał tytuł "wiecznego prezydenta") nie zmieniła nic, na jego miejsce wskoczył "umiłowany przywódca" i całość dalej się kręci...

9/10, zdecydowanie polecam, to dokument którego długo się nie zapomni.Co ciekawe, przez północno koreańską cenzurę przeszedł bez żadnych problemów (a jakże!) i jeśli dobrze pamiętam to nawet dostał tam jakąś nagrodę.


Awatar użytkownika
rikli
Doramowy maniak
Posty: 2999
Rejestracja: 14 mar 2009
Lokalizacja: z lodówki
Kontaktowanie:

Re: [DOKUMENTALNY] Defilada (1989)

Postautor: rikli » 04 lis 2011

oglądałam to na pierwszym rok swoich studiów na historii stosunków międzynarodowych, oglądałam to 2 tygodnie temu na mediach na dalekim wschodzie
oczywiście ludzie na sali się śmiali, śmiali się z notek z północnokoreańskiej prasy i w ogóle "ale śmieszny kraj"
śmiesznie to on może wygląda, ale sam w sobie śmieszny nie jest.
w sumie oglądając defiladę myślisz sobie "to jakiś absurd"
a tu zonk, to jest REALNE. i szukająć bibliografii do pracy licencjackiej trafiłam na krótkie sprawozdanie z wycieczki do korei północnej - nawet msze dla obcokrajowca robi się ustawianą i kombinuje sztucznych wiernych, bo "nasz kraj jest tolerancyjny i kim ir sen zbudował nam tę świątynię", gdzie, jak nie trudno się domyśleć, inne religie/"religie" poza kimirsenizmem raczej nie mają tam prawa bytu, a już na pewno kim ir senowi się one nie podobały.
no nic, można się rozpisywać i rozpisywać, a od defilady na pewno warto zacząć, a potem pogrzebać za innymi filmami, bo jest ich tam w sieci kilka czy nawet kilkanaście. w jednym, akurat obejrzanym na tvn24, byłą mowa o pancernym pociągu kim dzong ila. każdy by tak chciał... żeby ruch był zatrzymany, gdy jedzie.

a moje ulubione naj naj naj
- "wzruszająca" historia o żonie wielkiego wodza Kim Ir Sena, która zrezygnowała z realizacji swojego marzenia, żeby ugotować mężowi obiad.


MUSZE to wcisnac do swojej pracy, musze <3
"and it is, because a few inches between two people is a few inches of reservations and rapidly dwindling airspace."
i ship boa with anyone
Awatar użytkownika
martan
Co to jest dorama? o_O
Posty: 41
Rejestracja: 19 paź 2011

Re: [DOKUMENTALNY] Defilada (1989)

Postautor: martan » 04 lis 2011

Widziałam ten film lata temu, nie jak miałam 10 lat ;) ale dużo, dużo więcej. Ogromne wrażenie i wcale mi nie było do śmiechu, raczej wszystko było tak surrealistyczno -przerażające.
Ja się świetnie bawię na dramach koreańkich, ale właśnie często mnie nachodzą refleksję odnoście tego że jest to pewna forma odreagowania stresu wynikającego z bliskości takiego sąsiada. Życia w ciągłym zagrożeniu. Cierpienia podzielonych rodzin.

Ten świat z tego dokumentu przecież istnieje a ludzi są wtłoczeni nadal w machinę, przechodzą pranie mózgu każdego dnia. I najbardziej dla mnie przerażające jest to, że jeśli Korea Północna kogoś zaatakuje to właśnie samą siebie, czyli Koreę Południową . To tak jakby RFN zaatakowało NRD, z perspektywy lat niedorzeczne, ale kiedyś jak najbardziej realne. A to się dzieje tu i teraz. Mam nadzieję że nigdy do tego nie dojdzie i dożyjemy zjednoczenia Korei a przynajmniej wolności dla Północy.
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [DOKUMENTALNY] Defilada (1989)

Postautor: Lily » 04 lis 2011

rikli pisze:w jednym, akurat obejrzanym na tvn24, byłą mowa o pancernym pociągu kim dzong ila. każdy by tak chciał... żeby ruch był zatrzymany, gdy jedzie.


Pamiętasz może tytuł tego? Bo oglądałam już parę dokumentów o Korei Płn, to co tak na szybko udało mi się wygrzebać w sieci, ale w żadnym motywu pociągu nie było, a coś jeszcze bym obejrzała.

martan pisze:To tak jakby RFN zaatakowało NRD, z perspektywy lat niedorzeczne, ale kiedyś jak najbardziej realne. A to się dzieje tu i teraz. Mam nadzieję że nigdy do tego nie dojdzie i dożyjemy zjednoczenia Korei a przynajmniej wolności dla Północy.


Tylko czy coś takiego jak zjednoczenie Korei na dzień dzisiejszy jest w ogóle realne? Tak niby głosi się te piękne ideały, ale oczywistym jest, że ani jednej, ani drugiej stronie się do tego nie spieszy, co jest w sumie zrozumiałe... Północ musiała by porzucić swój hipersocjalistyczny ustrój, a już samo to wydaje się być niemożliwe. Po drugie sytuacja ekonomiczna: bogate i dynamicznie rozwijające się południe i coraz biedniejsza (coraz częściej też głodująca) północ, połączenie obydwu mogłoby pociągnąć południe na dno. No i jeszcze wiele, wiele innych rzeczy...

Moim zdaniem największą szansą na wolność na północy jest rewolucja narodowa. Bo nawet jeśli zdecydowano by się na jakieś ataki z zewnątrz (choć nikt się ku temu nie kwapi, bo Kim ciągle straszy bombami atomowymi i wielką armią) to mogłoby się skończyć III wojną światową lub w kolejną wojną koreańską z południem. Tylko czy tam jakakolwiek rewolucja w narodzie jest możliwa? I to już nawet nie dlatego, że mają sprane mózgi, bo ja myślę, że większość ludzi doskonale wie, że ten cały wspaniały przywódca Kim jest g*wno wart, jego "nieskończona miłość do narodu" kończy się na słowach i doprowadza ich do coraz większej biedy (o tych wszystkich okrucieństwach jak obozy koncentracyjne itp już nawet nie wspominając). Oni to na pewno wiedzą, tylko nie mogą pokazać swoich prawdziwych opinii, bo to by się skończyło dla nich tragicznie. Muszą mówić, że go kochają, bo tylko ten teatrzyk pozwala na pozostanie przy życiu. Tylko co to za życie, nie? Jednak teoretycznie taka rewolucja jest możliwa, takie rzeczy się udają, co niedawno widzieliśmy na przykładzie Egiptu, któremu udało się pozbyć tego całego Mubaraka. Ale czy odniosła by skutek w Korei, nie wiadomo. Bo tam na pewno nikt by się nie ociągał w strzelaniu do protestującego tłumu, o na pewno nie. Taka rewolucja miałaby bardzo dużo ofiar, ale mam wrażenie, że w punkcie do którego doszła już Korea Płn bez ofiar już się nie obędzie...

Myślę, że na pewno kiedyś nadejdzie dzień, kiedy skończy się tam ten cyrk. Bo skończył się już w wielu krajach, gdzie wydawało się to niemożliwe. Kiedyś rozpad Związku Radzieckiego wydawał się niemożliwy, zjednoczenie Niemiec też było niemożliwe, itd... Przyjdzie pora i na Koreę Północną. Pytanie tylko kiedy. Bo to może być za rok, ale może być i za 100 lat.
Awatar użytkownika
martan
Co to jest dorama? o_O
Posty: 41
Rejestracja: 19 paź 2011

Re: [DOKUMENTALNY] Defilada (1989)

Postautor: martan » 04 lis 2011

Lily pisze:[ Północ musiała by porzucić swój hipersocjalistyczny ustrój, a już samo to wydaje się być niemożliwe. Po drugie sytuacja ekonomiczna: bogate i dynamicznie rozwijające się południe i coraz biedniejsza (coraz częściej też głodująca) północ, połączenie obydwu mogłoby pociągnąć południe na dno. No i jeszcze wiele, wiele innych rzeczy...

Akurat porzucenie obecnego ustroju, jeśli by doszło do rewolucji , moim zdaniem jest jak najbardziej możliwe. Właściwie będzie naturalną konsekwencją. Za to z uwagi na argumenty które przytoczyłaś w aspekcie ekonomicznym, rzeczywiście połączenie dwóch Korei wydaje się być w dzisiejszych czasach nierealne.
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [DOKUMENTALNY] Defilada (1989)

Postautor: Lily » 04 lis 2011

martan pisze:Akurat porzucenie obecnego ustroju, jeśli by doszło do rewolucji , moim zdaniem jest jak najbardziej możliwe. Właściwie będzie naturalną konsekwencją. Za to z uwagi na argumenty które przytoczyłaś w aspekcie ekonomicznym, rzeczywiście połączenie dwóch Korei wydaje się być w dzisiejszych czasach nierealne.


W przypadku rewolucji oczywiście, chory ustrój będzie musiał się zmienić, ale tutaj akurat miałam na myśli hipotetyczne wizje pokojowego zjednoczenia, o których coś tam się cały czas wspomina, jednak z realną możliwością na dzień dzisiejszy ma to niewiele wspólnego. Nie wierzę w to, że Korea będzie w stanie zjednoczyć się pokojowo, dopóki sytuacja polityczna na północy wygląda tak, jak wygląda, a przy władzy jest Kim Dzong Il, czyli jakiś kolejny Kim, który pewnie niedługo obejmie władzę, jak ten obecny się przekręci. Podobno były już zakusy, żeby następcą Kim Dzong Ila mianować jego 27 letniego syna Kim Dzona Una, ale w końcu nie doszło to do skutku, choć myślę, że to tylko kwestia czasu. Tym sposobem można w nieskończoność mianować kolejnych Kimów na "ukochanych przywódców"... :shake:

Wróć do „Inne”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość