Community

wszystkie seriale, które nie są made in Asia
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Community

Postautor: Volli » 05 kwie 2013

COMMUNITY

Obrazek


twórca: Dan Harmon
liczba serii: obecnie jesteśmy na czwartym roku (czekamy na odcinek 9)
liczba odcinków: obecnie 84
data emisji pierwszego odcinka: 17 września 2009
odcinek trwa średnio: 25 min.
stacja: NBC (jakby ktoś miał wątpliwości - jest to stacja amerykańska)

OBSADA:

Jeff Winger - Joel McHale
Pierce Hawthorne - Chevy Chase
Annie Edison - Alison Brie
Señor Chang - Ken Jeong
Britta Perry - Gillian Jacobs
Shirley Bennett - Yvette Nicole Brown
Abed Nadir - Danny Pudi
Troy Barnes - Donald Glover

Opis (za filmwebem):
Jeff Winger traci swoją pracę, gdy okazuje się, że nie posiada on licencji prawniczej. W celu uzyskania dyplomu uprawniającego go do wykonywania zawodu prawnika, zapisuje się na studia. Tam poznaje piękną studentkę Brittę. W celu lepszego zapoznania się z dziewczyną, Jeff zakłada fikcyjną grupę mającą się wspólnie uczyć.

Ode mnie:
Zakładam ten temat, bo chyba już najwyższa pora, żeby KTOŚ to zrobił... Prawdę mówiąc jest to pierwszy od pięciu lat serial amerykański który obejrzałam. Byłam zmęczona amerykańskością, zmęczona nachalnością, propagandą i łopatoloogią Ameryki do tego stopnia, że nawet te rzeczy, które takie nie były, odrzucałam ze wstrętem... Wyjątek stanowi Community. Och... Community jest bardzo amerykańskie... Ale też baaardzo autoironiczne, zabawne, samoświadome, bezczelnie nabijające się ze stereotypowych postaw, promowanych w rozmaitych amerykańskich mediach, w równym stopniu krytykujące nietolerancję, jak..... sztuczną i wymuszoną tolerancję, konformizm, wszystko to, co podszyte fałszem... Wszystko to okraszone nieprawdopodobną wręcz dawką znanych motywów popkulturowych. Jeżeli ktoś jeszcze nie widział, to gorąco zachęcam do obejrzenia chociażby pierwszego odcinka...


:volli:
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: Community

Postautor: Reira » 06 kwie 2013

Ja właśnie obejrzałam pierwszy odcinek, bo ktoś mi polecił. Ale żarty wydały mi się nachalne i złośliwe, akcji było za mało i postaci też takie sobie i nie pociągnęłam dalej.
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: Community

Postautor: boom_boom » 24 lip 2013

WOOOOOOW!!! :jump:

MAMY TAKI TEMAT NA DOKI!!! :shock: :shock: :shock:

A to się bardzo pięknie składa...

Otóż od kilku dni jestem w ciężkiej depresji, ponieważ skończyły mi się sezony do oglądania. Skończyły mi się też bloopery i gify z Annie. Wydawałoby się, że opowiedziałam już o swoim cierpieniu każdemu i każdemu już ten serial wcisnęłam, opowiedziałam, zarysowałam...

A tu DOKI daje mi kolejną możliwość rozwinięcia się we wdzięcznym temacie Community.
JESTEM WDZIĘCZNA :bow:

Serial absolutnie kultowy i genialny. Humor, który się czuje, z którym człowiek się zrasta i smakuje go łyżeczką. Niby odcinki w pewnym oderwaniu od siebie, ale każdy z nich dąży do uzyskania pięknej całości. Wspaniałe pomysły, wykonanie, mnóstwo inwencji i kreatywności. I niby bez wielkiej pompy, a jednak z dużą ilością fajerwerków. Niby nie ma wielu twarzy, które się zwykle ogląda w IMAXach, a jednak wszystkie mordeczki by się kochało i tulało. I w każdej z tych postaci możemy znaleźć kawałek siebie. A przynajmniej ja znajduję.
Dodatkowo wiele autopojazdów, wiele fajnych odwołań (np. Glee :rolly: ), wiele akcji (PAINTBALL!).

A mogę jeszcze tak do każdej postaci się odnieść trochę?

Prooooszę :puppy:

Dobra, POZWALAM SOBIE.

Po pierwsze, Jeff. W sumie nie jest moją ulubioną postacią, chociaż jego wyraz twarzy, idealny podbródek, idealna wada wymowy a'la Cezary Pazura, chociaż jego mięśnie i nienaganna fryzura, cóż, to wszystko gdzieś tam kołacze do mojego serca. Uwielbiam powtarzane przez niego sto razy na odcinek "I don't care", hmmmm, też tak ciągle mówię, chociaż w sercu jednak się przejmuję mocno- i on też. Uwielbiam, jak się wciela w rolę ojca, sędziego i dyrektora grupy. Uwielbiam jego relacje z Pierce'm, bo niby hejt, a jednak... Z relacji damsko-męskich: mam nadzieję, że ostatecznie nie będzie z Brittą, niech sobie sypiają razem, spoczi, całkiem ładnie z ich strony, ale ten urok relacji Annie-Jeff jest nie do zastąpienia, taka opiekuńczość, czułość, niewinność, KOOOCHAM ICH RAZEM, w ostatnim odcinku nawet był dobry kiss, szkoda, że w innej rzeczywistości :(

Po drugie, Britta. Myślę, że to postać, ktora najwięcej straciła na przełomie sezonów. Początkowo miała być klasę wyżej chyba, nie przejmować się pawianami w stylu Jeffa, miała mieć mocno skrystalizowane poglądy, wdzięk i intelekt. Potem zaczęła się puszczać i ćpać. Znaczy, spoko, ja przyklasnęłam, jak się przespała z Jeffem na paintballu, ale potem zbyt nachalnie z nim chciała. Już nie mówiąc o jej przemądrych radach psychologicznych i tego, jak wszyscy z tego cisną :lol:

Po trzecie, Annie. Ja ją kocham najmocniej na świecie :fav: :fav: :fav: Ona jest tak słodka, tak ambitna, tak niewinna :smitten: Mogłabym ją głaskać po tej ślicznej twarzyczce, mogłabym podziwiać jej minki, jej grymasiki, jej seksapil, wszystkooooo. Niby trochę zachowuje się niczym panienka z dobrego domu, ale jak wejdzie w spontan, to spadam z krzesła! Jest niesamowicie urocza. I uwielbiam, jak wychodzi z niej kocica, np. jako Pani Mikołajowa, albo w czasie panitballu, brałby ją każdy, serio. ;) I szkoda, że w jednej z moich ulubionych scen, czyli scenie, gdy Jeff biegnie w deszczu, nie dobiegł do jej mieszkania.

Po czwarte, Abed. Chyba najgenialniesza postać serialowa, jaka kiedykolwiek powstała. Cyborg? No-life? Fanatyk? Chyba nie, bo ma w sobie całe pokłądy indywidualizmu, kreatywności i serca. Jego pasje kinomatograficzne są nie do opisania. Ale są też i pasje bardziej ludzkie, bo przecież Abed miewa i sceny damsko-męskie: obooooże, całował się z Annie w deszczu pomarańczowej farby, ja płaaaakałaaaaam! czy też triple date, cwaniaczek <3 Człowiek silny, a jednocześnie kruchy, obdarzony dużą wiedzą, a jednak tak bardzo ograniczoną. I Polaczek! I nawet się wypowiedzial po polsku! Ja go uwielbiam :fav: :fav: :fav:

Po piąte, Troy. Jak się dowiedziałam, on nawet naprawdę rapuje, wcale że przyzwoicie, tylko klipowo jakoś dziwnie :D Ale nieważne. Dla mnie trochę postać wypełniająca, on raczej zawsze z kimś, niż sam. Niezbyt podobał mi się pomysł związku z Brittą, gdyż ona jakoś pasuje na taką starszą siostrę dla niego, a poza tym pokazywali tylko ciągle w łóżku czipsy i seriale, jak można :D Oczywiście, wielkim spoilerem nawet nie jest Troy/Abed, bo przecież to jest PODSTAWA serialu, generalnie trochę się bałam wspólnego ich mieszkania, ale dali radę. Pogodny chłopak, głupawy, czarny, musi taki być w amerykańskim serialu.

Po szóste, Chang. Bo ja kocham jego oślizgłość, jego fałszywość, brud, głupotę.

Po siódme, Dziekan. Bo serio. Najlepszy. Bycie fanboyem Jeffa- zawsze wygrywa! Wszelkie gejowskie odniesienia, wszelkie rave party i dance party, piękne stroje :rolly: Nie da się nie kochać.

Po ósme, ja zwykle nie lubię starszych osób w czymkolwiek oglądam. Lubię Pierce'a, ale przesadza. Lubię Shirley, ale przesadza. Taka sytuacja, jak to sie mawia.


NAJLEPSZY SERIAL EVER, popieram Volli.
<mam nadzieję, że Voli jest zadowolona z tego posta>
Obrazek
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: Community

Postautor: Volli » 24 lip 2013

boom_boom pisze:<mam nadzieję, że Voli jest zadowolona z tego posta>


Volli pochwala.

.... <wait>....

Volli płacze ze szczęścia... sob, sob.
A ze mną założę się, że Pino i Maura.
A wiesz Bumbumie, że myśmy tę fazę na Community przeżywali zbiorowo i nawet rozpisaliśmy ten serial na role... Coś tam z tego powinno być jeszcze w Hyde Parku, w temacie który Pino ma na wyłączność...

..<szuka>..

TU! --> klik
:volli:
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: Community

Postautor: boom_boom » 24 lip 2013

Zazdroszczę zbiorowości :fav:

Ja jestem takim przeciętnym wyjadaczem-oglądaczem. :)

<a tego wątku się pewnie nie da w całości ogarnąć bez kontekstu oglądania razem, ale podoba mi się, co zrozumiałam!>
Obrazek
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: Community

Postautor: Volli » 06 cze 2014

:volli:
Awatar użytkownika
Konata
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 266
Rejestracja: 22 cze 2009

Re: Community

Postautor: Konata » 25 sty 2015

Zabrałam się za ten serial i po 2 sezonach jestem oczarowana choć akurat nie wiem czy to dobre określenie tego co się tam dzieje.....

Kocham Abeda, bezapelacyjnie i bezsprzecznie ujął moje serce zamieniając się w Batmana, jest tak cudowny wraz z całą swoją miłością do seriali i filmów a do tego taki oderwany od rzeczywistości... Wszyscy są trochę niedopasowani, jedni mniej drudzy bardziej... Taaaak Chang, jest tu postacią wyjątkowo epicką i nie wyobrażam sobie żeby mi go zbrakło, przez większość czasu bije rekordy w byciu jak najbardziej obleśnym i okropnym i jako nauczyciel rozwalał system. Dalej mamy dziekana, po drugim sezonie zaczynam go uwielbiać, jest okropny ale ma zawsze genialne stroje i ta łysinka ... Annie ze swoją niewinnością, potrafiąca jednak pokazać pazurki i nie tylko i ta scena z paintballa, kiedy to farba leje się, mało z krzesła nie spadłam zupełnie nie przeczuwając takiej akcji!! Jeff zapuścił bródkę, i wygląda całkiem hot, choć nie jest raczej w moim typie, ale jednak ma to coś dzięki czemu świetnie się go ogląda choć już powoli zaczyna mnie leciuchno irytować jego "przyjaźń" trochę nachalnie wciskana wszędzie z Britt. Brittę chyba najmniej lubię, może dlatego że nie potrafię się utożsamić z nią w żadnym stopniu i czasem mnie irytuje, ale te jej moralizatorskie gadki i pseudo moralność jest potrzebna. Pierce'a czasami sama chętnie zepchnęłabym po schodach ale jest mnóstwo na świecie ludzi tak zadufanych i z klapkami na oczach jak on i przyjemnie się ogląda jak jego ekscesy zwykle nie kończą się dla niego najlepiej, w pierwszym sezonie stanowili fajną parę z Troyem. Shirley jakoś mnie ni ziębi, ni grzeje, akcja z porodem troszkę przyznam wprowadziła mnie w konsternacje ale ten jej głosik i bycie tak bardzo chrześcijanką momentami jest zabawne.


Początkowo nie byłam przekonana do serialu, nic nie zapowiadało tak ogromnej dawki humoru i dobrej zabawny, postacie nie wydawały się przekonujące a upierdliwe. Im dalej tym lepie, są odcinki jak dla mnie genialne ale są i słabsze, które nadal ogląda się z wielką przyjemnością i uśmiechem na ustach. Serial zdecydowanie nie traci, bo jak rzadko mi się zdarza pochłaniam kolejne sezony, postacie się rozwijają, nie zawsze w odpowiednim kierunku ale są i takie które rozwijać się nie chcą i pozostają takie same jak na początku...
Obrazek

Wróć do „Seriale”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość