[2009] IRIS

seriale z Korei
Awatar użytkownika
Maru
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 363
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [2009] IRIS

Postautor: Maru » 22 maja 2011

Sezonu 2 jeszcze nie ma ...ja ciągle jeszcze liczę, że się rozmyślą :rolly:

Nie chce sobie zepsuć smaku po pierwszej serii, a obawiam się, że wyjdzie jak z BM2 :/

Satsuki YO!! pisze:No ba, Seon Hwa to póki co moje ulubiona postać, tylko trochę mi jej szkoda ;__;

Ehh ..a czy komuś nie było szkoda Sunhwa? ;___;

A co do histori miłosnych to masz przecież tęsknie kwilącą KTH ..i jak oni sie mijają ...i mijają .....
I w ogóle to mimo, że oglądam tą serię drugi raz, to cały czas miałam nadzieję,ze jednak ją wybuchną w tym samochodzie_^_


Obrazek
"A teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!"
- Król Julian
Awatar użytkownika
Sheeruun
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 464
Rejestracja: 26 lut 2010
Lokalizacja: Suwałki

Re: [2009] IRIS

Postautor: Sheeruun » 25 maja 2011

A ja ciągle mam problemy z oglądaniem >.>
Albo coś z telewizją nie tak, a stream internetowy nie chce się włączyć, albo ktoś przyjdzie i mi głowę zawraca, no zwariować można.

Teraz jestem 2 odcinki do tyłu, zaraz parę minut 3. Fajnie, kiedy ja to nadrobię? -_-

Ale dramka zaiste dobra :mrgreen:
[center]Ouran High School Host Club | My Girlfriend is a Gumiho[/center]
Awatar użytkownika
Preity
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 55
Rejestracja: 18 paź 2007
Lokalizacja: Kujawy
Kontaktowanie:

Re: [2009] IRIS

Postautor: Preity » 25 maja 2011

Irys to danie które najlepiej smakuje na zimno. Dopiero teraz oglądając po raz drugi, kiedy wiem co będzie dalej i nie obgryzam palców ze zdenerwowania, jestem w stanie docenić mistrzostwo scenariusza. W tym serialu właściwie nie ma zbędnej sceny. Wszystko co się dzieje pojawia się z jakiegoś powodu i jest częścią większej układanki. A dopiero po dzisiejszym odcinku zauważyłam jak podobne do siebie są losy Sa Woo i Hyun Joona, bo w sumie każdy w inny sposób, ale obaj wpakowali się w podobne bagno i na dodatek z tego samego powodu. Zastanawiam mnie tylko jedno - dlaczego większość osób przyjmuje że Sa Woo jest zły, a Hyun Joon dobry bo jednemu udało się w odpowiednim czasie przejść na właściwą stronie, a drugi nie zdążył? Przecież chęć zemsty po "stracie" ukochanej nie żadnym usprawiedliwieniem na zdradę kraju. Gdyby nie Doktor który miał wtyki w Niebieskim Domu Hyun Joon miał by spore problemy by wytłumaczyć się ze współpracy z terrorystami. Ci wcale nie kryształowi bohaterowie to kolejny wielki plus tego serialu.

Co do kontynuacji, to o ile weźmie się za nią ta sama ekipa która odpowiadała za pierwszą część to ja się nie boję tak bardzo. Kto powiedział, że w drugiej serii muszą być ci sami bohaterowie? Oprócz tych pierwszoplanowych była cała masa innych ciekawych postaci, a kontrowersyjne zakończenie może być bardzo dobrym punktem wyjścia do kolejnej kole`jnego aktu.

A Irysowe filmidło, to się powinno oglądać w zupełnym oderwaniu od serialu, bo z filmem i serialem to jak z GITS i GITS SAC niby ci sami bohaterowie, ale to dwie zupełnie różne historie osadzone w tym samym świecie.
No one's got to take me alive!
The time has come to make things right!
You and I must fight for our rights!
You and I must fight to survive!

Muse - Knights of Cydonia
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: [2009] IRIS

Postautor: anna-banana » 26 maja 2011

No to ja mam pytanie za 100 punktów,czy Sa woo wie że Baek san jest w Iris? bo on kiedyś mu przebąkiwał coś o tym że jest,a ja nie mogłam sobie przypomnieć epa gdzie by mu cos o Iris powiedział.

Preity pisze:I Zastanawiam mnie tylko jedno - dlaczego większość osób przyjmuje że Sa Woo jest zły, a Hyun Joon dobry .

Po pierwsze to Hyun Jun jest głównym bohaterem,a im potrafimy zawsze wybaczyć wiele (nawet to że jest seryjnym mordercą patrz Dexter,a zwłaszcza wybaczamy wiele bohaterom w opakowaniu takim jak Hyun Jun :rolly: ),a po drugie to Sa woo wpierw zdradził swojego przyjaciela,może gdyby tego nie zrobił sprawy potoczyły by sie trochę inaczej.
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
Satsuki YO!!
Co to jest dorama? o_O
Posty: 48
Rejestracja: 05 paź 2009
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Re: [2009] IRIS

Postautor: Satsuki YO!! » 26 maja 2011

Preity pisze:Zastanawiam mnie tylko jedno - dlaczego większość osób przyjmuje że Sa Woo jest zły, a Hyun Joon dobry

Ja się z tobą zgadzam, w ogóle w tej dramie ciężko jest ocenić, kto postępuje właściwie a kto nie. Jak już tłumaczyłam mojemu 10-letniemu bratu (bo w pewnym momencie zorientowałam się, że IRIS ogląda ze mną cała rodzina xD) takie jest życie; nie ma podziału na dobrych i złych, jest tylko racja każdego.
A co do Sa Woo, pozwolę sobie przytoczyć słowa mojej mamy - "kurde no, fajny z niego facet, ale no taki głupi jest!... >.<''"

anna-banana pisze:Po pierwsze to Hyun Jun jest głównym bohaterem,a im potrafimy zawsze wybaczyć wiele (nawet to że jest seryjnym mordercą patrz Dexter,a zwłaszcza wybaczamy wiele bohaterom w opakowaniu takim jak Hyun Jun :rolly: ),a po drugie to Sa woo wpierw zdradził swojego przyjaciela,może gdyby tego nie zrobił sprawy potoczyły by sie trochę inaczej.

Mnie się często zdarza nie lubić głównego bohatera xD A Sa Woo go nie zdradził, tylko chciał oszczędzić cierpienia Seung Hee, w której przecież był zakochany. No i chyba sam nawet nie zauważył, jak nagle stał się narzędziem do zabijania Baek San'a i moim zdaniem, teraz to już on sam nie wie, co jest dobre a co nie. Ciekawa jestem, czy oboje się w końcu ogarną.
Awatar użytkownika
Maru
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 363
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [2009] IRIS

Postautor: Maru » 27 maja 2011

co do Sawoo - koleś miał pecha ..akurat trafił idealnie w środek imadła ...zrobił bład że zgodził się na wykonanie zadania Beksy, ale z drugiej strony co miał zrobić? Postawic się przełożonym? Odmówić, a tym samym jakby zdradzić instytucję? Samemu dac się zabić ( chociaż z perspektywy Azji ta opcja raczej by była szeroko preferowana) A potem juz tylko brnął w to bagno ...

I odnosnie jego relacji z Hyunjunem - od poczatku serii widac, że to Hyunjun gra pierwsze skrzypce ..Sawoo jest jakby z boku, zawsze jeden krok z tyłu ...zresztą przy którejs tam konfrontacji mu wypomina ( Sawoo Hyunjunowi) jak mu było ciężko przez te wszystkie lata - i to też po części rozumiem ....żył z kumplem, który był niemal ideałem, a zagarniecie Seunghee zapewne przelało czarę goryczy. Możemy się tylko domyslać jak ta ich przyjaźń wyglądała, ale wystrczy spojrzeć na początek serii, pierwsze chwile w NSS - to Hyunjun jest bystrzejszy, odważniejszy, bardziej lubiany ....tylko to raczej nie jest powód, żeby zabijać kumpla, ale ludzie pod wpływem autorytetu z drugiej strony nie takie rzeczy robili.

Co do tego czy Sawoo wiedział - on na pewno wiedział, że Beksa nie działał z ramienia NSS, bo to było oczywiste. Pod koniec są przecież razem w tej kryjówce, więc na bank był w to zamieszany. Tylko pytanie na ile wiedział - Bo Sawoo był tylko pionkiem, ot, takim przydupasem Beksy. A wiadomo, że takich pachołków od czarnej roboty się nie wtajmnicza w sprawy wyższego szczebla.
Obrazek
"A teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!"
- Król Julian
Awatar użytkownika
Preity
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 55
Rejestracja: 18 paź 2007
Lokalizacja: Kujawy
Kontaktowanie:

Re: [2009] IRIS

Postautor: Preity » 27 maja 2011

anna-banana pisze:Po pierwsze to Hyun Jun jest głównym bohaterem
Ja jestem zdania, że był głównym bohaterem do tej pory, ale tak gdzieś po 10 odcinku powoli zaczyna schodzić na drugi plan, a jego miejsce zajmują inni z Sa Woo na czele.
anna-banana pisze:a zwłaszcza wybaczamy wiele bohaterom w opakowaniu takim jak Hyun Jun :rolly:
A Sa Woo to źle teraz wygląda? Dla mnie w drugiej połowie Irysa jest dużo bardziej kuszący niż Hyun Jun, bardzo dobrze mu w czerni i bieli :smitten:

anna-banana pisze:Sa woo wpierw zdradził swojego przyjaciela,może gdyby tego nie zrobił sprawy potoczyły by się trochę inaczej
Z tą jego zdradą to bym polemizowała. Bo jak by zdradził z zimną krwią, to by nie było mu tak trudno mierzyć w przyjaciela, to nie rozpaczał by po skutecznym zestrzeleniu. Zrobił to, bo:
1. jak bardzo ładnie podsumował go w dzisiejszym (15) odcinku Hyun Jun "Jin Sa Woo zawsze wykonuje rozkazy",
2. jak napisała Satsuki w pewien sposób chciał chronić Seung Hee, której szczęście w pewnym momencie zaczyna stanowić jego obsesję. Ale nie ma co się temu dziwić, bo chyba każdemu by odbiło, gdyby przyszło mu żyć z takim ciężarem jaki wpakował sobie na plecy Sa Woo (poczucie winy za śmierć przyjaciela, za wszystkie problemy Seung Hee, itd.)

(po dzisiejszym tzn. 15 odcinku chyba można juz bezpiecznie czytać ten spojler :) )
Maru pisze:I odnosnie jego relacji z Hyunjunem - od poczatku serii widac, że to Hyunjun gra pierwsze skrzypce ..Sawoo jest jakby z boku, zawsze jeden krok z tyłu ...zresztą przy którejs tam konfrontacji mu wypomina ( Sawoo Hyunjunowi) jak mu było ciężko przez te wszystkie lata - i to też po części rozumiem ....żył z kumplem, który był niemal ideałem, a zagarniecie Seunghee zapewne przelało czarę goryczy. Możemy się tylko domyslać jak ta ich przyjaźń wyglądała, ale wystrczy spojrzeć na początek serii, pierwsze chwile w NSS - to Hyunjun jest bystrzejszy, odważniejszy, bardziej lubiany ....tylko to raczej nie jest powód, żeby zabijać kumpla, ale ludzie pod wpływem autorytetu z drugiej strony nie takie rzeczy robili.
Nie ze wszystkim się zgodzę. To prawda, że Sa Woo jest zawsze trochę w cieniu Hyun Juna, ale to wynika z ich zupełnie różnych charakterów. Sa Woo jest zawsze bardziej opanowany i rozsądniejszy, a Hyun Jun jest typem człowieka który najpierw działa, a dopiero później się nad tym zastanawia (np. odc. 1 - wyjście do klubu i bójka w klubie). I nie stanowi to żadnego problemu, bo jako przyjaciele stanowią duet, który świetnie się uzupełnia. Moim zdaniem tym co przelało czarę goryczy nie był związek Hyun Juna z Seung Hee, ale oskarżenia jakimi przywitał go dawny przyjaciel podczas ich pierwszego "po latach" spotkanie.
Sa Woo kiedy zorientował się co ich łączy nie zdradził się z tym co czuje do Seung Hee, bo nie chce niszczyć ich szczęścia i swojej przyjaźni z Hyun Junem. Zachowuje się tak jakby więcej myślał o potrzebach innych niż o sobie samym.
No one's got to take me alive!
The time has come to make things right!
You and I must fight for our rights!
You and I must fight to survive!

Muse - Knights of Cydonia
Awatar użytkownika
Maru
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 363
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [2009] IRIS

Postautor: Maru » 28 maja 2011

Preity pisze:Sa Woo kiedy zorientował się co ich łączy nie zdradził się z tym co czuje do Seung Hee, bo nie chce niszczyć ich szczęścia i swojej przyjaźni z Hyun Junem. Zachowuje się tak jakby więcej myślał o potrzebach innych niż o sobie samym.


No właśnie ...nie myślisz, że ktoś kto całe życie ustępuje nie będzie miał w końcu chęci się odegrać? On właściwie nie miał wyjścia - mówiąc prosto kumpel sprzątnął mu laskę sprzed nosa, a on jako ten mniej dominujący wycofał się w cień . Tylko są pewne granice takich ustępstw. I tutaj akurat Beksa dobrze o tym wiedział i celnie uderzył.

Ale ja oczywiście nie twierdzę, ze on był do końca zły ....bo nie był. Po prostu trafił pod zły adres. A musiał dalej odgrywać swoja grę, bo inaczej by zwariował gdyby rozmyślał co zrobił.
Obrazek
"A teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!"
- Król Julian
Awatar użytkownika
Preity
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 55
Rejestracja: 18 paź 2007
Lokalizacja: Kujawy
Kontaktowanie:

Re: [2009] IRIS

Postautor: Preity » 29 maja 2011

Maru pisze:...nie myślisz, że ktoś kto całe życie ustępuje nie będzie miał w końcu chęci się odegrać? (..) Tylko są pewne granice takich ustępstw.
Z jednej strony masz rację, a z drugiej nie. Na Węgrzech decyzja Sa Woo nie wynikała z chęci odegrania się, tylko z troski o innych. Jak pisałam kiedyś na forum Baki - nie mógł pomóc im obojgu, więc wybrał jedyne dobre w tym momencie wyjście - zabijając Hyun Juna ratował przed śmiercią Seung Hee, bo NSS zajmująca się dyskretną "likwidacją" przeciwników i tak by ich kiedyś dopadła. Ale podczas spotkania z Hyun Junem w Koreii, sytuacja wygląda już inaczej.

Maru pisze: Po prostu trafił pod zły adres. A musiał dalej odgrywać swoja grę, bo inaczej by zwariował gdyby rozmyślał co zrobił.
Maru jesteś geniuszem. Jeśli przyjąć, że Jin Sa Woo zaczyna popadać w szaleństwo, nagle wszysto to co jest związane z tą postacią zaczyna układać się w logiczną całość. No więc...
O tym co zrobił myśli przez cały czas, ale do ataku na NSS jakoś sobie z tym radzi. To jest moment krytyczny, bo jego przyjaciel został terrorystą, Seung Hee drugi raz prawie otarła się o śmierć i to wszystko jego wina. Dzwoniąc do Baek Sana próbuje zrzucić odpowiedzialność na niego, przekonać samego siebie, że musiał wykonywać rozkazy, ale dyrektor brutalnie odziera go ze złudzeń. By jakoś sobie ze wszystkim poradzić, zaczyna obsesyjnie wierzyć, że wszystko co zrobił było podyktowane dobrem Seung Hee. Od tego momentu za wszelką cenę będzie starał się zapewnić jej bezpieczeństwo i (w jego mniemaniu) szczęście. Jak to pięknie widać w 15 odc. kiedy aresztuje Seung Hee i później podczas konfrontacji z Hyun Junem. Chwilami mamy przebłyski "dawnego" Sa Woo, ale coraz więcej tego co robi jest już determinowane przez obsesję.

W związku z dzisiejszymi wnioskami cofam to co napisałam w drugiej połowie w moim poprzednim poście.
No one's got to take me alive!
The time has come to make things right!
You and I must fight for our rights!
You and I must fight to survive!

Muse - Knights of Cydonia
Awatar użytkownika
Maru
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 363
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [2009] IRIS

Postautor: Maru » 29 maja 2011

Ha! Dokładnie o to mi chodziło (:

W sensie, że on by przeżywał zbyt wielki konflikt, gdby starał się pogodzić przyjaźń z wykonywaniem rozkazów. Więc podporządkował się wykonywaniu rozkazów i tą droge obrał. Czegoś sie musiał trzymać i starał się wierzyć, że to co robi jest słuszne. Bo co inaczej by mu zostało? Ludzie muszą racjonalizować to co robią i wmawiać sobie usprawiedliwienia.

I masz rację - on na początku to miał mętlik na tych Węgrzech, ale robił co mu kazano. A potem szukał sobie wytłumaczenia dlaczego to zrobił.

Preity pisze:Dzwoniąc do Baek Sana próbuje zrzucić odpowiedzialność na niego, przekonać samego siebie, że musiał wykonywać rozkazy, ale dyrektor brutalnie odziera go ze złudzeń.


I tutaj właśnie cały jego światopogląd pada. On wierzył, ze robi "bo tak trzeba, bo to jest rozkaz". Ale z drugiej strony to dzieki temu, że Beksa go uświadamia, że robił to wszytsko z własnej woli ( co nie było do końca prawdą, wiadomo) zaczyna myslec po swojemu i ma Iryski głęboko w poważaniu. No ale wtedy to już właściwie nie był im potrzebny, a tak katharsis było :p
Obrazek
"A teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!"
- Król Julian
Awatar użytkownika
Satsuki YO!!
Co to jest dorama? o_O
Posty: 48
Rejestracja: 05 paź 2009
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Re: [2009] IRIS

Postautor: Satsuki YO!! » 30 maja 2011

Hej, przepraszam, że tak z tym wyskakuję, jak Filip z Konopi, ale muszę sie pochwalić, otóż przed chwilą przyszedł do mnie mój młodszy brat, i oznajmił, że zrobił "jego przyjaciela i tą jego towarzyszkę" z klocków lego! o.o Mowa oczywiście o Sa Woo i Seon Hwa xD

zdjęcie

Przepraszam za jakość, robione na szybko i telefonem xD
Pokazał mi je, po czym z grobową miną powiedział, że "idzie bawić się w Irysa" ;__;
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: [2009] IRIS

Postautor: anna-banana » 30 maja 2011

Reira pisze:ale główny bohater powinien zostać z Kim Sun Hwa. Może by go na koniec nie zabiła :-P <- MEGA SPOILER!

Skąd pomysł że ona to zrobiła,przecież nie poznajemy twarzy tej osoby,ani nawet nie widzimy tej osoby,może to sie wyjaśni w sequelu,który mam nadzieje będzie ale bez Hyun Juna to nie będzie to samo :puppy:
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
Preity
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 55
Rejestracja: 18 paź 2007
Lokalizacja: Kujawy
Kontaktowanie:

Re: [2009] IRIS

Postautor: Preity » 30 maja 2011

Spojler pochodzi z filmowej wersji Irysa, ale jak pisałam wcześniej film i serial to dwie odrębne historie, z tymi samymi bohaterami.

Satsuki nawet spore podobieństwo widać. Irys rządzi!
No one's got to take me alive!
The time has come to make things right!
You and I must fight for our rights!
You and I must fight to survive!

Muse - Knights of Cydonia
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [2009] IRIS

Postautor: Lily » 31 paź 2011

Zanim napiszę cokolwiek, to pragnę nadmienić, że była to moja pierwsza koreańska drama ever. Nie znam się zatem na temacie zupełnie.

Podobało mi się. Tyle w zasadzie wystarczyłoby powiedzieć ;) Owszem, jest trochę naciąganych historii, kilka rzeczy, które kłócą się z logiką, itd ale ogólnie uważam, że całość wypada dobrze i przede wszystkim diabelsko wciąga. Na plus na pewno jest to, że nie ma tu niepotrzebnego przeciągania. W tej dramie niemalże każda scena ma swoje uzasadnienie i faktyczny wpływ na rozwój fabuły, nie ma tu żadnych niepotrzebnych zapychaczy/przeciągaczy. Kolejny plus za zakręcony scenariusz. Lubię, gdy historia jest skomplikowana, wielowątkowa i co chwilę zaskakuje, dzięki temu widz nie nudzi się, nie ma nawet kiedy się nudzić, bo cały czas coś się dzieje. Podobało mi się również to wyważenie pomiędzy wątkami, jest i kryminał, i romans (choć na to jeszcze potem trochę ponarzekam) i dramat, i żaden z tych gatunków nie jest tu w nadmiarze.

Spoiler! Co do Kim Hyun Joona to faktycznie przegięto z tym, że był taki niezniszczalny. Przy każdej strzelaninie czy mordobiciu uchodził bez szwanku, podczas gdy dziesiętki ludzi padały. Jedynym wyjątkiem jest to gdy oberwał na Węgrzech, ale oczywiście niczym Rambo sam na sobie przeprowadza operację, zakrywa rączką plamę krwi żeby nie było widać i dalej diarsko wędruje. Poza tym w międzyczasie jeszcze ratuje kraj przed wojną, udaremnia zamach atomowy, sam jeden odbija ponad setkę zakładników z centrum handlowego... i jeszcze wiele innych cudownych czynów (zagadką pozostaje jeszcze to jak z Węgier dotarł do Japonii, pewnie pieszo przez mongolskie stepy, a co tam...) Bez wątpienia - trochę przegięto. Aczkolwiek przyznaję, że sam zarys postaci, czyli człowiek, który zostaje wykiwany przez wszystkich, którym ufał, poszukujący odpowiedzi dlaczego - to jest całkiem niezłe.

Dalej mamy Choi Seung Hee. Dla mnie to największa porażka tego serialu. Irytująca, nijaka, mimozowata i ta ciągła mina zbitego psa, tak jakby nie stać ją było na żaden inny wyraz twarzy. Aż trudno zrozumieć co ten Hyun Joon w niej widział, no naprawdę nie pojmuję tego (zresztą drugi pan też zakochany). Nie wiem czemu wybrano do tej roli tą aktorkę, jak dla mnie ona tutaj nie pasowała zupełnie, w ogóle "znielubiłam" ją od samego początku i naprawdę nie miałabym ochoty jeszcze kiedyś natrafić na nią w jakimkolwiek filmie czy dramie. Może przesadzam, ale po prostu w moim odczuciu ta postać była nieudana na całej linii. A jeszcze jak pod koniec zaczęła kręcić, znikać i udawać, że nic nie wie, to już całkiem straciła w moich oczach. Tak jak ktoś wcześniej pisał, ona faktycznie powinna była zginąć w tym płonącym samochodzie, drama niewiele by na tym straciła.

Za to pani agent z Korei Północnej, czyli Kim Sun Hwa skradła moje serce ;) i też to własnie ją prędzej bym widziała w boku Hyun Joona, choć jako, że zawsze miałam słabość do wątków z niespełnioną miłością (wydaja się jakieś takie... prawdziwsze??), to stwierdzam, że ten wątek był świetny i jego rozwiązanie również. Podobała mi się jej przemiana (a może raczej ujawnienie własnych uczuć?) bo chciała być taka waleczna i twarda, spełniać rozkazy i służyć państwu, a tak naprawdę była jednym z zastraszonych obywateli Korei Północnej i wiedziała, co ją czeka, jeśli nie wypełni swojej misji. Bolało to, że mimo jej niemałych starań wybito jej całą rodzinę, a jeszcze wcześniej wsadzono do więzienia. I mimo, że jeszcze chwilę temu była tą złą, która polowała na naszego krystalicznego Hyun Joona, to z czasem nabieramy do niej coraz większej sympatii, ta postać zdecydowanie zyskuje przy większym poznaniu. No i oczywiście jej relacja z Hyun Joonem, no to było coś naprawdę ciekawego. Dobrali się idealnie, obydwoje wykiwani przez swoje ojczyzny, obydwoje nie mający już nic do stracenia, naprawdę powstała z tego fajna para i trudno jednoznacznie określić to, co było między nimi. Sun Hwa wielokrotnie udowodniła swoje uczucie do Hyuna, mimo, że ani razu go nie wypowiada, to też mi się podbało. I gdy na końcu ta "kobieta z żelaza" dostaje kwiatki i jakieś tam "dziękuję", to aż mnie szlag trafiał, czemu ten Hyun jest taki frajer, że woli tamtą mimozę. Smutno.

I jeszcze może kilka słów o Vicku, czyli niestety najbardziej zmarnowanej postaci tego serialu. Najpierw powiem, że byłam naprawdę mile zaskoczona tym, jak TOP wykreował tą rolę (mimo, że z zasady raczej jestem sceptycznie nastawiona do tego by muzycy i celebryci wszelkiej innej maści nagle stawali się "aktorami"). Oczywiście można by polemizować co do tego czy on w ogóle miał tu szansę się "nagrać", bo tych scen było naprawdę niewiele. Ale spodziewałam się raczej kichy, a tymczasem wyszła naprawdę ciekawa i intrygująca postać. Trochę szkoda, że potraktowano tą postać tak marginalnie. Odzywa się kilka razy, nawet ten romans z Mi Jun zostaje skondensowany do kilku minut na ekranie, a można było zrobić z tego całkiem ciekawy wątek (swoją drogą postać Mi Jun tez mi się bardzo podobała, taka fajna i sympatyczna dziewczyna, niestety zbyt naiwna...). No i kim w ogóle był ten Vick? Nic o nim w końcu nie wiemy. Nie wiadomo skąd się wziął w Iris, dlaczego dla nich pracuje, dlaczego zabijanie nie robi na nim żadnego wrażenia... Przyszedł, pozabijał trochę, parę karków poskręcał, potem sam dostał kulkę i na tym się skończyło....Trochę zaprzepaszczono tego Vicka, choć był duży potencjał, nawet gdy ginie, to jakoś tak nie w swoim stylu, jakoś trudno uwierzyć, że taki cwaniak i kozak, który kasował wszystko na swojej drodze jak czołg, nawet nie próbuje walczyć z Hyun Joonem. Zdecydowanie zmarnowano tą postać, co i tak nie zmienia faktu, że jestem TOPem w tej roli naprawdę pozytywnie zaskoczona. Naprawdę zwracam honor, bo spodziewałam się, że to będzie porażka, a tymczasem wyszło naprawdę nieźle (zaznaczę tylko, że do spazmujących fanek TOPa nie należę :) choć muszę przyznać, że w między czasie z zaskoczeniem stwierdziłam, że ten facet jest przystojny. Do tej pory co prawda nigdy mu się za mocno nie przyglądałam, ale wydawał mi się jakiś taki "małpowaty" i zupełnie nieciekawy.

Za totalną kichę uznaję niemalże wszystkie miłosne sceny Hyun+Choi. Nie uważam, że wątek miłosny był tu zupełnie zbędny, jest to jakaś odskocznia od tych wszystkich gnatów i zbirów, ale zupełnie nie podobało mi się to, jak to zostało pokazane. Te wszystkie idylliczne obrazki z Japonii, męczące flashbacki i ta TRAGICZNA, OKROPNA, POTWORNA piosenka, która leciała w kółko na tych wszystkich scenach... No do porzygania mdłe to wszystko.
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2009] IRIS

Postautor: Volli » 31 paź 2011

:rolly: :rolly: :rolly:

Lily .... :rolly: No cóż - tak strasznie mi się nie wypada nie zgodzić z prawie wszystkim co tu napisałaś, że aż postanowiłam o tym skrobnąć. Bo ja [jednak] bardzo Iryska lubię... I w ogóle śmiem twierdzić, że im więcej czasu od seansu mija, tym milej go wspominam. Co do konstrukcji dramy to zgadzam się - całość przemyślana, zamknięta - aleeee... zapychaczy jednak było i to sporo... Gdzieś tak około 12 odcinka zdaje się zaczęły... Przerywane dość spektakularnymi momentami co prawda, ale zawsze... Ehem... Zdaje się, że jak pamięć wysilam to nawet jakiś dość bezsensowny sidequest mi majaczy... chociaż mogę nie pamiętać za dobrze... No ale mimo to - dobra robota.

Co do romansu to - LOL - wszyscy biedaczkę zdaje się chcieli mordować (może z wyjątkiem Thona...) i generalnie Sul Hwa fajtoooo!!!! Hmmm... ale to jest jednak wybitnie wina postaci nie aktorki. Postać kobieca z resztą dość stereotypowa (no, przynajmniej w sageukach występuje coś takiego często) - od pierwszej chwili gdy się pojawia na ekranie zaczynasz rozmyślać czy jednak nie jesteś materiałem na seryjnego zabójcę...

TiOłPi, ach TiOłPi... biedak trochę... Miał Irisem udowodnić, że potrafi grać i...... no tak. trafił mu się Vick :rolly: Ojej.. ale żarty na bok... poradził sobie świetnie i pamiętam, że oglądając Iris byłam pod wrażeniem, ale kiedy ostatnio jakoś tak zdarzyło się, że obejrzałam fragment [po zapoznaniu się z Topciem bliżej] - zdrowo parsknęłam... Oh, well... znamy sie już chyba za dobrze... Anyway - dobrze, że dali mu potem rolę w 71, bo tam wg mnie dopiero pokazał co potrafi... albo ech, może inaczej - że rzeczywiście ma do aktorstwa dryg (chociaż nie żeby od razu jakieś tam aktorskie wyżyny, czy coś... no aleeeee przecież nadal to jest "the man tiołpi", gdzie ten czas na ćwiczenia aktorskie).

Aaa a w ogóle z większych lolów dramy to obcasy w akcji. Zaznaczam - cichobieżne obcasy po betonie :rolly: - Cóż - prawdziwa Koreanka, nawet z kałasznikowem nie zapomina o wygldzie :rolly:

A wracając do fabuły. Jestem - w odróżnieniu od większości znanych mi osób - absolutną fanką zakończenia. W ogóle uważam, że Iris jest troszkę metaforyczny pod koniec... Już pomijając mimozę pielęgnującą Iryski i wykładającą łopatologicznie jakie znaczenie ma nazwa... (btw... nie wiem może to wina tłumaczenia, ale wydaje mi się że w mojej wersji obwieszczała wszem i wobec, że Iris to... rzeka - co mnie zdziwiło dość mocno, bo zawsze sądziłam, że to bogini - nosiwoda, ale no.. hmm... lol - ktoś to jeszcze pamięta?), to generalnie sama końcówka i jej... bezsens, który po przemyśleniu jednak okazywał się dość sensowny... Bo czego dowiadujemy się na koniec? Czy odkrywamy kto stoi za tajną organizacją? Do czego ona tak naprawdę dąży? Kto zabił? Nie. Nie wiemy dosłownie NIC. Coś się stało, zginęło kilkoro ludzi, świat może i został uratowany, ale w zasadzie nic się nie zmienia. I na dodatek wszystkie działania i przeżycia głównych bohaterów nagle okazują się tak... nieistotne, tak nieważne, tak ... bez sensu. Tajna organizacja cały czas z niepojętych powodów dąży do destrukcji i chaosu. I wciąż, na nowo trzeba z nią walczyć. I cały czas bezskutecznie...

Dobra - nudzę się, piszę w starych tematach... jeszcze na koniec krótkie ostrzeżenie... [dot. Atheny] Pomyślałabym dwa razy zanim zabrałabym się za irisowy spin off, czyli Athenę...... przebrnęłam ale... tam - odwrotnie niż w iris - była jedna tylko osoba której nie miałam ochoty mordować... nie licząc biedronki.
:volli:

Wróć do „K-drama”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 3 gości