[2010] Bad Guy

seriale z Korei
Awatar użytkownika
margot.
Wyróżniony
Posty: 3103
Rejestracja: 19 maja 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: margot. » 12 sie 2010

rikli pisze:mi się wydaje, że tu nie chodzi o zawód jako taki, na dramie, tylko rozczarowanie serca, że bez happy endu ^^ bo mimo wszystko każdy w głębi serca na taki liczy, prawda? bo mnie się serce krajało na ostatnich scenach i w ogóle w głowie wielkie DLACZEGOOO? skoro mógł sie uratować, a nie chciał. wiadomo, że byłoby trudno, ale dałoby się chyba żyć dalej? chociaż nie wiem, ciężar wielki...

no właśnie ta scena jak się Gun Wook całuje z Jaein, była taką sceną że wszyscy widzieli ratunek dla Gun Wooka że ma po co żyć dalej i dla kogo pomimo tego wszystkiego. No ale przyszła Mo Ne i nie dała mu nawet chwili złudzenia że jednak jego życie może być szczęśliwe.

W ogóle nie rozumiem kiedy Gun Wook zdążył Jae In i Tae Ra powysyłać te prezenty? No i również ten prezent dla dziecka Tae Ry od wujka też by się wydawało że powoli wraca się do normalności.

W ogóle scenarzyści zaoferowali nam masakryczne psychologiczne rozegranie. Od początku w dramie miało być niszczenie Haeshin Group przez Gun Woka, a tak naprawdę to Gun Wook sam, od początku do końca się niszczył.

W ogóle nie wiem czemu świrnięta mamuśka jakoś tak szybko wyszła z pudła? O.o w ogóle nie powinni jej wykryć choroby umysłowej ? tam w więzieniu testy psychologiczne się przechodzi przecież -____-

Taesung -________________- jak mi go było żal jak świrnięta mamuśka oznajmiła że nie jestem powiązany krwią z Haeshinami.
Tak naprawdę w tej dramie nie ma wygranego, wszyscy ponieśli jakąś klęskę i stracili coś cennego.
Jedynie wypuszczona, szalona mamuśka dopięła swego (pozbyła się prawdziwego Taesunga i Tae Ra stała się głową Haeshinów). Najgorsza osoba w tej dramie, a tak naprawdę wygrała :(

No i kwestia Mo Ne. Czy jej nikt do końca nie powiedział że Gun Wook to jest jej brat? Czy ona nie miała żadnych wyrzutów sumienia jak się dowie że on tak naprawdę zginął przez nią? W ogóle jak on strzeliła do niego z tej broni, to w ogóle nie przejęła się że go zraniła, tylko dalej gadka że go naprawdę zabije. W ogóle od kiedy taka dziewczynka umie się posługiwać bronią i dlaczego od takiego rewolwera nie miała odrzutu? Nie mówiąc już że lufa jest skierowana gdzie indziej niż jego prawe podbrzusze XD Ale to nie ważne.

I w ogóle końcówka strasznie smutna, że on jednak wybrał tą śmierć, że się nie ratował (a mógł się uratować, a nie wykrwawiać na śmierć). No i mieszkańcy seulu nie reagują w ogóle jak widzę przewracającego się faceta który mocno krwawi? no ja wiem pretty scary ale i tak ta obojętność ludzi obok, podkreśla tylko samotność Gun Wooka.


"It's hard to tell that the world we live in is either a reality or a dream"
"Bin jip"
Awatar użytkownika
Piżmak
Doramowy maniak
Posty: 1016
Rejestracja: 13 paź 2008

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: Piżmak » 13 sie 2010

Piżmak napisała istną epopeję podsumuwującą dramę - pod tym tylko się pozostaje mi się grzecznie podpisać ,fakt drama kopie tyłki wszystkim tegorocznym premierom i ciężko będzie przebić taką perłę nadchodzącym pozycjom.


Krócej nie potrafię pisać..pozostałość po studiach filologicznych:) ale dziękuję za docenienie całości mojej pisaniny:) oj długo nam przyjdzie czekać, ale pocieszenie myślę, że znajdziemy w tegorocznych komediach,więc uszy do góry:)

Margot z tą lufa w podbrzusze to mnie zagięłaś...ja byłam tak zafrapowana tym co się wydarzy za chwilę, że lufa mogłaby być nawet skierowana w sufit i uszłoby to mojej uwadze:)

I w ogóle końcówka strasznie smutna, że on jednak wybrał tą śmierć, że się nie ratował (a mógł się uratować, a nie wykrwawiać na śmierć). No i mieszkańcy seulu nie reagują w ogóle jak widzę przewracającego się faceta który mocno krwawi? no ja wiem pretty scary ale i tak ta obojętność ludzi obok, podkreśla tylko samotność Gun Wooka.


I to też uciekło mi w wypowiedzi - słusznie zauważyłaś, też wydało mi się to dziwne, że nikt nie podszedł,ale twoje wyjaśnienie jest jak najbardziej trafne. wszystko akcentowało tą samotność.
Obrazek
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: Volli » 17 sie 2010

Jestem po czwartym odcinku i jestem zachwycona... Czy ktoś już zauważył, że ten serial jest jak kawa z gorzką czekoladą? ... Brązy, beże, czernie... i muzyka też taka jakaś ... kawowa...

[EDIT po siódmym]

Ja wiem, że już o tym pisałam wyżej i że pewnie co poniektórzy się w czoło popukają ale... chociaż plot jest świetny i w ogóle aktorzy i och i ach dramowe to - naprawdę największą przyjemność sprawiają mi w tej dramie kolory... Prawie każdy kadr jest istną symfonią na czekoladowe i beżowe tematy... czasem z lekką nutką ciężkiej, stłumionej czerwieni, czasem pastelowego, "głuchego" ale - jak na błękit - ciepłego niebieskiego, czasami seledynowej albo miętowej zieleni, czy żółci ugrowej, ziemistej... - Nawet koloryt budynków był podciągany (chyba komputerowo)... Cudny jest komisariat - cały w tym szczególnym odcieniu błękitu, gdzieniegdzie z miętą... i te piękne, niby zużyte krzesełka - każde w innym odcieniu brązu.... (że niby przypadkowe i z demobilu - lol). Ot, tutaj przykłady:
Spoiler! Obrazek
kakao, capuccino
Obrazek
espresso i trufla czekoladowa :D
Obrazek
After Eight :D
Obrazek
O - a tutaj Caffee Latte mamy...
Jejku jak mi się chce czekolady!!!
[edit] odcinek 8 - po prostu - "o Matko!" :hot: :hot: :hot:
Jakim cudem można było wytrzymać czekanie na suby? :shock:
:volli:
Awatar użytkownika
Piżmak
Doramowy maniak
Posty: 1016
Rejestracja: 13 paź 2008

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: Piżmak » 17 sie 2010

Prawie każdy kadr jest istną symfonią na czekoladowe i beżowe tematy... czasem z lekką nutką ciężkiej, stłumionej czerwieni, czasem pastelowego, "głuchego" ale - jak na błękit - ciepłego niebieskiego, czasami seledynowej albo miętowej zieleni, czy żółci ugrowej, ziemistej... - Nawet koloryt budynków był podciągany (chyba komputerowo)... Cudny jest komisariat - cały w tym szczególnym odcieniu błękitu, gdzieniegdzie z miętą... i te piękne, niby zużyte krzesełka - każde w innym odcieniu brązu.... (że niby przypadkowe i z demobilu - lol). Ot, tutaj przykłady:


Fakt każdy z nas rozwodził się nad tą dramą i próbował ująć to co w niej najlepsze, dzielił się swoimi spostrzeżeniami, ale większość z nas przelewała swoje emocje w posty, natomiast nie spotkałam się by ktoś tak pięknie napisał o gamie kolorystycznej, tłach, eksponatach itd. W sumie to dostałam estetyczno-artystycznego kopa w tej chwili i należy panią autorkę pochwalić, bo :
1) wydobyłaś coś, czego nikt przed tobą nie zauważył
2) opis jest bardzo profesjonalny tak jaki drama:)

Jakim cudem można było wytrzymać czekanie na suby?


Nie można było, większość usychała w oczekiwaniach, ale co zrobić. chciał nie chciał- musiał:)Ty jesteś teraz w bardzo komfortowej sytuacji - masz już wszystko podane na tacy,tylko oglądać:)
Obrazek
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: Volli » 17 sie 2010

Dotarłam do epizodu 10-tego... Jestem pod wrażeniem sposobu konstruowania postaci w tej dramie, zwłaszcza bohatera Kim Jae Wooka. W ogóle cała rodzina Hong - pewnie jeszcze o tym po skończeniu serialu napiszę - jest po prostu niesamowita. Z jednej strony - koszmarnie bogaci i wyniośli, uznający się chyba w ogóle za inny, lepszy ludzki gatunek, z drugiej - niesamowicie w tym wszystkim samotni i nieszczęśliwi i tak naprawdę słabi w tym, że nie są w stanie tego bagażu dla swojego bądź innych dobra i szczęścia - odrzucić. Zamknięci w skonstruowanej przez samych siebie klatce i biedni w tym bo nie dostrzegający więzienia... I tacy... piękni na zewnątrz i gnijący w środku. Ludzie, którym wydaje się - chociaż nie, nawet nie wydaje - oni to przyjmują jako rzecz naturalną - że świat i inni ludzie to jest po prostu ich plac zabaw. Jedyną chyba osobą w rodzinie, która podskórnie (bo na razie na pewno nie świadomie) czuje, że coś w tym jest złego, jest - paradoksalnie - czarna owca familii, czyli Hong Tae Sung. Inna sprawa czy znajdzie w sobie dość siły aby coś z tym zrobić?

Nawet Mo Ne, która początkowo wydawała mi się dość prostą, naiwną i niewinną dziewczyną - i na pewno pod wieloma względami taka jest - niezaprzeczalnie jest również osobą bezmyślną i bezrefleksyjną, nie wybiegającą wzrokiem poza ogrodzenie rezydencji i własne potrzeby.

Poza tym - ech - muszę to napisać - Kim Nam Gil ma chyba najdłuższe i najlepsze męskie nogi na świecie. Do samej szyi prawie :D. I bardzo taką "rysunkową" tzn., "konturową", haptyczną (nie wiem jak to inaczej określić) twarz - zupełnie jakby z komiksu przyszedł.
Kim Jae Wook natomiast tak mi Narimiska przypomina że ja jego... Po prostu miny czasami z Hirokiego zdarte strzela... dodać to tego podobny wykrój ust i... ech - po prostu LOVE :D
:volli:
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: thon » 17 sie 2010

Volli pisze:Kim Nam Gil ma chyba najdłuższe i najlepsze męskie nogi na świecie. Do samej szyi prawie

Ha ha ha - zawsze myślałem że to kobiety mają nogi po szyję ,okazuje się jednak że trzeba się uczyć całe życie -pomimo 23 lata życia z "obcym elementem" pod jednym dachem - nadal guzik wiem o skomplikowanym procesie myślenia alienów czyli kobiet.Zresztą ja bardziej koncentrowałem się na nogach pięknej Han Ga In- która czy to w samej koszuli i męskich butach czy też szpilkach i sukience wygląda jak marzenie

Piżmak pisze:
Volli pisze:Jakim cudem można było wytrzymać czekanie na suby?


Nie można było, większość usychała w oczekiwaniach, ale co zrobić. chciał nie chciał- musiał:)Ty jesteś teraz w bardzo komfortowej sytuacji - masz już wszystko podane na tacy,tylko oglądać:)

To była męka i cierpienie, tym bardziej że WITHS2 wyjątkowo niechętnie tłumaczył kolejne epizody ,dopiero na końcówce przyspieszyli a i tak suby miałem dzięki uprzejmości nieocenionej evelinux- przecież nawet teraz ostatni epizod nie jest dla śmiertelników dostępny.
Koniec off topu - - ja kocham tą dramę i żaden piekarz w moim rankingu jej nie przebije
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: Volli » 17 sie 2010

thon pisze:Ha ha ha - zawsze myślałem że to kobiety mają nogi po szyję ,okazuje się jednak że trzeba się uczyć całe życie -pomimo 23 lata życia z "obcym elementem" pod jednym dachem - nadal guzik wiem o skomplikowanym procesie myślenia alienów czyli kobiet.


Nie chcę krakać, ale za kolejne 23 lata też prawdopodobnie nic wiedzieć nie będziesz... :D Sama jestem baba to i wiem, że baby się zrozumieć nie da... Nie wiem jak inne przedstawicielki gatunku, ale ja - nie dość, że mam problemy ze zrozumieniem innych [kobiet] to sama siebie też nie rozumiem.
*po chwili zastanowienia*
Mężczyzn też nie rozumiem - ale nie rozumiem "inaczej".
W ogóle to mało co rozumiem...
Generalnie to nic nie rozumiem...
A po 11 odcinku Bad Guya i spojlerach do 12 trudno mi nawet udawać, że jest inaczej... Wyglądam mniej więcej jak wyjęty z wody dorsz - wyłupiaste oczy i otwarta buzia szukająca tlenu, którego nagle zabrakło...

W ogóle spojlery w tej dramie to też jest odrębna epopeja - to są miszcze spojlerów, to jest spojlerowa arystokracja... w ogóle...

Ta drama... ona po prostu ZABIJA... Nie wyobrażam sobie oglądania jakiejkolwiek innej dramy bezpośrednio po Bad Guyu... Nie dam chyba rady... Potrzebne będą jakieś wakacje - lol - żeby wrócić do siebie...

Kim Nam Gil - ty zły chłopcze, gdzieżeś się do tej pory ukrywał?
[edit] A jaką on ma kapę na łóżko - znaczy Nam Gil - w srebrne McDonaldy - LOL
:volli:
Awatar użytkownika
Piżmak
Doramowy maniak
Posty: 1016
Rejestracja: 13 paź 2008

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: Piżmak » 17 sie 2010

A po 11 odcinku Bad Guya i spojlerach do 12 trudno mi nawet udawać, że jest inaczej... Wyglądam mniej więcej jak wyjęty z wody dorsz - wyłupiaste oczy i otwarta buzia szukająca tlenu, którego nagle zabrakło...


To są dopiero początki, bo końcowe stadium polega na potoczeniu się szczęki po podłodze, chyba, że dasz radę oszukać przeznaczenie, albo okażesz się bardzo silna psychicznie i oprzesz się "złu" tej dramy. W każdym razie w naszych życiach odrobinę bądź bardziej owianych szarością takie doznania są wskazane. Po końcówce - o dziwo - powinnaś powrócić na tor i przestać myśleć o wakacjach. Zejdą na bok, bo zaczniesz zagłębiać się w końcówkę - przynajmniej u siebie to zauważyłam, długo myślałam:)Paradoksalnie to co zaprezentowali w endingu podziałało na mnie jak kubeł zimnej wody na te wszystkie zwichrowane, wcześniejsze emocje.

Poza tym - ech - muszę to napisać - Kim Nam Gil ma chyba najdłuższe i najlepsze męskie nogi na świecie. Do samej szyi prawie :D. I bardzo taką "rysunkową" tzn., "konturową", haptyczną (nie wiem jak to inaczej określić) twarz - zupełnie jakby z komiksu przyszedł.


Owszem jest odrobinę mangowy i bardzo chciałabym go w takiej postaci ujrzeć na kilkudziesięciu stronicach czarno-białych obłożonych w miękką okładkę za jakieś 25 złotych:)
Obrazek
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: Volli » 18 sie 2010

Oh..... Nie, nie, nie - nie mogę - początek szesnastego a ryczę jak bóbr i szukam swojej szczęki bo faktycznie toczyła się po podłodze i wpadła za kanapę... A rozmazałam się po prostu totalnie jak Kim Nam Gil tym swoim pięknym, głębokim, aksamitnym głosem powiedział: "motylek".

DLACZEGO?!?!?!?!? Tylko błagam nie to! Błagam, błagam, błagam...
:volli:
Awatar użytkownika
Piżmak
Doramowy maniak
Posty: 1016
Rejestracja: 13 paź 2008

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: Piżmak » 18 sie 2010

to jeszcze tylko 17 przed Tobą...Powywracasz się jeszcze raz na drugą stronę:)
Obrazek
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: Volli » 19 sie 2010

UWAGA! JEDEN WIELKI SPOJLER

Tak więc skończyłam. Boli mnie głowa, bolą mnie oczy, nos od wycierania już dawno odpadł i urządza ze szczęką za kanapą imprezę... Samo ZŁO.. W dodatku jestem od dwóch dni niewyspana... :puppy: :puppy: :puppy:
i rzeczywiście czuję się jakby mnie ktoś skopał... - i fizycznie i psychicznie.

Tyle celnych uwag już na temat tej dramy padło, że naprawdę trudno dopisać coś nowego, trudno też wchodzić w polemikę tam, gdzie się w zachwycie łączę, ale - co do ostatnich dwóch odcinków - muszę poczynić pewne wyznanie odnośnie mojej własnej podłej natury.
Otóż twierdzę, że lekko zachwiano tu proporcje, pojawiła się lekka (ale zaznaczam, że lekka) przesada (zagęszczenie zwrotów akcji po prostu nieprawdopodobne, chwilami miałam wrażenie, że ktoś sobie ze mnie, krótko mówiąc - pardon - jaja robi), no i kompletnie ale to kompletnie nie chcę końcówki odbierać tak jak odbieram. I nie chodzi mi wcale o to, że umarł czy coś. Ani o to jak umarł. Że ślubu nie będzie, małych Tae Sungów i Ji Inek nie będzie, i że nie będą - jak to zabójczo pięknie Lady określiła - prać sobie na tarca, że nie będzie Tae Sunga hyunga i Tae Sunga dongsaenga (dobrze to napisałam?), ani że ... ech...

Nie o to - a dlaczego? Bo Gun Wook od początku wydawał mi się człowiekiem "martwym", którego zabito dawno temu, na deszczu, przed bramą rezydencji, razem z jego głuchoniemym ojcem i matką, razem z pieskiem. To było tak jakby żył tylko po to aby dokonać zemsty, ale też zemsty dość szczególnej - od początku miałam bowiem wrażenie jakby cała jego walka nie była jedynie walką o siebie i dla siebie, ale w ogóle walką o sprawiedliwość... ta zemsta była też dość szczególna bo było to tak jakby każdemu z członków rodziny po kolei postawił lustro i zmusił do patrzenia - poczynając od Monetki przez starszego brata po Tae Ra, ojca i ... matkę. I tak właściwie to każdy z nich sam siebie doprowadzał do ruiny - Gun Wook jedynie stwarzał im możliwości, z których będąc tym kim byli, korzystali.

Piżmak pisze:...JI na pewno by stała murem nawet pomijając jej motywy, bo w końcu z żebraka wybranek serca stał się w chwilkę królewiczem. Cena tej przemiany...nie gniewajcie się, ale według mnie - zdechł jak pies nad tym brzegiem rzeki, cicho, niezauważalnie i do samego końca nikt się nie dowiedział, że już go nie ma. Cała zemsta opierała się na planie : podkopać fundamenty krok po kroku a następne obalić wieżę. A prawda zabawiła się z nami na tyle, że wykręciła wszystko o 180stopni. Podrzuciła nam motyw odwrotny: wieża zbiła pionka. Zwaliła się z hukiem na naszego KNG, mimo, że podkopywał jej fundamenty tyle czasu. Samo zuo - to pani Shin, która pod sam koniec nawet okiem z żalu bądź wyrzutów sumienia nie mrugnęła. Kobieta z betonu normalnie, wyprana z moraliów, posiadająca kawałek serca dla Tery.


I o Madame Shin mam tu największy żal do dramy. Nie chodzi o to, że POWINNA ponieść karę (w moim mniemaniu po prostu zwariować), z resztą - fizycznie i psychicznie ją do pewnego stopnia poniosła. Nie chodzi o to, że powinna uznać swoją porażkę, czego akurat nie zrobiła. Chodzi o to, że postawienie przed nią tego zwierciadła nie odniosło żadnego skutku. Po prostu. Baba była ślepa. Były momenty, że przypominała mi Lady Mackbeth... - te zwidy, te słyszane głosy, brak snu... Myślałam, że to wyrzuty sumienia ją dręczą, a potem okazywało się, ze był to po prostu zwykły stres, który mijał razem z problemem. Po prostu - tak jak napisała w przytoczonej wypowiedzi Piżmak - ona była naprawdę czystym złem. Tylko, że ja nie mówię tego w przenośni, cudzysłowie. Po prostu - gdy zdałam sobie sprawę z tego, że jej postrzeganie świata nie dopuszcza jakiegokolwiek współczucia, wyrzutów sumienia czy żalu, żadnej refleksji a tylko zdziwienie, że inni mogą uznawać jej czyny za zbrodnicze [ponieważ nic, co ona robiła nie mogło być złe z tej prostej przyczyny, że robiła to ONA] - uznałam, że mam do czynienia ze nie ze złem a ze Złem. Tak jakby Madame Shin nie do końca była człowiekiem. Niewątpliwie był to klasyczny przykład psychopatii - którego jednak w obliczu zakończenia trudno mi nie traktować też w (zaznaczam, że lekkiej) przenośni. I właśnie dlatego zakończenie tak mnie boli. Zło rzeczywiście wygrało. Tak jakby zwykły człowiek nie był w stanie takiego zła swoimi siłami pokonać. Wszystko wróciło na miejsce. No, może z wyjątkiem Jae In i Tae Sunga - i w tym upatruję nadzieję... Tu znajduję pociechę, że to wszystko nie było jednak tak zupełnie na darmo.

Jeszcze jednego nie mogę zakończeniu darować - tzn. tej typical koreańskiej, prorodzinnej wymowy... Rodzina, rodzina nie cieszy gdy jest, lecz kiedy jej ni ma... itd...
Normalnie mi to nie przeszkadza - ale to był Bad Guy! Tu poprzeczka jest wyżej. Helloooł - wszyscy członkowie rodziny mieli coś za uszami - choćby przez zaniedbanie (nie tylko wobec Gun Wooka, chodzi mi w ogóle o sposób w jaki traktowali innych, ludzi z "zewnątrz") - i każdy dostawał mniej więcej na co zasłużył. A tu nagle gdy Gun Wook odkrywa swoją tożsamość okazuje się, że te winy są mniejsze? Że niesłusznie im dołożył? Ja przynajmniej tak to odebrałam... Klasyczny przykład - umieranie za Monetkę.

Ale ogólnie - drama jest BOSKA... Po powrocie do domu planuję jeszcze jeden seans z nią [w ramach akcji edukowania współdomowników]. Znowu przewiduję potoki łez, czerwony nos i opuchnięte powieki...

I w ogóle - ponieważ bardzo podobało mi się I'm Sorry I Love You, pokochałam Snow Queen a Bad Guy mnie powalił po prostu - myślę, że cokolwiek następnego Lee Hyeong Min nakręci - ja będę się na to pisać. A gdy tylko uda mi się trochę czasu znaleźć - koniecznie nadrobię Lets Go to School...

A na koniec przywalę z grubej rury - tylko nie bijcie - czy ta akcja powypadkowa z 16 odcinka w psychiatryku - "motylek", długopis, Jae In - nie przypominała wam trochę JGSa z jego traumogennym czajniczkiem? Różnica oczywiście gigantyczna - tam się cały czas śmiałam, tutaj - ryczałam - ale i tak w ogóle.... WTF?
:volli:
Awatar użytkownika
Piżmak
Doramowy maniak
Posty: 1016
Rejestracja: 13 paź 2008

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: Piżmak » 19 sie 2010

A na koniec przywalę z grubej rury - tylko nie bijcie - czy ta akcja powypadkowa z 16 odcinka w psychiatryku - "motylek", długopis, Jae In - nie przypominała wam trochę JGSa z jego traumogennym czajniczkiem?


Zacznę może od końca - zastanawia mnie ten czarodziejski przedmiot - czajniczek - nie kojarzę skąd się wziął i gdzie wystąpił:) jak znajdziesz chwilkę - pojaśnisz czarnej masie?:)

Powywracało cie na różne strony - i to jest naturalna reakcja na tą dramę. Nie każda potrafi takie rzeczy z człowiekiem robić. Mimo iż pozostaje we mnie nutka żalu za "spiętrzenie win i odwrócenie kotka ogonem, po czym psią śmierć głównego bohatera", to pozycje polecałabym wszystkim, którzy oczekują czegoś więcej niż dużego bądź małego ucieszu podczas seansu, tony chusteczek z wkładem obok siebie i dobrze zaplanowanych i rozegranych intryg. Żeby oglądać tę dramę trzeba być przygotowanym na pewne reakcje do tej pory niezgodne z tym co myśleliśmy o wielu rzeczach a także na czerwony od wycierania nos i mokre policzki. Te mokre policzki zdarzają się u wielu nieczęsto, więc tym bardziej polecam - " jak to jest szczerze popłakać się -ta wiedza dostępna tylko po seansie:)
Z pozycji , które wymieniłaś obejrzałam jedynie Snow Queen i też końcówka była smutna, ale to było dawno temu...Resztę postaram się nadgonić. Wszystkie dramy tego pana kończą się źle? Pytam, bo myślę, że da rade wykrzesać z siebie nawet "nienajszczęśliwszy happy end":) Tak paradoksalnie:)
Obrazek
Awatar użytkownika
boom_boom
już nie Lady
Posty: 2352
Rejestracja: 05 sie 2009
Lokalizacja: Las pelen DRZEW

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: boom_boom » 19 sie 2010

Piżmak pisze:
A na koniec przywalę z grubej rury - tylko nie bijcie - czy ta akcja powypadkowa z 16 odcinka w psychiatryku - "motylek", długopis, Jae In - nie przypominała wam trochę JGSa z jego traumogennym czajniczkiem?


Zacznę może od końca - zastanawia mnie ten czarodziejski przedmiot - czajniczek - nie kojarzę skąd się wziął i gdzie wystąpił:) jak znajdziesz chwilkę - pojaśnisz czarnej masie?:)

To może ja już przybiegnę z wyjaśnieniem: z czajnczkiem Jang Geun Suk biegał w filmie "Do Re Mi Fa..." i do tej pory nikt nie wie, po co mu to było :)
I dlatego właśnie tak się boję tych wątków z utratą pamięci. Bo nieraz mogą dać dobry motyw psychologiczny, ale czasem są tak dziwnie przyklejone i straszą.

Poza tym dziś przypomniałam sobie, że nie wyjaśnili w końcu za bardzo wątku tajemniczego pomocnika Gun Wooka, więc proponuję oddzielną dramę o jego losach :twisted:


Volli pisze:Nie o to - a dlaczego? Bo Gun Wook od początku wydawał mi się człowiekiem "martwym", którego zabito dawno temu, na deszczu, przed bramą rezydencji, razem z jego głuchoniemym ojcem i matką, razem z pieskiem. To było tak jakby żył tylko po to aby dokonać zemsty, ale też zemsty dość szczególnej - od początku miałam bowiem wrażenie jakby cała jego walka nie była jedynie walką o siebie i dla siebie, ale w ogóle walką o sprawiedliwość...

Właśnie, dlatego ciężko sobie wyobrażać jego dalsze życie. Dlatego umarł.
Ale i tak stos chusteczek, bo inaczej...
Obrazek
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: Volli » 19 sie 2010

Piżmak pisze:zastanawia mnie ten czarodziejski przedmiot - czajniczek - nie kojarzę skąd się wziął i gdzie wystąpił:) jak znajdziesz chwilkę - pojaśnisz czarnej masie?:)

Och! Czajniczek ma rangę, że tak powiem, symboliczną a odnosi się do 20 (chyba) minut drugiej połowy komedyjki Do re mi fa sol la si do w którym to czasie główny, romantyczny bohater - w tej roli niezapomniany :D JGS - traci zmysły i niezwykle mocno przywiązuje się do pewnego sprzętu AGD.

Piżmak pisze:Mimo iż pozostaje we mnie nutka żalu za "spiętrzenie win i odwrócenie kotka ogonem, po czym psią śmierć głównego bohatera", to pozycje polecałabym wszystkim, którzy oczekują czegoś więcej niż dużego bądź małego ucieszu podczas seansu, tony chusteczek z wkładem obok siebie i dobrze zaplanowanych i rozegranych intryg.

Och! Lepiej ując tego chyba nie można... Z resztą to, że człowiek ma żal, że się irytuje, że jest trochę zły to też jest częścią dobroci tej dramy. Pewne jest jedno - jedna z niewielu dram, której zakończenie zmusza do jeszcze jednego przemyślenia całości. Ja tam wiem, że długo będzie mi w czaszce siedzieć.

Piżmak pisze:Z pozycji , które wymieniłaś obejrzałam jedynie Snow Queen i też końcówka była smutna, ale to było dawno temu...Resztę postaram się nadgonić. Wszystkie dramy tego pana kończą się źle? Pytam, bo myślę, że da rade wykrzesać z siebie nawet "nienajszczęśliwszy happy end":) Tak paradoksalnie:)

Ha, ha - to zależy... Dla mnie końcówka Snow Queen aż tak smutna na przykład nie była, za to I'm Sorry.. - owszem, bardzo (do tego do teraz jej nie rozumiem :D ). Z tego co wiem i Winter Sonata (choć tego to nie jestem tak stuprocentowo pewna) i Lets Go to School Sang Doo też nie kończą się happy endem w klasycznym, bajkowym stylu. Właśnie! Zapomniałam o Winter Sonacie, porzuconej przeze mnie bardzo szybko pod wpływem wierzchnich okryć BYJa. Chyba czas na drugie podejście... :D. A w ogóle to pan Lee ma u mnie duuuuży kredyt za wszystkich odtwórców ról męskich: BYJ, Rain, So Ji Sub, Hyun Bin i teraz Kim Nam Gil - ja ich wszystkich <3 bez wyjątku.

[edit - o.O Lady pierwsza przybiegła z czajniczkiem :D ]

[edit 2]
boom_boom pisze:Poza tym dziś przypomniałam sobie, że nie wyjaśnili w końcu za bardzo wątku tajemniczego pomocnika Gun Wooka, więc proponuję oddzielną dramę o jego losach :twisted:
To ja mam inną propozycję - niech zrobią jak z Iris - spin off o pomagierze i sequel o Tea Sungu :twisted: :twisted: :twisted: [chociaż tak na poważnie to chyba nie, - myślę, ze cokolwiek by dokręcono tylko by Bad Guya skopało]
:volli:
Awatar użytkownika
Piżmak
Doramowy maniak
Posty: 1016
Rejestracja: 13 paź 2008

Re: [2010] Bad Guy

Postautor: Piżmak » 19 sie 2010

Tak szybko biegacie z tymi czajnikami...może herbatkę sobie zaparzymy?:)
Dziękuję za wytłumaczenie, ja z tego filmu z końcówki zapamiętałam jakieś ludziki -jeden miała ona, drugi on.O ile znów nie pomyliłam filmów:)

To ja mam inną propozycję - niech zrobią jak z Iris - spin off o pomagierze i sequel o Tea Sungu :twisted: :twisted: :twisted: [chociaż tak na poważnie to chyba nie, - myślę, ze cokolwiek by dokręcono tylko by Bad Guya skopało]


Tym bardziej, że nasz mangowy main bohater siedzi daleko, daleko za siedmioma górami, za siedmioma lasami i szybko go nie wypuszczą:)
Obrazek

Wróć do „K-drama”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 3 gości