[2008/09] The Kingdom of The Winds

seriale z Korei
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

[2008/09] The Kingdom of The Winds

Postautor: Volli » 08 lip 2010

Jako że przed kilku dniami zaczęłam przygodę z tą dramą a tematu na forum brak [dziiiiiwne], postanowiłam zebrać się na odwagę i go założyć. Może ktoś jeszcze obejrzy albo podzieli się wspomnieniami? :victory:
Niniejszym więc mili Państwo prezentuję:

The Kingdom of The Winds


Tytuł: 바람의 나라 / The Kingdom of The Winds / Country of Wind / The Land of Wind
Rodzaj: drama kostiumowa [historyczna z elementami fantasy]
Liczba odcinków : 36
Stacja i czas emisji: KBS2 / 10.08.2008 - 15.01.2009

Obsada:
Song Il Gook jako książę Moo Hyul / Daemusin
Choi Jung Won jako księżniczka Yeon
Park Gun Hyung jako Do Jin
Jung Jin Young jako król Yuri

i wielu innych :wink:

Trailer:
► Pokaż Spoiler


Opis: "Drama przybliża losy wnuka Jumonga, Moo Hyula. Został on podczas narodzin obarczony klątwą mówiącą o tym, że kiedyś zamorduje swoich rodziców, rodzeństwo i syna oraz zniszczy Goguryeo." - tyle mniej więcej informacji co ta (skopiowana z polskiej drama-wiki) linijka, zawiera większość dostępnych w necie opisów. Jest to z pewnością opis bezspojlerowy - i chwała mu za to, jednak do obejrzenia dramy zachęca raczej średnio. Dodam więc od siebie, (mądra 5 - odcinkową mądrością), że jest to serial o dorastającym z nieświadomością dotyczącą swego pochodzenia, cudem uratowanym księciu, pięknych księżniczkach i dzielnych wojownikach, władzy, walce i trudnej do spełnienia (co prawda jeszcze nie widziałam ale zanosi się) miłości. Czy ciążące na księciu przekleństwo jest prawdziwe czy też zostało spreparowane? Czy naprawdę doprowadzi on do ruiny swej rodziny i kraju?

Brzmi to oczywiście trochę jak slogan reklamowy ale mimo wszystko chyba jednak niewiele w tym przesady :wink:

Ode mnie: Ogląda się naprawdę dobrze. Tych, którzy obawiają się nadmiernie rozbudowanych wątków politycznych uspokajam, że są prowadzone "rozsądnie", przejrzyście i dość ciekawie. Bardzo często w wypowiedziach dotyczących tej dramy wspominana jest "Legenda". Coś chyba w tym jest - w sposobie opowiadania historii, ogólnym klimacie dramy i jej historyczno - legendarnej fabule. Mimo to myślę, że ci, którzy nastawią się na zobaczenie kolejnego "Tae Wang Sa Shin Gi" mogą się rozczarować. Jest to jednak serial wg mnie - jak dotąd - przyzwoicie zagrany... no i dzieje się tu dużo. Muzykę ma cudną... Jednym słowem szykuje się tu piękna epicka historia którą nad wyraz miło się ogląda 8)


:volli:
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: thon » 08 lip 2010

ależ oczywiście oglądałem ta dramę - zaraz po skończeniu "Jumonga" zabrałem się za tą krótszą o kilkadziesiąt odcinków pozycję.Podobała mi się bardzo za wyjątkiem Spoiler! zakończenia które jak zwykle nie pozwala bohaterowi cieszyć się pełni szczęściem( -oo działa opcja spoiler)
A polskie napisy prawie do całości są już dostępne
Co ciekawe w przeciwieństwie do Jumonga tu akcja jest szybsza ,historia bardziej sensacyjno-szpiegowska - ba nawet mamy motyw szkolenia zabójców w tajnym obozie.Chyba czas przypomnieć sobie tą dramkę,bo choć pierwszy epizod taki nieciekawy to z każdym kolejnym ogląda się coraz lepiej
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: Volli » 09 lip 2010

Och! Thon :D ! W skrytości serca liczyłam właśnie na Ciebie :wink:

thon pisze: A polskie napisy prawie do całości są już dostępne

A są, są i właśnie korzystam, jednak... Polskie napisy mają to do siebie, że mają zarówno swoje zalety jak i wady. Właśnie rozważam czy wady jednak nie dominują nad zaletami :wink: Pomijając bowiem standardowe pytania o wierność tłumaczenia z tłumaczenia (którego z resztą w przypadku dram nie za bardzo wypada zadawać :D ) - ehem... przeboleję jeszcze wszystkie "sienkiewiczowskie" archaizmy - tych "wojów", ""chybcik" i "chyżość" ale... solą w oku mi "ornamenty" zamiast - po prostu "ozdób". Takie - ot - moje zboczenie. No ale chwała, że tłumaczenie jest - może ktoś inny skorzysta. :p

thon pisze:Co ciekawe w przeciwieństwie do Jumonga tu akcja jest szybsza ,historia bardziej sensacyjno-szpiegowska - ba nawet mamy motyw szkolenia zabójców w tajnym obozie.Chyba czas przypomnieć sobie tą dramkę,bo choć pierwszy epizod taki nieciekawy to z każdym kolejnym ogląda się coraz lepiej


Nieeeeee.... Pierwszy nieciekawy? A mnie tam wciągnął jak odkurzacz :D . Nic, ale to nic dosłownie nie byłam w stanie przewidzieć. Zwroty akcji były nagłe i nic nie zapowiadało wydarzeń z końcówki... Spoiler! Szok lekki przeżyłam bo w pewnym momencie myślałam, że dziecko rzeczywiście zostało zabite... tzn. wiadomo było, że książę zostanie uratowany - ale na serio myślałam, że ktoś bez świadomości króla wymienił małego... no i te jaskinie... tajemniczy cień kobiety... spisek wodzów..., plus - oczywiście - początkowy myk ze śmiercią króla, który okazał się jednak całkiem żywy... nie połapiesz się kto ma niecne zamiary a kto prawy i szlachetny - tzn. inaczej - połapać się można ale jednak trudno przestawić tory myślenia ze schematów zachodnich na wschodnie... :D

W ogóle podobają mi się te leciutkie wstawki fantasy... bez fajerwerków a tajemnica jest... mam nadzieję, że później również będzie ich trochę. Spoiler! Wyprawa po miecz to był jeden wielki banan na twarzy i skojarzenia z Indianą Jonesem :) Szkoda, szkoda, że przez najbliższe tygodnie nie będę miała wiele czasu na oglądanie... :-|
:volli:
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: thon » 09 lip 2010

Ja nie oglądałem niestety a może stety z polskimi napisami -właśnie ze względu na klimat -a właściwie jego brak w polskim tekście -widać że tłumaczone przez ludzi nie bardzo mających styczność z produkcjami koreańskimi :).Ale myślę ze dzięki temu ta pozycję ,jumong i the legend - do których na n24 są napisy pl poznało najwięcej ludzi w Polsce bo nie oszukujmy się nasza grupka to maleńka (choć miła i wesoła) enklawa :)
Awatar użytkownika
sujini
Co to jest dorama? o_O
Posty: 35
Rejestracja: 19 paź 2008
Lokalizacja: Częstochowa

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: sujini » 09 lip 2010

O jak miło poczytać tutaj o tej dramie:)
Obejrzałam ją dosyć dawno, początkowo z polskimi napisami, ale pod koniec akcja już była tak emocjonująca, że nie potrafiłam czekać na wyjście polskich subów i obejrzałam z angielskimi. :)
The Legend chyba już na zawsze pozostanie moją ukochaną z tego gatunku dramą (choć chyba w ogóle ukochaną, koreańską dramą), ale tuż za nią plasują się właśnie dzieje Muhyula. Piękna historia, niespodziewane zwroty akcji, cudowna muzyka, jedynie mogę się przyczepić do głównej bohaterki, która dysponowała chyba tylko jednym wyrazem twarzy (jak ktoś to ładnie określił na jakiejś anglojęzycznej stronce: the sad puppy look), nieważne co by się działo i irytowała mnie na początku nieziemsko. Co do zakończenia... Spoiler! można było się spodziewać - wszak to drama koreańska- że kolorowo być nie może, ale bardziej mną wstrząsnęła bohaterska śmierć Maro - wiernego przyjaciela Muhyula, niż Yeon - jego ukochanej.
Song Il Gook jest tu oczywiście zachwycający. Z chłopca z jaskiń, nieśmiałego wobec kobiet, nieumiejętnego wojownika, przemienia się na naszych oczach w prawdziwego, silnego króla.
Polecam gorąco wszystkim fanom takich klimatów, nie zawiedziecie się. :)
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: Volli » 11 lip 2010

sujini pisze:jedynie mogę się przyczepić do głównej bohaterki, która dysponowała chyba tylko jednym wyrazem twarzy (jak ktoś to ładnie określił na jakiejś anglojęzycznej stronce: the sad puppy look), nieważne co by się działo i irytowała mnie na początku nieziemsko. .


Lol - Czy chodzi o ten oto wyraz twarzy?
Obrazek
:mrgreen: Tak podejrzewam, bo nie dalej jak kilka miesięcy temu mieliśmy okazję się nim zachwycać w niekwestionowanym dramowym hicie [ :buahaha: ] o poetyckim tytule Stars Falling From The Sky... Oto przykład:
Obrazek

Sądziłam jednak, że jest to właściwość tego zacnego serialu, ponieważ - jak to bardzo pięknie - również na przykładach zilustrowała (chyba) Maura - była to mina stosowana z powodzeniem przez (prawie) całą obsadę. A tu - masz ci los - niespodzianka taka :) . No, no...

Ale wracając do tematu - to jest chyba jedyna postać w tej dramie z której mam autentyczną a niezamierzoną uciechę... Irytować nie irytuje. Jeszcze. W sumie mało się odzywa.

Po 8 epizodzie

thon pisze: Co ciekawe w przeciwieństwie do Jumonga tu akcja jest szybsza ,historia bardziej sensacyjno-szpiegowska - ba nawet mamy motyw szkolenia zabójców w tajnym obozie.Chyba czas przypomnieć sobie tą dramkę,bo choć pierwszy epizod taki nieciekawy to z każdym kolejnym ogląda się coraz lepiej


Taaaaak... Teraz rozumiem o co chodzi z tym, że pierwszy nieciekawy... Przy takich następnych... Do 5 oglądałam ze sporym zainteresowaniem, szósty minął zadziwiająco szybko, przy siódmym natomiast wgniotło mnie w fotel tak skutecznie, że siedzę twardo dalej i zacnych czterech liter od podłoża odkleić nie mogę [chociaż staram się bardzo :)]

Fabuła rzeczywiście sensacyjno - szpiegowska i chociaż od czasu do czasu pojawiają się pewne niedorzeczności to po pierwsze nie ma ich zbyt dużo a po drugie akcja tak do przodu idzie, że można nawet nie zdążyć ich zauważyć, albo po prostu machnie się ręką bo co innego przykuwa uwagę (taki SIG na ten przykład :D, a jak nie on to Dojin, a jak nie Dojin to Bal So - taaaaa Waffle Boy). Piszę to ja - złośliwiec potworny :D

A Song Il Gook? Gdzie ty byłeś człowieku, kiedy ciebie nie było? Czapki z głów przed tym panem i jego spojrzeniem. Oraz jego grzywką. Zostałam fanką męskich grzywek i nikt mnie nie przekona, że grzywka bardziej przystoi kobiecie. Nie ma nic bardziej męskiego niż grzywka. Grzywka na prezydenta!

[edit]

Po odcinku 13 mam jedno pobożne życzenie - niech będzie para Dojin - Seryu, niech on nie będzie tym trzecim... Nooooo....

A w ogóle to za Chiny nie jestem w stanie przewidzieć co się w następnym odcinku dziać będzie... Pewnie znowu wszystkie moje domysły szlag trafi. o.O Nie ogarniam tego. Ten scenariusz jest czasami tak niedopracowany... [Niewolnica, która mówi swojemu panu coś mniej więcej w ten deseń: "teraz sio! idź po ziółka bo mam zamiar pobyć z amantem sam na sam" - :DDD - no głupota do kwadratu] a mimo to, mimo tych małych wpadek w szczegółach (scenarzyście była potrzebna randka? no to ją tanim kosztem załatwił :D ) główna linia fabuły trzyma się kupy. I to jak tej kupy się trzyma! Ojoj! To tak wygląda jakby ktoś nakreślił z rozmachem całą siatkę wydarzeń i ta siatka była potem przez mniej zdolnych uzupełniana... Ale dzięki temu, że zarys akcji jest genialny, proporcje między poszczególnymi wątkami zachowane należycie i świetni aktorzy (z wyjątkami :D - Puppy Eyes - no jak na nią patrzę to wcale się nie dziwię dlaczego w Korei psy jedzą. Sama bym ubiła i ... no, jeść może nie koniecznie. Ale sępom bym rzuciła) ogląda się po prostu świetnie... No i piosenka Wheesunga - lubić. Inne melodie też.
:volli:
Awatar użytkownika
sujini
Co to jest dorama? o_O
Posty: 35
Rejestracja: 19 paź 2008
Lokalizacja: Częstochowa

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: sujini » 11 lip 2010

Volli pisze:
Lol - Czy chodzi o ten oto wyraz twarzy?
Obrazek


O TAK! hahaha, dokładnie!! :D początkowo byłam wyrozumiała, myślałam sobie: wyrobi się, dostanie jej bohaterka parę razy kopniaka od życia, to i inną mimiką zaskoczy, ale gdzie tam... co by się nie działo, a dzieje się wiele, zawsze patrzy się tym wzrokiem zbitego psa... I mówicie, że to nie tylko w tym serialu? mam nadzieję, że już więcej się z tą aktoreczką nigdzie nie zetknę. ;)

Volli pisze:

A Song Il Gook? Gdzie ty byłeś człowieku, kiedy ciebie nie było? Czapki z głów przed tym panem i jego spojrzeniem. Oraz jego grzywką. Zostałam fanką męskich grzywek i nikt mnie nie przekona, że grzywka bardziej przystoi kobiecie. Nie ma nic bardziej męskiego niż grzywka. Grzywka na prezydenta!


Grzywka na prezydenta! Oj, jak my się rozumiemy!! :D SIG powinien mieć nakaz noszenia grzywki!:D

Obrazek

mmmm:)
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: thon » 12 lip 2010

a ja w ramach zaprzeczenia waszym intrygom że Choi Jung Won miała w tej dramie 1 minę męczeńsko -smutaśną -pragnę przypomnieć obu paniom że znalazłem JEDNĄ scenę w pamięci że miała inny wyraz twarzy - jak na plaży siedziała i pozowała do portretu :).A tak serio to niestety w większości historycznych kdram aktorka ma przerąbane -bo jej postać albo musi cierpieć i na końcu umrzeć,w najlepszym wypadku zostawić ukochanego albo dostaje do zagrania rolę wybitnie złej i okropnej jędzy której chętnie się oczy wydrapało.Jedyny przykład który odbiega od schematu który mi na szybko przychodzi do głowy to Dae Jang Geum -może dlatego że kobieta od początku ma tam główną rolę a nie jest tylko elementem romansu głównego bohatera -tu ona sprawia że biedny i zakochany facet drepcze za nią przez wiele lat ale jest happy end -co juz jest nietypowe
Awatar użytkownika
Maura
Wyróżniony
Posty: 3920
Rejestracja: 27 cze 2008
Kontaktowanie:

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: Maura » 12 lip 2010

Kurczę... z takim entuzjazmem piszecie o tej dramie, że może znowu się skuszę i jakoś przecisnę się przez ten trzeci odcinek i dalej jakoś poleci, hm? ;D Bo jak ktoś pisze, że fabuła ma to do siebie, że już i w fotel zaczyna wbijać to pojawiają się wyrzuty sumienia, że dalej jednak mogło być lepiej ;p
Co do postaci historycznych do tej pory nie darzyłam Daemusina zbyt wielką sympatią. Oglądałam Princess Ja Myung Go i tam, już jako starszy władca naprawdę nie działał pozytywnie na mój odbiór tej postaci. . . Bohater z przeszłością, owszem, ale to Spoiler! że niemal przedmiotowo traktował swojego syna wcale mi się nie podobało. . . ehhh No, ale już kończę bo mi się dramy zaczynają mieszać XD
No i mnie też martwi obecność tam Choi Jung Won, której no... nie lubię . Chociaż w Sidney in Love była urocza, ale hmmm tak zbyt wiele aktorstwa, czegokolwiek nie było potrzeba więc :victory:
Obrazek
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: Volli » 13 lip 2010

thon pisze:a ja w ramach zaprzeczenia waszym intrygom że Choi Jung Won miała w tej dramie 1 minę męczeńsko -smutaśną -pragnę przypomnieć obu paniom że znalazłem JEDNĄ scenę w pamięci że miała inny wyraz twarzy - jak na plaży siedziała i pozowała do portretu :).A tak serio to niestety w większości historycznych kdram aktorka ma przerąbane -bo jej postać albo musi cierpieć i na końcu umrzeć,w najlepszym wypadku zostawić ukochanego albo dostaje do zagrania rolę wybitnie złej i okropnej jędzy której chętnie się oczy wydrapało.


Lol - coś w tym jest bo jak wspomnę Chunno i Eonnyeon (czy tak jakoś) to okazuje się, że mina ta sama... i w zasadzie nie byłoby różnicy czy w trakcie zamieniono by aktorki - mniej uważny widz mógłby się nie zorientować. :D I prawda, że kobiece postaci mają przerąbane... Tym niemniej... Cóż... Ehem... W tym konkretnym przypadku (o dziwo) wcale nie przeszkadzałoby mi gdyby tego wątku i postaci w ogóle nie było... Po prostu... Z resztą wydaje mi się, że akurat tutaj istniała szansa na stworzenie postaci, która.... ech korci mnie żeby to napisać... *waha się, walczy i przegrywa sama ze sobą* ... ma - ehem - więcej jaj. Tutaj scenariusz jeszcze, jeszcze dawał szansę.... Tzn. na wydobycie z roli czegoś więcej niż cierpienie... [na marginesie - to jest to co trudno mi przeskoczyć w koreańskich dramatach - jeszcze nie ma powodu, jeszcze nawet nie kocha a już cierpi - tak jakby na wyrost, za każdym razem mam wrażenie, że to z tego coś w rodzaju samospełniającej się przepowiedni wychodzi)... Ale to jest już akurat czepiactwo... To tak jakby nie lubić krowy za to, że muczy :D . Krowa - to muczy, drama - to .... wiadomo.

Maura pisze:Kurczę... z takim entuzjazmem piszecie o tej dramie, że może znowu się skuszę i jakoś przecisnę się przez ten trzeci odcinek i dalej jakoś poleci, hm? ;D Bo jak ktoś pisze, że fabuła ma to do siebie, że już i w fotel zaczyna wbijać to pojawiają się wyrzuty sumienia, że dalej jednak mogło być lepiej ;p


:D Spróbować myślę warto, chociaż za wgniatanie nie ręczę... :D . Każdy ma swoje progi tolerancji... :D ale mnie wgniata, wgniata do tego stopnia, że urywam sobie nawet po kilka minut, żeby móc co nieco obejrzeć...

Ot, nawet teraz - wszyscy śpią, ja też powinnam, ale podstępnie ukradłam przyjaciółce komputer z internetem, siedzę w kuchni, oglądam i piszę...

Jestem na odcinku 19 i po prostu... no... wiem, że bardzo długo będę tę dramę wspominać... Ooooo nie jest bez wad... Czasami za przeproszeniem dialogi są tak z ....d... kieszeni wyjęte że aż żal... Albo działania bohaterów lekko irracjonalne (chociaż tutaj ogromne brawa dla męskiej obsady bo jednak potrafi je uwiarygodnić - emocje i te sprawy --> SIG <333 ) Kostiumy, chociaż naprawdę nie tragiczne, to nie raz jednak wywoływały u mnie lekko pobłażliwy uśmieszek - do teraz nie mogę ze skór (albo pseudo - skór) udających metal... ale mimo wszystko... żadnych, żadnych dłużyzn... Ale ja po prostu chyba kocham dramy i kocham historię i "historyczność" ... (jedyne co mnie zazwyczaj odstrasza to liczba odcinków, bo jak lubię produkcje kostiumowe to do tasiemców uprzedzona jestem).

Widać też, że ta nie cierpiała na nadmiar funduszy - tyle tu widocznych "gołym okiem" niedociągnięć, ale sama historia jest... <3. A co do postaci Myuhula czy Daemosina - na razie nie da się go po prostu nie kochać... Płaczę i lękam się wraz z nim, cieszę się wraz z nim, cierpię razem z nim... Kciuki trzymam za Dojina (przystojna cholera i też - kurczę - biedak) ale coś po kościach czuję, że nic z tego nie będzie, że zrobi coś strasznego.... To tak tyle na bieżąco... Samą mnie ciekawi co napiszę po skończeniu ;)
:volli:
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: Volli » 24 lip 2010

Melduję zakończenie serialu. :mrgreen:

Ech... Po ostatnim odcinku targają mną mieszane uczucia... Bo jakoś tak te kilka końcowych epizodów sprawiało mi o wiele mniejszą frajdę niż pierwszych [około :D] 25... Nie żeby jakoś tak specjalnie na nich cierpieć mi przyszło, ale jednak... to już nie była ta sama drama, która na początku pochłonęła mnie tak bez reszty.

Przede wszystkim to drama z sensacyjno - przygodowej zrobiła się wtedy wojenno - polityczna i ... do bólu przewidywalna. Jedyne zaskoczenie - i jeśli mam być szczera - emocje - wywołała u mnie cała historia Maro. No i oczywiście nadal - jak przez cały serial - rozpływałam się nad postacią Dojina... <333

Ponieważ do tej pory wypisywałam same prawie peany na cześć "Królestwa..." pora na kilka krytycznych uwag i sprostowań.

Sprostowanie nr 1 - pojawiające się w opisach dramy klasyfikacje gatunkowe twierdzące jakoby (oprócz tego, że historyczna) była to drama fantasy są wierutną bzdurą. Elementów które można byłoby określić tym mianem naliczyłam w całym serialu wszystkiego dwa (a i to przy dość dużej dozie dobrej woli). Jednym słowem - mogłoby ich równie dobrze nie być i nic by historia na tym nie ucierpiała.

Sprostowanie nr 2 - zwracam honor polskim napisom - angielskie są miejscami równie mocno "archaizujące" i "nadęte" co polskie... Ciekawe, czy takie samo odnosi się wrażenie słuchając koreańskich dialogów... bo jest to wielce prawdopodobne.

Co mi w dramie przeszkadzało...?

Po pierwsze primo - coś co paradoksalnie jest również jednym z większych atutów tego serialu - Prostota opowiedzianej tu historii, której porównanie do budowy cepa jest naprawdę bardzo adekwatne. Wątki poboczne wprawdzie jakieś tam były - ale jednak w bardzo zredukowanej (jak na kdramę :wink: ) formie, zaś w trakcie tych ostatnich dziesięciu odcinków, kiedy powoli wykruszały się co ważniejsze i barwne postaci drugoplanowe - niemal nieistniejące. Jakoś próbowano to łatać rozwijając historie sercowe towarzyszy Muhyla, ale koniec końców wyszła z tego - pardon - sieczka.

Po drugie primo - gra aktorska. I już wyjaśniam o co mi chodzi, ponieważ nadal stoję na stanowisku, że akurat na aktorów generalnie (na jeden żeński wyjątek spuszczę zasłonę milczenia) narzekać nie można. Otóż bywały chwile, kiedy dramatyzm sięgał zenitu (a pod koniec dramy sięgał go nader często :wink: ), że zdarzały się sceny - ech, jakby to ująć - "przegrane"... tzn. tak bardzo ekspresyjne i tak w tej ekspresji przeciągane, że aż śmieszne... Czasami po prostu to było "o jedną sekundę za daleko" :wink: No - człowiek wczuwa się, przeżywa, wierzy i nagle... eeeej to trwa już z pół minuty? 45 sekund? Jak długo do cholery można patrzeć wzrokiem zranionego / wściekłego psa? [jedyną postacią przy której gładko to znosiłam był Dojin.. no, ale jego to ja I love You więc się nie liczy xD]. Dodać do tego trzeba te wszystkie "zawiechy" na polu bitwy [nie ma co - masy całe atakują a oni znajdują czas na ponad półminutowe tragiczne spojrzenia - lol ]

Trzecie primo - budżet, który odbijał się chyba najwyraźniej na kostiumach... Widać było, że miały potencjał i że ewidentnie forsy brakło... Nad szczegółami rozwodzić się nie będę, napiszę jedynie, że w pewnym momentcie wydawało mi się, że królowa Spoiler! [ta młoda] miała tylko jedną kieckę i może dwa komplety biżuterii do tego... O.o No i na łopatki rozłożył mnie portret lady Yeon - realistyczny dość ("zdjęciowy" :D), w stylu - powiedzmy - "zachodnim" - lol - w tym czasie (zdaje się, że historia toczy się w pierwszej połowie 1. stulecia naszej ery) nawet w Europie tak nie malowano / rysowano (*pomija niuanse sylistyczne*). xD xD xD *myśli, myśli i przypomina sobie potrety fajumskie i Pompeje* - ... ale i tak jest to nieprawdopodobne...!

Primo czwarte i ostatnie - Główny wątek miłosny - WTF?!?!?!?! No początku jeszcze ja cię proszę - pomimo działającej na nerwy aktorki - było ok; Spoiler! ale od kiedy księżniczka w ciążę zaszła (nieeee.. chyba jeszcze wcześniej) sprowadzono ją do roli rekwizytu. Równie dobrze mogli bić się - bo ja wiem? - o 300 ciasteczek ryżowych... Mniej więcej tak samo zrozumiałe (czyli wcale) były te wszystkie uczucia względem lady Yeon...

Koniec narzekań.

Poza tym podtrzymuję wszystko to co napisałam poprzednio... Fabuła - mimo tego, że pod koniec zwalnia - jest naprawdę bardzo wciągająca, aktorzy dobrzy i dobrze dobrani, ich przemiany bardzo wiarygodne.

sujini pisze:Song Il Gook jest tu oczywiście zachwycający. Z chłopca z jaskiń, nieśmiałego wobec kobiet, nieumiejętnego wojownika, przemienia się na naszych oczach w prawdziwego, silnego króla.


Prawda. Na mnie jednak o wiele większe wrażenie ostatecznie zrobiła przemiana Maro - z bojaźliwego i nieśmiałego chłopca (lol), lekkiej ciamajdy w żołnierza i wodza z prawdziwego zdarzenia, który nie bał się właściwie niczego Spoiler! - nawet śmierci. W ogóle - jestem wielką fanką wszystkich jego fryzur - lol xD xD xD

Podobnie z resztą Chubalso [czyli Waffle Boy] - na początku zbir taki... :D :D :D

Ale i tak - oczym już pisałam kilka razy - moim ulubieńcem i numerem jeden był Dojin... W ogóle (abstrahując zupełnie od wyglądu :wink: ) uważam go za najlepszą i najbardziej skomplikowaną postać dramy. Człowieka walczącego ciągle ze sobą i z własnym sumieniem, z góry skazanego na porażkę, który jednak [wg. mnie] z tej walki ostatecznie wyszedł zwycięsko. Spoiler! [chociaż opłacił to własnym życiem i niesłychanym cierpieniem]

Poza tym świetnie zagrane postaci wodza klany Biryu - Sangga; no i Chief Retainer - prawdziwy Gadzi Język... Jak tylko się na ekranie pojawiał - od razu miało się skojarzenia - pederasta i ropucha... A i jeszcze ten młodszy z Biryu - Spoiler! zdrajca - irytował niezmiernie ale też był dobry... No i jakże bym mogła w tym miejscu o królewej nie wspomnieć... W ogóle - piękna kobieta...

W każdym razie wydaje mi się, że - jak zdaje się to Thon napisał - jest to pozycja obowiązkowa dla fanów gatunku... Co do "niefanów" zaś - może się podobać (chociaz nie musi :wink: ) - ale chyba warto się przekonać na własnej skórze... tym bardziej, że przez większość czasu akcja do przodu posówa się po prostu galopem a obsada jest <3333. W dodatku - długie włosy, grzywki i kucyki.... chmurne spojrzenia spod zmarszczonych brwi (taaaaa wiem, że na spojrzenia narzekałam - ale bez przesady, niektóre były udane :wink: ). Jednym słowem - dobra historia, dobrze [z "brazylijskimi" zastrzeżeniami xD] zagrana i opowiedziana...

A co do zakończenia - wiem, że zabrzmi to dziwnie ale spodziewałam się hardkorszego hardkoru i ostatecznie przyjęłam wszystko jako (nie śmiać się) happy end Spoiler! - nawet śmierć Dojina jakoś mnie średnio tknęła - może dlatego, że od dłuższego czasu wiedziałam, że człowiek nie miał wyjścia - zginąć musiał. Albo on albo Muhyul. No - ale ponieważ przecież nie Muhyul to on... Podobnie z resztą z lady Yeon... W sumie męczyła się biedaczka tak bardzo, że żal było patrzeć... :lol: Czy mocno pwinnam się wstydzić jak napiszę, że ulgę odczułam? Gorzej - myślałam "giń babo, nie sprawiaj kłopotów, przez ciebie Dojin się zabił"? :ashamed:
:volli:
Awatar użytkownika
Maura
Wyróżniony
Posty: 3920
Rejestracja: 27 cze 2008
Kontaktowanie:

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: Maura » 24 lip 2010

Sprostowanie nr 2 - zwracam honor polskim napisom - angielskie są miejscami równie mocno "archaizujące" i "nadęte" co polskie... Ciekawe, czy takie samo odnosi się wrażenie słuchając koreańskich dialogów... bo jest to wielce prawdopodobne.

Uwierz, że tak ;D W dramach historycznych zawsze używają najwyższego stopnia honoryfikacji, w dodatku takiej właśnie archaicznej, do której na początku w ogóle nie idzie się przyzwyczaić bo tamtejsze są bardziej rozbudowane, a i od razu widać jaką transformację przeszły obecne. Czasami ręce opadają w jak właśnie nadęty sposób oni między sobą mówią (dla mnie czasami mowa tamtejszych kobiet mówiących w najwyższym stopniu wydaje się niesamowicie mdła na dłuższą metę...), albo jak jest jakaś dłuższa rozkmina-przemówienie ;o ALBO takie charakterystyczne westchnięcia :D Ale to ma swój urok, swoje high spirits i wyraźne zaznaczenie respektu wobec tych, dla których jest on zaklepany, więc generalnie chwali się ; )

W ogóle Volli, czytam już Twoją kolejną dłuższą wypowiedź i uwielbiam jak piszesz, rozdrabniasz, zaszczególasz <3
Obrazek
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: Volli » 24 lip 2010

:D :oops: :D Dziękuję, nawzajem... nawzajem :oops: :D I w ogóle to :hug: bo mam czasem wrażenie, że się za bardzo rozpisuję :confused: :D

Al
Maura pisze:ALBO takie charakterystyczne westchnięcia :D Ale to ma swój urok, swoje high spirits i wyraźne zaznaczenie respektu wobec tych, dla których jest on zaklepany, więc generalnie chwali się ; )


Oooo to ja właśnie uwielbiam; to kocham - :D - to są smakołyki kdramowe :D - i tak na marginesie - po raz kolejny żałowałam, że języka nie znam... i po raz kolejny przyszło mi do głowy jak trudna czasami jest praca tłumacza - albo - inaczej - ile doświadczenia i znajomości niuansów językowych i kulturowych do niej potrzeba... No - i że tak naprawdę, zawsze istnieje w związku z tym obawa, że ja i dajmy na to jakiś Koreańczyk oglądamy dwa zupełnie różne seriale :D.
:volli:
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: thon » 24 lip 2010

Volli pisze:po raz kolejny przyszło mi do głowy jak trudna czasami jest praca tłumacza - albo - inaczej - ile doświadczenia i znajomości niuansów językowych i kulturowych do niej potrzeba... No - i że tak naprawdę, zawsze istnieje w związku z tym obawa, że ja i dajmy na to jakiś Koreańczyk oglądamy dwa zupełnie różne seriale :D.

Ja uwielbiam tłumaczenia MrsKorea - ta pani tłumaczy ostatnio właśnie dramy historyczne (Jejoongwon czy Dong Yi) - a oprócz biegłości językowej potrzebnej do tłumaczenia posiada też wiedzę historyczną niezbędną przy tego typu tytułach( często na blogu opisuje zdarzenia czy nieznane obrządki które znajdą sie w danym epizodzie) -i jeszcze jeden plus - szybko wydaje suby i udostępnia je od razu w dziale ogólnym co mnie bardzo cieszy.
Awatar użytkownika
Helianthus
Co to jest dorama? o_O
Posty: 25
Rejestracja: 04 kwie 2011
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Re: [2008/2009] The Kingdom of The Winds

Postautor: Helianthus » 14 kwie 2011

Tak tak i jeszcze raz tak - zgadzam się co do każdego najmniejszego punkcika, który napisała Volli w swoim długim wywodzie! Począwszy od oceny głównej bohaterki (ocena wiadomo jaka), kończywszy na absolutnym uwielbieniu Dojina :) Oglądałam tą dramę lekko z przymusu, bo musiałam zwolnić sobie miejsce na dysku (jednak 36 odcinkow zajmuje sporo miejsca :) ) i pamietam, że na kilka miesięcy stanęłam na 9 epie i zdołałam ją skończyć dopiero niedawno. Po 9 epie fabuła bardzo wartka i dramę bardzo przyjemnie się oglądało - szczególnie, jeśli ktos lubi te klimaty (nie pamiętam jak fabuła płynęła do 9 epa, ale wydaje mi się, że przyczyną mojego odłożenia dramy nie były braki fabuły, tylko moje niedogadywanie się z Song Il Gookiem - o czym dalej :) )

Jednak z małym ale - to była moja druga drama z Song Il Gookiem (pierwsza był A Man Called God) i nie jestem w stanie się do niego przekonać. Nie przepadam za jego stylem gry aktorskiej, ani jego mimiką. Niestety ta obsada głównej roli była dla mnie dużym minusem - szczęśliwie dramę ratował mi Dojin (a Dojin też miał kilka fryzurek <3 )

Chciałam bym też zaznaczyć rolę Lee Si Young, która grała służącą młodszego brata Muhyula. Jej rola może nie była duża, ale nawet w tej sytuacji była w stanie stworzyć postać dość charakterystyczną, słodką i cudowną - moje uwielbienie dla niej nie zna granic:)

Także chyba za bardzo się przyzwyczaiłam do nowych dram, gdzie co scenę bohaterowie są inaczej ubrani - tutaj, przez bite 36 odcinków każdy z bohaterów miał jedną szatę na co dzień i jedną zbroję... (lekko przesadzam, ale niestety rzucało się to w oczy) Także sceny walki pozostawiają naprawdę wiele do życzenia... Na pierwszym tle bohater bije się z jakims przeciwnikiem, a wszyscy wokół niego stoją... Okropne wrażenie...

Co mi się jeszcze rzuciło w oczy to wiek bohaterów... Naprawdę nie chce mi się wierzyć, że wszyscy byli tam tak starzy - szczególnie, że działo się to w czasach historycznych.. Nie do konca pamietam jak to wygladalo w pierwszym odcinku, ale szczegolnie mi się to rzucało w oczy przy Hye Ap - przeciez ona zajela sie tym bobasem, jak juz byla kobieta, musiala go odchowac to miałaby co najmniej 40 lat, a wygladala znacznie młodziej od Muhyula... No i rocznikowo patrząc to aktorka która grała Hye Ap jest o 9 lat mlodsza niż Song Il Gook... Heh... Podobnie z księżniczką Seryu, która przecież miała być starszą siostrą Muhyula, a jest młodsza od Song Il Gooka o 11 lat...

Dodatkowo ostatnie odcinki dramy okropnie mnie stresowaly, a wszystko przez tą przepowiednię :P Tylko się zastanawiałam kiedy zabiją w tej dramie brata, ojca i syna głównego bohatera :) Ale dzięki tej przepowiedni dramę oglądało się z większą ciekawością - czy Muhyulowi uda się nad nią zwyciężyć, czy też nie :)

I ostatnie moje spostrzeżenie to Maro. W końcowych swoich odcinkach jego mimika twarzy, a szczególnie okolice ust mocno przypominały mi Jang Geun Suka (z Beethoven Virus xD ) Tak wiem, że to już któryś wątek, w którym piszę że ktoś mi przypomina kogoś innego, ale podobieństwo było uderzające, mimo że szczególnie budowa ciała obu tych aktorów jest zgoła inna :)
Najnowsze newsy o JYJ po polsku oraz nowe zdjęcia, filmy i najlepsze fancamy na blogu JYJ Polska. Zapraszamy:

JYJ Polska na Facebooku

Wróć do „K-drama”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 4 gości