[2011] The Princess' Man

seriale z Korei
Awatar użytkownika
Tywlyn
Co to jest dorama? o_O
Posty: 41
Rejestracja: 25 lip 2011

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: Tywlyn » 25 wrz 2011

Wiecie...

Ale zanim utonę w potokach łez, chciałam napisać jedno. Ta drama jest świetna, jest znakomita, jednak - tak jak Maru napisała - momentami chyba przedramatyzowana. Trochę balansuje na krawędzi. Wydaje mi się po prostu, że sama ta historia jest tak piękna i tragiczna, że nie potrzebuje być dla podkreślenia tych tragizmów podlewana wodą w aż takiej ilości.


Ale to taka konwencja przecież jest! :wink: Oczywiście, że jest tragicznie, teatralnie, ale tak ma być. I mam nieodparte wrażenie, że scenarzyści się mimo wszystko hamują, nie przesadzają - jak rozwiązanie wątku szwagierki i dziecka, szczerze mówiąc spodziewałam się, że je naprawdę zabiją, to byłby dopiero angst.
Co do mijanek... Dobra, ja się doliczyłam bodajże cztery :confuse: Ale one nieszkodliwe są, bo w sumie w biegu historii by nic nie zmieniły. Już o tym wspominałam, ale tutaj naprawdę zbiegi okoliczności grają bardzo małą rolę, a większą - decyzje podejmowane przez bohaterów.

Ja wiem, że jestem cholernie nieobiektywna w ocenie tej dramy. Cóż, ja kocham :fav: i chyba już mi do finału nie przejdzie. Całościowo ta drama spełnia wszystkie moje oczekiwania, chyba też trochę miałam wewnętrzny głód. Może za rok, za dwa będę widziała jakieś wady, teraz to niemożliwe :smitten:

Po 19. i 20. odcinku...
Naprawdę przejmująca scena tortur i skazania na śmierć ministrów. Podobnie wzruszająca scena w więzieniu. I mimo wszystko, Jong nadal żyje, ulżyło mi, bo z tego co wiem historycznie mu się nie udało uniknąć śmierci. Ale, o czym ja piszę... Myun! :puppy: Już miałam go znielubić, naprawdę, tak teraz... Te jego rozpaczliwe próby, by jakoś to jeszcze naprawić - próby, z góry skazane na porażkę. Cóż, tragiczna i przejmująca postać. I Su Yang - kolejna gwiazda. Już nie pisząc o jego motywacji, chyba zaczął sobie zdawać sprawę, że powoli zaczną go wszyscy opuszczać. Rozmowy ojca z córką... To było... czyżby piękne? I ta symboliczna końcówka z obcięciem włosów... I mocny finał - czyli zemsta ojca na nieposłusznej córce. Oczywiście, chyba nie będzie jakieś niesamowitej tragedii, bo Myun to Myun w końcu, ale jeżeli do tego się posunął... I znowu straciłam nadzieję na happy end.

Uwaga końcowa: mistrzostwo świata w tworzeniu klimatycznych, intymnych scen :fav:
Mała A Kang jest też :fav:

Poza tym, polecam przeczytać to: Trochę historii


Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: anna-banana » 26 wrz 2011

Tywlyn pisze:
Ale, o czym ja piszę... Myun! :puppy: Już miałam go znielubić, naprawdę, tak teraz... Te jego rozpaczliwe próby, by jakoś to jeszcze naprawić - próby, z góry skazane na porażkę. Cóż, tragiczna i przejmująca postać. .


Ja muszę powiedzieć że Myuna to ja od początku nie potrafiłam znielubić,mimo że jest piątym kołem u wozu w związku naszych bohaterów,ale jest postacią niemniej tragiczną w tej historii,bo niby zdradził przyjaciela,kocha jego kobietę,ale nie potrafi być do końca nieczuły,bardzo chce umożliwić ucieczkę swojego nauczyciela i przyjaciela,niby jest po stronie tego złego,ale ma jeszcze dobre odruchy serca,dlatego ciekawa jestem jak wybrnie z sytuacji w której księżniczka ma być jego służącą,jeśli na prawdę to się tak stanie. Wydaje mi się że będzie chciała jej pomóc uciec,bo nie wyobrażam sobie tego żeby pogodził się z tym że ona będzie jego służącą
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
Maru
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 363
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: Maru » 27 wrz 2011

Myeon sam nie bardzo wie czego chce i tu tkwi ten tragizm.... Jest rozdarty między dawnych przyjaciół a synowsko-urzędniczy obowiązek i nie potrafi stanąć po jednej stronie i zdecydować się na jedną opcję postepowania.

Moja kryształowa kula z fusami mówi mi jednak, że Myeon chyba jednak zrozumie w końcu, że panna go nigdy nie pokocha ... mam taką nadzieję :/ Że pomoże jej uciec... czarny scenariusz przedstawia sie jednak ...czarno :?

Za to tatuś - sorry, ale to było względem córki okrutne, on o tym wiedział. Zresztą od poczatku było widać, że on ma tak naprawdę gdzieś jej szczęście, nie dotrzymał żadnej obietnicy jaką jej złożył, a teraz perfidnie ja ukarał. Żal po prostu ...jestem tylko ciekawa czy się ocknie z tego dążenia do władzy po trupach. Myślałam, że ta choroba syna zostanie potraktowana trochę jako kara za jego postępowanie...

Dlaczego oni wszyscy nie mogli by mieszkać w tym burdelu po wsze czasy? T_____T
Obrazek
"A teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!"
- Król Julian
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: Volli » 04 paź 2011

22
.........
:cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:

Po każdym odcinku ostatnio mam wrażenie, że to TEN był najlepszy z serii, po czym przychodzi kolejny i zmieniam zdanie...

Poryczałam się. Poryczałam się tak bardzo, że teraz mam oczy jakiejś wściekłej wiewiórki i nie wiem czy się ludziom mogę pokazać...

Scena śmierci Jonga - jejku jak to zostało pokazane... Bez zbytniego okrucieństwa, ale przecież dokładnie wiadomo co mu zrobili... Jeszcze ta plama krwi i ... wnętrzności na placu... o mamo! Szczerze, szczerze... nie sądziłam, że scenariusz obejmie te wydarzenia...

No i ostatnia scena w chatce... ojej.

Chyba muszę umyć twarz. Ponownie.
:volli:
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: anna-banana » 04 paź 2011

A ja pomimo wszystko mam ciągle nadzieje na szczęśliwe zakończenie,tzn że nasz susunim nie umrze :shake:

Nawet w necie trudno znaleźć preview do następnego epa,czyżby tak bardzo trzymali to w tajemnicy.

A wracając to epa 22 to scena śmierci Jonga i w ogóle scena wizyty księżniczki u męża w wiezieniu to były chyba najbardziej emocjonalne sceny dramy jak do tej pory, druga księżniczka i jej rycerz mogą pędzić sobie na rumaku czy trzymać się za rączki ,ale nie są to tak piękne sceny jak ta pożegnania Jonga z żoną,na której ryczałam jak bóbr. Po prostu mistrzostwo świata. Aż żal że drama się kończy w tym tyg.
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
Azzel
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 4101
Rejestracja: 05 mar 2009

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: Azzel » 04 paź 2011

po 22epie.

ojej, nie wiem co jeszcze bym miała powiedzieć oprócz tego ze to jest piękne :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:

1. Jong i jego żona, jak pięknie zrobili ten watek :cry: :cry: :cry: wydawało się ze to będzie bardziej drugoplanowy wątek, na samym początku księżniczka była tak jaby potrzebna tylko do tego wątku Se Ryung i Seung Yoo. A tu proszę. Z przypadkowego spotkania ksieżniczki z Jongiem zrobili tak piękną historię :cry: :cry: i ciężko nawet mówić by głownymmi bohaterami dramy byli tylko Se Ryung i Seung Yoo...
2. Zauważył ktoś jak piękna jest tu gra... rąk? Niby tak niewiele, łapka w łapkę, ale ileż się tego przewija, nie tylko u głównej pary, ale również tej drugiej. Zamiast słów - dotyk.. to jest takie :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: Pięknie ktos to zrobił, naprawdę :cry:
3. A Myun? :fav: Niee, ja tak ogólnie nic do niego nie mam. On jest zupełnie jak dziecko, które coś chciało i zaczęło robić wszystko by to osiągnąć... i zapędził się w tym swoim pragnieniu, ale chyba już wie, że jednak nie tak chciał by to wyglądało. Nie myślał ze to wszystko mogło się tak potoczyć, myślał, że jak ułoży plan wszystko pójdzie tak jak on by tego chciał (trochę taki syndrom rozpieszczonego jedynaka :confuse: ), a tu nie, okazuje się że nie można ustawiać ludzi tak jakby on tego chciał. Ale wie że nie można już wszystkiego odwrócić i brnie w to wszystko dalej, nie umie powiedzieć "wybacz, to wszystko moja wina".
Biedak się złożyć do kupy nie może, ale ja wróże mu dobrą partię i dobrego pocieszyciela:
Spoiler! Obrazek
Obrazek
czekam aż też zaczną się za łapki łapać, już nie mają za wiele czasu w końcu <3
Obrazek
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: Volli » 04 paź 2011

:rolly: Azzel wszędzie węszy bromance :rolly: :rolly: :rolly:

A ja nie chcę. Bo chyba ze śmiechu bym pękła, a to nie jest serial na pękanie ze śmiechu.

Co do Myunga

Azzel pisze:3. A Myun? :fav: Niee, ja tak ogólnie nic do niego nie mam. On jest zupełnie jak dziecko, które coś chciało i zaczęło robić wszystko by to osiągnąć... i zapędził się w tym swoim pragnieniu, ale chyba już wie, że jednak nie tak chciał by to wyglądało. Nie myślał ze to wszystko mogło się tak potoczyć, myślał, że jak ułoży plan wszystko pójdzie tak jak on by tego chciał (trochę taki syndrom rozpieszczonego jedynaka :confuse: ), a tu nie, okazuje się że nie można ustawiać ludzi tak jakby on tego chciał. Ale wie że nie można już wszystkiego odwrócić i brnie w to wszystko dalej, nie umie powiedzieć "wybacz, to wszystko moja wina".


Myun okazał się być "najsłabszym ogniwem" spośród trzech przyjaciół. Przede wszystkim - choć to może na ironię zakrawać - jest tchórzem. Boi się postawienia w opozycji do swego rodu i miejsca, do tego co - jak się wydaje - przeznaczył mu los, jednym słowem - chłopiec pod linijkę, prawdziwa duma rodziców, poczucie obowiązku i te sprawy... typ pokroju "wykonywałem rozkazy"... Żołnierz idealny. Nie zdradzi, chociaż żołądek będzie mu się na drugą stronę wywracał, bo przecież nie wyrzecze się rodziny, która - jak mu się wydaje - go definiuje. Jednym słowem - boi się, że stając po stronie sprawiedliwych wyrzecze się sam siebie, co więcej - popełni coś w rodzaju grzechu śmiertelnego. [Zrozumiałe - rodzina konfucjańska i te sprawy - nawet jeśli przewodnik stada postępuje źle, należy mu się podporządkować, bo taki jest niebiański porządek]. No więc Myung się boi.

Ale Se Ryung boi się również... Se Ryung jest w takiej samej sytuacji. Ba! Jest w sutyuacji gorszej. Jest kobietą. Ale też córką swojego ojca. Gdyby nie to pewnie też nie miałaby odwagi. Ale krew nie woda i tak jak ojciec depcze wszystko i wszystkich w drodze do tronu wyżynając chyba już całą [?] swoją najbliższą rodzinę, tak Se Ryung ma śmiałość podeptać wpajany jej od dzieciństwa kodeks obyczajowy i moralny. Ooooo - doskonale wie co robi, ona również się boi, ale się też nie poddaje. Z naszej perspektywy bunt przeciwko rodzicom może być trudny ale zrozumiały, jednak dla wychowanych w tradycji konfucjańskiej taki bunt jest niewybaczalny. Dlatego Se Ryung tak bardzo i tak długo się wahała, dlatego opozycja nie ufa jej i nie chce dopuścić do konspiracji.

To w jaki sposób to pokazano. Jak pokazano jej cierpienie i lęk, jej niepewność jest po prostu mistrzostwem. Tu nie było łatwego wyboru. Sumienie, miłość, tradycja, obowiązek - każde ciągnęło w inną stronę. I każde równie silnie.

Ja nie liczę na szczęśliwe zakończenie. Dla nich nie ma szczęśliwego zakończenia. Albo może nawet inaczej - paradoksalnie - najszczęśliwszym zakończeniem jest śmierć... Czy po tym wszystkim, po takich a nie innych wyborach, po tym co Su Yang zrobił rodzinie Seung Yoo i dawnej rodzinie królewskiej, po śmierci Yonga mogliby żyć sobie spokojne szczęśliwe życie gdzieś w jakiej chatce (albo chińskim burdelu - whatever :rolly:)? Nie sądzę.
:volli:
Awatar użytkownika
Maru
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 363
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: Maru » 04 paź 2011

Ja mam mieszane uczucia :?

Z jednej strony naprawdę tragiczny tragizm przytłacza - od czsu kiedy Jong wziął ten list, wiedziałam, że będzie się działo ...naprawdę czekałam tylko aż mu wypadnie ..i wypadł _^_ten tragizm już sie robi przewidywalny i z góry juz wiem, że wszystko i tak nie wypali, i tak kogooś złapią , coś komuś wpadnie/wypadnie itd..

Ale z drugiej strony - mój ulubiony wątek - Jong i Księżniczka - nie powiem, tu było naprawdę emocjonalnie...a przez chwilę liczyłam głupia, że chociaż im się uda :(

Wiele pięknych scen z nimi było - od tej ich wspólnej nocy i poranka, przez to jak Księżniczka porzuciła już wszystko co miała, ze swoją dumą na czele, żeby ratować męża, Jong który mówił jaki to on jest szczęsliwy - chociaż odebrano im wszystko i zesłano na wygnanie - aż po tą scenę w celi, kiedy mówił, że tak bardzo chce żyć, ale nie może......ehhh

I para Księżniczkowa - ta ostatnie scena ...nie wiem, ale ona dla mnie była tragiczniejsza od wcześniejszych tragizmów ...takie ciche rozstanie ....jakby oboje powoli rozumieli, że dla nich nie ma wyjścia, ani szczęśliwego zakończenia ....że nigdy nie będzie spokoju w ich sercach, bo już za wiele się stało...i jakos tak rozchodzą się sami z siebie

Teraz tylko czekać na koniec.......
Obrazek
"A teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!"
- Król Julian
Awatar użytkownika
Tywlyn
Co to jest dorama? o_O
Posty: 41
Rejestracja: 25 lip 2011

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: Tywlyn » 04 paź 2011

Twardo czekam wciąż na preview... Choć o finał jestem dziwnie spokojna. Jakby nie skończyli ta drama zawsze będzie dla mnie kochana i wyjątkowa, a ponad to - do tej pory scenarzyści nie zawiedli...

Muszę tylko pamiętać o tym, żeby kupić chusteczki i duży zapas czekolady.

Już nawet nie wiem, co pisać o odcinku 21. i 22. Zgadzam się niemal ze wszystkim, co zostało napisane wcześniej.
Zwłaszcza z Maru, w kontekście ostatniej sceny 22.
Kolejna piękna, intymna scena - aż mnie coś ściskało za gardło. I tak... pożegnanie... I oni oboje o tym wiedzą. Za dużo się stało, już chyba nigdy nie będą mogli być ze sobą. :fav:
Dalej:
O scenie śmierci Jonga nie ma co dodawać. Co zostało po nim? Krwawa plama na piasku... Ta wymiana spojrzeń z księżniczką przed egzekucją, ich rozmowa w więzieniu... I ta chwila zawahania księżniczki - czy dotrzymać obietnicy i ocalić Seung Yu, czy też powiedzieć mu i skazać na śmierć za cenę nikłej szansy, że uratuje męża? Ten jej wzrok, gdy mija Se Ryeong i być może myśli sobie: 'niech cierpi tak jak ja...'. To wszystko WIDAĆ, nawet jeżeli aktorzy nie wypowiadają ani słowa. I jeszcze służąca (w ogóle obie służące księżniczek to świetnie napisane postaci), która obiecuje, że przy niej pozostanie do końca, bo tak obiecała... Później śmierć wszystkich pozostałych i nie został już prawie nikt...
Myślę, że cały tragizm postaci Jonga tkwi w tym, że był osobą, która po prostu nie nadawała się obalania króla. To był prostolinijny człowiek, którego w pełni zadowalałoby życie gdzieś w cieniu z żoną i dziećmi. Ale los chciał inaczej. W chwili, gdy wypadł mu ten list miałam ochotę naprawdę zawyć z rozpaczy. Że on o tym nie pomyślał, nie spalił tego dowodu... Ale nie nad jego głupotę, po prostu on nie był człowiekiem tego typu - nie myślał w takich kategoriach.


Myun - tu zgodzę się z Volli. Choć dodałabym jeszcze jedną stronę do jego wewnętrznego konfliktu - osobę Se Ryeong, którą on, nawet jeśli nie kocha, to pożąda. Zdaje sobie sprawę, że nie ma szans na jej zdobycie dopóki Seung Yu żyje - zna ją na tyle, żeby wiedzieć, że to ten rodzaj kobiety, która kocha raz na całe życie, więc pozostaje mu jedno do zrobienia. Mam wrażenie, że dotarł już do tego punktu, że nie wahałby się jej naprawdę skrzywdzić, a nawet zabić... Szalenie ciekawie napisana postać... Bo w sumie jeśli miałabym w jednym słowie opisać swoje uczucia względem Myuna, to byłoby to litość. Mam też wrażenie, że wolałby nie otrzymywać przebaczenia ze strony Jonga i nauczyciela - trochę ciężko mu zaakceptować, że jego 'ofiary' potrafią się zdobyć na szlachetność, na którą on nie potrafił. I w sumie on naprawdę nie potrafi definitywnie opowiedzieć się po żadnej ze stron. Nawet jeżeli okazuje łaskę, to robi to w taki sposób, żeby jego zamiary nie były nikomu znane, a z drugiej strony - czy ja mam wrażenie, że on zaczyna trochę Su Yanga nienawidzić, a nawet od początku? Po prostu tchórz, ale z drugiej strony - chyba najbardziej 'człowiek swoich czasów', który po prostu poza pewne ustalone ramy boi się wyjść.
A Se Ryeong... Och... Co za dziewczyna. Problem polega tylko na tym, że ona nie opiera się tylko pewnym konwencjom obyczajowym, zrywając jako kobieta niezamężna wszystkie więzi z rodziną, ale także uczuciom. Cóż, ona swego ojca naprawdę kocha - ze wzajemnością, w co nie wątpię - kocha też brata, matkę... I widać w jej oczach, że jeżeli jeszcze raz będzie musiała wybrać, to najprawdopodobniej się załamie. Zwłaszcza, że otoczenie Seung Yu ma pełne prawo podchodzić do niej z dużą nieufnością. Z której strony by na to nie spojrzeć, nawet jeżeli nieświadomie, stanowi dla nich śmiertelne zagrożenie...

Wyjścia nie ma. Zastanawiam się w sumie, nad tym, co powiedziała Volli, że śmierć to wbrew pozorom najszczęśliwszym zakończeniem (chodź brzmi to co najmniej trochę dziwacznie). Oboje są za bardzo dziećmi swoich rodziców, aby tak po prostu zapomnieć i odrzucić wszystko - a tylko tak będą mogli uciec przed tym wszystkim. Nie mówiąc już, że trochę niesmacznym wydaje mi się, żeby się tak po prostu otrzepać i żyć dalej, gdy tak wielu przyjaciół, krewnych odeszło...
Choć może być też zakończenie słodko-gorzkie...
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: Volli » 07 paź 2011

po 23....

Ta drama mnie wykończy nerwowo... OMG... To piękne jest jakieś... Księżniczek się w księcia zamienia i w ogóle... Awwwwwww.... :melt: Zaaaaarost <3333

I chyba zaspoilerowałam sobie niechcący końcówkę i ... jeśli tak jest jak myślę to LOL no - największy dramowy dowcip wszech czasów....

:melt: :melt: :melt: :melt:
:volli:
Awatar użytkownika
Tywlyn
Co to jest dorama? o_O
Posty: 41
Rejestracja: 25 lip 2011

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: Tywlyn » 08 paź 2011

KONIEC.

Post będzie jednak krótki, być może zedytuję go później...

Nadal wzdycham i patrzę się rozmarzonym wzrokiem w przestrzeń.

I już pomijając wzruszenie, moje osobiste wrażenia, poziom realizacyjny, grą aktorską i muzykę...
To jest to...
Piękna historia chwytająca za serducho.

Piękna, uniwersalna i aż chciałoby się, żeby kiedyś... coś... takiego wydarzyło się w przeszłości w Joseon.

Kocham i kochać będę długo :fav:
Awatar użytkownika
Ai_tanu
Doramowy maniak
Posty: 2140
Rejestracja: 26 gru 2009

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: Ai_tanu » 08 paź 2011

ja w sumie za bardzo sie nie rozpiszę bo i tak napisałam wszystko wcześniej i to w pełni podtrzymuję.
to jest najlepsza historyczna drama jaką widziałam. BA, to jest najlepsza koreańska drama w moim życiu! :fav:
naprawdę, nie będę w ogóle obiektywna, bo nie wiem kiedy ostatnio coś mnie aż tak chwyciło za serce. Bad Guy? ale to też trochę tak inaczej

więc tylko trochę na temat ostatnich odcinków... ep 22 to była dla mnie jakaś próba i kuliminacja, popłakałam się trzy razy i musiałam w pewnym momencie zatrzymać żeby się uspokoić, to było takie łamiące serce... i jednoczesnie tak genialnie zrobione, :fav: Jong :cry: Książę :cry: i ostatnia scena tego odcinka <333

btw, ja wiedziałam, wiedziałam! że Księżniczka będzie w ciąży, byłam przekonana co do tego zupełnie ale myślałam, że to jednak inaczej będzie. że jednak zostaną tak tragiczną parą jak Romeo i Julia. a tu jednak <333 mimo wszystko, że cała drama zmierzała do tragedii linią prostą, to jednak oni znaleźli szczęście. z dala od tego wszystkiego, rezygnując z zemsty, za to żyjąc szczęsliwie na uboczu. kocham chyba twórców tej dramy, no eh <3 trochę też mnie ruszyła śmierć Myuna i to, jak został na koniec potraktowany przez króla, któremu był tak wierny mimo konfliktu z samym sobą... smutne to było bardzo...
i umierający brat Se Ryung... i Suyang jako siwy staruszek... ile go to w końcu tyle kosztowało... i to że mimo przerażającego okrucieństwa do końca pozostał kochającym ojcem... bo jaki to był szczery uśmiech gdy po latach zobaczył swoją córkę żywą.

piękna, przepiękna absolutnie drama :fav:
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: anna-banana » 09 paź 2011

Dla mnie jest to chyba najlepsza drama roku. Zawsze raz w roku zdarza się taka drama która jest dla mnie przegenialna,chwyta za serce i powoduje że myślę o niej jeszcze długo,w zeszłym roku był to dla mnie Bad guy,do tej pory nie potrafię się pozbierać po tej dramie,w tym roku króluje dla mnie ta drama. Przede wszystkim ogromne podziękowania dla scenarzystów,którzy nie zrobili z tego kolejnej dramowej schematycznej i przesłodzonej papki,która porzuciłabym pewnie w połowie. Wielkie dzięki że księżniczka nie była mimozą,a że tak powiem twardą babką,która mimo iż kochała swego ojca potrafiła się jemu przeciwstawić kiedy zobaczyła że staje się kimś innym niż jej kochającym ojcem,którego do tej pory znała.
I ogromnie się cieszę że zrobili takie zakończenie,miałam nadzieje że tak będzie,że wszystko będzie dobrze i tak było. Zakończenie bardzo ładne,potrafili odnaleźć szczęście po tylu tragicznych przeżyciach i nawet król mimo wszystko do końca kochał swoją córkę i cieszył się jej szczęście.
Oby więcej takich pięknych dram,które dostarczają tyle łez i uśmiechów i są tak piękne :fav:
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
wiktor
Oglądam regularnie xD
Posty: 230
Rejestracja: 10 kwie 2011
Lokalizacja: fizycznie Toruń, ale myślami błądzi po świecie :)

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: wiktor » 09 paź 2011

i skończyła się bajeczka :puppy:
podpisuję się pod wszystkimi pochwałami, zachwytami :aww: i ... :melt: :melt: :melt: :melt: ... po prostu .. :mrgreen: = brak mi słów jak pięknie była zrobiona i zagrana
te widoki, ... pięknie trzymała w napięciu :smitten: , i mile zaskoczyła zakończeniem :clap: /choć chyba najmilsze dla oka - był wygląd PSH xD / ... chociaż ...szczerze to zakończenie jakoś mi :omg: .. no dobra, ze względu na PSH powiem, że :roll: :roll: :roll: albo nie powiem :roll: :roll: :roll: no dobra, przynajmniej nauczyli się razem jeździć konno :victory:

P.S. oj, oj, nawet jednej łezki , czy to ja taka :crazy: niepoprawna jakaś...a tyle uroczych scen,.... i jak tu wrócić do normalnego świata :panic:
Obrazek
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1707
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] The Princess' Man

Postautor: Volli » 11 paź 2011

Acha... no to oby mnie lincz nie spotkał...

Bo widzicie... podobało mi się, ale jednak nie tak do końca. Z jednej strony dostałam happy end - czyli koniec którego no cóż... pragnie się najbardziej - żyli sobie szczęśliwie w małej chatynce z dala od spraw tego świata, karmiąc się szczęściem, pojąc poranną rosą i odziewając w poranki...

Pamiętam jak bardzo rozpaczałam z innego zakończenia w Legendzie <-- Spoiler do Legendy

A jednak mimo to uważam, że zakończenie zepsuło serial... Przez to zakończenie nie ma w nim żadnej innej treści ponad romans... A naprawdę - do ostatniego odcinka był potencjał... Żądza władzy, zbrodnia i kara...

W sumie faktycznie pod tym względem nasuwa się Bad Guy - z dwóch powodów... Po pierwsze - uważam, że tamten serial miał to drugie dno... Nie żeby leżało ono bardzo głęboko, jednak mimo wszystko było...
Po drugie - tak samo jak w Bad Guyu - zło nie zostało ukarane, tylko o ile tam sprawiło to na mnie wrażenie okropnie pesymistycznej wizji świata w ogóle, tak tutaj mam wrażenie wyszło... z przypadku.

Jak różna jest ta drama od innej jeszcze która mi się z automatu nasuwa, czyli QSD... Tu i tu mamy zakazaną miłość, z resztą dość skomplikowaną, której blisko do nienawiści... A jednak, choć na końcówce QSD ryczałam jak bóbr, chyba to zakończenie cenię sobie bardziej...

Wątek królewski nie został moim zdaniem zakończony... To, że wiemy że miewa koszmary w niczym nie wpływa w zasadzie na nic... No nie wysypia się i tyle...

... i powiem może herezję jakąś, ale to dobrze, że oślepili Seung Yoo - naprawdę świadczy to o dużej inteligencji i wyczuciu scenarzysty... Hmmm... Przez piekło nie przechodzi się obronną ręką... to nadal jest mocno naciągane, ale jednak już do przełknięcia...

Myun i jego ojciec - w ogóle ojciec Myuna to też taka nie dociągnięta (do końca) postać. Czy popadł w niełaskę? Czy śmierć syna go zmieniła?

Nie wiem... Zakończenie piękne, ale tak strasznie, okropnie puste... Przez moment myślałam że może pobawią się z nami troszeczkę... że może to są migawki z innego świata... albo innej inkarnacji jeśli już Buddy się trzymamy...

No ale nic. Po końcówce mam jeszcze jeden podstawowy wniosek.
PSH cholernie ładnie się uśmiecha.
:volli:

Wróć do „K-drama”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość