[2011] White Christmas

seriale z Korei
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

[2011] White Christmas

Postautor: Volli » 23 lip 2011

WHITE CHRISTMAS

"... The night that Jesus was born I curse You..."

Obrazek

INFORMACJE:
Tytuł: 화이트 크리스마스 / White Christmas / Monster
Gatunek: mystery (naprawdę nie ma po polsku lepszego określenia... meh), thriller
Liczba odcinków: 8
Stacja: KBS2
Data emisji: 2011.01.30 do 2011.03.20
Czas emisji: niedziela, 23:15

OBSADA:
Kim Sang Kyung jako Kim Yo Han
Baek Sung Hyun jako Park Moo Yul
Kim Young Kwang jako Jo Young Jae
Lee Soo Hyuk jako Yoon Su
Kwak Jung Wook jako Yang Kang Mo
Hong Jong Hyun jako Lee Jae Kyu
Esom jako Yoon Eun Sung
Kim Hyun Joong jako Kang Mi Reu
Sung Joon jako Choi Chi Hoon
Jung Suk Won jako Yoon Jong Il
Lee El jako Oh Jung Hye

OPENING:



TRAILER: [nic szczególnego i niezbyt zachęcający, no ale jest...]



OPIS:
Elitarna, odizolowana w górach szkoła z internatem. High School Alkatraz. Uczą się tu najzdolniejsze (lub najbogatsze) dzieci w całym kraju. Można powiedzieć creme de la creme społeczności uczniowskiej. Nauka trwa 24 godziny na dobę, 357 (lub 8 ;) ) dni w roku. Wyjątkiem jest 8 dni wakacji świątecznych, kiedy wszyscy uczniowie rozjeżdżają się do domów, a w szkole zostają nieliczni. Tym razem na ferie nie wyjechało siedmiu uczniów. Opiekuje się nimi 29-letni nauczyciel wychowania fizycznego, średnio jakoś zachwycony tym faktem. Historia zaczyna się, gdy do bram szkoły puka zakrwawiony człowiek (psychiatra/psycholog? :confuse: ) jak się okazuje później, a każdy z siódemki młodych otrzymuje tajemniczy list w czarnej kopercie. List jest wierszem - rebusem, na którego rozwiązanie mają dokładnie 8 dni...

ODE MNIE:

Dramą zainteresowałam się, ponieważ Reira chciała koniecznie wiedzieć czy warto... Obejrzałam 2 i pół odcinka i historia wciągnęła mnie na tyle, że postanowiłam temat założyć (co oznacza ni mniej ni więcej, że podoba mi się, i uważam serial za wart oglądania ;) ). Szczerze mówiąc to nie wiem kiedy minęły te epizody, bo fabuła jest bardzo ciekawa i wciąga (jak śnieżne zaspy), a klimat bardzo szczególny, mystery'owy i w ogóle - bo ja wiem... duszny taki. Pusta szkoła, w niej zamkniętych na ponad tydzień dziewięcioro ludzi z których każdy ma inną osobowość, każdy ma swoją tajemnicę i swoje grzechy, każdy ma dwie twarze... Trochę jak z kryminałów Agathy Christie (szczerze mówiąc to przez cały pierwszy odcinek po prostu byłam pewna, że zaraz na scenę wkroczy panna Marple... czy coś). Historię widzimy oczami jednego z uczniów, który próbuje rozwikłać zagadkę listu:

"A school hidden by snow. Everyone who hides darkness, and... the story I'm about to tell is about my fight with a montser. I had to become a monster myself for 8 days to fight it."

P.S. Reira - na razie nie było żadnego trupa, wiec nie jestem pewna czy to drama dla ciebie...

P.S. 2 Koniec 3. odcinka i jest jednak trup... Więc może jednak da się obejrzeć. Poza tym nie ma trawy...


[edit]
TRACKLIST - dodaję, bo chyba warto się z nią zapoznać...
Spoiler! 01 Debaser - Pixies (Episode 1: Opening Scene)
02 Just Like Christmas - Low (Episode 1: Christmas Eve Dinner)
03 Giving Up the Ghost - DJ Shadow
04 Beautiful Ones - Suede
05 Song 2 - DJ Krush (윤수 theme song 1)
06 Mongrel ... Meets his Maker - DJ Shadow
07 Wake Up - The Arcade Fire (Kang Mireu bungee jumping scene)
08 그렇습니까 - 흐른
09 Medication - Primal Scream
10 Vermillion Pt. 2 - Slipknot (Episode 4 Trailer)
11 Teardrop - Massive Attack
12 Toxic - Britney Spears (Ending scene)
13 별주부전 - 프렌지
14 I Love You Best - Bigbabydriver
15 Vivaldi's Nisi Dominus RV608 [*** Dederit Dilectis suis somunm (Largo)] - Andreas Scholl
16 Back in Black - AC/DC (Mireu Theme)
17 Walking On Moon Beams - n i n a i a n
18 Lounge Fly - Stone Temple Pilots
19 Holes - Mercury Rev
20 Angry Chair - Alice in Chains
21 You, Who Do You Hate - Mansun
22 Requiem Op. 48 - Sanctus - Gabriel Faure
23 Lo Fidelity Allstars - Battleflag
24 The Evpatoria Report - Taijin Kyofusho
25 Lacrimosa (Requiem In D Minor K626) - Wolfgang Amadeus Mozart
26 Venus In Furs - Velvet Underground
27 Again - Alice in Chains


:volli:
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] White Christmas

Postautor: Volli » 25 lip 2011

"...is the monster born as one, or made into one?"

Cokolwiek nie napiszę teraz o tej dramie - będzie spoilerem. Najlepiej więc tego posta w ogóle nie czytać. Tzn. - jeśli zamierza się kiedykolwiek po tę dramę sięgnąć...

Drama była dobra i kto wie czy nie była to nawet jedna z najlepszych k-dram jakie widziałam. Bardzo od początku do końca przemyślana, z niesamowicie dobrze dobranymi utworami, które znakomicie "podkręcały" atmosferę, budowały klimat i stanowiły czasami też rodzaj komentarza do sytuacji. Szczerze mówiąc papcie spadły mi z nóg, kiedy usłyszałam Venus in Furs zupełnie pośrodku moich rozmyślań, że i kat i ofiary chyba dosyć już się ze sobą zaprzyjaźniły i chyba nawet znajdują przyjemność w obcowaniu ze sobą...

Aktorzy - z jednym (niestety głównym) wyjątkiem bardzo dobrze obsadzeni. Po kolei byłam chyba fanką każdego z uczniów, z wyróżnieniem oczywiście szalonego Mi Reu, prawego Park Moo Yula i zimnego racjonalisty Choi Chi Hoona...

Żeby nie było jednak tak zupełnie słodko - drama ma jednak kilka niedociągnięć, z czego jedno dość poważne. Ale zanim zacznę narzekać - kilka ogólniejszych spostrzeżeń.

Serial można podzielić w zasadzie na dwie części. Narratorem pierwszej jest jeden z uczniów zamkniętych w szkole razem z sześcioma towarzyszami, nauczycielem i ocalałym z wypadku psychologiem. To część w której nad thrillerem czy też dramatem dominuje mystery... Moim zdaniem część lepsza, bo dużo mocniej przykuwająca uwagę i trzymająca w napięciu... Spoiler! Mamy tu tajemnicę, która rodzi kolejną, mamy stopniowe odsłanianie drobnych grzeszków uczestników dramatu, poznajemy ich różne oblicza... nikt nie jest taki na jakiego wygląda, w dodatku pojawia się jeszcze jedna dość intrygująca postać....

Druga część dramy to wydarzenia widziane oczami seryjnego mordercy. To zupełne i przewrotne wywrócenie fabuły do góry nogami. Serial przestaje być tym czym się wydawał, tajemnice z początku przestają być (niestety) ważne - bo - odkryte - tracą zupełnie swój urok. Mystery znika prawie zupełnie, górę bierze thriller podszyty psychologią. No i tu mam żal, wielki żal. Bo wszystko byłoby zupełnie perfekt, gdyby nie... gdyby nie seryjny morderca. Ta postać jest taka... podtatusiała, że kompletnie nie przekonuje. Jaki psychopata? Raczej wujaszek - dziwak. Naukowiec psia mać, potrafiący obsługiwać rewolwer... No i drugie ale - tyle zmian sytuacji, tyle dziwnych zbiegów okoliczności, że to już się męczące w pewnym momencie zaczęło robić. Mówię tu konkretnie o odcinkach 5 i 6. Z resztą jakoś tak za fajnie było. Niby wszyscy byli śmiertelnie zagrożeni, a tak naprawdę nikomu się krzywda nie działa... No i każdy w sumie na końcu dokonywał słusznych moralnie wyborów... Jednym słowem... eeee... WTF? Szkoła aniołów... :confuse:

Po tych troszkę mniej udanych dwóch odcinkach, drama jakby wraca znów na dawny kurs, żeby zakończyć naprawdę mocnym i dobrym akcentem.

Wracając jeszcze do postaci zabójcy... Dość dobrze chyba opisuje go tekst Mi Reu: "Pozwólcie, że wszystkich przedstawię: Jung Hye noona, uczniowie, seryjny morderca." [w wolnym tłumaczeniu]. Jak na niedzielnym obiadku u teściowej. BTW - scena w ogóle była genialna - dość abstrakcyjna i jednak śmieszna... W ogóle Mi Reu został wtedy mianowany moim tymczasowym idolem, a jego "Serial Killer Ahjussi" stał się źródłem radości na wiele późniejszych minut. Jednym słowem - mało ten serial killer był demoniczny, trudno się go było bać, dziwiłam się w sumie że w kapciach nie chodził. To już stanowczo lepsza była ta jego przydupaska... Jak pocięła Mi Reu rękę, jak zaczęła walić głową Eun Sung o blat, albo jak tak szła zakrwawiona przez korytarz z punktami od celowników laserowych na piersi... - oooo - to było mocne... Ona serio była psychiczna...

No aleeeee... ostatni odcinek... W zasadzie zaczął się tak jakoś... bo ja wiem... kurka - ahjussowato - serial killer niby się znęcał, a każdego wypuszczał. Wystarczyło że rodzice zgłosili się po ucznia... Potem szybka i fajna akcja uczniowsko - policyjna, wszyscy happy w szpitalno - domowych pieleszach... i... i już właściwie stawiałam na dramie krzyżyk, a tu zonk... Junsu popełnia samobójstwo...

No i te ostanie sceny - na dachu, kiedy rzeczywiście z pielęgnowanego starannie przez serial killer ahjussiego jaja wykluwa się ten siedmiogłowy potwór... i te zeznania na komisariacie... i ostatnie ujęcie na odchodzącą grupkę... z Vivaldim w podkładzie (tzn... bo to chyba był Vivaldi...?)

... i szczęśliwy uśmiech szatana,który cieszy się, że jednak wygrał ...

Także - z wyjątkiem tych kilku niedociągnięć - drama w moim mniemaniu świetna, w dodatku z gatunku tych, które można z czystym sumieniem polecać nie tylko maniakom dramowym. Dla mnie bomba.
:volli:
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2011] White Christmas

Postautor: Reira » 30 lip 2011

2 ep: Volli dobrze powiedziała: nie ma trawy, trupów na razie nie zauważyłam. Do tego śnieg, zima - moja ulubiona pora roku.

Drama bardziej przypomina teatr niż serial. Sceny są dziwnie pokawałkowane. Zmienia się ujęcie i nagle wszyscy stoją w innym ustawieniu, albo pokazane są tylko jakieś fragmenty ruchu, na które widz powinien zwrócić uwagę. Bohaterowie dość inteligentni, nie puszczają bąków i nie przewracają się o własne nogi. Siedzą sobie przy śniadanku i prowadzą intelektualne dyskusje na temat odpowiedzialności za ocenianie czynów przestępców i o innych wysublimowanych sprawach, o których my, przeciętni ludzie, nie mamy pojęcia.

Trochę niedorzeczności było. Skok na bungie pionowo w dół, a przecież wiadomo, że Mad Mireu powinien obić się o ścianę szkoły i podlecieć kilka razy do góry. I Skąd nagle w ręce Park Moo Yula (zwanego przeze mnie Kang Moo Gyul na cześć Mary) znalazł się ołówek, który złamał?

Oglądam dalej...
Awatar użytkownika
Reira
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1265
Rejestracja: 17 gru 2009
Lokalizacja: Singapur
Kontaktowanie:

Re: [2011] White Christmas

Postautor: Reira » 30 gru 2011

Skończyłam już dawno temu, ociągałam się z napisaniem czegoś o dramie, bo miałam nadzieje, że ktoś się jeszcze o niej wypowie (Maura :lol: ). Ale jest koniec roku, trzeba wyczyścić szafy przed nadejściem nowego, więc postanowiłam coś skrobnąć.

Cudowna, cudowna drama. Jakbym sama miała wymyślić historię o mordercy i prywatnej szkole, to pewnie potoczyłaby się podobnie, razem ze wszystkimi głupotami i niedociągnięciami logicznymi. 7 osób bojących się jednej z rewolwerem i 3 kulami. Seryjny zabójca, który zamiast zabić najmądrzejszego chłopca zamyka go w pokoju. Czy jeszcze niedawno nie zmasakrował bez powodu jakiś nastolatek? Najwyraźniej żeby być seryjnym mordercą pokroju Red Johna z Mentalisty, nie należy zabijać pięknych chłopców. Jeszcze ma jakiś wyznawców, seriously?

Spoiler! Dlaczego wszyscy uczniowie tak kurczowo trzymali się szkoły, nie uciekali, nie mieli w sumie żadnego większego planu? Zaraz jak zamknęli zabójce w pokoju, poszli się rzucać śnieżkami... dlatego właśnie morderca pozbył się Choi Chi, on by im od razu powiedział, co trzeba robić... I jeszcze wszyscy mają jakieś problemy, a Jo Young Jae największe. Jak zaczął zamulać, to miałam flashbacka z ostatnich odcinków IRIS.

Co do tej całej historii i budzeniem potwora, to moim zdaniem zostało to wyolbrzymione. Że niby co? Oni wszyscy stali się teraz potworami,a wcześniej byli porządnymi obywatelami, ale coś z nich pękło i stali się źli? WTF? Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że powstańcy z powstania warszawskiego byli potworami bo walczyli z okupantem. Jak ktoś wyrządza innym niesprawiedliwość, to normalne jest, że ludzie się buntują. Tak właśnie traktuję ostatnią scenę dramy. Trochę jak w Kill Billu -> He had it coming.

Dużo genialnych scen, jak ta w której laska gwiżdże w gwizdek i wszyscy przybiegają, ale trochę też niedociągnięć reżysersko-montażowych(o niektórych pisałam wyżej). Polecam fanom mistery i thrillerów psychologicznych.
Awatar użytkownika
Chie
Doramowy maniak
Posty: 1050
Rejestracja: 22 paź 2011
Lokalizacja: Kraina snów

Re: [2011] White Christmas

Postautor: Chie » 02 sty 2012

Dzisiaj zaczęłam i wciągnęłam się.Właśnie skończyłam 3 odcinek.Gdyby nie to że trzeba rano do pracy to pewnie oglądałabym dalej.
Sama szkoła strasznie mi się podoba.Oszklony budynek i widok spod zegara jest świetny.Śnieg i szkoła z daleko wyglądają nieziemsko.
Co do bohaterów to wszyscy mi się spodobali .Jednak the best był czerwonowłosy.Każdy miał inny charakter .Co do prowadzonej fabuły to momentami już nie wiedziałam kogo podejrzewac bo poszlaki wskazywały prawie już na wszystkich.Jednak zepsułam sobie trochę zabawę widząc screeny na youtubie :( .
Bardzo podobała mi się scena z gwizdkiem no i pod tą fontanną co znaleźli.Nie wiem czy była potrzebna ta cała lawina teraz nie wiem czy on przeżył i nie mogę się przez to doczekac kolejnego odcinka.
Czasami zastanawiam się czy bohaterowie myślą.Bo siedzą i czekają aż morderca ich dorwie zamiast uciekac.Nie mają żadnego konkretnego planu.Skoro autobusy tam dojechały to i z pewnością jest i droga.
No i telefony naprawdę czy nikt z nich nie posiada komórki że skoro padły wszystkie stacjonarne to nie maja żadnego innego dostępu do cywilizacji.Oraz wspomniany wcześniej skok .On chyba nieźle powinien przywalic w ścianę nie dośc że nie przywalił to nawet nie podleciał ani razu w górę.Do tego wiecznie siedzą w kurtkach.I nie podoba mi się piosenka z endingu .Po prostu nie pasuje jak dla mnie
Mimo tego drama jest naprawdę wciągająca i trzyma w napięciu.

No i koniec .Do samego końca drama mi się podobała.Samo zakończenie też .Nie spodziewałam się że zrobią coś takiego no i żeYoon Su popełni samobójstwo.NO i trochę dziwiła mnie reakcja Kim kiedy powiedzieli mu że ten doktor to seryjny morderca..Warta polecenia.DO tego miała mało odcinków co uważam za duży plus
Ja jestem z tych, co nakrywają głowy kołdrą; z tych, którym strach uniemożliwia oddychanie.
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] White Christmas

Postautor: Volli » 04 sty 2012

Chie pisze: Czasami zastanawiam się czy bohaterowie myślą.Bo siedzą i czekają aż morderca ich dorwie zamiast uciekac.Nie mają żadnego konkretnego planu.Skoro autobusy tam dojechały to i z pewnością jest i droga.
No i telefony naprawdę czy nikt z nich nie posiada komórki że skoro padły wszystkie stacjonarne to nie maja żadnego innego dostępu do cywilizacji.


Skoro autobusy tam dotarły, to owszem, jest droga, ale śnieżyca skutecznie ją na kilka dni zablokowała... Poza tym szkoła leży na uboczu, zbyt wielkiego ruchu tam zdaje się nie ma - to i odśnieżanie nie jest priorytetem... A co do komórek, o ile pamiętam, to wyjaśniano to jakoś tak na początku - w tej szkole ich używanie było zabronione, dostęp do sieci komórkowych i internetu poza wybranymi punktami - zablokowany... Nie wiem czy dobrze pamiętam ale chyba nawet lokalizacja szkoły miała coś z tym wspólnego - specjalnie usytuowano ją w miejscu, gdzie nie było zasięgu... czy coś :confuse: . Uczniowie mieli się po prostu skupić na nauce i ograniczano do minimum wszystko co mogło ich w jakiś sposób rozpraszać... Oczywiście, można powiedzieć, że istnienie takiej szkoły samo w sobie jest trochę naciągane - no - ale to już jest pisarska licentia poetica wyobrażania sobie mało prawdopodobnego. Zakładając jednak, że pomysł na taką szkołę został zrealizowany - wszystko jednak w miarę trzyma się kupy, a my bawimy się razem z twórcami w zabawę "co by było gdyby..."
:volli:
Awatar użytkownika
mootyl
Doramowy maniak
Posty: 1842
Rejestracja: 13 cze 2007
Lokalizacja: Magiczna Kraina Koreani ^ ^
Kontaktowanie:

Re: [2011] White Christmas

Postautor: mootyl » 04 sty 2012

Przeczytałem wasze komentarze na temat tej dramy i wydaje mi się, że nikt z was tak do końca jej nie zrozumiał. Tutaj nie chodziło o to, żeby widz bał się seryjnego mordercy, aby był on demoniczny i odrażający... Liczyło się jedno, ale od początku...

pełno SPOILERÓW - opis całej dramy
Kocham KBS za tę dramę! Stacja udowodniła, że nie trzeba być telewizją "kablówkową" aby chwytać się kontrowersyjnych tematów i pokazywać rzeczy o których istnieniu niektórzy nie chcieliby wiedzieć. Twórcy wytworzyli cudowny klimat oprawiony jeszcze lepszą muzyką. Postanowiono dać szansę młodym, zdolnym aktorom, ale przede wszystkim jest to osiem najlepiej wykorzystanych odcinków w koreańskiej dramie w tym roku.

Tak jak Volli napisała drama jest podzielona na dwie części: tą bardziej mystery, której narratorem jest jeden z uczniów i tą bardziej przypominającą thriller psychologiczny z seryjnym mordercą mianowanym na nowego gawędziarza. Muszę przyznać, że mimo wszystko to pierwsza część była tą lepszą, ciekawszą i mroczniejszą. To ona spowodowała, że na całe bite 8 odcinków siedziałem przed komputerem jak wryty i obgryzając paznokcie z nerwów wyczekiwałem końca tej historii. Nie obyło się bez absurdów typu elitarnej szkoły na pustkowiu pełnej uczniów, którzy mają wolne raz w roku. Można było wymyślić coś innego tym bardziej, że scenarzysta utrudnił sobie zadanie. Bohaterami miała być elita, najzdolniejsi uczniowie Korei... trudno później w to uwierzyć patrząc na naiwność i głupkowatość, którą kierują się uczestnicy historii.
Dlaczego wszyscy uczniowie tak kurczowo trzymali się szkoły, nie uciekali, nie mieli w sumie żadnego większego planu?
Gdyż jakikolwiek dojazd do szkoły był niemożliwy z powodu śnieżycy? Drogi zablokowane, a szkoła była oddalona od pobliskiego miasta o jakieś kilka kilometrów. Taka wędrówka w taką pogodę, przy takim mrozie przez góry wiązała się z dużym ryzykiem zamarznięcia. Jest to trochę naciągana sytuacja, ale wytłumaczalna. Mi Reu chciał odejść ze szkoły, ale się zgubił, a Moo Yul i Chi Hoon poszli szukać sygnału i nawet nie doszli do drogi, znaleźli go gdzieś w lesie.

Przechodząc do drugiej części, trzeba wspomnieć, że odkrycie tożsamości seryjnego mordercy przez widza jest proste jak konstrukcja cepa. Można to przewidzieć od samego początku. No proszę was! Ktoś ma wypadek w górach, przychodzi do szkoły, ma osobiście gdzieś czy przyjedzie po niego karetka, nie dzwoni do rodziny, a zostaje wśród uczniów i mówi im, że są ciekawymi jednostkami. Ba! Pomińmy doktorka, ale nauczyciel i uczniowie (niby elita koreańskiego szkolnictwa) nie podejrzewa, że coś jest nie tak o.O Pozwalają mu zostać i się nie przejmują, że mija dzień lub dwa, a on zadomawia się wśród nich i nie ma największego zamiaru pójść w siną dal.

Teraz wracając do tematu... Wnioskuje z wpisów, że nikt chyba nie zrozumiał tej dramy do końca. Nie każdy seryjny morderca musi być straszny, szybki, sprawny i mieć twarz niegodną zaufania. O to właśnie tutaj chodziło! Miły, pogodny, pan psycholog chcący przeprowadzić eksperyment na uczniach. Jak sam główny zainteresowany wspomniał: on się wypalił! Nie miał ochoty już zabijać, nie sprawiało mu to przyjemności i nawet cieszył się z tego, że złapała go policja. No dobrze, ale potem wydarzył się ten wypadek, przywędrował do szkoły, a na domiar złego uczniowie zadali sobie pytanie: "Czy potwór się rodzi czy trzeba go najpierw stworzyć/wychować?". Pan seryjny morderca poczuł, że przed śmiercią ma jeszcze ostatnią misję do spełnienia. Odpowiedzieć na to trudne pytanie! On nie chciał zabijać uczniów - dlatego zamknął najmądrzejszego w pokoju. Wszystko było grą, aby uczniowie zaczęli nienawidzić go, a nie siebie nawzajem. Nie niszczył więzi między nimi, nie niszczył więzi rodzinnych, ba! On nawet im pomagał odnajdywać siebie, leczył ich... on tylko powodował, że oni mają go znienawidzić! Powyjmował nawet kule z rewolweru ... to był wypalony seryjny morderca, który bawił się umysłami naiwnych nastolatków. Myślę nawet, że on chciał umrzeć, a oni mu w tym pomogli. Spełnili jego zamierzenie.

Odpowiedź na zadane przez uczniów pytanie nie jest jednoznaczna. Twórcy nie odpowiadają wprost, a nawet zostawiają kilka różnych furtek do interpretacji.
Pierwsza furtka: W oczach seryjnego mordercy uczniowie stali się potworami. Kim Yo Han dążył do takiego obrotu spraw, do takiego zakończenia. Wydaje mi się, że od początku chciał, aby uczniowie go zabili. Sceny z rodzicami i uwalnianiem kolejnych zakładników są na to dobrym przykładem. Eun Sung nie chciała, aby mama przyznawała się do swoich grzechów, nie miała jej za złe tego, że się nie przyznała, była zła na seryjnego mordercę, że on to na niej wymusza. Krzyczała, że to on jest potworem, nienawidziła go! Yo Han ich prowokował, udawał, że buntuje ich przeciwko sobie, a buntował przeciwko siebie samemu. Tworzył zgraną grupę, która jako całość miała okazać się potworem. Dlaczego niby Moo Yul miał największy potencjał na stanie się potworem? Za heroizm! Chęć zabicia seryjnego mordercy za ból jaki przysporzył jego przyjaciołom. Z punktu widzenia seryjnego mordercy to on wygrał i udało mu się stworzyć potwory, które zabiły z zimną krwią.
Druga furtka: Uczniowie nie stali się potworami tylko dokonali zemsty na swoim oprawcy. Człowiek czasami kieruje się zwierzęcymi instynktami, chęcią przetrwania... Jeżeli ktoś lub coś zagraża naszemu życiu, chcemy to jak najszybciej zlikwidować, ale tutaj pojawia się "ale". Gdyby uczniowie zabili w szkole mieliby 100% wyjaśnienie i wymówkę dla swojego haniebnego czynu...
Trzecia furtka: Ale, wypchnęli go z dachu, kiedy szła już po niego policja. Nie musieli go zabijać - ich życie nie było już zagrożone. Był to tylko zwyczajny akt zemsty. Tutaj pojawia się kolejne "ale" ... nie zepchnęli go do końca (spadł sam), ale nikt mu też nie pomógł.
Po części uczniowie stali się potworami, ale czy można to tak kwalifikować? Zostali do tego sprowokowani w nienaturalnych warunkach. Nie przez błędy w wychowaniu, złe otoczenie, chorobę psychiczną, traumę... ale przez prowokację. Odpowiedzi trudno szukać w dramie, odpowiedzieć mamy sobie sami - my widzowie.

Według mnie uczniowie mimo wszystko stali się potworami bo poddali się prowokacji. Jako najlepsi uczniowie Korei, wyedukowane, mądre osoby dały się omotać i omamić seryjnemu mordercy! Oto chodziło Yoo Hwan'owi, aby uczniowie go zabili. Zrobili to chociaż mogli oddać go w ręce policji - kupili sobie nawet trochę czasu i zmylili stróżów prawa głupim telefonem. Była to najzwyczajniejsza zbrodnia popełniona z premedytacją. Zemsta na swoim oprawcy, mord. Zbrodnia zaplanowana, bez wyrzutów sumienia - scena przesłuchania. Czym się różni zabicie zwykłego człowieka, a seryjnego mordercy? Odpowiedź widzimy w uśmiechu policjanta, który ich przesłuchuje... jaka ulga widnieje na jego twarzy, kiedy wersje dzieciaków się pokrywają.

Podsumowując:
Drama jest bardzo dobra i trzyma w napięciu. Chociaż pierwsza część jest lepsza to potem ma znikome powiązanie ze słabszą drugą. Trochę zmarnowany potencjał i obrócenie historii o 180 stopni. Fajni młodzi, debiutujący aktorzy. Idealnie wpasowana muzyka budująca nastrój, tylko osiem odcinków i niebanalna historia. Wiele absurdów i niedociągnięć, które mógłbym wypisywać tutaj w nieskończoność mimo wszystko drama jako całość się broni :) Zdecydowanie jedna z lepszych pozycji w 2011 roku i pozycja obowiązkowa do obejrzenia :)
♪ Go, Go, Joseon Power Rangers!! xD ♪
Oglądam: Love Rain, A Gentleman's Diginity, Bridal Mask, I Do I Do, Ghost, BIG
Awatar użytkownika
Chie
Doramowy maniak
Posty: 1050
Rejestracja: 22 paź 2011
Lokalizacja: Kraina snów

Re: [2011] White Christmas

Postautor: Chie » 04 sty 2012

Volli pisze: Nie wiem czy dobrze pamiętam ale chyba nawet lokalizacja szkoły miała coś z tym wspólnego - specjalnie usytuowano ją w miejscu, gdzie nie było zasięgu... czy coś :confuse: ."


Już mnie pamięc zawodzi :oops: dzięki za wyjaśnienie.

Mi podobała się druga częśc tak samo jak pierwsza.Mamy kawałek historii mordercy..I potem po usłyszeniu jednego zdania postanawia przeprowadzic eksperyment.
Była jeszcze scena gdy zadawali pytania i ta dziewczyna pytała się dlaczego on zabił te/tą dziewczynę/ny z innej szkoły.Zastanawia mnie jak się domyśliła chyba że znowu coś przeoczyłam
Ja jestem z tych, co nakrywają głowy kołdrą; z tych, którym strach uniemożliwia oddychanie.
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] White Christmas

Postautor: Volli » 04 sty 2012

mootyl pisze:Wnioskuje z wpisów, że nikt chyba nie zrozumiał tej dramy do końca. Nie każdy seryjny morderca musi być straszny, szybki, sprawny i mieć twarz niegodną zaufania. O to właśnie tutaj chodziło! Miły, pogodny, pan psycholog chcący przeprowadzić eksperyment na uczniach.


Hmmmm..... naprawdę? To może ja coś wyjaśnię... Nie chodzi o to, że KAŻDY seryjny morderca musi być straszny, szybki i sprawny (no cóż, sprawność się jednak przydaje - inaczej są to dość krótkie "serie") i mieć twarz niegodną zaufania... Hannibal Lecter był całkiem sympatycznym i kulturalnym starszym panem na przykład. Lubił muzykę poważną i dobre jedzenie... A jednak przerażał. I to przerażała ta jego "normalność" i kulturalność właśnie. Być może i serial killer ahjussi też taki był - ale no właśnie - tego nie wiemy, bo tego nie pokazano... Po prostu - brakuje mi pokazania okropności tego "potwora" - tak aby rzeczywiście można było sobie uświadomić ZŁO, które - moim zdaniem jest głównym tematem dramy. I dobrze piszesz, że zakończenie zostawia kilka możliwości interpretacyjnych - albo może inaczej - kilka możliwości odbioru... A co do "wypalenia" seryjnego mordercy... LOL - serio "wypalił się"? W ogóle - czy można tu użyć takiego słowa? :confuse: :rolly: Mi on wyglądał na znudzonego po prostu. Facet potrzebował coraz to nowych podniet - no i znalazł ją sobie w postaci eksperymentu na ludziach. Według mnie udanego z resztą.

Także mootylu - to nie tak, że seryjny morderca musi mieć wypisane na twarzy "jestem seryjnym mordercą, widzisz, mam ze sobą zakrwawioną siekierę, ofiary obdzieram ze skóry bo zawsze marzyłem o prawdziwych mokasynach" - ale musi być w nim coś, co przekonuje, że jednak nie mamy do czynienia ze zwykłym człowiekiem... coś co sprawia, że rozumie się strach pozostałych bohaterów... Serio - gdyby to mnie TEN serial killer ahjussi grzecznie poprosił o nieodzywanie się, to nie wiem czy bym mu uwierzyła, że strzeli jeśli się nie dostosuję...

To oczywiście nie umniejsza tego - że - jak też napisałeś - drama jako całość broni się po prostu znakomicie... i rzeczywiście jest to must see dla miłośników kryminałów i thrillerów CO NAJMNIEJ...
:volli:
Awatar użytkownika
mootyl
Doramowy maniak
Posty: 1842
Rejestracja: 13 cze 2007
Lokalizacja: Magiczna Kraina Koreani ^ ^
Kontaktowanie:

Re: [2011] White Christmas

Postautor: mootyl » 04 sty 2012

Volli ja się zgadzam z tym, że aktor mało wczuł się w odgrywaną przez siebie postać, albo po prostu nie miał na nią pomysłu. Jego wygląd jak i sposób odgrywania roli nie kojarzył nam się z seryjnym mordercą, a raczej z jakimś przypadkowym ahjussi, któremu zachciało pobawić się na starość w porywacza i zakładników :)
Chodziło mi raczej o podejście do tematu. Założeniem dramy nie było straszenie nas seryjnym mordercą, a raczej pokazanie tej jego psychologicznej gry z uczniami. Na początku strasznie mnie irytowało to, że on taki jeden, podstarzały facet z małym rewolwerem, a siedmiu zdrowych, silnych, młodych mężczyzn nie może stawić mu czoła. Z czasem jednak podszedłem do tego inaczej... Pomińmy to, że uczniowie mieli być pierwotnie bardzo mądrzy xD On nimi wszystkimi tak cudownie manipulował, że jedni myśleli, że mają opanowaną sytuację, a drudzy nie wiedzieli czy są bliscy obłędu, czy czegoś gorszego. Zresztą jak już wspomniałem to był wypalony seryjny morderca, któremu zabijanie już nie sprawiało frajdy... facet nie miał zamiaru zabijać, a oni nawet tego nie zauważyli ^ ^ Śmieszne to :)
(pomijam wszystkie absurdy i niedopracowania w dramie xD)
♪ Go, Go, Joseon Power Rangers!! xD ♪
Oglądam: Love Rain, A Gentleman's Diginity, Bridal Mask, I Do I Do, Ghost, BIG
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] White Christmas

Postautor: Volli » 04 sty 2012

mootyl pisze:Chodziło mi raczej o podejście do tematu. Założeniem dramy nie było straszenie nas seryjnym mordercą, a raczej pokazanie tej jego psychologicznej gry z uczniami. Na początku strasznie mnie irytowało to, że on taki jeden, podstarzały facet z małym rewolwerem, a siedmiu zdrowych, silnych, młodych mężczyzn nie może stawić mu czoła. Z czasem jednak podszedłem do tego inaczej...


LOL - no to podeszliśmy do tego jednak identycznie... Bo krytyka nie dotyczyła koncepcji a wykonania raczej...

Jedyne w czym się z tobą nie zgadzam to to "wypalenie" - tzn. zgadzam się w sumie, ale z poważnym zastrzeżeniem - bo to nie jest tak, że on już nie chciał zabijać... po prostu wymyślił sobie w chorym umyśle coś innego, do czego martwy człowiek nie był mu potrzebny. W sumie to nawet nie wiadomo czy te zabójstwa dostarczały mu kiedykolwiek przyjemności - bo wszystko zaczynało się i kończyło w jego głowie - one wynikały z pokręconej logiki. A to "wypalenie" to po prostu przekonanie się, ze nie tędy droga... że w ten sposób tak naprawdę nie doświadczy satysfakcji. Stąd ten eksperyment. W ogóle poczucie władzy i te sprawy... nie wiem - naprawdę przydałaby się w tym wątku Maru chyba :rolly:
:volli:
Awatar użytkownika
Maru
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 363
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [2011] White Christmas

Postautor: Maru » 27 sty 2012

Volli pisze:naprawdę przydałaby się w tym wątku Maru chyba


Oto nadciągam :twisted:


Po pierwsze to chciałam rzucić swoim zdaniem a propos ‘niedociągnięć realno-logicznych’ świata przedstawionego.To, co tu mamy to po części kryminał. Jak wyglądają kryminały? To schematy, które maja budowę zagadek logicznych. A tu potrzebna jest, jak w eksperymencie laboratoryjnym, kontrola zmiennych. Stąd odgrodzona szkoła, brak zasięgu itd ( a młynarz zazwyczaj siedzi przy młynie w godzinach takich i takich, co pokrywa się z alibi szwaczki, ale …wiadomo ;p ) Skupmy się na danych zagadki, a będzie nam się lepiej oglądało (:
Jest tylko jeden, jedyny szkopuł, który nie daje mi spokoju – jak mogli do cholery pomylić na dachu mordercę z nauczycielem? Przecież mieli rysopis, nie wiem skąd się tam nagle wziął drugi trup, poza tym chyba znaleźli nauczyciela, no raczej trzeba rozpoznać zwłoki, poza tym widać, kiedy zginał. Tu widać, że scenarzyści chlapnęli to na szybkiego, żeby zgrabnie zakończyć serie …no niech będzie, że im tą wpadkę wybaczam. No i trochę głupota, że helikoptery latają tak radośnie, jak nad moim domem, a nikt się nie pokusił, żeby zabrać ciała policjantów z wypadku …-_-


Chyba tyle ….a sama drama – cud, miód, orzeszki, karmel, czekolada i pierniki ^_______^

Dawno nie widziałam nic tak dobrego …zresztą, pod kątem gatunku i realizacji, to ta drama jest wyjątkowa, i zajmuje miejsce w ścisłej czołówce mojego rankingu.
Świetnie poprowadzona akcja, genialne ujęcia, muzyka budująca klimat tajemnicy i napięcia, dobrze rozrysowani bohaterowie …nie wiem czego chcieć więcej (:

Która ;część była lepsza? Nie wiem ….. Pierwsza na pewno miała urok tajemnicy, ale ta druga :fav:

No i teraz się zacznie …. XD
Spoiler! Kiedy w pierwszych odcinkach padło pytanie, czy mordercy się rodza, czy się ich tworzy, odpowiedziałam od razu….
Tak się składa, że to pytanie zadali sobie już wcześniej Milgram i Zimbardo po II wojnie światowej. Czy można powiedzieć, że zwyrodnialcy hitlerowskich Niemiec byli tacy od urodzenia? Czy to ‘coś’ tkwi w narodzie, w kodzie genetycznym ludności danego kraju, że są oni zdolni do mordów tak okrutnych, że próżno podobnych zachowań szukać w świecie istot żywych? Czy to może sytuacja ich do tego zmusiła? Kryzys, sytuacja gospodarcza, spłacane kontrybucje, hasła wpływowych ludzi?
Rezultaty obu eksperymentów były takie, że każdy( no dobra, postawmy prawie, wyłaczając Papieża i Matkę Teresę) jest w stanie zabić ….każdy z nas rodzi się potencjalnym mordercą, JEŚLI zmusi go do tego sytacja. 50-50 genotyp-srodowisko (: I nieważne, czy był to profesor, czy sprzątaczka, wszyscy reagowali tak samo na warunki eksperymentu.
I ekperyment pana psychologa-serial killer to potwierdził.
I mogłabym tu długoooo rozkładać na czynniki pierwsze wszystko co zaszło, ale skupię się na razie na jednym.
Mootyl ….że co on chciał? Że pomóc? _^_ Nie mogę się w tym zgodzić w żadnym razie. On chciał ich zniszczyć. I niszczył po kawałku. Naprawdę dobrze rozegrana gra. To jak ich na siebie napuszczał jak zwierzęta. Jak grał na ich poczuciu zaufania. On wiedział po przeczytaniu tego listu, że to nie są czyści ludzie. Zresztą wypominał im to, że oni już popełnili morderstwo. Prowokował. Zresztą dużo nie musiał. Oni sami po cichu skakali sobie do gardeł. W zasadzie nie było tam nikogo, kto by nie miał ‘czegoś’ do co najmniej jednej osoby z grupy. Czy ktoś oprócz mnie zastanawiał się dlaczego powiedział im, że ma 3 naboje? Przecież mógł skłamać… ‘Mam pełen magazynek, a w obu kieszeniach jeszcze zapasowe…mogę wam wpakować w głowę po kilka’ …Przecież w takiej sytuacji nikt nie odważyłby się fikać. Oh rywalizacjo (: Jest realna szansa, ze z tego wyjdę …przecież wystarczy, że strzeli moim 3 kumplom, a ja mam gwarancje, że żyję. Właściwie to czemu samemu mu ich nie podsunąć? Z każdą kulą w głowie kogoś innego, moja szansa na przeżycie wzrasta. Prawdopodobieństwo rośnie. Do tego sprytnie ich podpuszczał. Tak ustawił warunki gry, aby jeden mógł wygrać kosztem drugiego. Zresztą wystarczy zobaczyć, jak oni sami rzucali się na siebie, na potencjalnych zdrajców, jak próbowali się wykończyć nawzajem. On im tylko ‘pomagał’. We właściwych momentach ujawniał ich tajemnice i słabe punkty, zdradzał kto mu się wydał, kogo zamierzał eliminować.
I jak niszczył ich system wartości, odnosząc się do tych najbardziej podstawowych i elementarnych, jakim jest dla dzieci autorytet rodziców i osób znaczących. Naprawdę serce mi się ścisnęło przy tym, co zrobił Eun Sung …..to było okrutne. A ona po złamaniu tej ostatniej linii oporu odpłaciła mu tym samym. Jak wydobywał skrywane lęki i tajemnice, te całkowicie niezgodne ze sobą.
On właśnie chciał, żeby znienawidzili siebie nawzajem i siebie samych. Co tez mu się udało z Young Jae – zresztą on sam to powiedział, że może znieść nienawiść ze strony innych, ale nie nienawiść do samego siebie. Udowadniał im ich zwierzęce instynkty.
Zapadła mi w pamięć, jak Jae Kyu okładał kijem w zabójczej wściekłości Young Jae, krzycząc, że on by tak nie postąpił ..nie on, ona na pewno nie, wszyscy, tylko nie on ….Chociaż miał zamiar sam się przyznać, a tym samym zyskać nietykalność.
Ale tak – chciał zobaczyć, czy za takie krzywdy będą w stanie się zemścić. No i miał rację.

I OMG brawa za takie rozwiązanie sprawy, bo gdyby był happy end i tryumf moralności, to rzuciłabym nia o ścianę :rolly: Dziękuję za zgodność psychologiczną XD

Ale żeby nie było, że ludzka natura jest tylko czarna – oni mieli przebłyski empatii i altruizmu. Potrafili się poświęcać, potrafili się zgrać i działać razem, mimo dzielących ich różnić. Udawało im się zagłuszyć te ciemne myśli, ze przecież mam okazję, nie bardzo brudząc własne ręce, pozbyć się niewygodnej mi osoby…
A co do radosnego tarzania się w śniegu – mega były te sceny, które dostajemy jako kontrast. Niesamowite, jakimi przyjaciółmi potrafili być w sytuacji niezagrażającej. A potem mogliśmy zobaczyć, jak przy kolejnym tasowaniu kart sytacja odwraca się na niekorzyśc, a oni skaczą sobie do gardeł jeszcze bardziej niż wcześniej, co znaczy instynkt przetrwania


Zmęczyłam się _^_ a i tak pewnie zapomniałam o połowie tego, co chciałam napisać ;p
Obrazek
"A teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!"
- Król Julian
Awatar użytkownika
Maura
Wyróżniony
Posty: 3920
Rejestracja: 27 cze 2008
Kontaktowanie:

Re: [2011] White Christmas

Postautor: Maura » 05 lut 2012

Oto moment, na który czekała Reira i zjawiam się tu ja, świeżo po obejrzeniu. Tak tak... pierwsza próba miała miejsce dawno temu, ale obejrzałam wtedy dwa odcinki i właściwie nie wiem czemu, ale odłożyłam tą dramę. A teraz był i czas i miejsce i nawet dobrnęłam do końca! :D

Może fakt, że dopiero skończyłam, nie potrafię tak ładnie jak Wy (zwłaszcza pani psycholog-to-be Maru) rozłożyć serię na czynniki pierwsze, wybyć z niej każde ziarenko, bo zgadzam się z tym, że na temat White Christmas można by pisać i pisać. Ale nie wiem, dziś chyba nie o to mi chodzi. Także oto moja prawda i może nie nauka, ale bądź co bądź obserwacja i interpretacja, którą wynoszę z tej dramy. Jeśli błędna, korygujcie!

W beznadziejnych sytuacjach, jedna osoba zawsze mi powtarza, że wiemy o sobie tyle na ile nas sprawdzono. Nie mniej, nie więcej. Nawet jeśli wydaje nam się, że w danej sytuacji postąpilibyśmy inaczej, tylko próba czasu i doświadczenia może zweryfikować jak będzie naprawdę.
Pan psycholog aka Serial Killer Ajussi, wydawałoby mu się, już się sprawdził. Wie do czego jest zdolny, przełamał barierę okłamywania siebie, że wszystko jest w porządku, skoro nie jest. Tym samym nie miał nic do stracenia. Kiedy wszystko chyliło się ku końcowi, los jakoby mu sprzyjał i dostał kolejną szansę by... No właśnie na co? Fanaberia szaleńca czy też próba pokazania innym jakimi są naprawdę? Nawet jeśli on sam jest tym złym, bezlitosnym mordercą, to w każdym z nas, pod wpływe wydarzeń, osób może zrodzić się potwór. Właśnie... zrodzić czy zbudzić? Tak jak Maru wspomniała Jae Kyu, który katując kolegę zaklinał się , że nie jest i nigdy nie będzie potworem.... (swoją drogą kolega szybko wyzdrowiał jak na takie manto :rolly: ) Jakby zło czekało tylko na odpowiednią chwilę by wedrzeć się w życie...
Psycholog pojawia się w momencie, kiedy ktoś już zaczął jakąś grę. Może autor gry nie miał w planach takich okrucieństw (właściwie oprócz wysłania listów, jaki on miał cel? pokazać... nie planował żadnej kary? czy uświadomienie im ich 'zbrodni' miało być ich karą? po tym wszystkim co działo się w drugiej części, pierwsza wydaje się być taka dziecinna...i bez sensu), ale wraz z pojawieniem się nowego gracza, zmieniły się też zasady. Do tej pory celem uczniów było dowiedzieć się kto stoi za wysłaniem listów. Rozwiązując pomniejsze zagadki dotarli do przyczyny, jednak do końca nie udało im się schwytać dowcipnisia. Schwytać... bo tak właśnie zaczęło to wyglądać... polowanie na winnego, tudzież kozła ofiarnego. Zszokowała mnie ta agresja, która już wtedy włączyła się u niektórych. Nie stali jeszcze nad przepaścią zagrażającą ich życiu, a i tak nie potrafili opanować nienawiści.... Za wszelką cenę złapać winnego...
Czyli tak naprawdę pan psycholog nie był pierwszym, który wzbudził w nich tą negatywną energię. W gruncie rzeczy, podjudzał ich tylko, jedynie zawsze stawiając przed jakimś wyborem. Z drugiej strony jego pojawienie się, nieco zjednoczyło grupę , która z jednostek przeistoczyła się w masę. Mieli wspólnego wroga, a głównym celem było zwalczyć tego wroga i przeżyć by udowodnić, że facet się myli.
Byli jak ten tłum ludzi, którym przeszkadzało zachowanie nastolatek z liceum. Przeszkadzały i denerwowały wszystkich, ale tylko jedna osoba poczuła się na tyle odważna/zirytowana? by coś z tym zrobić. Posunął się za daleko, ale przecież... denerwowały ich wszystkich, dobrze im tak. Działał w imieniu wszystkich?
Podobna sytuacja wydarzyła się w finałowym punkcie dramy, na dachu. Konfrontacja psychologa i ośmiorga nastolatków, których poddał torturom psychicznym i fizycznym, tylko po to by coś udowodnić. Nie ma już dla niego ucieczki, zaraz przyjedzie policja, a jego teoria o potworach, jakie by nie były legnie w gruzach. I nagle z tego tłumu nastolatków wychodzi Moohyul i przeciwstawia się zakończeniu sprawy w ten sposób. Atakuje pierwszy, ale tłum który stał przez chwilę bezczynnie, przyłącza się do niego...Następnie układają wspólną wersję dla policji, tak jakby nic się nie stało...
Tak jak w przypadku tego Jinsoo... Praktycznie nikt go nie znał, a dla niego byli największymi koszmarami, które przyczyniły się do tego, że odebrał sobie życie... Wychodzi na to, że działając świadomie czy też nie, zawsze w naszych działaniach tkwi jakaś energia, która znajdzie swoje negatywne odbicie na innych... Czy zło to coś z czym się rodzimy czy coś co nabywamy? Wydaje mi się, że to nie jest ważne. Bo zło to złe, tylko metody różne. Ale....czy to znaczy, że wszyscy jesteśmy potworami?
Co do Yoonsoo. Eunsoo powiedziała, że uciekł od tego by stać się potworem. Moim zdaniem przygniótł go fakt powrotu do rzeczywistości i tego, że nic się w niej nie zmieniło. Nadal jest bogaty mieszka w luksusie i ma rodziców, którzy poświęcają mu nie wiele czasu. Nadal ma depresję i wspomnienia 'dobrej ciotki' i jej synka i to niekończące się pragnienie by być na miejscu chłopca z niebieską plamą... Pan psycholog tylko dobitniej uświadomił mu ten fakt, a chłopak nie potrafił się z tym pogodzić...

Można by tak pisać jeszcze na temat każdej postaci ze wszystkimi szczegółami, o ich myślach, kolejnych przemianach, zaprzeczaniu i reakcjach. Ale wydaje mi się, że nie ma sensu bym to robiła, bo kto obejrzał ten wie, kto nie... no cóż, niech nie bierze ze mnie przykładu i nie zwleka z obejrzeniem zbyt długo. Warto bo ma w sobie powiew świeżości, a pięknie nakręcone sceny, świetna muzyka i przystojni chłopcy też na pewno tu w niczym nie przeszkadzają. Polecam!


Reira, on ten ołówek podniósł spod łóżka. :victory:
Obrazek
Awatar użytkownika
anna-banana
Doramowy maniak
Posty: 1195
Rejestracja: 20 kwie 2010
Lokalizacja: niestety nie z Korei:(

Re: [2011] White Christmas

Postautor: anna-banana » 13 maja 2012

LOL, jestem pod wrażeniem tej dramy. Na początku nie byłam do niej przekonana, bo już po pierwszych odcinkach wyjawili że ajussi to serial killer ajussi (ale i tak od razu można na to wpaść, tyle dają nam przecież hintów :confuse: ). A tu nagle w połowie dramy mówią nam, że to nie ważne bo drama nie jest o krwawym szaleńcu i garstce uczniów w opustoszałej szkole na zadupiu, tylko o studium człowieka i o tym jak zachowuje się w określonych sytuacjach. Coś wspaniałego. Jestem zachwycona samym pomysłem tej dramy, bo chyba jeszcze nie było dramy o genezie zła, czy zło jest w nas od urodzenia czy może określone sytuacje sprawiają że rodzi się ono w nas.
Dla mnie najdziwniejsze było to co chciał osiągnąć ten chłopak poprzez to że wysłał te listy. Nie rozumiem jego postępowania. Ponieważ chodziło mu o to by osoby które zgrzeszyły przemyślały swoje postępowanie, by ten chłopak nie został po prostu zapomniany,ale gdyby nie serial killer ajussi, który napędzał ich do szukania najbardziej winnego to właściwie ich winy przeszłyby trochę bez echa. Bo co posiedzieli by te 8 dni i nic by się nie stało. :confuse:
I wspaniałe zakończenie. Jak ktoś wspomniał wcześniej, gdyby było inne, to trochę nie miało by sensu, a tak jest otwarta furtka,bo niby przyczynili się do śmierci,jakoś ją zaplanowali,potem kłamali na przesłuchaniu,ale właściwie ajussi mimo że został strącony z dachu,to sam ostatecznie skoczył,bo było to dla niego już ostatecznym dowodem że wygrał i eksperyment się udał
Bardzo fajny pomysł na dramę, która przez cały czas potrafiła trzymać w napięciu.
Plus wspaniały (oprócz Britney) dobór piosenek, zwłaszcza utwór Vivaldiego. Nie sądziłabym że na oście może się znaleźć Vivaldi obok AC/DC,a i tak wszysko będzie pasować. :aww:
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
wiktor
Oglądam regularnie xD
Posty: 229
Rejestracja: 10 kwie 2011
Lokalizacja: fizycznie Toruń, ale myślami błądzi po świecie :)

Re: [2011] White Christmas

Postautor: wiktor » 18 lis 2012

dużo powiedziano mądrych mądrości ... przed każdym chylę czoła :bow:
ja chcę może o ... /bo tak na świeżo, się wysuwa/:
Maura pisze:Wychodzi na to, że działając świadomie czy też nie, zawsze w naszych działaniach tkwi jakaś energia, która znajdzie swoje negatywne odbicie na innych... Czy zło to coś z czym się rodzimy czy coś co nabywamy? Wydaje mi się, że to nie jest ważne. Bo zło to złe, tylko metody różne. Ale....czy to znaczy, że wszyscy jesteśmy potworami?

po mojemu = każdy człowiek jest inny i każdy, chcąc nie chcąc, każdy nosi z sobą bagaż nabyty w dzieciństwie ... i czasami chcemy dobrze dla innych, wychodzimy do nich dając to co najlepsze ... a tu ktoś ma żal, że co ty mu dajesz, zepsute i śmierdzi ... a potem nienawiść ... i pokornie schyliwszy głowę, w szczerości serca, osądziłam ....
a ... nie, nikt nie pomyślał, by porozmawiać? ale tak szczerze...bo może nawet używamy tych samych słów, ale czy dla nas one znaczą to samo? .... bo może ten drugi człowiek, może myśleć inaczej? albo, że się też boi? bo też nie czuł się kochany? bo też mu się zawaliło poczucie bezpieczeństwa? bo może nie uciekali, bo nie mieli dokąd uciekać? bo może to zło będzie mniej bolesne, od tego, którego doświadczyli już? :confuse:
czy zatem wszyscy jesteśmy potworami? czy zabijamy każdego, kto nie spełnia naszych oczekiwań?
to uczeszmy gładko włosy, załóżmy świeże ciuszki i załóżmy maskę skupienia? uśmiechu? niepewności? hardości? = do wyboru ... i idźmy w świat... siedmiu wspaniałych już wyruszyła w dorosłość .... :panic:

może trochę...., ?co się dzieje, gdy każdy może decydować o tym co dobre? to ile ludzi tyle "wymiarów sprawiedliwości"?... :ashamed: wtedy już naprawdę znajdźmy sobie dobrą kryjówkę, bo ktoś nas zabije, że byliśmy inni :ashamed: albo ja kogoś, bo jest inny niż ja ... a przecież ... nie ma takich samych dwóch mnie ... /i bardzo dobrze, bo co, jeśli z samym sobą też niemożemy wytrzymać - ale to inna bajka :mrgreen: /... to, co... życie jest polem walki... i nic już tylko walka o przetrwanie :confused: ... ja się boję ... :ashamed: .... uff... dobrze, że jest jeszcze Bóg .... tylko, czy w Korei o nim wiedzą :confuse:
Obrazek

Wróć do „K-drama”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Yahoo [Bot] i 5 gości