[2011] Bu Bu Jing Xin

seriale z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
Awatar użytkownika
Mizuki
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 670
Rejestracja: 11 paź 2013

[2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: Mizuki » 06 wrz 2014

Bu Bu Jing Xin [2011]
Scarlet Heart


Postanowiłam uporządkować info o tej historii, bo istnieje wiele wersji, osobiście widziałam wszystkie więc pomogę zainteresowanym przebrnąć przez gąszcz tych ekranizacji. Ta wersja chyba najbliższa jest powieści.
Kolejna ekranizacja to Goong [2011]
oraz film Gong [2013]

kontynuacja tej dramy Bu Bu Jing Qing [2013]
Można je wszystkie śmiało zobaczyć, ponieważ różnią się od siebie nie tylko obsadą, ale opowiedzianą historia, to wariacje na temat księciuniów ujęte w zupełnie innym kontekście ...Było to nawet ciekawe doświadczenie.

Obrazek

UWAGA! jak to u Chińczyków trailer spojler!!!

[youtube]EO36xasUFI4[/youtube]

Liu Shi Shi as Maertai Ruo Xi / Zhang Xiao
Nicky Wu as Yin Zhen (4th Prince)
Kevin Cheng as Yin Si (8th Prince)
Yuan Hong as Yin Xiang (13th Prince)
Lin Geng Xin as Yin Ti (14th Prince)
Han Dong as Yin Tang (9th Prince)
Ye Zu Xin as Yin'e (10th Prince)
Damian Lau as Kangxi Emperor
Zhang Lei as Yin Reng (Crown Prince)
Chen Jing Yu (陈镜宇) as Yin Zhi (3rd Prince)
Wang Xiao Dong (王小东) as Yin Qi (5th Prince)

[edit: Volli 09.08.2016]
Wszystkie powiązane tytuły:
Gong [2011](oraz Gong 2, 3...) - drama
Bu Bu Jing Qing [2013] - drama
Gong [2013] - film
Time To Love [2015] - film
Moon Lovers: Scarlet Heart Goryeo (2016) - drama

Opis:
Kolejna ekranizacja na podstawie debiutanckiej powieści chińskiego pisarza Tong Hua. Zhang Xiao to młoda 21 letnia kobieta, która w wyniku nieszczęśliwego wypadku przenosi się w czasie do dynastii Qing podczas panowania cesarza Kangxi (w roku 1704). Tak naprawdę wcieliła się w ciało młodej córki arystokraty Manchu , Ma'ertai Ruoxi, młodszej siostry Ma'ertai Ruolan, która jest konkubiną z ósmego syna cesarza Yinsi. Ruoxi musi dostosować do panujących obyczajów. Poznaje kolejno pozostałych synów Kangxi, w tym czwartego księcia Yinzhen i jego brata, XIV księcia Yinti . Szybko zaprzyjaźnia się z XIII księciem Yinxiang ( w tej roli mega przystojny Yuan Hong)...itd, itp...
Mój opis mógłby nie mieć końca bo to opowieść historyczna nawiązująca do "Wojny 9 Panów", a właściwie długotrwałej walce pomiędzy różnymi książętami nad tym, kto powinien dziedziczyć tron .
Jest to cudowna historia o pierwszej miłości, o tym jak kolejne uczucia następują po sobie, widzimy każdy etap to w jaki sposób one dojrzewają. Jest to opowieść, w której bardzo szczegółowo wręcz dosadnie została ukazana pozycja kobiet i porządek jaki panował w zakazanym mieście. Jaka hierarcha panowała i jaką władzę i pozycję posiadały nie tylko kolejne żony, ale również konkubiny. Nie są to może słynne "Czerwone latarnie" jednak dla mnie miłośniczki historii, Azji oraz zwykłej badaczki socjologii życia była to chociaż znana, ale bardzo interesująca dawka informacji. Piękna muzyka była malowniczym tłem dla tego opowiadania.
Serial ten jest troszkę kiczowaty, przekoloryzowany, główna bohaterka doprowadza mnie do szewskiej pasji, ale jak to chińskie bajki, albo się je kocha albo nie. Mnie pochłonęła...
Dodatkowo potrzebowałam 25 epków aby przekonać się do czwartego księcia! Sporo! Jakoś przypomina mi z wyglądu Zgredka :rolly: W końcu go pokochałam...
To co mnie bardzo dziwiło to fakt przechadzania się mężczyzn w strefie przeznaczonej dla kobiet. Jak wiadomo oprócz króla, męża i Eunuchów nikt nie miał prawa tam przebywać... No cóż...

Obrazek


Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: Volli » 23 wrz 2014

Oglądam i zbliżam się powoli ku końcowi dramy...

Przygodę z tą historią zaczęłam od filmu, film pociągnął mnie ku dramie. Najpierw był Gong - o wiele lżejsza wersja tej historii, teraz kończę na Bu bu, i po tych wszystkich obejrzanych ekranizacjach jedno jest pewne - bardzo bym chciała przeczytać książkę. Pomijając film, który był raczej luźno inspirowany niż stanowił ekranizację, to obydwie dramowe wariacje są na tyle dobre, że wyobrażam sobie, że książka musi być naprawdę niesamowita.

Czym zaskakuje mnie Bu bu to to, że nie jest to taki sobie prosty romansik (w odróżnieniu od Gonga, który takim właśnie prostym romansidłem jest). Im dalej w las tym więcej zmagań o władzę, tym większa cena którą płacą nasi bohaterowie za swoje urodzenie, ambicje i uczucia. Zarówno wygrani jak i przegrani płacą przede wszystkim własną wolnością, samotnością a także sumieniem. Ale ale, zanim się tak na poważnie zacznę wynurzać w kwestii Bu bu chciałam pokazać co złowiłam w sieci:

Obrazek

U góry - obsada Gonga, u dołu Bubu - te same postaci: książęta - od lewej nr 8, 4, 14, 13 plus cesarz. Najlepsze jednak jest to, że gdyby wypadało mi wybierać między obsadą obydwu dram to chyba nie mogłabym - Feng Shao Feng był cudowną ósemką, ale i Kevin Cheng w Bu bu spisuje się na medal. To tak diametralnie różne postacie, że trudno mi zamienić jednego z drugim. Podobnie z resztą rzecz ma się z czwórkami i jedynie drugoplanowe numerki 13 i 14 w całości to w Bu bu podbiły moje serce (zwłaszcza czternastka :D )

[edit]

Uwagi po skończeniu Bu Bu
Ktokolwiek wpadnie na pomysł żeby oglądać 35 odcinek, powinien być przygotowany na to, że nie wstanie póki dramy nie skończy. Ponadto dobrze mieć w pobliżu zapas chusteczek higienicznych i dzbanek herbaty, bo w końcu płyny trzeba jakoś uzupełniać.

Ta historia jest przepiękna. Niesamowicie smutna (chociaż jej początek wcale na to nie wskazuje), ale przepiękna. Nie udało się tego zabić nawet chińskiej dramie z całym jej repertuarem tzw. efektów specjalnych, dziwnych ujęć z podłogi, pracy kamery przyprawiającej o ból głowy, piskliwego głosu prawie wszystkich (oprócz na szczęście - głównej) aktorek i kilku innych kwiatków, jak na przykład rozmowa z pudełkiem w przedostatnim i ostatnim odcinku.

Pomysł, aby głównym bohaterem uczynić cesarza, który wybił w zasadzie połowę swojego rodzeństwa (a było ono dość liczne, więc miał co wybijać) wydaje mi się tyleż karkołomny co oryginalny. W efekcie powstała bardzo ciekawa i złożona postać. I równie ciekawe i złożone relacje. Cała historia oparta początkowo na trzech postaciach: ósmym księciu - jednym z głównych pretendentów do tronu jeszcze za życia cesarza Kangxi, czwartym księciu - najbardziej cichym, ale też najbardziej przebiegłym z dwadzieściorga (męskiego) potomstwa Cesarza i Ruoxi - młodziutkiej dziewczyny, panny z "dobrego domu", która przyjeżdża do stolicy, by w domu swego szwagra przygotowywać się selekcji panien do pałacu. Pech chce, że Ruoxi wkrótce po przybyciu do rezydencji swej siostry ma drobny wypadek, a gdy się budzi nie jest już sobą, bo tajemniczym zbiegiem okoliczności jej ciało "przejmuje" duch dziewczyny z XXI wieku.

Można się czepiać - i słusznie - że dziewczyna jak na współczesną osobę zaskakująco dobrze zna obyczaje dworskie z początku XVIII wieku, że zbyt gładko przychodzi jej wejście w skórę młodej panny, łącznie z całą jej historią rodzinną itd... ale tak naprawdę skoro jest to drama można przymknąć na to oko i zatopić się w samej historii, bo historia jest rzeczywiście wyjątkowa.

Wraz z Ruoxi poznajemy zgodną drużynę braci, którzy spotykają się w rezydencji ósmego księcia: Następcę tronu - drugiego księcia, potem kolejno: czwartego, ósmego, dziewiątego, dziesiątego, trzynastego i czternastego. To główni męscy bohaterowie dramy. Ten początek dopiero w kontekście końcówki nabiera znaczenia - niewielu z uczestników owego spotkania przeżyje pierwsze cztery lata panowania następnego cesarza...

Potem mamy dorastanie Ruoxi - jej pierwsze kroki na dworze cesarskim, pierwsze pijaństwo z trzynastym księciem, pierwsze zawody i zauroczenia... Następnie selekcja do pałacu i jej praca dla cesarza, co daje wgląd w brutalny świat polityki i cesarskich stosunków rodzinnych. Wszystko to jednak - choć Ruoxi stąpa przy cesarzu po kruchym lodzie nawet w połowie nie zapowiada tego, co stanie się udziałem dziewczyny po śmierci Kanxi...

Teraz trochę o bohaterach... Szczerze mówiąc książąt nie sposób nie kochać... Nawet dziewiątego, który był wyjątkową kanalią czy drugiego - zepsutego głupca. Mnie osobiście w zdumienie wprawiło to, że niemal z miejsca pokochałam czwartego - co było tym bardziej zaskakujące, że wizualnie prezentował się najgorzej. Powiedzmy wprost - mniejsza i pokurczona wersja Putina z odstającymi uszami. Jakoś natomiast trudno mi było polubić eleganckiego ósmego księcia... Oczywiście i jego w końcu pokochałam, ale aby to się stało musiało mu przybyć kilka siwych włosów w warkoczyku. Pod koniec dramy odtwarzający ósmego księcia Kevin Cheng dał taki popis, że właściwie nawet nie musiał nic mówić, czy nawet się ruszać a już coś chwytało za gardło... Szybko polubiłam zbuntowanego i aroganckiego trzynastego księcia - właściwie od pijaństwa "pod gruszą", ale tak naprawdę moje serce podbił czternasty... Narwaniec, pierwszy do bijatyki, noszący serce na dłoni i zawsze wypowiadający na głos swoje zdanie jakkolwiek niepoprawne politycznie by nie było. żałuję tylko, że sam ze sobą tak szczery nie był, bo jak to tam z nim było okazuje się dopiero na końcu... Niestety, im bardziej książąt lubiłam, tym bardziej płakałam na sześciu ostatnich odcinkach, a najbardziej napłakałam się przez tego zgredkopodobnego uszastego stwora...

Nie wiem właściwie co napisać o zakończeniu by nie spoilerować za bardzo... Z resztą nie wiem ile już znaków liczy ten post, który należałoby kończyć, więc może napiszę już tylko tyle, że poza tym wszystkim drama przypomina trochę koreańskie historyki w stylu Dea Jang Geum (... Dong Yi, Goddes of Fire etc.) o bystrych i utalentowanych kobietach i ich karierach pałacowych i że nie jest to tylko pusty i płaski romans jakiego się spodziewałam...

A poza tym... oj... biedne te chińskie kobiety... ale też biedni mężczyźni... Który z książąt nie miał kłopotów domowych próbując zadowolić wszystkie swoje żony i konkubiny...
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: Volli » 23 wrz 2014

Jest mi się strasznie ciężko pożegnać z tą dramą i z wszystkimi książętami (czternastko... whyyyy? :puppy: )

Obrazek

No i książęta z częścią swoich małżonek, konkubin i kochanek... Nr 14 coś blisko pierwszej małżonki nr. 10...
Obrazek
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: thon » 05 sie 2016

Zacząłem oglądać przypadkiem i ... 10 odcinków zleciało jak z bicza strzelił - inna sprawa, że przy kdramach są wyjatkowo krótkie. Lubię księciunia Putina, nie bardzo trawię 8, śmieszy 10, główna to alkoholiczka noszaca ułamany wieszak ewentualnie dwustronną łapke na muchy na głowie, a z tyłu posiadająca wspaniały sroczy ogon. Aż boję się zakończenia bo już podejrzałem sobie pierwszy odcinek BB2 - i już wiem czego mniej więcej mogę się spodziewać. Piękne stroje, widoki i piskliwe głosiki co niektórych panien - np mongolskiej księżniczki.

Jak to się nosi?
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: Volli » 05 sie 2016

thon pisze:Aż boję się zakończenia bo już podejrzałem sobie pierwszy odcinek BB2 - i już wiem czego mniej więcej mogę się spodziewać
Eeeeeeeeeeeeee serio nie wiem co powiedzieć, ale myślę, że jedank to, czego się spodziewasz to zupełnie co innego niż powinieneś się spodziewać... Dwójka jest... ma.... no nie wiem jak to określic w ogóle, ale jak wspominam drugą część to do dzisiaj mi się do oczu łzy cisną i naprawdę nie są to łzy wzruszenia... Błagam, tylko nie mówi mi że masz to w planach... :rolly: :rolly: :rolly:

Co do fryzury głównej bohaterki i w ogóle fryzur w bubu to należą one raczej do skromnych. Kostiumy z resztą też. Ten "wieszak" to naprawdę pikuś...

Putin vel Zgredek jest teraz w realu mężem Liu Shi Shi (odtwórczyni głównej roli) i chyba jest najlepszym przykładem jak bardzo potrafi pięknieć brzydota pod wpływem dobrego scenariusza i gry...

Zazdrszczę Ci Thonie przygody z tą dramą, zazdroszczę Ci w ogole kilku znakomitych chińskich historykw które czekają na Ciebie... Oj... Bubu jest naprawdę śliczne (wciąż w żałobie po mojej cudownej 14...)
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: thon » 05 sie 2016

No serio - jak szybko się to ogląda - były odcinki poswięcone jak robić dobrą herbatkę, wyścigi konne, dylematy mongolskiej księżniczki, intrygi 4, 8, i następcy tronu . A z romansu - cieszę się, że główna odrzuciła 8 (choć płakała gorzko)- z 4 wygląda lepiej, choć to "Ice" do niego pasuje, ale to on zabiera ją na łódkę, uczy jazdy konnej, daje prezenty i oczywiście całuje - mam nadzieję, że niedługo za pozwoleniem Ruoxi.
Volli pisze:Eeeeeeeeeeeeee serio nie wiem co powiedzieć, ale myślę, że jedank to, czego się spodziewasz to zupełnie co innego niż powinieneś się spodziewać... Dwójka jest... ma.... no nie wiem jak to określic w ogóle, ale jak wspominam drugą część to do dzisiaj mi się do oczu łzy cisną i naprawdę nie są to łzy wzruszenia... Błagam, tylko nie mówi mi że masz to w planach... :rolly: :rolly: :rolly:

No to mi tylko narobiłaś apetytu - a Bubu 2 już się ściąga z avisty :D
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: Volli » 05 sie 2016

Okeeeey... tylko nie mów że nie ostrzegałam :rolly: :rolly: :rolly:
Awatar użytkownika
Mizuki
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 670
Rejestracja: 11 paź 2013

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: Mizuki » 06 sie 2016

BuBu to moja najukochańsza seria Chińczyków i naprawdę biorę w ciemno wszystkie historie z "łysymi warkoczami".
BuBu2 brakuje czaru dynastii Qing, ale to nie jest tak, że jest bardzo zła. Zrobiono po prostu kolejny chiński serial, który nie ma zbyt wiele wspólnego z książętami. Ja jednak popłakałam się razem z bohaterami przy jedzeniu pierogów...

To czego jestem naprawdę ciekawa to tego co zrobi z tą historią Korea!
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: Volli » 06 sie 2016

Mizuki pisze:BuBu2 brakuje czaru dynastii Qing, ale to nie jest tak, że jest bardzo zła. Zrobiono po prostu kolejny chiński serial, który nie ma zbyt wiele wspólnego z książętami. Ja jednak popłakałam się razem z bohaterami przy jedzeniu pierogów...
Oj... jest zła... :rolly: Ale scena z pierogami rzeczywiście była piękna... Anyway Thon pewnie niedługo samwyrobi sobie opinię... A ja z niecierpliwością czekam na relację - zarówno z Bubu Jing Xin jak i Bubu Jing Quing
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: thon » 06 sie 2016

No i koniec - dość dziwny i troszkę niesatysfakcjonujacy, ale skoro jest Bubu 2 to pewnie to celowe.
Co zauwazłyłem - o ile w koreańskich dramach władca posiadał 2-3 dzieciaki płci męskiej, to tu mamy ich bez liku - jak mnie pamięć nie myli najmłodsze, to co zmarło, było 18 książęciem :). Powietrze w Zakazanym Mieście jest cudowne - nawet po 20-30 latach kobiety i mężczyźni nie mają zmarszczek i czas się ich nie ima.
Drama pełna emocji do czasu śmierci Cesarza - potem kilka odcinków, któe mrożą krew w żyłach - nasz Zgredek/Putinek też był niezłym ziółkiem. Najbardziej pamiętne - jak Ruoxi prosi 8 o rozwód w imieniu swojej umierającej siostry i gorzka refleksja pierwszej żony - że los jest okrutny i płata figle - całe życie walczyła z kobietą, która wcale nie była jej rywalką.
Do plusów zaliczam krótkie odcinki 40 minut, z czego w mojej wersji pierwsze 5-7 minut było końcówką ostatniego odcinka.
Wady - Zgredek w ostatnim odcinku - już z włosami wyglądał gorzej od Zgredka z warkoczykiem. Żal mi 13 i prostytutki, której oddanie i poświęcenie wycisnęło kilka łez. Biedny i 8 - życie go nie oszczędziło, chyba tylko głupia 10 na końcu miał się z czego cieszyć.
Ogólnie - warto zobaczyć sztukę parzenia herbatki, warkoczyki i walkę o smoczy tron.
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: Volli » 06 sie 2016

Ha! Teraz to radziłabym ci zamiast podłego Bubu 2 ospalić Empresses in the palace AKA Legend of Zhen Huan - drama zaczyna się prawie dokładnie w miejscu w którym kończy się Bubu. Pół roku po wstapieniu Yonghzenga na tron... Okazuje się z resztą że miał on jeszcze kilku braci do wybicia... W końcu tatuś był płodny. Pisałam już gdzieś, że Kangxi samych męskich potomków którzy doczekali się tytułów (czyli przeżyli ileś tam lat) miał 28...

Bubu to jednak przede wszystkim romans i bajka przebrana w historyczne szatki... Thonie, pora na prawdziwego historyka? :rolly:
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: thon » 07 sie 2016

Volli pisze:Ha! Teraz to radziłabym ci zamiast podłego Bubu 2 ospalić Empresses in the palace AKA Legend of Zhen Huan - drama zaczyna się prawie dokładnie w miejscu w którym kończy się Bubu. Pół roku po wstapieniu Yonghzenga na tron... Okazuje się z resztą że miał on jeszcze kilku braci do wybicia... W końcu tatuś był płodny. Pisałam już gdzieś, że Kangxi samych męskich potomków którzy doczekali się tytułów (czyli przeżyli ileś tam lat) miał 28... Bubu to jednak przede wszystkim romans i bajka przebrana w historyczne szatki... Thonie, pora na prawdziwego historyka? :rolly:
Zastanwaiałem się właśnie -nad wyborem pomiędzy Empress, Female Prime Minister i Imperial Doctress -serce skłania się do lekarki ze względu na koreańskie DJG no i główną z Bubu :)
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: Volli » 07 sie 2016

Female Prime Minister stanowczo odradzam, no chyba że ktoś jest naprawdę nakręcony na Chiny... Imperial Doctress nadal mam w planach, co do Empress - jak najbardziej warto - tak sądzę, chociaż ta drama ma tak dużo zmarnowanego potencjału... ale jednak najbardziej polecam - i podtrzymuję to z poprzedniego postu - Empresses in the Palace. Nie Cesarzowa, a Cesarzowe. To jest akurat naprawdę rasowy historyk z pięknie poprowadzoną fabułą, świetnymi kreacjami aktorskimi i przepięknymi kostiumami. Empresses jest o żonach Yonghzenga, natomiast The Empress - o Wu Ze Tian - jedynej kobiety która ofcjalnie ogłosiła się cesarzem. Też bardzo ciekawy temat, troszkę nawet podobny, ale trochę za bardzo podmyty romansem. Sądzę, że Empress fajnie jest zobaczyć po Empresses... Z historyków chińskich polecam poza tym Princess Jieyou - troszkę inny kawałek historii Chin i trochę inna - nie pałacowa - perspektywa. No, ale sam decyduj... W każdym razie za Imperial Doctress też się pewnie zabiorę niebawem...
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: thon » 07 sie 2016

O tej wredocie - Wu Zetian sporo było w Dae Jo Joung -wraz z Cesarzem Taizong'iem była po części przyczyna upadku mojego kochanego Goguryeo. Cysorzowe i Bubu 2 się ściągają. Dostepna wersja Princess Jieyou ne ma angielskich napisów :evil: W razie reklamacji płacisz 1.000.000 $ - możliwość rozłożenia na raty.
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Bu Bu Jing Xin

Post autor: Volli » 07 sie 2016

Princess Jieyou ma napisy do 13 odcinka włącznie - na wiki, a ja siedzę jak na gorących węglach czekając na następny :D :D :D ... A co do Cesarzowych to nie boję się reklamacji... :D :D :D :D
ODPOWIEDZ