[2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

seriale z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

[2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: Volli » 02 paź 2014

Empresses in the Palace
LEGEND OF ZHEN HUAN


Obrazek

Tytuł: 后宫 甄嬛传 / Hou Gong Zhen Huan Chuan / Empresses in the Palace / Legend of Zhen Huan
Gatunek: kostiumowa, historyczna
Liczba odcinków: 76
Stacja TV: Shaoxing TV
Okres emisji: od 2011-10-17
Opening: Hong Yan Jie (红颜劫) wyk. przez: Yao Bei Na 姚贝娜
Ending: Feng Huang Yu Fei (凤凰于飞) wyk. przez: Liu Huan

Obsada:
Sun Li jako Zhen Huan
Chen Jian Bin jako Cesarz Yongzheng
Ada Choi jako Cesarzowa
Jiang Xin jako Hua Fei
Lan Xi jako Shen Mei Zhuang
Tao Xin Ran jako An Ling Rong
Liu Xue Hua jako Cesarzowa matka
...i wielu innych

Opis:
Siedemnastoletnia Zhen Huan zostaje przyjęta to haremu jako konkubina cesarza Yongzhenga. Prostolinijna, ale inteligentna bardzo szybko, by przetrwać, musi nauczyć się panujących tu zwyczajów i hierarchii. Jak się bowiem okazuje, życie w Zakazanym Mieście wcale nie jest ani łatwe, ani przyjemne.

Ode mnie:
Sięgnęłam po tę pozycję tęsknoty za Bubu i Zakazanym Miastem. Widziałam na razie trzy odcinki, ale wrażenia moje są jak dotąd zaskakująco dobre. Nie spodziewałam się tak dokładnego przedstawienia zwyczajów i etykiety dworu cesarskiego, tak skrupulatnie objaśnianej hierarchii i tak pieczołowicie dobieranych strojów i ozdób. Dodać do tego należy niezwykle pochlebne opinie jakie drama zbiera w internecie oraz fakt, że odtwórczyni głównej roli nominowana została do nagrody Emmy.

Jeśli więc ktokolwiek kiedykolwiek zastanawiał się jak wyglądało życie na odciętym od reszty świata wewnętrznym dworze cesarskim, lub też - tak jak ja - tęskni za bohaterami Bubu, to sądzę, że śmiało może sięgać po tę pozycję. Trochę zabawne jest, że Cesarzową matkę gra ta sama aktorka co jej młodszą wersję, czyli konkubinę De w Gongu.

Dodatkowo muszę dodać, że nie wykryłam tu na razie ni grama tak charakterystycznego dla widzianych przeze mnie dotychczas (z jednym wyjątkiem) chińskich produkcji kiczu. Zapowiada się po prostu solidny kawał historycznego widowiska: spiski, intrygi, zdrady, wielka i mała polityka... czyli to co lubię.


Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Empress in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: Volli » 08 paź 2014

Ech... pewnie znowu będę pisać sama do siebie :rolly: (gdzie się podziewa Thon?)

Po 14. odcinku

Drama wciąga właściwie od pierwszego epizodu. Selekcja konkubin przebiega szybko i tylko mały incydent sprawia, że Zhen Huan zaczyna się bać. Otóż jedna z kandydatek, które wraz z nią przedstawiono cesarzowi okazała lęk, co rozgniewało cesarza do tego stopnia, że zakazuje jej na całe życie wstępu do Zakazanego Miasta. Nie jest to wprawdzie nic wielkiego, jednak uświadamia jak wiele zależy od przelotnego humoru tego jednego człowieka.

Cztery wybrane dziewczęta w haremie bardzo szybko uczą się po jak cienkim lodzie stąpają, gdy jedna z nich zostaje ukarana przez obecną cesarską faworytę tak, że sparaliżowana od pasa w dół zostaje odesłana od razu do Zimnego Pałacu. Dodatkowo Zhen Huan natyka się na trupa zamordowanej na rozkaz "Księżniczki Chwały" służącej, co powoduje, że - by uniknąć zainteresowania ze strony starszych konkubin i cesarza - zaczyna udawać chorobę...

To z grubsza początek... Potem jest coraz lepiej... Było już powolne podtruwanie, duszenie, próba utopienia... Jest też cała masa delikatnych jak nić pajęcza intryg i wzajemnych powiązań, w samym zaś centrum tego wszystkiego - cesarz, który wydaje się być miłym i romantycznym człowiekiem, ale który bez mrugnięcia okiem i sentymentu potrafi skazać ulubioną konkubinę na dożywotnie więzienie i śmierć... A żeby to uczynił wystarczy zasiać tylko cień podejrzenia...

W haremie ścierają się dwie frakcje: łagodnej cesarzowej i okrutnej Księżniczki Chwały - siostry strategicznego poplecznika Cesarza. Mimo że oficjalna władza należy do Cesarzowej, to pozycja faworyty jest na tyle silna, że jej zdanie równa się królowej, a czasami nawet je przewyższa wagą. Ofiarami tej walki padają służące i eunuchowie, a także niektóre mniej znaczące konkubiny. Pozornie łagodny i ceniący poezję cesarz przygląda się zaś temu z boku i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że choć co jakiś czas powtarza, że w haremie powinna panować harmonia, to wewnętrzne walki między kobietami dostarczają mu niemałej rozrywki i dość mocno pochlebiają.

Obawiam się, że siedemnastego księcia, młodego brata cesarza, o którym wiem że będzie znaczącą postacią, spotka naprawdę niewesoły los... Jest zbyt przystojny, żeby cesarz na dłuższą metę go tolerował... A przecież wystarczy jedno spojrzenie nie tam gdzie trzeba....

[edit]

odcinek 34

Piękna jest ta drama. Naprawdę piękna. Niesamowite aktorstwo, niesamowity scenariusz, niesamowite kostiumy...

Intrygi w haremie są tak subtelne i tak okrutne, że - proszę o wybaczenie - aż piękne. Teraz, gdy główna żmija została "uziemiona" zaczyna być jasne, że prawdziwa władza leży gdzie indziej i jest o wiele bardziej podstępna i bezwzględna.

Zhen Huan zmienia się... Zmienia się jej stosunek do cesarza, zmienia się to jak widzi świat. To strasznie smutne patrzeć jak powoli wyzbywa się niewinności. Płacze ona, a ja razem z nią.

Zaczynam też płakać razem z siedemnastym księciem, który jest tak bardzo, bardzo uroczy, utalentowany i mądry... Tak bardzo pasuje do Zhen Huan... Taka szkoda...
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: Volli » 17 paź 2014

Skończyłam dramę. Drama miała 76 odcinków, które połknęłam w tempie nawet jak na mnie zawrotnym, zważywszy na to, że nie przewinęłam z niej nawet minuty, a przynajmniej nie przypominam sobie, żebym przewijała.

Nie mogę powiedzieć, żeby Legenda Zhen Huan nie miała minusów, ale na tle przeważającej liczby dobroci te minusy naprawdę wydają się nikłe. Zacznę więc może od nich, bo o wiele łatwiej je wymienić.

Po pierwsze - wątek romantyczny, według mnie źle poprowadzony i naprawdę nie pasujący do całości dramy. Nie to, żebym wyrzucała, zwłaszcza że dotyczył siedemnastego księcia, który - co tu dużo ukrywać - podbił moje serce od pierwszej chwili w której się pojawił, ale na pewno jak na mój gust zbyt kiczowaty i "idealny". Naprawdę nie zaszkodziłoby wprowadzić tutaj trochę więcej dysonansów i - zwłaszcza w późniejszej fazie - namiętności. No i te dialogi... och please... naprawdę... :rolly:

Po drugie Zhen Huan... Postać tak w ogóle świetna, ale też czasami (chociaż tych momentów było, co podkreślam, raczej mniej niż więcej) irytująca swoją niepokalanością. Myślę, że kto obejrzy do końca będzie wiedział o czym mówię.

I właściwie to by było tyle. Może jeszcze szkoda mi, że nie rozwinięto bardziej niektórych postaci - na przykład Huan Bi (w ogóle jaka śliczna ta aktorka która ją grała!). To była postać właściwie jeszcze bardziej tragiczna niż Zhen Huan i bardzo, ale to bardzo żałowałam, że nie pokazywano jej więcej... No i może jeszcze końcówki odcinków, które właściwie nie miały zakończeń - po prostu urywano scenę i tyle.

A poza tym... sto rzędów serduszek nie starczyłoby, żeby wyrazić jak bardzo podobała mi się reszta. Począwszy od wszystkich haremowych i pałacowych obyczajów i zawiłości, przez skomplikowane intrygi haremowe, układy i układziki, polityczne sojusze, zdrady, morderstwa - jawne i skryte, trucizny, pałki, afrodyzjaki, słowne potyczki, szydercze uśmieszki, edykty, ukłony... po cudownie zarysowane - prawie wszystkie - postaci, ze szczególnym wyróżnieniem stosunków na linii Zhen Huan - cesarz.

Nie byłabym też sobą, gdybym nie wspomniała o przepięknych kostiumach, biżuterii (mam swoje ulubione "korony" :fav: ), czy nawet - przepełnionych cytatami z klasyków i poezji - wieloznacznych dialogów. Chociaż akurat tutaj - przepraszam za wulgaryzm, ale to się nie da inaczej - żal dupę ściska z powodu tłumaczenia. Nawet nie wyobrażam sobie co w tym bałaganie i wątpliwej gramatycznie angielszczyźnie mi umknęło.

A co do cesarza Yongzhenga, który okazał się chyba najbardziej fascynującą i ambiwalentną postacią dramy, którego początkowo darzy się sympatią i dużym kredytem zaufania, po czym po przejściu przez rozmaite odcienie niechęci kończy się serdecznie - tak jak główna bohaterka - nienawidząc, to przypomina mi się cytat z Johna Actona, że "każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie", bo to, czego on sam wymagał od kobiet zamkniętych w haremie (i nie tylko z resztą od nich), było naprawdę okrutne i delikatnie mówiąc - odczłowieczające. A przecież wiele z nich kochało go (przynajmniej na początku) szczerze.

Poza, oczywiście, nie współmiernością zarządzanych przez niego do przewinień kar, wyraźnym faworyzmem, uzależnianiem jakości życia konkubin od dostarczanej przyjemności, najbardziej okrutne wydaje mi się to żądanie od nich wiecznego zadowolenia. Urazy, rozpacz, gniew (nawet ten sprawiedliwy) nie były mile widziane i karano je w ten czy inny sposób. A przecież jednocześnie wymagał od nich szczerego uczucia...

Fascynujące było to, jak jego postawa zmieniała główną bohaterkę - od dobrej, nieco naiwnej, żywej dziewczyny po postać, która najbardziej przypominała chyba oficjalne portrety rodziny cesarskiej...

Piękna drama.
Awatar użytkownika
Mizuki
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 670
Rejestracja: 11 paź 2013

Re: [2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: Mizuki » 29 paź 2014

Spojlerów BRAK... Drama 10/10 !!! :victory:
Tak pięknych dialogów już dawno nie spotkałam w żadnym serialu, filmie, no może jedynie w książce. Cudowne teksty, które warto sobie zanotować.

Obrazek

Musze, zatem zgodzić się z Volli i podzielam jej fascynacje tą dramą. Już kilka Chińczyków zaliczyłam, kilka kobył historycznych, ale dramy tak feministycznej, a zarazem tak opiewającej roli kobiety jeszcze nie miałam szczęścia doświadczyć.
76 odcinków nikogo nie powinny zniechęcać, nawet ja taki zapracowany człek machnęłam 45 epków w zaledwie tydzień i dwa dni :rolly:
Drama wciąga jak wir, nie można się od niej oderwać, stajesz się częścią tej historii, tak że momentami zaczynasz odczuwasz pewien rodzaj klaustrofobii.
Drama Pod względem realizacji zrobiona po mistrzowsku, każdy dialog jest pięknie wyważony, a w każdym słowie zawarta dawka cennych informacji. Gesty, spojrzenie niesą za sobą jakiś przekaz. Nic nie dzieje się tutaj przypadkiem, a każda przyczyna ma swój skutek.
Piękne Zakazane Miasto, ta niezwykłość ogrodów śliwy jak również czarujące do nieprzytomności kobiety, dzieła sztuki i cudowne pawilony to tylko część tajemnicy zarezerwowanej przez wieki wyłącznie dla cesarza i jego świty. To, co kryją te ściany to szereg intryg i złamanych serc. O tym właśnie jest ta drama.
Fortuna i przepych nie przynosiły wszystkim szczęścia. Wysokie mury okalające miasto były dla niejednego więzieniem, a raczej złotą klatką, gdzie utrata łaski cesarskiej oznaczała całkowite opuszczenie, a nawet i śmierć. To, co najbardziej mnie zaskoczyło to agonia z powodu niezaspokojenia podstawowych potrzeb fizjologicznych, z głodu, z braku ogrzewania, nieotrzymania leków.
Pomimo że Zakazane Miasto przez wieki kreowało się na coś w rodzaju "siedziby bogów", to postępowanie i uczucia jego mieszkańców były równie ludzkie jak u pozostałych śmiertelników. W tym właśnie upatruje fenomen tej dramy. To, w jaki sposób cesarz zostaje uczłowieczony, niemal pozbawiony swej boskości, zwykły mężczyzna omijający codzienne kłopoty. Powodowało to zawsze wiele problemów wewnątrz pałacu.
Pałac to świat kobiet, które z natury konkurują ze sobą. Jeśli drugą kobietę odbierają jako konkurencję, może to oddziaływać na ich codzienne zachowanie. Prawidłowość ta sprowadza się do zdrady nawet najbliżej ci osoby. Staje się mistrzynią manipulacji.

W tej dramie romans schodzi na plan dalszy...Jednak widok :melt: 17- tego księcia daje nadzieję na kawałeczek pięknego uczucia i chociaż bliżej mi do Mulan na polu bitwy niż do konkubiny w harem to tak piękny "łysek" powoduje, ze zasiądę jeszcze do tych 31 epków, które mi pozostały.

Obrazek
Awatar użytkownika
Mizuki
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 670
Rejestracja: 11 paź 2013

Re: [2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: Mizuki » 04 lis 2014

Drama jakby samoistnie podzieliła się na 2 części.

UWAGA MOGĄ BYĆ SPOJLERY!!! Postaram się, żeby tak nie było!

Początek historii zaczyna się w klaustrofobicznym pałacu, jednak przez dyskredytacje Zhen Huan zmienia się jej los, nareszcie wychodzi na zewnątrz.
Moja pierwsza reakcja to uff! Bo tylko przez samo oglądanie brakowało mi powietrza. Niestety nasza główna to typowa postać tragiczna i nie dane jej cieszyć się uczuciem wolności. Zresztą nie taki był cel jej wyjścia z pałacu.
Na horyzoncie pojawił się nasz 17 ty książę i to co nas pociąga w nim to nie jego uroda, aparycja czy warkocz...ale to jak pięknie potrafi odczytywać potrzeby kobiet, wręcz czyta w myślach...
Scena na śniegu :melt: aż chcę dostać wysokiej gorączki :rolly:
Drama, co epek lawiruje i zmierza w niewiadomym kierunku.

Ogląda się to w ekspresowym tempie. To wręcz przeczy prawom fizyki! Zaginam czasoprzestrzeń przez te 40 minut. Rankingi mówią same za siebie. Drama w większości przypadków zaraz przed BuBu dzierży palmę pierszeństwa!!!

Cieszy mnie fakt, że jeszcze mam co oglądać...
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: Volli » 04 lis 2014

Mizuki, bo Yunli był chyba pierwszym mężczyzną, który jej słuchał. Niestety również ostatnim. Ale to uczucie... Właściwie całe te skomplikowane stosunki włączające siedemnastego księcia, bo przecież jest jeszcze to smutne, tragiczne uczucie Huan Bi do niego... To wszystko jest naprawdę rozdzierające serce... Właściwie to już na scenie na łódeczce, na samym początku, gdy Zhen Huan przypadkowo odkryła co zawierała sakiewka miałam ochotę łkać jak niektórzy robili to na Titanicu... Ech :fav:

P.S. A scena na śniegu jest chyba jedną z najbardziej poruszających scena jakie widziałam w dramach w ogóle
Awatar użytkownika
Mizuki
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 670
Rejestracja: 11 paź 2013

Re: [2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: Mizuki » 05 lis 2014

Volli wracając do Yun liego to on nie tyle słuchał co dzięki jego wrodzonej empatii potrafił wczuć sie w jej role i dać to co w danej chwili nikt nie był w stanie zrobić. Jak wręczał jej ten obraz pałacowej rodziny to ja nie chlipalam, ale wyłam jak dziecko. Niby taka sobie zwykła scena a jaki przekaz!

P.S. Dla mnie najlepsza jak dotąd scena to rozmowa w deszczu...mam słabość do parasoli!
Awatar użytkownika
Mizuki
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 670
Rejestracja: 11 paź 2013

Re: [2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: Mizuki » 10 lis 2014

Yunli oh Yunli coś Ty z biednym Mizukiem zrobił...

Ta drama mnie wciąż zaskakuje swoim poziomem. Kończę 58 epek i nic tutaj nie staje się nudne.
To żaden tam melochłam, taki plot może pisać tylko życie. To wszystko jest tak realne, prawdziwe do bólu. Romanse schodzą na plan dalszy, ale a jak już się jakiś pojawił to z impetem zrobił dziure w sercu. Zasmarkałam klawiaturę :puppy:

Po tej dramie nic już nie będzie takie samo...
Awatar użytkownika
Mizuki
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 670
Rejestracja: 11 paź 2013

Re: [2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: Mizuki » 13 lis 2014

Volli pisze:Skończyłam dramę. Drama miała 76 odcinków, które połknęłam w tempie nawet jak na mnie zawrotnym, zważywszy na to, że nie przewinęłam z niej nawet minuty, a przynajmniej nie przypominam sobie, żebym przewijała.
To 50 godzin dobrze spędzonego czasu. To moja pierwsza drama, w której nic nie przewinęłam bo każdy gest, słowo, mrugnięcie miało zawsze jakies znaczenie.


SPOJLERÓW BRAK

Obrazek

Dramę oglądałam etapami bo musiałem trochę od niej odpocząć. Dawno nie widziałem tak trudnego, wymagającego i skomplikowanego dzieła. Patrząc przez pryzmat stereotypów Legend of Zhen Huan to najmniej chiński serial z wszystkich Chińczyków jakie widziałam. Drama wymaga ogromnego skupienia i ciągłego kojarzenia faktów, a więc odpowiednie przygotowanie przed rozpoczęciem seansu jest podstawą.

Pod względem technicznym drama w zasadzie była dość prosta. Jednak posiada wielowątkową fabułę i wielu równorzędnych, pierwszoplanowych bohaterów.Wydawałoby się, że skoro reżyser musiał zapanować nad wieloma aktorami, określić wiele postaci, to na każdą z nich ma mało czasu i nie zgłębił jej tak dobrze. A jednak tak się nie stało, wbrew pozorom drama ta jest bardzo przenikliwa, a każda z postaci grana przez świetnie dobranego aktora pozwala dowiedzieć się o nim naprawde wiele. Postacie na ekranie służą jako tło, część obrazu to mechanizmy działania całego haremu.
Zakazane miasto to malutki wycinek świata, który miał całkiem dobrze zorganizowane życie. Istniała w niej tak naprawde jedna reguła: ostatni zgarnia wszystko! I to dosłownie zostało powiedzine przez pseudo przyjaciółkę Zhen Huan.

Stylistycznie i konstrukcyjnie drama jest bardzo surowa, ale nie chłodna. Kolorystyka uprzyjemnia oglądanie, aktorki są naprawde piękne. Muzyki prawie nie ma, czasami słyszymy w tle jakieś klimatyczne dźwięki, czy zawodzenia, ale jest tego niewiele,

Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan na pewno nie jest dramą dla każdego, na pewno nie jest też serialem, który ogląda się dla przyjemności. Trzeba przyznać, że przebrnięcie przez niego jest trochę męczące, jednak warto się wysilić, bo kryje się wielkie i ważne dzieło.

W wielu momentach uryczałam się okrutnie by tak jak Zhen Huan zmęczona zobojętnieć i pogodzić się z historią bohaterów. Jestem jednak zdruzgotana i nie potfafię ogarnąć tego co wydarzyło się przez te wszystkie odcinki w haremie...

Najbardziej mną wstrząsneła śmierć mojej ulubionej bohaterki Huen Bi. :puppy: :puppy: :puppy: To był mocny, emocjonujacy epek. Podobnie scena w pokoju Zhen Huan z 17-tym, kiedy to naprawdę wstrzymałam oddech. Wiadomo przeciez było, że nie wyjda z tego razem, ale też i do końca nie można się było domyślić zakończenia...Ufff...
To co było piekne to sama końcówka. To jak od Cesarza wyszscy się odwrócili. Miałam z tego niesamowitą satysfakcję


Obrazek
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: thon » 07 sie 2016

No i ja zacząłem przygodę z Cysorzowymi potworkami noszącymi kopytka. Na razie 2 odcinki za mną - próba wody i kota przy selekcji, nie wiem czy te, które dostały kwiatek powinny być zmartwione czy też przeciwnie - szczęśliwe z tego powodu. Świetne są poranne spotkanie kocic przy herbatce, tfu - Cysorzowej i reszty konkubin - pokazują pazurki , groźnie miaucza na siebie i walczą o przychylność Cysorza, który to miał klawe życie, bo mógł co 3 lata odswieżyć swój haremik. Zapowiada się kawał solidnej walki pałacowych kocic - więc na razie Volli nie musi zaciągać pożyczki.
PS - Cysorz ma kiepski gust, ta jego faworyta jest brzydka.
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: Volli » 07 sie 2016

thon pisze:Cysorz ma kiepski gust, ta jego faworyta jest brzydka
Hua Fei brzydka? :rolly: :rolly: :rolly: Oczywiście, kwestia gustu, ale nie samą urodą baba w haremie żyje... Z resztą konkubiny cesarskie to ładne są tylko w dramach... a jak sobie popatrzeć na archiwalne XIX-wieczne zdjęcia... no to ten... tego... Uroda zdaje się była drugorzędna przy wyborze. A gust cesarza, no cóż, można by rzec, że jest raczej... polityczny? :lol:

A co do zaciągania pożyczki to ani mi to w głowie... Wiem jaki towar sprzedaję :rolly:
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: thon » 08 sie 2016

Robi się coraz ciekawiej - bardzo podoba mi się sposób karania - winny sam wali się po pysku :D . Genialny jest sposób dostawy "świeżynek" do łoża Cesarza - wykapać, opatulić kołderką i niczym dywan zanieść do łóża władcy. Choć w koreańskich dramach to jeszcze zaklejano delikwentce oczy :).
Nawet młode kocice zaczęły walkę o wpływy - im cześciej kocica jest w łożu Cesarza, tym bardziej arogancka się staje. Ale co tam robi ta biedna, przestraszona 14-latka?
Volli pisze:Hua Fei brzydka? :rolly: :rolly: :rolly: Oczywiście, kwestia gustu, ale nie samą urodą baba w haremie żyje..
Może na moją opinię wpłynął jej uroczy charakterek i dobroć serca :lol:
Jak na razie widzi mi się, że pałacowe życie było trudniejsze i bardziej niebezpieczne od chodzenia z zawiązanymi oczami na linie zawieszonej nad przepaścią. Główna już nie może udawać chorej po tym, jak Cysorz ją przyłapał na grze na fujarce/flecie. Co prawda Cysorz podaje się za ksieciunia, ale stary zboczeniec już pewnie się ślini na myśl o nocy z nową "zabawką". No i po tylu wizytach w haremie, dlaczego jeszcze ani jedna nie jest w ciąży? Chyba, że wina leży po stronie Cysorza - młodzikiem to on nie jest :P
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: Volli » 08 sie 2016

thon pisze:No i po tylu wizytach w haremie, dlaczego jeszcze ani jedna nie jest w ciąży? Chyba, że wina leży po stronie Cysorza - młodzikiem to on nie jest
LOL oj naiwnyś Thonie, naiwnyś :rolly: A tyle historyków za Tobą, kto by przypuszczał :rolly: Ale pytanie w sumie dobre :rolly: :rolly: :rolly:
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2011] Empresses in the Palace: Legend of Zhen Huan

Post autor: thon » 11 sie 2016

Volli pisze:LOL oj naiwnyś Thonie, naiwny
Młody, to i naiwny :D. Ale w końcu jakieś cesarskie pływaki dotarły do celu i pojawiła się nowa córka - widać knowania i zapobieganie zajściu w ciążę przez zazdrosne babiszony nie zawsze odnoszą skutek+ dobrze mieć mocne plec i wsparcie rozdającej karty Hua Fei. Ta drama u :D wierdza mnie w przekonaniu, że największym błędem azjatyckich władców było utrzymywanie haremu - gdzie kucharek 6, tam nie ma co jeść - sprawdza się w 100%. Tyle knowań i intryg, to żaden facet by nie wymyślił. A jak coś pójdzie nie tak - to odsyłamy pannicę do Zimnego Pałacu, tam czeka sznureczek i pomocni eunuchy, którzy pomogą popełnić samobójstwo.
PS - Ceszrz wyglada jak ojciec/dziadek tych swoich konkubin- jak ich nie brał wstręt i odraza od spędzenia nocy ze starym ramolakiem?
ODPOWIEDZ